Ku dobremu koncu wieczora- "Jesienna zaduma"

21.10.05, 20:42
Nic nie mam
Zdmuchnęła mnie ta jesień całkiem
Nawet nie wiem
Jak tam sprawy za lasem
Rano wstaję, poemat chwalę
Biorę się za słowo jak za chleb
Rzeczywiście tak jak księżyc
Ludzie znają mnie tylko z jednej
Jesiennej strony
Nic nie mam
Tylko z daszkiem nieba zamyślony kaszkiet
Nie zważam
Na mody byle jakie
Piszę wyłącznie, piszę wyłącznie
Uczuć starym drapakiem
Rzeczywiście tak jak księżyc
Ludzie znają mnie tylko z jednej
Jesiennej strony





Muzyka: Elżbieta Adamiak

Słowa: J. Harasymowicz


    • kobietafatalna2 Re: Ku dobremu koncu wieczora- "Jesienna zaduma" 21.10.05, 20:48
      Zrobiło sie romantycznie;)
      • pazerny Re: Ku dobremu koncu wieczora- "Jesienna zaduma" 21.10.05, 20:49
        o ku.. :)
      • destina Re: Ku dobremu koncu wieczora- "Jesienna zaduma" 21.10.05, 20:49
        a ja chyba zakochałam się w jesieni :)
        jest piękna
        • pazerny Re: Ku dobremu koncu wieczora- "Jesienna zaduma" 21.10.05, 20:50
          Jesien jest rodzaju zenskiego, czyzby wiec zachodzila tutaj mozliwosc milosci
          homoseksualnej. ? :)
    • agent006 Re: Ku dobremu koncu wieczora- "Jesienna zaduma" 21.10.05, 20:50
      "Znowu nic z Twoich planów nie wyszło
      Sny dorastają jak dzieci.
      Przy stoliku gdzie tak lubisz siadać
      wciąż podają zycie klasy trzeciej..."
      • pazerny Re: Ku dobremu koncu wieczora- "Jesienna zaduma" 21.10.05, 20:53
        Jesli chcesz z gardla kurz wyplukac
        Tu kazdy wskaze ci droge:
        W bok od przystanku PeKaeSu
        W prawo od szosy asfaltowej.
        Kusza napisy olowkiem kopiowym
        Na drzwiach od dziesiatej otwarte.
        Dzis polecamy kotlet mielony
        I lokal kategorii czwartej.
        Lej sie chmielu, nies muzyko po bukowym lesie.
        Panna Zosia ma w oczach dwa nieba,
        Troche lata z nowej beczki przyniesie.
        W srodku chlopaki rzucaja lacina o sufit i cztery sciany,
        Dym z extra mocnych strzela jak szampan, bledna obrusy lniane.
        Za to wieczorem gdy lipiec duszny okna otworzy na oscierz,
        Gwiazdy wpadaja do pelnych kufli poobgryzanych jak paznokcie.
        Kiedy chlopaki na nogach z waty wracaja po mokrej kolacji
        Swiat sie jak okret morski kolysze, gosciniec dziwnie slimaczy.
        A czasem ktory ze strachem na wroble pogada o polityce.
        Jedynie cerkiew marszczy zgorszona szorstkie od gontow lico.



        • molekula Re: Ku dobremu koncu wieczora- "Jesienna zaduma" 21.10.05, 22:46
          "minął dzień
          a mnie jeszcze gorące wino pulsuje w gardle

          minął dzień
          i szczęście to wielkie dla mnie
          że minął
          bo wstyd ze mnie kapie
          gdy próbuję otrzasnąć się z niego

          wielkie to szczęście
          móc tak dzień ominąć
          którego wstyd niesie się aż za horyzont
          który
          oby nigdy się nie zaczął
          albo kończył
          zanim odpłyną zmory nocnych zmagań

          w innych stronach szukać mi cienia
          dla swojej niespokojności
          dla szaleń i zmagań
          z duszą swoją niespokojną"
          • leziox Re: Ku dobremu koncu wieczora- "Jesienna zaduma" 21.10.05, 23:09
            Co mnie się jakoś te wasze fajne klimaty nieodmiennie z Bieszczadami kojarzą,a
            może wy też tam bywacie i wam się kojarzą niezapomniane jesienne dni w Bieszczadach?
            • molekula Re: Ku dobremu koncu wieczora- "Jesienna zaduma" 21.10.05, 23:28
              Wiersz, który przytoczyłam rzeczywiście napisał jeden z "bieszczadzkich
              zakapiorów" ,ale nazwiska nie wymienię. Mam nadzieję, że mi wybaczy.
              A Harasymowicz, no cóż bywał i pisał. Zresztą nie tylko on.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja