eluch_a
03.03.07, 16:40
Chciałam, żeby M. był o mnie zazdrosny. Zaczęłam przed wyjściem spędzać
jakieś 40 minut w łazience, do jego fakultetu przygotowuję się tak jak nigdy
do żadnych innych ćwiczeń, rozmawiałam z PM na temat ewentualnej magisterki u
niego (na pytanie M. powiedziałam, że wybrałam PM, bo zawsze wybieram to, co
najlepsze, i pod względem intelektualnym i estetycznym ;)
I minęły dwa tygodnie, a ja zdałam sobie sprawę, że coraz mniej robię to dla
M., coraz bardziej robię to dla siebie, bo chcę się podobać, bo chcę
wiedzieć, bo chcę na jego zajęciach dyskutować i wiedzą się wykazać. Dla
siebie!
Czy to jest koniec dołka, początek nowego życia?