karmilla
27.02.07, 11:33
...czyli opisy wypadków. Podobno autentyczne
- Wracając do domu podjechałem do złego domu i zderzyłem się z drzewem,
którego nie mam.
- Ciężarówka cofnęła się przez szybę prosto w twarz mojej żony.
- Budka telefoniczna zbliżała się, kiedy próbowałem zjechać z jej drogi
uderzyła w mój przód.
- Zjechałem stromą uliczką do tyłu, przewróciłem murek i uszkodziłem pawilon.
Nie mogłem sobie po prostu przypomnieć gdzie jest pedał hamulca.
- Na skrzyżowaniu niespodziewanie dostałem ataku daltonizmu.
- Mój samochód uderzył w ogrodzenie, przekoziołkował i wyrżnął w drzewo.
Wtedy straciłem panowanie nad kierownicą.
- Przechodzień nie miał żadnego pomysłu którędy uciekać, więc go
przejechałem.
- Zobaczyłem smutną twarz z wolna przelatującą przed przednią szybą, a potem
ten pan gruchnął na dach mojego samochodu.
- Facet był na całej drodze i wiele razy próbowałem go wyminąć zanim
uderzyłem w niego.
- Prowadziłem samochód już czterdzieści lat, kiedy zasnąłem za kółkiem i
miałem wypadek.
- Moje auto jechało normalnie prosto przed siebie, co na zakręcie zawyczaj
doprowadza do opuszczenia szosy.
- Z początku powiedziałem policji że nic mi się nie stało, ale jak zdjąłem
kapelusz, zobaczyłem, że mam wgniecioną czaszkę.
- Nie wiedziałem, że po północy też obowiązuje ograniczenie prędkości.
- Dałem sygnał kloksonem, ale nie działał, ponieważ został skradziony.
- Broniąc się przed uderzeniem zderzaka samochodu przede mną uderzyłem
przechodnia.
- Inny samochód zderzył się z moim nie ostrzegając o swoich zamiarach.
- Niewidzialny samochód nadjechał znikąd, uderzył w mój i zniknął.
- Pośrednią przyczyną wypadku był mały człowieczek w małym samochodzie z dużą
buzią.
- Myślałem, że mam opuszczone okno jednak okazało się, że jest podniesione
kiedy wystawiłem przez nie rękę.
- Odholowałem swój samochód z jezdni, spojrzałem na teściową i uderzyłem w
nasyp.
- Przechodzeń uderzył we mnie i przeszedł pod moim samochodem.
- Jechałem do lekarza z chorym kręgosłupem, kiedy wypadł mi dysk powodując
wypadek.
- Zdałem sobie sprawę, że może być nieciekawie. Golf jedzie nam w maskę.
Spojrzałem na zegarek - była 7:05.
- Jechałem sobie spokojnie, a tu nagle zaatakowała mnie wysepka tramwajowa.
- Ostroażnie przyhamowałem, aby ta kobieta upadła jak najdelikatniej.
- Zobaczyłem wolno poruszającego się starszego pana o smutnej twarzy, jak
odbił się od dachu mojego samochodu.
- Samochód przede mną potrącił przechodnia, który jednak wstał, więc też na
niego wjechałem.
- W moim samochdzie zaczęły się bić dwie osy i zostałem ukąszony, przez co
wjechałem w auto przede mną.