marek261
29.12.05, 22:58
otoz mam problemy z nawiazaniem kontaktow z nieznajomymi kobietami ktore mi
sie podobaja, ktore widuje na ulicy,w sklepach, przystankach itp, np dzis
stalem na peronie a obok mnie stanela dziwczyna ktora mi sie bardzo
spodobala, no stoimy tak i nic, ona niespokojnie sie przechadza, czasem
staje, poprawia wlosy , kilka razy zerka na mnie ja na nia, i na tym koniec
przyjezdza kolejka i ona wsiada a ja wkurzony stoje i nie moge sobie wybaczyc
ze chociaz nie sprobowalem jej jakos zagadac , ale jak?co mialbym powiedziec,
a jesli ma chlopaka?jesli ja sie jej nie podobam?nie wiem, i to poczucie ze
cos mi ulecialo, ze moze ja tez sie jej spodobalem, sam juz nie wiem, czesto
mi sie taka sytuacja przytrafia i zawsze konczy sie na spojrzeniach, a
wiadomo ze kobieta pierwsza nie podejdzie,skad mam wiedziec czy sie jej
podobam, zawsze juz prawie chce zrobic 1 krok ale nie moge , cos mnie
powstrzymuje, co np wy chcialybyscie uslyszec w takiej sytuacji on
nieznajomego?jakie slowa? czy bym na debila nie wyszedl? ale w koncu zdaje
sobie spraw ze wiekszosc chlopakow nie odwazyla by sie na trzezwo podejsc do
nieznajomej.o co tu chodzi?przez to tyle kobiet jest samotnych i facetow. mam
26 lat