jestem już chyba trzeźwy...

07.03.07, 18:46
To znowu ja... przepraszam ze mnie nie bylo i ze zaczynam nowy watek, ale
musze sie wygadac... wczoraj rano wstaje, a moja zona siedzi ubrana...
zdziwilem sie bo ona zazwyczaj spi kiedy ja wychodze do pracy. Zrobila mi
kawe i spytala czy moge zlozyc pozew do sadu o rozwod bez orzekania o winie?!
Zwalilo mnie z nog... ze ma kogos to juz wiedzialem, ale rozwod zaproponowany
z jej strony? Powalilo mnie zupelnie... powiedziala ze juz dzisiaj sie
wyprowadza i ze on obiecal jej ze o nia zadba i ze nigdy nie bedzie musiala
pracowac... myslalem ze snie... to ja myslalem o rozwodzie, to ja chcialem
jej to zaproponowac, ale nie myslalem ze to pojdzie tak szybko... co mialem
robic siedzialem i patrzylem jak sie pakuje, potem zadzwonilem do szefa i
powiedzialem ze potrzebuje trzy dni urlopu... zgodzil sie a ja upilem sie nie
wiem nawet co potem robilem, gdzie bylem... obudzilem sie dwie godz temu z
okropnum bolem glowy, a tu telefon: dzis o 20 do pracy -pilma sprawa... Boze
jak ja to przeztje? nie dosc ze ona to jeszcze szef, czy on nie ma serca
przeciez powiedzialem mu o co chodzi... nie wiem czy na cos mu sie dzisiaj
przydam. co mam robic ?
Pomozcie...
    • zlota-puma Re: jestem już chyba trzeźwy... 07.03.07, 18:53
      Iść do pracy, jeżeli musisz...
      A później przestać pić i zacząć od nowa...

      Wiem, że banalnie to brzmi i bezemocjonalnie, ale... Cóż innego pozostaje ?
      Ubiegła Cię z rozwodem, ale tak czy owak, jak piszesz, sam chciałeś to
      zakończyć, więc... na jedno wychodzi...

      Zaczynasz Nowe, wszystko zależy od Ciebie...

      Ale nie pij już, ok ? ;)

      Trzymaj się...
      • ewa.x Re: jestem już chyba trzeźwy... 07.03.07, 19:14
        Jeszcze zaświeci Tobie słońce, zobaczysz:))

