to, co najważniejsze... w związku

26.02.07, 21:18
zastanawiacie się czasem, co jest najważniejsze w związku między dwojgiem
ludzi? czy jest to coś uniwersalnego, stałego, czy każdy inaczej to określa?
Mówimy miłość, ale też jest coś, co nas do drugiej osoby bardzo ciągnie, coś
konkretnego... ja zastanawiam się ostatnio, jak bardzo cenne jest wyjście
poza własny egoizm, próba poznania tak naprawdę drugiego człowieka, zrobienia
coś dla niego, bezinteresownie, bycie takim na co dzień...
    • hedonista.oswiecony Re: to, co najważniejsze... w związku 27.02.07, 20:25
      to co najważniejsze

      bezkompromisowo postawione pytanie, trudno tak od razu, bez zastanowienia na
      takie pytanie odpowiedzieć bo można jak z karabinu maszynowego wystrzelić
      mnóstwo wartości od miłości, przyjaźni i otwartości zaczynając... ale może
      lepiej podać przykłady, konkrety?

      dla mnie po zastanowieniu chyba jednak bliskość. Taki stan silnego zrozumienia
      tej drugiej osoby, wyczucia na jej emocje i widzenie tego co przeżywa. Jeśli
      występują często te chwile dzielenia się bliskością to nieważne są inne
      upodobania muzyczne, filmowe, podzielanie nie wszystkich upodobań i
      preferencji. Jest wtedy przestrzeń wspólna i przestrzeń rozłączna, kiedy oboje
      mogą się oddawać temu co lubią...

      tak, dla mnie najważniejsza jest bliskość

      ukłony
      ed
      • jazzybelle Re: to, co najważniejsze... w związku 27.02.07, 21:31
        Ciekawy wątek i celna odpowiedź z tą bliskością. Ludzie, których łączy wspólne hobby to częściej przyjaciele, niż para. Własna przestrzeń w związku jest niezbędna. Tak samo jak pewność, że ktoś nas zawsze otoczy ciepłem, pomimo innych preferencji, cech charakteru, osobowości. Niezłomność w dawaniu i odczuwaniu tej bliskości - to chyba właśnie jest miłość.
        • hedonista.oswiecony Re: to, co najważniejsze... w związku 28.02.07, 18:54
          niby takie proste kiedy ujęte słowami, ale dlaczego czasem tak trudne w czynach?
          ukłony
          ed
          • izzzunia Re: to, co najważniejsze... w związku 28.02.07, 20:00
            może tak trudne w czynach, bo tak czasem trudno jest wyjść poza swój egoizm,
            zobaczyć i poczuć naprawdę drugiego człowieka...
    • judyta32 Re: to, co najważniejsze... w związku 02.03.07, 11:13
      Kiedys myslalam,ze wystarczy ze soba byc i juz..o naiwonści. Teraz wiem, ze to
      bylo bardzo bledne założenie. Potem popadlam w stan obłedu bo nie dość
      ze "byłam" to oddałam się bezgranicznie tej drugiej osobie, nie chcac nic w
      zamian i to tez okazało się niewypałem...a potem jeszcze wiele innych po drodze
      prób odkrycia tego co jest tak naprawde ważne w związku.Na dzień dzisiejszy
      moge sie podzielic moimi złotymi myślami: szczerość wobec siebie i tej drugiej
      osoby,odwaga w mówieniu o tym co boli w związku, dziki,namietny seks
      oczywiście :),"bliska bliskość" , zachowanie dla siebie cząstki wolności, którą
      mieliśmy nie będąc w związku, pasje, zainteresowania niekoniecznie wspólne,,,i
      pewnie wiele innych rzeczy. Mam nadzieje, ze przy okazji kolejnego zwiazku uda
      mi się o nich wszystkich pamiętać. Czego sobie życzę - w końcu zbliza się
      wiosna....:)
      pozdrowienia dla wszystkich i milego weekendu z Waszymi Najbliższymi
      • izzzunia Re: to, co najważniejsze... w związku 04.03.07, 20:16
        Judyta, powiedziałaś ważną rzecz - szczerość - rzadko bywałam szczera i nie
        sądziłam, że to może być takie ważne. Obecnie nie potrafię kłamać, nie wiem
        dlaczego i czuję się z tym świetnie, nawet jak zrobię coś nie tak, to
        wybaczenie drugiej osoby jest takie cenne i budujące, że staram się później jak
        mogę być dobra i nie popełniać tych samych błędów. Chyba szczerość jest taką
        częścią miłości, która bardzo scala, zbliża, bo człowiek stara się cały czas
        być OK.
        • hedonista.oswiecony szczerości tak :) 04.03.07, 20:26
          tak, nie lubię czegoś ważnego ukrywać. Mam za sobą takie czasy i do dziś zdarza
          mi się w zabieganiu za mało rozmawiać ze sobą, kiedy nie daję sobie czasu aby
          samego siebie posłuchać to można nie zauważyć czegoś ważnego co prowadzić może
          do braku szczerości wobec samego siebie. To ważniejsze. Jakby emocje i postawy
          wobec samego siebie, samoocena kształtowała nasze relacje z ludźmi. Jeśli sam
          wobec siebie jestem szczery to wtedy umiem być szczery wobec ludzi, a wtedy oni
          są też tacy... :). Tak naprawdę i ostatecznie nasz świat to nasze relacje.
          uśmiechy
          ed
          • judyta32 Re: szczerości tak :) 04.03.07, 21:29
            Niedawno do mnie dotarlo, jak wazna jest uczciwosc wobec samego siebie. Jak
            łatwo nam zagluszyc samych siebie i nie pozwolic na to zeby dotarly do naszej
            swiadomosci mysli, ktore niekoniecznie musza sie nam podobac ale przeciez sa w
            nas.Ciesze sie, ze uswiadomilam sobie potrzebe szczerosci i uczciwosci wobec
            samej siebie i ze postanowilam sie jej nauczyc. Nie sama bo sama nie dam juz
            rady ale z pomoca. I mam nadzieje, ze mi sie uda.Inaczej nie uda mi sie byc
            naprawde szczesliwa :). A jak wspomnialam juz wczesniej, wiosna idzie i
            umiejetnosc szczerosci wobec siebie zdecydowanie sie przyda.
            Życze milej nocki :)
            Judyta
            • izzzunia Re: szczerości tak :) 04.03.07, 22:20
              no ja szczera wobec siebie to generalnie byłam (choć nie zawsze), ale gorzej
              wobec bliskich osób. A to jest taki psychiczny komfort...
              Zauważyłam, że można byś szczęśliwym tylko wtedy, kiedy jest się szczerym wobec
              samego siebie, bo wtedy wiesz, dokąd iść i nie błądzisz, znasz swoje słabości i
              swoją siłę. Jak myślimy o sobie w kategoriachch niższych niż nasze umiejętności
              i talenty, to się marnujemy, jak znowu nie widzimy słabości, to nie umiemy ich
              skierować na właściwy tor. Fajnie, ze czasem inni ludzie są jak lustro, gdzie
              się można przejrzeć i dowiedzieć czegoś o sobie.
              Ja przez długi czas nie dopuszczałam do siebie pewnych myśli, że mam pewne
              cechy, zachowania takie a nie inne i teraz to zaakceptowałam i chcę to jakoś
              ułożyć, żeby mi i innym było z tym dobrze. A jak się pewnych cech, zachowań nie
              widzi, to jak je korygować?
Pełna wersja