kora3
27.02.07, 15:17
Tak mi sie jakoś nasunęło ...
nie ukrywam, ze także po lekturze naszego forum, a raczej obu forów..
ciagle czytam, ze coś tam jest antykatolickie, antychrześcijańskie,
antyrodzinne itepe.
no i tak mi przyszło do głowy, czy aby owo "anty" w słowach nie jest
nadużywane ...
bez wyszukiwania teraz w słowniku :) jako "anty" ozumiem postawę zwalczającą
inną, a nie jedynie odmienną ...
Tymczasem czasem mam wrazenie, ze niemal wszystko co nie jest bezpośrednio
zwiazane z chrześcijaństwem, katolicyzmem jest postrzegane jako
antagonistyczne, walczące z itepe.
Czy to słuszne? Moim zdaniem - nie. Moze istniec szereg postaw, rzeczy,
spraw, ideologii nawet odmiennych, ale nie antagonistycznych wobec siebie.
Na czym polega bycie "anty"?
li tylko i wylącznie wystarczy nie należec, nie głosić, nie nosic, nie kupić,
nie mówić czegokolwiek by byc anty nastawionym do tych, którzy należa,
głosza, noszą, kupują, czy też trza czegos wiecej np. walki z nimi ?
jak myslicie - nadużywa się "anty" czy nie ?