Nowa i nieszczęśliwa :(

08.03.07, 12:22
Witajcie Dziewczynki!
Przypadkiem trafiłam na to forum i bardzo mi się spodobało. Czytam Was od
kilku dni i kiedy dzisiaj w Dzień Kobiet mój chłopak wbił mi nóż w plecy po 4
latach związku i się rozstaliśmy, postanowiłam się wyżalić. Jest mi bardzo
smutno. Od rana siedzę i ryczę. Z jednej strony nadal Go kocham, a z drugiej
zrobił mi świństwo i jestem na Niego wściekła. Nie wiem, co mam robić. Jeszcze
chyba to do mnie nie dotarło, ze po tylu latach zostałam sama.. Bo tak
naprawdę zostałam sama jak palec. Przez te wszystkie lata z wszystkiego
rezygnowałam dla niego...nawet ze znajomych. Dopiero teraz zdałam sobie z tego
sprawę, jak zobaczyłam, ze nie mam nikogo. Zawsze spotykaliśmy się z Jego
znajomymi. Fakt, że poznałam przez to wielu wspaniałych ludzi, ale teraz
pewnie nie będę miała z nimi kontaktu, bo wiem, co znaczy męska solidarność
itd. Rok temu zaczęłam studia w Warszawie, więc byliśmy przez 4 dni w tygodniu
"związkiem na odległość", bo każdy weekend był nasz :) Więc siłą rzeczy nie
spotykałam i nie imprezowałam z ludźmi z wydziału. Owszem poznałam mnóstwo
ludzi na studiach, ale kiedy tworzyły sie paczki, ja byłam daleko.. Moja
psiapsióła od dzieciństwa studiuje w Gdańsku i też ma swoje życie (Ją też
bardzo zaniedbałam). Więc jak widzicie wygląda to nieciekawie. I tak się
zastanawiam, co mam zrobić? Jak przetrwać ten czas wspomnień i rozpaczy? Jak
nauczyć się żyć bez Niego? Od czego zacząć układając życie na nowo??? Sama
już nie wiem...
pozdrawiam Dziewczynki i mam nadzieję, że przyjmiecie do Waszego grona kolejną
nieszczęśliwą po 20-tce :)
    • siula5 Re: Nowa i nieszczęśliwa :( 08.03.07, 12:47
      Musisz się wkręcić w jakieś toważystwo i zacząć żyć na nowo, poznawać nowych
      ludzi i zaraz poznasz jakieś fajnego chłopaka. Życzę powodzenia.
      • maryshaa Re: Nowa i nieszczęśliwa :( 08.03.07, 13:23
        Skąd ja to znam!!
        Prawie trzy lata byłam w takim związku. Nie chcę tu narzekać czy krytykować,
        ale ostrzec troszkę te które mają to przed sobą...
        Wiadomo, że jak kochamy tego swojego jedynego to mamy klapki na oczach i chcemy
        spędzać czas tylko z nim, i bez niego najczęściej nigdzie nie wychodzimy i
        wolimy nawet siedzieć same w domu w sobotni wieczór niż wyjść bez ukochanego...
        a to podstawowy błąd, który sama notorycznie popełniałam przez trzy lata!
        Trzeba podtrzymywać kontakty tez ze swoimi znajomymi, nie tylko z jego! Wiem,
        że czesto nie widzimy sensu spotkań z innymi ludźmi oprócz ukochanego...ale
        potem przy ewentualnym zerwaniu, właśnie dlatego zostajemy same, na własne
        życznie, bo same odwróciłyśmy się od znajomych!!
        Ale ja mimo że zostałam sama ( wtedy jeszcze studiowałam i podobnie nie
        utrzymywałam z kolegami z uczelni kontaktów poza zajęciami, więc zgrana z grupą
        nie byłam wcale...) nie poddałam się, a wręcz zaczęłam odżywac! Odświeżyłam
        kontakty ze znajomymi, których praktycznie nie widziałam te trzy lat, była kupa
        smiechu i kupa spotkań, bo przez ten czas nasze swiaty lekko się pozmieniały (
        śluby, rozwody, dzieci, zerwania, spotkania ach!:-) ) Okzało się,że wcale nie
        jestem sama, że moi znajomi bardzo się ucieszyli z mojego powrotu...i powiem
        szczerze, że nigdy nie załowalam rozstania z tym chłopakiem, prze którego
        straciłam kolegów... bo radosc z ich odzyskania była większa od smutku z
        nieudanego związku...poza tym bycie singlem ma swoje uroki... za którymi
        czasami tęsknię!!
        W obecnym związku mamy z chłopakiem duży margines swobody dla spotkań ze swoimi
        znajomymi, bo oboje mamy podobne doswiadczenie z poprzednich związków... więc
        staramy się nie popełniać tych samych błędów! Głowa do góry!!
        Każde rozstanie z perspektywy czasu daje więcej dobrego i powodów do radości
        niż smutku... to nie był ten i juz!!
        A pomyśl, że teraz dzięki temu rozstaniu masz szansę poznać swojego wymarzonego
        księcia, tego jedynego!! U mnie tak było...
        Przepraszam za monolog , ale może komuś pomoże moje wypracowanie :-) Mam taką
        nadzieję!!
        • amelka201 Re: Nowa i nieszczęśliwa :( 08.03.07, 13:48
          super powiedziane,zgadzam sie w 100% z maryshaą.Ja też kiedyś tkwiłam w takim
          związku,zerwałam ze znajomymi.Wychodzilismy tylko razem tam gdzie on chciał i z
          jego znajomymi.Toksyczny związek.Po wielu rozstaniach i powrotach, kiedy w
          końcu przestałam go kochać stałam sie singlem.Odetchnełam z ulgą.Powrocilam do
          dawnych spotkań z koleżankami :) Tak widocznie musiało być.Tego kwiata to pół
          świata, znajdziesz na pewno osobę która będzie dla Ciebie lepsza.Wiem że teraz
          te słowa do Ciebie nie bardzo trafiają.Na to już tylko pomoże czas.Główka do
          góry :)
          • iwo_ona Re: Nowa i nieszczęśliwa :( 08.03.07, 14:45
            dziękuję :*
            • maryshaa Re: Nowa i nieszczęśliwa :( 08.03.07, 14:53
              Wal śmiało na forum jak tylko dopadna Cię wątpliwości, chętnie zrobimy zastrzyk
              z energii, optymizmu i pewności siebie! Pamiętaj, że nie jesteś sama, bo
              jesteśmy my...czyli kilka setek dziewczyn, które też mają swoje kłopoty i dają
              sobie z nimi dzielnie radę!!
    • slodkie_pomarancze Re: Nowa i nieszczęśliwa :( 08.03.07, 14:55
      czesc!
      Wiem jak to jest i jak boli:)
      nie wiem co Ci radzić, jak ja czuję się sama to piszę na forum i to mi pomaga.
      Mam znajomych, ale przez to że byłam z facetem tez prawie 4 lata... zrobiłam
      najpierw ten sam błąd co Ty, potem jakos się otrząsnełam i zyskałam znajomych.
      Jak bedziesz miała ochotę pogadać, albo po prostu sobie popłakać pisz do mnie
      na priv!! Zawsze posłucham, sama niedawno ryczałam i jeszcze mi się zdarza...
      No i wszyscy tutaj trzymamy za Ciebie kciuki!!
      Dla Ciebie też wyjdzie kiedyś słoneczko. Trzymaj się!!
      • goscinnie_ino Re: Nowa i nieszczęśliwa :( 08.03.07, 15:39
        każdy koniec jest początkiem czegoś nowego!!! zobaczysz, że już za chwilę
        będziesz się cieszyć, że tak sie stało. teraz musisz nauczyć się żyć bez tej
        drugiej osoby, funkcjonując w miejscach, gdzie bywaliście razem. pamiętam, że
        to mnie najbardziej bolało, kiedy rozstawałam się po długich związkach - z
        przyzwyczajenie łapałam dwa kupki przy parzeniu kawy, właziłam do łazienki, a
        tam ręcznik, którym on się wycierał, szłam do roboty i mijałam dzień w dzień
        knajpę, w której siedzieliśmy na kawie, sklep, w którym robiliśmy zakupy -
        masakra!!! na szczęście czas to leczy :-)
        główka do góry!!!
        • sanyu Re: Nowa i nieszczęśliwa :( 08.03.07, 16:27
          zgadzam się, czas leczy..
          ja też niedługo zacznę leczenie z bardzo burzliwego związku,
          a miało być zupełnie inaczej, jak zwykle setka planów poszła się...(biiip)
          no i trzeba zmieniać plany, sklejać serducho itd. same wiecie,
          a konklucja jest jedna i żałosna niestety : nie ufać facetom.
          z czasem znowu komuś zaufam oczywiście, oby to był normalny człowiek
          a nie mega-przystojna kreatura, niedoroziwnięta emocjonalnie :-(
          • sumire Re: Nowa i nieszczęśliwa :( 08.03.07, 16:56
            a ja jednak utwierdzam się w przekonaniu, że samej mi lepiej, zwłaszcza z moim
            upodobaniem do takich, a nie innych facetów (niewiązalnych supermanów). przez
            najbliższe miesiące nie zamierzam się za żadnym uganiać, nie zamierzam
            randkować, niczego nie zamierzam :) poświęcę się sobie samej i podejrzewam, że
            na zdrowie mi to wyjdzie.
            • goscinnie_ino Re: Nowa i nieszczęśliwa :( 08.03.07, 16:58
              a idę o zakład, że jak na złość się jutro zakochasz na zabój ;-))
              • sumire Re: Nowa i nieszczęśliwa :( 08.03.07, 17:20
                w ubiegły piątek rozpoczęłam proces odkochiwania, toteż raczej mi się nie
                śpieszy...
                ale fakt, na brak fajnych znajomych płci męskiej nigdy nie narzekałam.
    • monalajza Re: Nowa i nieszczęśliwa :( 08.03.07, 18:46
      Przyjmiemy oczywiscie..

      zaraz pedze na pekaes wiec szybko

      CZY FACETOM NA WIOSNE ODBIJA!!!!???/ Co im sie dzieje?? polowa par ktore znam sie rozeszla w ciagu dwoch ostatnich tyg...://
    • mroofka2 Re: Nowa i nieszczęśliwa :( 08.03.07, 19:16
      my jesteśmy od tego by pocieszać
      i przytulić, co też czynię <sciskam>;)

      trzymaj się i głowa do góry!!!
      ;)))
Pełna wersja