euforka
31.01.07, 10:42
cześć dziewczyny, długo nie mogła się zdecydować na użalanie się nad sobą. Od
kilku dni czytam wasze forum i zauważyłam że wiele z was musiało borykać się
ze zdradami swoich facetów, nie natknęłam się na żaden temat związany z
alkoholizmem mężusia. Mój pije codziennie! Nie upija się do upadłego, nie
awanturuje się, nie bije, jednak wieczorem wypija kilka piw a czasami
poprawia jeszcze ćwiartką wódki. Nie pamiętam dnia bezalkoholowego. Ja staje
się coraz bardziej rozgoryczona, ponura on patrząc na mnie pije i koło się
zamyka. Rozmawiałam z nim nie raz ale on nie widzi problemu, no bo przecież
nie doprowadza do stanu że leży usrany na śroku pokoju, więc w czym mam
problem - to ja powinnam iść do lekarza. Nie wspomnę już o seksie, bo ja
oczywiście nie mam ochoty bzykać się z podchmielonym gościem on się o to
czepia ... i pije. Wczoraj przeprowadziliśmy kolejną rozmowę, stanęło na tym
że ja będę "milsza" a on "ograniczy" spożywanie. Dodam jeszcze że nie jestem
przeciwniczką alkoholu, lubię czasami napić się piwka, ale w takiej sytuacji
boję się że to może wyglądać jak przyzwolenie dla niego. Jesteśmy prawie pięć
lat po ślubie, mamy 14-miesięcznego synka. Kocham swojego męża i wciąż mam
nadzieję, że się ustatkuje. Czy jest na to szansa? A może to ja przesadzam?