Obiecalam...

12.09.05, 10:28
...ze opowiem o mojej randce ;), a wiec bylo calkiem milo, az sie zdziwilam
(pozytywnie oczywiscie).Poszlismy na kolacyjke do bardzo fajnej meksykanskiej
knajpki. Moj towarzysz zarezerwowal stolik na malym (w dodatku jedynym),
romantycznym balkoniku, niestety przez glupi deszcz musielismy usiasc gdzie
indziej. Dodatkowo wysiadl prad i jedlismy na slepo celujac widelcem w talerz.
Mimo wszystko fajnie mi sie z nim rozmawialo, po prostu dobrze sie czulam w
jego towarzystwie. Zmienilam zdanie o moim "dreczycielu" o 180 stopni (no
prawie) i kto to wie co bedzie dalej ;)
    • neita33 Re: Obiecalam... 12.09.05, 10:50
      no widzisz!
      a już go osądziłaś wcześniej,można powiedzieć zaocznie
      życzę pomyślnego rozwoju sytuacji :-)))
    • marcysia77 Re: Obiecalam... 12.09.05, 15:52
      panowie - kobieta zmienna jest :)
      dzieki violciu za relacje :)
      • violcia83 Re: Obiecalam... 12.09.05, 15:54
        Nie ma za co, a zmiana-wazne , ze na dobre
        • khinga Re: Obiecalam... 12.09.05, 15:56
          To gratuluję...
          A ten brak prądu to na takie małe rozładowanie emocji,hihi...
    • kominek [=]Re: Obiecalam... 12.09.05, 20:22
      Zawsze uwazalem, ze wam to malo trzeba.
      Nie zapomnij "pochylic" sie na nastepnej randce, bo go zniechecisz:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja