orinoko13
07.03.07, 18:46
To znowu ja... przepraszam ze mnie nie bylo i ze zaczynam nowy watek, ale
musze sie wygadac... wczoraj rano wstaje, a moja zona siedzi ubrana...
zdziwilem sie bo ona zazwyczaj spi kiedy ja wychodze do pracy. Zrobila mi
kawe i spytala czy moge zlozyc pozew do sadu o rozwod bez orzekania o winie?!
Zwalilo mnie z nog... ze ma kogos to juz wiedzialem, ale rozwod zaproponowany
z jej strony? Powalilo mnie zupelnie... powiedziala ze juz dzisiaj sie
wyprowadza i ze on obiecal jej ze o nia zadba i ze nigdy nie bedzie musiala
pracowac... myslalem ze snie... to ja myslalem o rozwodzie, to ja chcialem
jej to zaproponowac, ale nie myslalem ze to pojdzie tak szybko... co mialem
robic siedzialem i patrzylem jak sie pakuje, potem zadzwonilem do szefa i
powiedzialem ze potrzebuje trzy dni urlopu... zgodzil sie a ja upilem sie nie
wiem nawet co potem robilem, gdzie bylem... obudzilem sie dwie godz temu z
okropnum bolem glowy, a tu telefon: dzis o 20 do pracy -pilma sprawa... Boze
jak ja to przeztje? nie dosc ze ona to jeszcze szef, czy on nie ma serca
przeciez powiedzialem mu o co chodzi... nie wiem czy na cos mu sie dzisiaj
przydam. co mam robic ?
Pomozcie...