Zabawne jest życie łośkowej-czasami...

07.03.07, 13:16
Wspominałam Wam dziekczynki gdzieś w poście, że się lenię o dwa dni dłużej,
no i mojemu też wspomniałam, że się w środę zobaczymy w pracy dopiero i to
pod wieczór jak wpadnę. No więc w poniedziałek poesemesowaliśmy trochę, a
wczoraj nic. No to ślę do łośka smsa dzisiaj czy miał spokój w pracy bo ja
przez te dwa dni w domu to już wszystko wysprzątałam i zrobiłam i mnie szlag
trafia z nudów. A on mi co? Gdzie ja właściwie jestem i gdziekolwioek jestem
to mam dbać o siebie. No tak, pewnie pomyślał, że do polszy poleciałam, a co
tam, że mu zapomniałam wspomnieć i że tradycyjnie smsa nie wysłałam, że
katastrofy lotniczej nie było i wylądowaliśmy w jednym kawałku. Bosze.....te
łośki, szkoda, że w ogóle cokolwiek mu wysłałam, fajną minę by miał dzisiaj
jakby mnie zobaczył :))
    • sirionna Re: Zabawne jest życie łośkowej-czasami... 07.03.07, 13:18
      faceci sa z Marsa. nie pamietasz?
      • boo-boo Re: Zabawne jest życie łośkowej-czasami... 07.03.07, 13:24
        Ja to się zaczynam zastanawiać czy oni w ogóle są z tej samej galaktyki,
        zwłaszcza mój...
    • pinia20 Re: Zabawne jest życie łośkowej-czasami... 07.03.07, 13:26
      Fajny ten twój łosiek :-))
      Tak czy inaczej martwi się o ciebie, a to b.dobry znak
    • sirionna Re: Zabawne jest życie łośkowej-czasami... 07.03.07, 13:53
      mnie sie wydaje, ze to calkiem inny gatunek. to tak jakby np sosna miala dogadac
      sie z tulipanem. niby moga wspolegzystowac ale jak sie dogadac?

      ja sie poddalam dopiero jak zobaczylam na jakiego chlopa moj syn rosnie. niby
      dobry z niego czlowiek, ale jakby innym jezykiem mowil. mozg inaczej pracuje?
      zaznaczam ze duzo wysilku wlozylam w to zeby moj jezyk chociaz rozumial. ale to
      chyba niemozliwe jest.
      • boo-boo Re: Zabawne jest życie łośkowej-czasami... 07.03.07, 17:21
        Dokładnie jak w przyrodzie, współegzystencja tak, ale jak tu się dogadać, aż
        czekam na dzisiejszą rozmowę z nim wieczorem....
        • boo-boo Re: Zabawne jest życie łośkowej-czasami... 08.03.07, 16:52
          No to zaszłam wczoraj do tej pracy wieczorem, no i co? No i łosiek zauważył
          moją obecność po jakiejś godzinie, takie było biedaczysko zagadane i rozrywane
          towarzysko przez resztę oszołomów u nas w robocie. Ale minę jaką zrobił na mój
          widok, kurwa no szkoda,że aparatu nie miałam. On naprawdę myślał, że ja w
          polszy jestem. Bosze....aż mi się nie chce reszty dalej opisywać bo nie wiem
          jak zacząć....
Pełna wersja