Dodaj do ulubionych

Ktoś czytał - a tfu - Grocholę?

20.10.06, 18:51

Współstudenci zażyczyli sobie to właśnie na zajęcia z literatury popularnej.
Wypożyczyłam. Czytam - zęby mnie bolą i żołądek skręca się w ósemki.
Auuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu! Książka składa się w 100% ze
stereotypów genderowych.



Bohaterka zachowuje się, jakby miała 5 lat.

Nie zna języków obcych.

Niby chce być samodzielna, ale ma obsesje na punkcie chłopa i przeżywa każdy
jego gest jak małpa okres.

Podbiera córce poradnik o sprawach damsko-męskich i nim się kieruje, z
komentarzem "Nie znał mnie (autor), a o mnie napisał! Śledził mnie???"


Niby idzie na ważne spotkanie, ale chłop ją obejmuje i spotkanie już nie jest
takie ważne...

Osoba, z którą miała się spotkać, w ogóle się nie przejmuje faktem niestawienia
na spotkanie i załatwia jej pracę... odpisywanie na listy do redakcji, wszystkie
bez wyjątku autorstwa kobiet i o kobiecych problemach.

Czy autorka chciałaby mieć pieniądze? Ależ po co, chłop jej wystarcza, a
jeśliby chciała, to żeby pokazać chłopu, że na nim nie wisi, bo jak by pomyslał
że ona wisi, toby ją broń Boże rzucił.

Daje się zawieźć (prezentując orientację w sytuacji godną wora kartofli) do
Niemiec , gdzie przyjaciółka , a zarazem współpracownica (ta od spotkania)
inwestuje ich pieniądze u jakiegoś rzekomo maklera, de facto szemranego typa
rezydującego w piwnicy magazynów na przedmieściach... (założę się, że w dalszej
części książki pieniądze przepadną).

Uwagi bohaterki: "W samochodzie najważniejszy jest kolor",

"po co socjologowi (chłop jest socjologiem - przyp. KF) piła i szlifierka, ona
się na tych dziwnych rzeczach nie zna i nigdy nie zrozumie"

. Wredota kobieca: "Niestety X miała piękną szyję/niestety X wyglądała świetnie".

Obserwuj wątek
    • isma Re: Ktoś czytał - a tfu - Grocholę? 21.10.06, 12:05
      No ja tez oslupialam, ale jakby z powodow nieco innych niz Azercia. Film
      obejrzalam. Nawet smieszny, no i Stenke lubie, a na Zmijewskiego popatrzec
      mozna.
      Wobec czego, kiedy na wakacjach zaleglam powalona choroba w cudzym domu,
      skazana na cudza biblioteke, znalazlszy w niej trzy tomy Grocholi, uznalam, ze
      tragedii nie bedzie, jak to przeczytam. Pierwszy tom byl w ogole niestrawny.
      To, co wycisnieto z niego do filmu, to rzeczywiscie ziarnka pieprzu odnalezione
      jakims cudem w kotle stolowkowej rozwodnionej grochowki. Drugi nudny. No, w
      trzecim sie troche pani rozwinela (moze dlatego, ze nie musiala dolewac wody
      celem zwiekszenia objetosci, bo wydawca kupil dzielo na pniu) i dalo sie
      przeczytac.

      Potem z tejze cudzej biblioteki czytalam juz tylko Thorwalda ;-))).
    • diabollo Re: Ktoś czytał - a tfu - Grocholę? 21.10.06, 15:39
      A ja też oglądałem ten film. I mniejsza o moje zdanie (choć jakby był taki zły
      to bym go do końca nie obejrzał), ale oglądałem go w towarzystwie starszych dam.
      I widziałem u nich zachwyt, dobrą zabawę, poprawę nastroju. Od tego są chyba
      filmy komediowe?
      Nie zauważyłem jakiegoś żenującego poziomu - napewno nic gorszego niż Brigitte
      Jones.

      Dlatego wszystkim snobującym się na bardzo głębokich artystycznie, a co za tym
      idzie czującym się w obowiązku okazać pogardę dla "Nigdy w życiu" czy pani
      Grocholi, pozwolę sobie zacytować słowa pana Amadeusza Mozarta do współczesnych
      mu snobów:
      "sracie wyżej niż macie dupy".

