a ja mam taki glupi problem...

20.07.05, 17:00
hej
wszystko to bardzo skomplikowane... za bardzo jak dla mnie.... Moj chlopak
ma same przyjaciolki - wszyscy jego najlepsi przyjaciele to kobiety. Na
poczatku mi to nie przeszkadzalo - w koncu to tylko przyjazn. Oczywiscie
wiele razy slyszalam jakie one sa wspaniale i wogole ale tez uwazalam ze to
swiadczy o nim bardzo dobrze. Potem sie dowiedzialam ze jedna z nich kochal i
to byla ta prawdziwa milosc - niestety ona go nie chciala. Podobnie bylo z
kilkoma innymi - nie bardzo sie palily do zwiazku z nim ale nadal sa
przyjaciolmi. Wiele razy slyszlam tez ze ceni przyjaciol bardziej niz swoja
dziewczyne i ze jezeli kiedykolwiek stane miedzy nim a nimi to... wiadomo co -
fin. ALe ciagle uwazalamze to dobra oznaka - przjaw lojalnosci itd Poztem
zaczelo to wygladac troche gorzej bo pewnego pieknego dnia oswiadczyl mi ze
za 5 dni jedzie na weekend (do miejsca ktore mielismy zobaczyc rzam ale w tym
roku "podobo" nie dostalby wolnego w pracy wiec przelozylismy to na nastepny
rok) kupil juz bilet i wogole - weekend okazal sie 6 dniami i.. pojechal do
swoich dwoch najlepszych przyjaciolek. ok - wkurzylam sie ale oczywiscie w
swojej naiwnosci nie za to ze jedzie do nich tylko dlatego ze: 1. zalatwil to
wszystko bez informowania mnie 2. pojechal z nimi tam gdzie mielismy jechac
razem 3. zniszczyl nasze wspolne wakacyjne plany bo wykorzystal urlop...
straszie bylam zla i powiedzialam: jedziesz ok ale to koniec. On..
powiedzila... trundo - musze jechac! fajnie nie ma co... koniec koncow
osiadczyl ze moge jechac z nim i kupil mi nawet bilet... no dobra mysle -
bedzie dobrze... no ale niestety okazalo sie potemz e jego przyjaciolki
zaplanowaly mu czas inaczej i na miejscu... nie mial czasu sie ze mna
spotkac... a na lotnisku w drodze powrotnej udawal ze mnie nie widzi.. fajnie
mysle.... ale oczywiscie jak naczelny naiwniak swat a dlaje wysluchiwalam
gadki typu; "to tylko przyjazn etc etc i wierzylam" Potem okazalo sie je
jedna z tych jego najlepszych przyjaciolek bedzie mieszkac z nim od
wrzesnia.... Znow sie wkurzyla i mowie ze mi sie to nie podoba i nie zycze
sobie tego. Uslyszalam.. trudno - w takim razie to chyba koniec bo ja juz jej
obiecalem... Ok jakos to przlknelam... i dalej jak ten cymbal wierzylam w
debilne wymowki.... no i co potem - potem zaprosil kolejna swoja przyjaciolke
do siebei na 4 dni - wzial wolne z pracy i kupil jej bilet na koncert bo ona
tak lubi ten zepol... jak milo.... nie wspominajac ze kiedy kiedys zabral
mnie do swojego rodzinnego miasta - siedzialam caly wieczor sama (bylam chora
strasznie) bo on poszedl ze swoja klejna najlepsza przyjaciolka na koncert...
juz teraz nie wiem z kim jest cos nie tak... ale chyba ze mna.... slepa
jestem czy co.... albo poprostu nietolerancyjan????
    • aaliyah20 Re: a ja mam taki glupi problem... 20.07.05, 17:33
      Dziewczyno ktoś ci chyba musi otworzyć oczy, ale osoba za pośrednictwem
      internetu chyba niewiele zdziała. Twój chłopak jeździ sobie z jakimiś dupami, a
      ty NIC? Tylko wysłuchujesz ściem, które ci wciska? Nie wiesz, że coś takiego jak
      przyjaźń między kobietą a mężczyzną nie istnieje? Bądź silna i rzuć go w diabły
      - tym bardziej skoro mówisz mu, że to koniec a on "trudno". Szkoda czasu, znajdź
      sobie kogoś kto z tobą BĘDZIE, a nie będzie sobie jeździł po miastach z
      niewiadomo kim. Byłaś chora i musiałaś sama siedzieć? Też to przerabiałam, a
      faceta pozbyłam się szybciej niż zdążył przyleźć z przeprosinami ;)) Życzę ci
      siły naiwniaku jeden (bez obrazy!)!!
      • izka82 Re: a ja mam taki glupi problem... 21.07.05, 10:52
        Jak dla mnie to bajeczka..:)
        • wadi77 Re: a ja mam taki glupi problem... 21.07.05, 11:51
          słuchaj nie ma co sie okłamywac i myslec wez go olej
    • mi-ka hmmmm.... 21.07.05, 13:11
      też mam dużo przyjaciółek... często spotkania "przyjacielskie" kończą się
      lądowaniem w wyrku. Zostaw faceta, bo jeśli on wyjeżdża z panną na kilka dni,
      to na 100% nie po to, żeby oglądać "landszafty". Przegoń, niewarto. Michał
      • aaliyah20 Re: hmmmm.... 21.07.05, 14:01
        skoro sie spotykasz z łatwymi scierami to twoja sprawa - widac nadajecie na tym
        samym poziomie :D
        • mi-ka Jeśli to miało być .... 22.07.05, 13:43
          zabawne, to daruj sobie te głupkowate insynuacje. Może chciałeś (-aś) mnie
          urazić, tym bardziej nie poszło. Michał
          PS. Próbuj się trzymać tematu, chyba że to zbyt trudne dla Ciebie.
    • ella39 Re: a ja mam taki glupi problem... 21.07.05, 14:00
      Faktycznie Twoja sytuacja jest beznadziejna. Za duzo Twoj chlopak ma
      przyjaciółek. W moim związku- może to i chore, ale powiedziałam,że ja chce być
      dla niego wszystkim, nawet przyjaciółką.Dlatego jakby mi się takie coś
      przydażyło dała bym sobie spokój, napewno byłby to koniec.Wiec otwórz szeroko
      oczy i nie daj się sobą wodzić za nos- niby przyjaciółki-wiesz to różnie
      bywa.Jestem z Toba, wiem że dasz radę i sobie poradzisz.
    • majstermarchewa Re: a ja mam taki glupi problem... 22.07.05, 14:47
      Takie trochę deża wi :) Jestem przekonany, że wszyscy, który przede mną się
      wypowiadali byli mocno naładowani tonem Twojej opowieści. Wyobrażam sobie
      Twojego chłopaka opowiadającego swoją wersję wydarzeń przyjaciółce, a ta go
      jeszcze żałuje i współczuje trudnego położenia...

      Myślę, że wasze osoby stworzyły taki układ, w którym on jest między młotem a
      kowadłem, a ty słusznie czujesz się pokrzywdzona.

      Zamykam oczy i widzę koniec waszej znajomości. Ale jedno chciałbym podkreślić.
      On nie jest winien, że został opętany przez tyle bab... I wcale nie musi sie z
      nimi "pruć"!

      Ciekawi mnie tylko, czy gdybyś ty go zostawiła to czy on by poszedł od razu do
      przyjaciółki do wyrka.... Jeśli tak to spoko - jeśli nie to wyjdzie na to, że
      kolejny raz babskie paranoje popsuły związek...
Pełna wersja