"Czy posłuszeństwo jest cechą wrodzoną, czy

26.02.07, 09:40
można się go nauczyć?"
Podczytane rano w metrze z gazetki "Nowa edukacja", którą miał w ręku ktoś
siedzący naprzeciwko. I teraz zamiast pracować zastanawiam się, czy
przypadkiem nie cofnęłam się w czasie, bo wydawało mi się, że już od dawna
posłuszeństwo nie jest wartością szczególnie istotną w procesie wychowania, a
nawet wręcz przeciwnie. Czyżbym się myliła?
    • nienietoperz Re: "Czy posłuszeństwo jest cechą wrodzoną, czy 26.02.07, 09:50
      Umiejetnosc bycia poslusznym jest w dosc licznych okolicznosciach zyciowych
      bardzo potrzebna. Nie nazwalbym jednak 'posluszenstwa' cecha, poza tym trudno
      chyba go uczyc w oderwaniu od kontekstu - wtedy robi sie cokolwiek dziwnie.

      Z uklonami,
      NN
      • stella25b Re: "Czy posłuszeństwo jest cechą wrodzoną, czy 26.02.07, 10:13
        Napewno nie jest cecha wrodzona, raczej nabyta i to w dziecinstwie i to
        wczesnym.Zawsze bylo i bedzie, np. we wojsku.
        Nietoperzu wydaje mi sie, ze lepiej byc zdyscyplinowanym niz poslusznym i to
        przyniesie wiecej korzysci niz slepe wykonywanie czyis rozkazow.
    • beatanu Re: "Czy posłuszeństwo jest cechą wrodzoną, czy 26.02.07, 10:24
      Na pewno nie jest cechą wrodzoną, wie o tym chyba każdy, kto próbował ubrać
      rozwrzeszczanego dwulatka, który akurat miał ochotę się rozbierać :)

      A teraz krótkie wspominki, może ciut obok, ale akurat to mi się skojarzyło z
      pojęciem "posłuszeństwo".

      Ładnych parę lat temu, wsród innych dziwnych zajęć którymi się parałam,
      studiowałam tutaj zaocznie pedagogikę. Jeden z wykładowców, chcąc uświadomić
      nam różnice w systemach pedagogicznych, ba! nawet nie systemach, tylko fuj!
      ideologicznym podejściu, zaczął od opowiedzenia anegdotki. Grupa pedagogów
      rosyjskich, wtedy jeszcze z kraju ZSRR zwanym, gościła w Szwecji. Zachwyceni
      wieloma rzeczami, z wielką dezaprobatą patrzyli jednak na to, że szwedzkie
      dzieci na lekcjach tyle mówią, że w czasie lekcji jest głośno, że dzieciaki
      dyskutują i poddają w wątpliwość to, co przekazuje nauczyciel.

      Nie pamiętam, czy ów szwedzki wykładowca, był z rewizytą w radzieckich kolegów.
      Ale skąd inąd wiedział, jak wygląda ich szkoła. Jak wielką wagę przywiązuję się
      do subordynacji, niepodważania autorytetów, ciszy i pariadku.

      Takie mamy szkoły i systemy pedagogiczne, jakie chcemy mieć społeczeństwo -
      zakończył opowieść wykładowca.

      Ok, zaraz ktoś powie, że to ogromne uproszczenie i pewnie będzie miał rację.
      Ale ja się pod tym, co on (= ów wykładowca) powiedział podpisuję :)
      • paolo630 Niech żyje szkolny bajzel! 26.02.07, 21:38
        Od uczenia dyscypliny i wymagania posłuszeństwa są rodzice. Do uczenia
        nieporządku publicznego jest szkoła. Najczęściej publiczna. Zwłaszcza na
        przerwach. Niektórzy to nazywają twórczym wychowaniem. Inni potwornym
        katowaniem. Są tacy, co marzą o katotwórczym wychowaniu. Tylko dlaczego zostają
        w naszym kraju ministrami edukacji? Chyba wyborcy mało zawdzięczali szkole...
    • mamarcela Re: "Czy posłuszeństwo jest cechą wrodzoną, czy 26.02.07, 10:36
      Wydaje mi się, że to jest tylko sprawa nomenklatury. Posłuszeństwo jest słowem
      archaicznym, zdewaluowanym i kojarzącym się z pruskim drylem, ślepym
      podporządkowaniem się rozkazom itd.itp. Tymczasem dziecko zanim skończy trzy
      lata powinno nauczyc się pewnych zasad, które na tym etapie rozwoju
      najczęściej są po prostu posłuszeństwem - nie wolno tego, wolno to, powinno się
      to. Tylko, że współcześnie nazywa sie to w procesie wychowania "wyznaczaniem
      granic", "podporządkowaniem się zasadom i normom", "socjalizacja" itd.
      Ale w praktyce nie negocjuje sie z dzieckiem codziennie tysiąca spraw typu
      mycie zębów, czy wstawanie do szkoły.
      • paolo630 słyszę i jestem posłuszny... 26.02.07, 21:39
        ...mamusiu...
Pełna wersja