      Kłaniam się nisko.
          • kochanica-francuza Nie mam prawa do własnego gustu? 21.10.06, 16:40
            Domyślam się , że wśród "pań" była Mama Diabolla ... Dlatego ja mam się
            zachwycać, chociaż żołądek mi się skręca w ósemki i zęby bolą przy lekturze
            (zadanej na zajęcia z literatury popularnej) ? Bo Mamie Diabolla się podobało -
            zatem obrzucić łajnem krytykantów... Czuję się obrażona.
          • diabollo Re: Ja nie rozumiem Diabolla... SZCZERZE nie podo 22.10.06, 09:37
            kochanica-francuza napisała:

            > mi się książka. Nie snobuję się na nic. Sama czytam głupie książki. I TO , żE
            > JAKIMś PANIOM SIę PODOBA, NIE ZNACZY, żE JA JESTEM SNOBEM. MNIE MOżE SIę NIE
            > PODOBAć. ŻĄDAM PRZEPROSIN.

            Czcigodna Kochanico,

            Jeżeli się nie snobujesz, to w ogóle sprawy nie ma, bo wyraznie cytowałem słowa
            Mozarta do wszystkich tych, którzy się snobują.
            Nie rozumiem, co Cię w takim razie obraziło i za co żądasz przeprosin.

            Kłaniam się nisko.
        • diabollo Re: Ktoś czytał - a tfu - Grocholę? 22.10.06, 09:46
          a000000 napisała:

          > o!o! poziom Brigitte Jones właśnie. NIE ODPOWIADA MI - snobujący się na
          > Petroniusza Diabolciu......-:P

          Hehehe, czcigodna A000000, kiedy miałem 12 lat i czytałem "Quo Vadis"
          (Sienkiewicz jest genialnym pisarzem dla dwunastolatków), to oczywiście nie
          doznawałem żadnych religijnych wzruszeń, jednak bardzo mi się podobało a głównie
          za sprawą Petroniusza.

          Kłaniam się nisko.
          • a000000 Re: Ktoś czytał - a tfu - Grocholę? 22.10.06, 11:43
            to widać Diabolciu, to widać. Że postawa Petroniusza jest Ci bliską. Mnie się
            bardziej podobał Winicjusz - ach, jak on kochał!!!! Wszystko poświęcił dla
            ukochanej.

            Ale najpiękniejszą literacko i charakterologicznie jest postać Chilona
            Chilonidesa. Tyle, że to akurat zauważyłam w wieku późniejszym, że tak powiem.
            • diabollo Re: Ktoś czytał - a tfu - Grocholę? 22.10.06, 13:38
              a000000 napisała:

              > to widać Diabolciu, to widać. Że postawa Petroniusza jest Ci bliską. Mnie się
              > bardziej podobał Winicjusz - ach, jak on kochał!!!! Wszystko poświęcił dla
              > ukochanej.


              Z Wninicjuszem - już nawet jako dwunastolatek - miałem problem taki, że to
              półgłupek, o skłonnościach sadystycznych, który przechodzi na "dobrą stronę",
              choć dalej pozostaje półgłupkiem. Z resztą podobnie jak na przykład Kmicic.

              Natomiast Petroniusz miał poczucie humoru, był mądry, rozsądny, posuwał
              niewolnice, nie został chrześcijaninem, nie był hipokrytą ani konformistą i
              okazało się, że miał największe jaja.
              Nigdy nie podobało mi się u Sienkiewicza, że półgłupki zostają wielkimi
              bohaterami i to ich dotyczą ckliwe happy-endy.
              Tak przynajmniej to widziałem jako dwunastolatek.
              Dzisiaj wiem, że podobnie jak u pani Grocholi - literatura popularna - tak musi
              mieć.

              > Ale najpiękniejszą literacko i charakterologicznie jest postać Chilona
              > Chilonidesa. Tyle, że to akurat zauważyłam w wieku późniejszym, że tak powiem.

              No, nie, ta postać była zupełnie papierowa i bez sensu. Od najnikczemniejszych
              podłości do najwznioślejszej egzaltacji religijnej.
              Oczywiście możliwe, ale czy u greckiego filozofa-stoika?

              Kłniam się nisko.
    • e_wok Re: Ktoś czytał - a tfu - Grocholę? 22.10.06, 21:55
      Ja czytalam trzy czesci i teraz czytam czwarta. Nic mi w glowie nie pozostalo
      po tej lekturze, ale po prostu lubie czasem przeczytac cos kompletnie nie
      wymagajacego myslenia. Moim zdaniem nie jest to poziom Bridget Jones, ktora
      byla z zalozenia podrasowana odniesieniem do literatury znacznie wyzszego
      formatu. Zastanawialam sie, tak na marginesie, jakiez to odniesienia mozna by
      zastosowac, piszac polska powiesc o zalozeniu podobnym do Bridget. No i wiele
      nie znalazlam, bo wszystkie rodzime dziela koncza sie ogolnym placzem i
      zgrzytaniem zebow, moze oprocz "Nad Niemnem", ale tu z kolei silne nawiazania
      do Powstania mocno utrudniaja przeniesienie akcji w czasy wspolczesne.
    • mamalgosia Re: Ktoś czytał - a tfu - Grocholę? 25.10.06, 15:15
      kochanica-francuza napisała:

      >
      > Bohaterka zachowuje się, jakby miała 5 lat.
      Ja też sie chyba zatrzymałąm na tym etapie


      > Nie zna języków obcych.
      a skąd to wiadomo?


      > Niby chce być samodzielna, ale ma obsesje na punkcie chłopa i przeżywa każdy
      > jego gest jak małpa okres.
      Ale dlaczego obsesję?
      Dobrze jest być samodzielnym, ale i dobrze jest mieć sie na kim wesprzeć


      >
      > Podbiera córce poradnik o sprawach damsko-męskich i nim się kieruje, z
      > komentarzem "Nie znał mnie (autor), a o mnie napisał! Śledził mnie???"
      niech sobie poczyta:)
      >
      >
      > Niby idzie na ważne spotkanie, ale chłop ją obejmuje i spotkanie już nie jest
      > takie ważne...
      A nie jest tak? czy czułe objecie, przytulenie, dotyk - czy to nie jest
      ważniejsze niż narada w pracy? czy czyjś kochający wzrok nie jest wazniejszy
      niż odjeżdżający autobus?
      Wiem: są sprawy ważne i pilne. Często się je myli


      >
      > Czy autorka chciałaby mieć pieniądze?
      Ja bym chciała:)


      >
      > Uwagi bohaterki: "W samochodzie najważniejszy jest kolor",

      O, to to! A jest coś ważniejszego od koloru?:)

      >
      • kochanica-francuza Re: Ktoś czytał - a tfu - Grocholę? 25.10.06, 16:00

        > > Nie zna języków obcych.
        > a skąd to wiadomo?

        Pobyt w Niemczech.
        >
        >
        > > Niby chce być samodzielna, ale ma obsesje na punkcie chłopa i przeżywa ka
        > żdy
        > > jego gest jak małpa okres.
        > Ale dlaczego obsesję?

        A poczytaj, to zauważysz.


        > Dobrze jest być samodzielnym, ale i dobrze jest mieć sie na kim wesprzeć
        >
        >
        > >
        > > Podbiera córce poradnik o sprawach damsko-męskich i nim się kieruje, z
        > > komentarzem "Nie znał mnie (autor), a o mnie napisał! Śledził mnie???"
        > niech sobie poczyta:)

        ale ona pozwala się wszystkim sterować - ktoś powie X, ona myśli X, ktoś powie
        Y, ona mysli Y
        > >
        > >
        > > Niby idzie na ważne spotkanie, ale chłop ją obejmuje i spotkanie już nie
        > jest
        > > takie ważne...
        > A nie jest tak? czy czułe objecie, przytulenie, dotyk - czy to nie jest
        > ważniejsze niż narada w pracy? czy czyjś kochający wzrok nie jest wazniejszy
        > niż odjeżdżający autobus?

        Wyjaśnij to szefowi.
        > > Czy autorka chciałaby mieć pieniądze?
        > Ja bym chciała:)
        Ja też, a ona właśnie nie, bo jest takie kobieciątko.
        >
        >
        >

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka