dzikoozka 26.02.07, 15:48 jesteście rozsądne... forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=43390&w=56317141&a=58055811 Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
bogna71 Re: Pomóżcie mi dziewczyny... 26.02.07, 17:49 Kurde, nie chcę być złym prorokiem, ale tak w głębi duszy chyba sama już wiesz, że z tej mąki to chleba nie będzie.... Rozmowy (czy też ich próby) nic nie dają - facet wygląda na totalnie wyłączonego i stojącego z boku - bo na pewno nie ma go przy Tobie...) Ty już chyba doszłaś do ściany... Starałaś się pewnie opisać to wszystko obiektywnie, kurcę, nie da się żyć w domu, w którym nie mam chocaż odrobiny ciepła. A Mały myślisz, ze będzie szczęśliwy widząc to, co się między Wami dzieje? Nie daj boże przykład weźmie (nawet podświadomie) i też sobie życia nie ułoży... Nie powiem Ci - WYSYŁAJ - sama musisz podjąć decyzję, ale ja bym nerwowo nie wytrzymała w takiej atmosferze... Przez pewien czas w moim związku nie było za różowo, ale nigdy nie było podobnej sytuacji, jakie Ty opisujesz. Bądź silna i jak już podejmiesz tę decyzję, to się jej trzymaj - faceci to tchórze - może on to wszystko robi specjalnie, żeby decyzja wyszła od Ciebie? Nie masz takiego wrażenia?? O dzieciaczku też pomyśl. Pozdrawiam Cie bardzo serdecznie - bądź silna. Odpowiedz Link Zgłoś
ciociapolcia Re: Pomóżcie mi dziewczyny... 26.02.07, 18:29 Dzikoozka, może jak wyślesz, może cos go ruszy? Nie wiem, nie wytrzymałabym chyba... U nas też źle sie działo. Walczyłam o lepsze, waliłam w mur, przestałam... Teraz on walczy, widzę. Ale muszą chcieć dwie osoby, prawda? Dasz sobie radę. Musisz. Odpowiedz Link Zgłoś
dzikoozka Re: Pomóżcie mi dziewczyny... 26.02.07, 19:32 dzięki kochane, sprawa JEST w sądzie, zawieszona od czerwca zeszłego roku! Mieliśmy pójść na terapię, był na jednym spotkaniu, potem uznał ze ta terapia nie ma sensu, ze to wywalanie pieniędzy. Poszłam jeszcze sama na dwa spotkania. I od tego czasu bujamy sie tak. Od kłótni do kłótni, z czego więcej tych kłótni niż spokoju. Pewnie myśli, że go tylko nastraszyłam i teraz nic sobie z tego nie robi. Odpowiedz Link Zgłoś
rzaba10 Re: Pomóżcie mi dziewczyny... 26.02.07, 19:59 Szacunek,przyjazn,pozadanie,milosc,milosc do dzieci,dobre zarobki...cos pominelam?? Odpowiedz Link Zgłoś
verte34 Re: Pomóżcie mi dziewczyny... 26.02.07, 20:23 Zamiast odpowiedzieć, coś Ci opowiem. Było to po rozstaniu z moim pierwszym mężem. Córka miała jakieś 10 lat, opowiadała mi o jakimś swoim koledze, który w jej obecności był niegrzeczny dla swojej mamy; krzyczał na nią, był wulgarny, lekceważący itp. I spuentowała tak: On się do niej odnosił jakby to była jego żona. :( Odpowiedz Link Zgłoś
rzaba10 Re: Pomóżcie mi dziewczyny... 26.02.07, 20:23 A pewnie,ze moge:)) Jesli myslisz o swoim malzenstwie,jakie uczucia,przychodza Ci na mysl? Czasem wystarczy jedno,zeby warto bylo walczyc. Czasem brak jednego niszczy zwiazek. Odpowiedz Link Zgłoś
dzikoozka Re: Pomóżcie mi dziewczyny... 27.02.07, 09:14 brak dwóch pierwszych... Odpowiedz Link Zgłoś
sunrise2006 Re: Pomóżcie mi dziewczyny... 27.02.07, 10:13 tak się bujać w nieskończoność można. j bym już dała spokój i doprowadziła ten rozwód do końca. Ile można się kłócić i nie szanować? długo się uż tak bujacie Odpowiedz Link Zgłoś
legwan4 Re: Pomóżcie mi dziewczyny... 26.02.07, 20:34 Dzikoozka popatrz na to realnie,odwlekanie to bezsens.Ktoś w takiej sytuacji musi mieć jaja.Prawda?Często ostre cięcie jest najlepszym rozwiązaniem dla wszystkich. Odpowiedz Link Zgłoś
juliana03 Re: Pomóżcie mi dziewczyny... 26.02.07, 21:22 A moj tatus to na moj pomysl o rozstaniu tak mi poradzil- "Tak zle, i tak niedobrze" Nie pomylil sie!!! Jak nie zrobisz- hujnia! Zostaniesz przy nim, bedziesz sie dusic+ dziecko. Odejdziesz, na poczatku beczenie do poduchy, depresja, poczucie bezradnosci, smutek, zal.......... Ale pozostaje satysfakcja, ze to ty mialas jaja i sie odwazylas!!! Ja czekam na te lepsze czasy, na razie to wyzej wymienione objawki. Odpowiedz Link Zgłoś
dzikoozka Re: Pomóżcie mi dziewczyny... 27.02.07, 09:15 właśnie mam takie uczucie rozdwojenia. Będzie mi zarzucał, ze przeze mnie (przez moje "humory") dziecko bez ojca sie chowa ... Odpowiedz Link Zgłoś
boo-boo Oj Dzikooka.... 26.02.07, 21:54 Łączę się w bólu i rozumiem o co biega. Nie napiszę Ci co zrobić, decyzję musisz podjąć sama. Ale ja bym czegoś takiego nie wytrzymała, wiem jak takie wsadzane szpile bolą,jedna za drugą i każda co raz to większa i mocniejsza zresztą teraz mi nikt szpil nie wsadza,ale swoim nieświadomym zachowaniem do szału mnie doprowadza, normalnie białej gorączki dostaję-tylko tym mogę mojego łośka usprawiedliwić bo wiem, że nie robi tego umyślnie, ale jednak to robi, a że nadajemy na odmiennych falach to trudno mu to wytłumaczyć i zrozumieć jeszcze ciężej. Musisz sobie odpowiedzieć na to pytanie sama, chociaż sądzę że odpowiedź już znasz, a w nas szukasz poparcia i aprobaty. Napisz co postanowiłaś,a my się już do tego ustosunkujemy i nie damy opaść na dno i zginąć. Odpowiedz Link Zgłoś
dzikoozka Re: Oj Dzikooka.... 27.02.07, 09:11 Booo kochana dzieki, jestem w dole bo rozsądek mi mówi ze z tej mąki chleba nie bedzie (co najwyzej chlew) a serce co innego. Mi się wydaje, że ten Twój łosiek to porządny gość, nie denerwuj się na niego... :))) Odpowiedz Link Zgłoś