s.dominika
20.02.07, 21:54
Nikomu tego nie mówiłam (nie bardzo miałam komu), ale wam mogę. Siedzi to we
mnie jak zadra i mnie od środka dręczy. NIENAWIDZĘ MOJEJ TEŚCIOWEJ!!!
Najgorsze jest to, że nic mi baba konkretnego nie zrobiła. Po prostu jest. Nie
mogę patrzeć na jej egoizm. A jest wielkości Mont Everestu. Wydaje jej się, że
jest pępkiem świata i każdy powinien jej służyć.
Do mnie nic nie ma - chyba mój nastrój i nastawienie jej dało do myślenia, ale
czepia się męża mego - syna swojego. Mieszka 40 km od nas ale rozkazy wydaje,
jakby królem była. WRrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr
A do jej egoizmu jeszcze sknerstwo jak 2 razy Mont Everest. Z własnym synem
rozmawia tylko przez gadu, albo Skype'a. Ewentualnie puszcza sygnały, żeby do
niej oddzwonić. A kasy ma aż nadto niż jej potrzeby i możliwości przerobowe.
Jeszcze na koniec jest zakochana w nowym facecie i chodzi w mini i szpilkach.
LITOŚCI !!!!
Rrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr
Już mi lepiej