Dodaj do ulubionych

Może zakochanej pomozecie ?

21.12.06, 16:18
Słuchajcie :) moja kumpela się zakochala, to znaczy - tak uwaza, ja sadzę,z e
raczej zauroczyla, ale to juz moja ocena ...
Cały problem polega na tym, ze facet jest przemiły, sympatyczny ( z tego co
opowiada, rzecz jasna:), ale znają się tylko na gruncie zawodowym.
Z mojej oceny (ale ja chłopiny nie znam, tylko z tego co mowi) wynika, ze ją
niby adporuje, niby, bo mysle, ze ma po prostu taki sposób bycia do kobiet :)
Ona bardzo chce sprawdzic, czy mu się naprawdę podoba i coś moze miedzy nimi
zaiskrzyć, ja uważam, ze jakby miało iskrzyć to już by iskrzyło ...znaczy -
iskrzyło z obu stron :)
ona jednak nie chce odpuścić bez sprawdzenia, a jak twierdzi, jeśli sama
nie "popchnie" tematu to nic z tego nie wyjdzie ( o ile ma wyjść) ...
Jak sądzicie - co jej poradzić ...?
zwracam sie do Was, bo jest was sporo, jestescie w różnym wieku i z róznym
doswiadczeniem :, róznej płci :) no i fajni jesteście i znam Was trochę.. na
innym forum nie zapytam, bo pełno tam różnych prowokatorów ..:)
a ona już calkiem nie zapyta, bo mniema, ze sie facet domyśli:) Pomocy, bo ja
z nią oszaleję :)
Obserwuj wątek
      • kora3 Problem w tym, ze 21.12.06, 18:31
        nie bardzo wie kobieta , jak sprawdzić :)
        Ja jestem przeciw, bo wynika to z mojej natury :) uważam,ze takich rzeczy
        kobieta nie sprawdza tylko widzi :)
        Nie bardzo wiec umiem jej doradzić, jak to zrobić tak, żeby w razie braku
        odzewu (pozytywnego) wyjśc z twarza:)
          • kora3 Re: Problem w tym, ze 21.12.06, 20:50
            kochanica-francuza napisała:

            > hehe ;-) ja po prostu pytam wprost i najwyżej dostaję kosza.

            Kochanici .. ta kobitka takiego komfortu nie ma, niestety ...:)
            W jej przypadku centralne walnecie tekstu i ewentualny kosz moze ieć podwójnie
            opłakane skutki.

            Ona z tym gościem współpracuje ( ale nie w jednej firmie), więc w przypadku
            kosza nie bedzie w stanie go po prostu olac i unikac, jak w kontaktach
            towarzyskich :(
            Jeśli źle interpretuje jego zachowanie (a moim zdaniem, przyznaję uwazam, że na
            wyrost)i przywali z grubej rury do ćmy to nie dośc, ze suię zbłaźni to jeszcze
            bedzie zmuszona widywac faceta ...
            • kochanica-francuza Re: Problem w tym, ze 21.12.06, 23:19
              > Jeśli źle interpretuje jego zachowanie (a moim zdaniem, przyznaję uwazam, że
              na
              >
              > wyrost)i przywali z grubej rury do ćmy to nie dośc, ze suię zbłaźni to
              jeszcze
              > bedzie zmuszona widywac faceta ...


              No to nie ma siły, trzeba chłopinę gdzieś zaprosić czy cóś. Ale tak trzask-
              prask w pięć minut ustalić się nie da, dopiero obserwując reakcje tegoż
              (zainteresowany dalszymi kontaktami czy nie?)
              >
              >
              • kora3 Lekkei naświetlenie sytuacji ...1 22.12.06, 12:31
                kochanica-francuza napisała:

                > No to nie ma siły, trzeba chłopinę gdzieś zaprosić czy cóś.
                Może ja nświetlenieco tematos :)
                Zaprosić ...
                to wyglada tak, ze widują się w zasadzie przy okazji "zaproszeń" z jego strony.
                Tyle, ze sa to zaproszenia mniej lub bardziej służbowe ...Czasem też telefonują
                do siebie, w sprwach służbowych ... ale (na wlasne uszy tyo słyszałam - fakt) te
                ich rozmowy schodzą czasem na prywatne tematy " haha, hihi" ..
                Zaproszenie z jej strony całkiem prywatne - byłoby już centralnym odkryciem kart ...