        Trzymaj się!
        • legwan4 Re: jestem już chyba trzeźwy... 07.03.07, 19:37
          Widzisz, życie samo przeprowadza weryfikacje bez niczyjej pomocy....A teraz
          marsz do pracy.:-)
    • pinia20 Re: jestem już chyba trzeźwy... 08.03.07, 08:51
      Rozwód mimo tego, że jak się okazuje oboje tego chcecie nie jest na pewno
      rzeczą przyjemną. Wygląda mi jednak na to, że najbardziej zabolało cię nie to,
      że rozwód, ale to, że ONA to powiedziała. Ubiegła to, o czym ty już dawno
      myślałeś. Lepiej byś się czuł gdyby ta propozycja wyszła od ciebie?
      Przecież w sumie na jedno wyszło.
      Trzymaj się!! Jeszcze będzie dobrze :-)
    • to-wlasnie-ja Re: jestem już chyba trzeźwy... 08.03.07, 09:23
      Szczerze ? Nie wiem w czym problem. Z Twojego opisu wynika, ze juz od dawna malzenstwem byliscie jedynie formalnie. Co zreszta najbardziej mnie dziwi, bo naprawde rzadko sie zdarza , aby facet utrzymywal zone pasozyta, ktora na dodatek nawet sie nie kryje z tym ,ze go zdradza. Wniosek o rozwod w szufladzie tez lezal od dawna i tak na dobra sprawe to sie zastanawiam, na co czekales tyle czasu? Jedyne co mi sie nasuwa to to, ( o czym nie napisales, ale ok. byc moze to zbyt trudne i bolesne ) ze mieliscie jakies rozmowy i ustalenia , ze bedziecie probowali uratowac to malzenstwo. Ale nie bylo widac zadnych dzialan ze strony zony. Teraz zas gladko i bez zadnych skrupulow przechodzi z jednych ramion w drugie , upewniwszy sie wczesniej ze i w tym malzenstwie wystarczy jak bedzie pieknie wygladac i pachniec. :)))) Kurcze , to jest zupelnie niezly sposob na zycie . Chyba najwiekszym szokiem dla Ciebie bylo uswiadomienie sobie jakim byles naiwnym i dajacym sie pieknie wykorzystac facetem . Az mi sie nie chce wierzyc, ze tacy jeszcze istnieja. Z braku czasu na zlozenie wniosku ( a podobno pracujesz u prawnika, czyli nawet te okolice spraw ) podarowales swojej " zonie " przez kilka lat zycie w niezlych warunkach i czas na znalezienie sobie nastepnego naiwnego :)))
      --
      Od przyjaciół Boże strzeż, z wrogami sobie poradzę... Richelieu
      • sunrise2006 Re: jestem już chyba trzeźwy... 08.03.07, 10:49
        Współczuję, sama przechodziłam, przez rozwód i wiem, jakie to trudne, nawet
        wtedy, gdy wiadomo że i tak nie było sensu tego ciągnąc. Podziwiam cię, że tyle
        czekałeś mimo że wiedziałeś że ona ma na boku kogoś. Dla mnie zdrada od razu
        kończy związek, bo jest czymś nagrszym co może zdarzyć się w parze.
        Hmm, miałam też podobną sprawę z pozwami, tzn. ja się zbierałam, zbieralam, a
        to w końcu mój mąz powiedział że chce złożyć. Tyle, że postaiwłam sprawę jasno,
        że ja sie też zbieram i to zrobię i złożyłam. ale bolało mnie, że to on
        pierwszy zaczął o tym rozmawiać i kaegorycznie już tę sprawę kończyć. Więc wiem
        co czujesz. Jakbyś chciał pogadać to pisz na maila sunrise2006@gazeta.pl ;)
        • bogna71 Re: jestem już chyba trzeźwy... 08.03.07, 11:40
          Orinoko, mam nadzieję, że jednak przeżyłes wczorajszy dzień:)
          Trzymaj się chłopie, załatw sprawy rozwodowe i zacznij żyć na nowo.
          Może na przyszłość będziesz uważniej dobierał partnerki, czego Ci z całego
          serca życzę!:)
          A swoją drogą - ja pierdzielę! Niezły sposób na życie - szukanie naiwnego i
          nicnierobienie...
          To przeciez z nudów można zwariować...!!!!!
          • karmilla Re: jestem już chyba trzeźwy... 08.03.07, 12:10
            Może leżenie i pachnienie jest bardzo ekscytującym zjawiskiem, tylko my się nie
            znamy. Albo tylko nie znalazłyśmy takich jeleni, co by nam na to pozwolili. Coś
            mi się wydaje, że gdybym od zarania została wychowana dla leżenia i bycia
            piękną, to bym polubiała to zajęcie.
            • juliana03 Re: jestem już chyba trzeźwy... 08.03.07, 13:14
              Tak chcial los!!! Banalne, ale prawdziwe. Czy ja kochales, czy nie bedzie
              bolalo, czarna rozpacz, brak snu, rozmyslania....
              Znam to, od tego nie uciekniesz. Rozstalam sie z mezem dokladnie 4. stycznia,
              dopiero od jakiegos tygodnia, dwoch przestal mi sie snic, mniej o nim mysle,
              powoli przegladam na oczy. Ciezko wiem i boli yez, ale przezyjemy!!! Co nas nie
              zabije to nas wzmocni!!! Trzymaj sie orinoko!!!

