hedonista.oswiecony
18.02.07, 00:55
jak wspominałem kiedyś, na początku tego forum, sprawdza mi się w życiu dość
prosta zasada, że skupiam się na tym co fajne w ludziach i rzeczach, które
mnie spotykają i to co niedobre jakby znika, maleje, kurczy się.
co to ma wspólnego z zarządzaniem?
dość dawno odkryto, że chwalenie lepiej motywuje niż nagany. Choćby dlatego
ZSRR upadł, że się głównie na karach opierał, a to prowadzi do minimalizacji
wysiłku, skoro każdy błąd jest karany niewspółmiernie. Więcej, mądre
zarządzenie dopuszcza błąd jako nieodzowny element rozwoju, poszukiwania i
postępu.
ostatnio w Harvard Busienss Review wyczytałem o takiej koncepcji, że rozwój
odkrycie i talentów jest dużo bardziej sensowny niż skupianie się na
eliminowaniu wad. Talent jako pozytywny motywuje i uskrzydla do działania.
Skupianie się na wadach deprymuje i odbiera chęć pracy. Oczywiście można
powiedzieć, że wady mogą zniszczyć to co dobre. Ale jest na to sposób
przecież, co jest wadą u jednego to będzie zaletą u drugiego. Ważne aby dawać
ludziom takie zadania, które im odpowiadają i bazują na ich mocnych stronach.
Podobnie jak dobry szef deleguje te obowiązki, z którymi sam sobie źle radzi.
a to wszystko kojarzy mi się jeszcze z chrześcijańskim pomysłem, że zło jest
brakiem dobra. W zasadzie produkując dobro likwidujemy zło. Jak światło,
które rozprasza ciemność
no to poleciałem w patetyzm ;d
ukłony
ed