                Ale tak trzask-
                > prask w pięć minut ustalić się nie da, dopiero obserwując reakcje tegoż
                > (zainteresowany dalszymi kontaktami czy nie?)

                Widzisz Kochanico ...
                z tego co ona mi opowiada (non stop :)to on jest wyjatkow szrmancki, miły itede
                wobec niej, ale wobec innych też taki bywa, faktycznie, z tego co opowiada
                kumpel, nie aż tak :)
                mnie się nasuwa jedno - były juz okazję do tego, by moze zbliżyc nieco kontakty,
                na grunt bardziej prywatny i nic sie nei wydarzyło, a wiec .. chyba on ma taki
                sposób bycia
                  • kora3 Re: Lekkei naświetlenie sytuacji ...1 22.12.06, 22:06
                    kochanica-francuza napisała:

                    > > Zaproszenie z jej strony całkiem prywatne - byłoby już centralnym odkryci
                    > em
                    > kar
                    > > t ...
                    >
                    > NO I CO Z TEGO???

                    Kochanico .. doprawdy trudno mi wytłumaczyć Ci to bez podawania pewnych
                    szczegółów.. moze napisze Ci maila na priw... faktyzcnie ... moze sie to wydawać
                    zdiwne ...ze tak się cyka, ale j ją akurat w tym przypadku rozumiem ...


                    Dla tej twojej koleżanki odkrycie kart jest utratą twarzy?
                    > No to pozostaje wróżka...
                    hehe

                    > dlaczego "centralnym"???

                    no musze to jednak wytłumaczyć mailowo :)
                    • kochanica-francuza Dostałam maila i upieram się 24.12.06, 21:47
                      że nie da się krwi wypić, a dziurki nie zrobić.

                      No chyba że: 1. Koleżanka ma wyjątkowo rzadkie imię , a obiekt zostanie
                      podsłuchany, jak w szale namiętności wykrzykuje właśnie to imię. ;-)))

                      2. Koleżanka będzie udawać, że tonie, a obiekt rzuci się na pomoc jej, a nie 10
                      seksowniejszym laskom. ;-)))

                      A serio - sytuacja głupia. Ot, z miłości same kłopoty. Niemniej - inaczej niż
                      bez odkrycia kart nie widzę sposobu. Chyba że obiekt jest świnia i udostępni
                      wiadomość kolegom z pracy (wciąż odniesienia do maila).
        • elli_nika Re: Problem w tym, ze 22.12.06, 11:23
          No ale co tu można konkretnego zasugerować, jak się nie zna ani tej dziewczyny,
          ani faceta? No i w sumie o sytuacji też nic nie wiadomo... Czy 'okazywanie
          zainteresowania' przejawia się w tym, ze on np. szuka z nią kontaktu (nie
          przepuszcza okazji, zeby podczas przerwy napić się razem kawy, często do niej
          zagląda i ptyta, czy czegoś nie potrzebuje itd), czy tym, ze po prostu jest
          miły? Są na Ty, czy na Pani/Pan? Są kolegami na równorządnych stanowiskach, czy
          tez któreś ma wyższą pozycję? Itd. itd. nie ma jakiejś 'uniwersalnej' rzeczy,
          którą mozna by sprawdzić szanse na powodzenie związku w każdej mozliwej sytuacji.
          Pozdrawiam
          • kora3 Naswietlenie sytuacji...2 22.12.06, 12:39
            elli_nika napisała:

            Czy 'okazywanie
            > zainteresowania' przejawia się w tym, ze on np. szuka z nią kontaktu (nie
            > przepuszcza okazji, zeby podczas przerwy napić się razem kawy, często do niej
            > zagląda i ptyta, czy czegoś nie potrzebuje itd), czy tym, ze po prostu jest
            > miły?

            Ellinitko ... przede wszystkim, jak juz pisałm nie pracuja w jednej firmie:)
            mozna powiedzieć, ze hehe w branżch, które bywają powiazane o tak powiem :)

            nie istnieje wiec sytuacja, kiedy gośc do niej zachodzi pytając czy czegos
            potrzebuje - silą faktu.
            odzywa się do niej czesto, m po tremu z reguły jkiś zwodowy pretekst, le choc
            nie jestem przekonana, ze faktycznie na nia leci, przyznaje, ze czasem ten
            pretekst bywa slaby. Jeśli się już natomiast umwiają , czasem np. w kawiarni, to
            z jego inicjatywy i najczesciej jakiś tam zawodowy pretekst jest ...