              Ja nie stosuje, ale moze- "klin klinem"???
            • skoczek28 Re: jestem już chyba trzeźwy... 08.03.07, 13:16
              Karmilla ja to mam pomysł: załózmy wirtualny klub leżenia i pachnienia... może
              byc całkiem przyjemnie. Spryskam sie tylko czymś pachnącym i "ide"
              leżeć....oczyma wyobraźni widze jeszcze kilka wolnych LEGOWISK... zapraszam ;-)
              • karmilla Re: jestem już chyba trzeźwy... 08.03.07, 13:24
                tylko najpierw muszę przekonać Mojego, że warta jestem tego, by on finansował
                taki mój styl życia. A on, cholera, do szczególnie rozrzutnych nie należy...
                No, ale jak popracuję nad argumentacją, to kto go tam wie ;-)
                • skoczek28 Re: jestem już chyba trzeźwy... 08.03.07, 13:29
                  Wirtualny.. kochana?? Nad nikim nie trzeba pracować... zamykasz oczy i leżysz i
                  leżysz ...aż przyjdzie szef i zrobi sajgon,że śpisz w robocie;-)
                  • karmilla Re: jestem już chyba trzeźwy... 08.03.07, 13:40
                    bo za mną chodzi jednak realny. Tak sobie leżąc i pachnąc w tym wirtualnym
                    popmyślę sobie nad realnymi argumentami, żeby wirtual na real przełożyć
                    telefony mnie budzą, więc szef sajgonu robic nie musi. Ale dziś faktycznie
                    jestem w takim stanie psychofizycznym, że jedyne, do czego się nadaję, to
                    leżenie i pachnienie. I nawet banalna rozmowa telefoniczna sprawia, że jestem
                    zmęczona, jak po ciężkim wysiłku umysłowym.
                    Więc jeszcze kropelka (byle nie za wielka) perfum, i dalej leżę i pachnę
                    • legwan4 Re: jestem już chyba trzeźwy... 08.03.07, 13:51
                      Karmillo, czy legowisko wygodne?
                      • karmilla Re: jestem już chyba trzeźwy... 08.03.07, 13:55
                        baaaaaardzo. I ta klimatyzacja idealna, jak przegnę z perfumą, to i tak nikogo
                        nie przydusi. I ta subtelna muzyka w tle
                        • legwan4 Re: jestem już chyba trzeźwy... 08.03.07, 14:00
                          To przyjemnego leżenia i rozsiewania perfumy :D
                          • karmilla Re: jestem już chyba trzeźwy... 08.03.07, 14:02
                            nioe przyłączysz się? Miejsca ci u nas dostatek
                            • legwan4 Re: jestem już chyba trzeźwy... 08.03.07, 14:11
                              A chętnie,chętnie jako gad, lubię leżeć,zwłaszcza w ekskluzywnym otoczeniu....
                              • bogna71 Re: jestem już chyba trzeźwy... 08.03.07, 14:41
                                To ja też mogę???
                                Tak z boczku??
                                Tylko jakąś poduszkę dajcie, co by mi wygodnie było;)))
                                • karmilla Re: jestem już chyba trzeźwy... 08.03.07, 15:07
                                  a dlaczemu z boczku? przecież tu tyle miejsca
                                  • fettinia Re: jestem już chyba trzeźwy... 08.03.07, 15:55
                                    :)
    • fettinia Re: jestem już chyba trzeźwy... 08.03.07, 15:56
      spoko Orinoko:)Tez jestem juz 10 lat po rozwodzie i mowie ci,ze drugi zwiazek
      zawsze lepszy:)
      • orinoko13 Dziekuje ... 08.03.07, 22:26
        Dziekuje Wam wszystkim za bardziej lub mniej gorace slowa otuchy... jest mi od
        razu lzej, chyba praca dobrze robi mi na klopoty...
Pełna wersja