imlardis2 29.11.06, 23:17 Jakby ktoś był zainteresowany moim uniaczkiem, to proszę na maila. Co za życie... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ryszardo43 Re: Muszę sprzedać samochód... <szloch> 01.12.06, 11:56 Ale Ci się farci.... Strasznie ....owa seria. Dopiero go kupiłaś. Odpowiedz Link Zgłoś
imlardis2 Re: Muszę sprzedać samochód... <szloch> 01.12.06, 13:00 Tak. To nie najlepszy okres w życiu. Ale ciągle mam nadzieję, że się poprawi/ Na wysłane CV ciągle nie ma odzewu :/ Odpowiedz Link Zgłoś
ryszardo43 Re: Muszę sprzedać samochód... <szloch> 19.01.07, 20:41 Naprawdę już chyba dość tej zasra..j serii. Jeszcze mieszkanie? Znam takie przypadki i nie ma na nie siły. Ładnie Cię załatwili ostatni chlebodawcy!!! Jakby to podsumować to same tyły i trudno uwierzyć ,że w Warszawie nie ma pracy. Ludzie tu przyjeżdżają z całej Polski, ażeby się jakoś zaczepić. Ale są prace ,że po prostu nie ma. Imlardis może spróbować coś innego? Myślałem że coś wypali przy spotkaniu tylu Bliźniaczek? Odpowiedz Link Zgłoś
imlardis2 Re: Muszę sprzedać samochód... <szloch> 20.01.07, 14:27 Tak, to nie najlepszy okres w moim życiu :(((( Ostatnio byłam nawet na dniu próbnym w hotelowej recepcji. Pensja 900 zł na początek, ale szłam tam ze łzami szczęścia w oczach, że jest duża szansa na pracę. No i... Hmmm. Pomimo zapewnienia, że bardzo im się spodobałam, nie zadzwonili więcej. Jednak zupełnie najgorsze jest to, że po sprzedaży mieszkania - no właśnie - nie będę miała gdzie się podziać. Poprzednie mieszkanko zagospodarowane przez rodzinę :((( Odpowiedz Link Zgłoś
monika25lbn Re: Muszę sprzedać samochód... <szloch> 21.01.07, 14:57 Kurcze naprawde mi przykro,nie wiem jak Cie pocieszyc bo wyglada nie ciekawie to wszystko. A np sprawdzalas w Urzedzie Pracy? Moze maja jakies oferty,mam nadzieje ze szybko uda Ci sie cos znalezc. Trzymaj sie dzielnie,pozdroweczka. Odpowiedz Link Zgłoś
imlardis2 Re: Muszę sprzedać samochód... <szloch> 21.01.07, 15:27 Eh, próbuję namówić siostrę, żeby z narzeczonym odkupili mieszkanie ode mnie. Zostanie przynajmniej w rodzinie. No cóż, widać to taki kolejny życiowy zakręt, bo po wszystkim będę musiała zaczynać od nowa, tabula rasa. Bez pracy, z przerwanymi studiami, bez mieszkania (samochodu nie wspomnę) i chyba pójdę w ślady innych rodaków i poszukam szczęścia na Wyspach. Na szczęście świetnie mówię po angielsku, mam większe szanse, żeby tam coś zdziałać. A tu nic już nie będzie mnie trzymać. Pozdrawiam również! Odpowiedz Link Zgłoś