            Są na Ty, czy na Pani/Pan? Są kolegami na równorządnych stanowiskach, czy
            > tez któreś ma wyższą pozycję?

            są na ty :) ...
            A co do drygiego ... hmmmmm;) w tym przypadku trudno to powiedzieć, kto ma
            "wyższe" stanowisko ... Oboje mja niezależne .. na pewno on ma wyższe w
            hierarchii społecznej :) natomiast tkie, które bywa zależne od takich stanowisk,
            jakie ona ma :)

            Itd. itd. nie ma jakiejś 'uniwersalnej' rzeczy,
            > którą mozna by sprawdzić szanse na powodzenie związku w każdej mozliwej sytuacj
            > i.

            Chyba mówienie o zwizku jest tu z daleko idacą spekulacja :)
            Dziewczyna po prostu chciałaby zobaczyc, czy ich znajomosc \ma szanse na
            bardziej prywatną zażyłosć.. niestety nie mam pomysłu jak powinna to zrobic :)
            • elli_nika Re: Naswietlenie sytuacji...2 22.12.06, 17:16
              No to moim zdaniem jest zainteresowany. Niekoniecznie czymś głębszym, ale w
              ogóle to roczej tak.
              Jesli koleżanka chce sprawdzać, czy coś z tego będzie to, niech sprawdza. Fakt,
              że nie pracują w jednej firmie znacznie upraszcza sytuację.
              • kora3 Re: Naswietlenie sytuacji...2 22.12.06, 17:19
                elli_nika napisała:

                > No to moim zdaniem jest zainteresowany. Niekoniecznie czymś głębszym, ale w
                > ogóle to roczej tak.

                Dobrze, ze ona tego nie czyta :) Bo pewnie by zniszczyla monitor z radosci :)

                > Jesli koleżanka chce sprawdzać, czy coś z tego będzie to, niech sprawdza. Fakt,
                > że nie pracują w jednej firmie znacznie upraszcza sytuację.

                Technicznie Ellinitko:) jak ?? Zeby nie wyszło na cemntralny podryw, a zadziałało?
                • elli_nika Re: Naswietlenie sytuacji...2 22.12.06, 17:27
                  Z tego o napisałaś, wynika, ze już się 'umawiali' na mieście, tyle, ze pod
                  słuzbowym pretekstem. Niechaj koelżanka do znajomego zadzwoni z życzeniami
                  światecznymi i wybada, jakie ma plany na okres bożonarodzeniowo- noworoczny. Jak
                  Pan nigdzie się nie wybiera daleko, to niech go po prostu gdzieś zaprosi:-)
                  • kora3 Re: Naswietlenie sytuacji...2 22.12.06, 17:34
                    elli_nika napisała:

                    > Z tego o napisałaś, wynika, ze już się 'umawiali' na mieście, tyle, ze pod
                    > słuzbowym pretekstem. Niechaj koelżanka do znajomego zadzwoni z życzeniami
                    > światecznymi i wybada, jakie ma plany na okres bożonarodzeniowo- noworoczny. Ja
                    > k
                    > Pan nigdzie się nie wybiera daleko, to niech go po prostu gdzieś zaprosi:-)

                    Już sobie skladali zyczenia :( Pan sie wybiera własnie do rodziny ...
                    ten okres odpada raczej ...:(
                    • kora3 no, a poza tym Elli - nitko :) 22.12.06, 19:11
                      nie bardzo moge konkretniej wytłumaczyć w czem dieło :) bo byłoby za duzo
                      szczegółów ...
                      Ale raczej włśnie centralne zaproszenie przez nią gdzie tego faceta byłoby
                      równoznaczne z odryciem kart i narazające ją na to, że w razie kosza nie tylko
                      sie osmieszy, ale tez nie bedzie za brdzo mogla z nim współpracować :(

                      To musi być cos bardziej finezyjnego - niestety ... sama nie mam pomysłu, jak z
                      tym przygrac :(
                      • elli_nika Re: no, a poza tym Elli - nitko :) 22.12.06, 22:20
                        Ale dlaczego ma to być jakieś centralne odkrycie kart? On ją zapraszał a ona nie
                        moze? Czy to jest jakaś myszka zahukana rodem z XIX wieku czy co? Czy moze on
                        jest nienormalny? Jak jej głupio zaprosić go tak normalnie, jak człowiek innego
                        człowieka, którego lubi, to niechże wymysli jakiś problem i zadzwoni się umówić
                        na spotkanie, żeby go poprosic o radę. Faceci lubią porad udzielać :-) To
                        powinien być jakiś hint, ale łagodny, w razie czego można się zawsze wycofać
                        (pretekst był).
                        • kora3 Re: no, a poza tym Elli - nitko :) 22.12.06, 22:38
                          elli_nika napisała:

                          > Ale dlaczego ma to być jakieś centralne odkrycie kart? On ją zapraszał a ona ni
                          > e
                          > moze? Czy to jest jakaś myszka zahukana rodem z XIX wieku czy co? Czy moze on
                          > jest nienormalny? Jak jej głupio zaprosić go tak normalnie, jak człowiek innego
                          > człowieka, którego lubi, to niechże wymysli jakiś problem i zadzwoni się umówić
                          > na spotkanie, żeby go poprosic o radę. Faceci lubią porad udzielać :-) To
                          > powinien być jakiś hint, ale łagodny, w razie czego można się zawsze wycofać
                          > (pretekst był).

                          Ellinitko ... wyjaśnię w mailu na priw jednak, dlaczego ona i ja też boi się
                          centralnego odkrywania kart :)
    • diabollo Re: Może zakochanej pomozecie ? 21.12.06, 22:24

      Pierwsze przykazanie - nie naciskać.
      Mężczyzna to niezamowicie płochliwe stworzenie.

      Jeżeli koleżanka jest atrakcyjna, ma fajny biust, kształtną pupcię i jeszcze
      głupia nie jest, to o ile ten facet nie jest-kochający-inaczej, to raczej da się
      go przelecieć.

      Nic tak nie pociąga jak uwielbienie partnerki/partnera.
      Nic tak nie podnieca jak podniecenie partnerki/partnera.

      Kłaniam się nisko.
      • forumisko Re: Może zakochanej pomozecie ? 22.12.06, 10:27
        diabollo napisał:

        > Jeżeli koleżanka jest atrakcyjna, ma fajny biust, kształtną pupcię i jeszcze
        > głupia nie jest, to o ile ten facet nie jest-kochający-inaczej, to raczej da
        > się go przelecieć.

        To chyba skutek oglądania pornografii że tak postrzegasz kobiety i mężczyzn :(
        • kora3 Powiem brutalnie .... 22.12.06, 13:06
          forumisko napisał:

          > diabollo napisał:
          >
          > > Jeżeli koleżanka jest atrakcyjna, ma fajny biust, kształtną pupcię i jesz
          > cze
          > > głupia nie jest, to o ile ten facet nie jest-kochający-inaczej, to raczej
          > da
          > > się go przelecieć.
          >
          > To chyba skutek oglądania pornografii że tak postrzegasz kobiety i mężczyzn :(

          Forumisko ...
          jakkolwiek kolega przepiekny (uhhhh) :) Diabollo wyrził to, co myśli bardzo
          faktycznie brutalnymi słowy i bez ogródek - ma w duzym stopniu rację.

          W dużym stopniu to nie znaczy zawsze i w stosunku do wszystkich, ale owszem nie
          mija sie jak sądzę z prawdą. Większosc ludzi jest łasa na komplementy,
          zainteresowanie innych zwłaszcza płci odmiennej, bywa, paradoksalnie, że nawet
          niespecjalnie atrakcyjnych :)
          im kto ma wieksze kompleksy, tym bardziej dązy do udowadniania sobie, ze nie m
          ku nim powodu - wiem, bo widuje to na własne oczy.

          Zapewne nie musi zaraz chodzić o "przelatywanie" stricto:), przeprzystojny nasz
          Diabollo nieco uprościł sprawę przez co wzbudził twoje oburzenie, ale po prostu
          lubimy zainteresowanie innych nami, jako obiektami do podrywu , czyli flirty np.
          nwet ludzie w trwałych, szcześliwych zwiazkach nie mający n mysli "skoku w bok",
          ani zmain w swoim życiu być adorowani, podziwiani, słuchani :)
          Nawey bardzo zakochana kobieta, czy bardzo zakochany męzczyzna nie jest
          wsciekła/y, gdy usłyszy od kolegi/nki " Super wygladasz, brdzo ciekaqwie mówisz,
          msz znakomite pomysły" itepe, to miłe....jesli oczywiscie nie ejsst natarczywe,
          czy obieky komplementuhacy nie jest wyjatkow nieatrakcyjny, czy obleśny :)

          A na marginesie :) kamień forum drąży skałę:)
          Znam osobiście faceta :) , który swego zcsu odrzucił zaloty bardzo
          nieatrakcyjnej koleżanki, naprwdę .. no jak to mawino za moich czasó -
          kaszalota, bo był zakochany w kims innym (a poza tym no baba - paskuda) ...Minał
          jakiś zcas, baba się nioe obraziła, tylkol dalej robiła za "przyjaciółke'hehe
          gość miał piękna żone, przechodfzili kryzys i wiesz co ?? zdrazdał te zone z tym
          kaszalotem :) bo ta tylko czekała na moment :) I właśnie tak zachwycała się
          kolesiem , jk pisze Diabollo .... a wiec coś w tym jest :)
      • kora3 Naświetlenie sytuacji...3 22.12.06, 12:46
        diabollo napisał:

        >
        > Pierwsze przykazanie - nie naciskać.
        > Mężczyzna to niezamowicie płochliwe stworzenie.
        >
        dibollo :) dzieki za podpowiedź .. to ja wqiem i ona też .. nie jest to gaska
        bardzo młoda :)

        > Jeżeli koleżanka jest atrakcyjna, ma fajny biust, kształtną pupcię i jeszcze
        > głupia nie jest, to o ile ten facet nie jest-kochający-inaczej, to raczej da si
        > ę
        > go przelecieć.

        nie wiem czy jej chodzi o aż takie zaciesnienie znajomosci na początek :) ale
        rozumiem twój tok myslenia:)
        Facet nie jest kochający inaczej na 100 proc. dziewczyna .. no cóz ... mniej
        wiecej mój poziom trakcyjnosci zewnętrznej, poza tym energiczna, inteligentna i
        z osobowoscią ....

        >
        > Nic tak nie pociąga jak uwielbienie partnerki/partnera.
        > Nic tak nie podnieca jak podniecenie partnerki/partnera.

        :) To też wiem .. tylko wiesz ...
        dwie sprawy :)
        On jest osciem, który podoba sie babkom (przystojny, szarmancki, inteligentny, z
        kasa i pozycj, a przy tym no :) wie jak przyciągać kobiety) - istnieje wiec
        ryzyko, ze okazujc mu cielęce uwielbienie bedzie jedna z wielu takich, nie ??/

        Poza tym, ze by okazywac tkowe trzeba troche prywatnosci...Po prostu prywatnej
        sytuacji, jej własnie chodzi o to, ze niespecjalnie się w takowych znajdują ..
        Owszem gadają prywatnie, ale prze tel. albo w kawiarni, lbo tam, gdzie jest dużo
        ludzi ..
        POradź co Diabollo prześliczny :) j nie wiem co w tkich sytuacjch robić ...:)
        >
      • kora3 Naświetlenie sytuacji...4 22.12.06, 12:47
        forumisko napisał:

        > Niech się zapyta go czy ma np. żonę.

        Oj Forumisko :)
        było to także MOJE pierwsze pytanie do kumpelki, jak mi powiedziała o tym
        gosciu. :)np. zony nie ma, zamieszkuje pojedynczo.
    • e_wok Re: Może zakochanej pomozecie ? 26.12.06, 22:52
      Nie rozumiem problemu. Jesli spotkanie z tematyki sluzbowej przechodzi w
      niesluzbowy flirt, wpelza w godziny nadliczbowe i konczy sie odkryciem
      wzajemnego przyciagania w trzeciej z kolei winiarni na szlaku zaciesniania
      znajomosci, a dnia nastepnego odbywa sie telefon zaczynajacy sie
      slowami "przemilo wczoraj spedzilem z toba czas, musimy to koniecznie
      powtorzyc, na przyklad jutro" to jakich jeszcze dowodow trzeba? Jesli zas taka
      sytuacja jeszcze nie miala okazji sie zdarzyc to uwazam, ze trzeba do niej
      doprowadzic i zobaczyc, czy przebiegnie wedlug ww planu.
      Testem ostatecznym jest imo wieczorne pozegnanie pod drzwiami. Albo gosc lgnie
      albo nie lgnie, tertium non datur.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka