Uduszę Dziada i każdy sąd mnie uniewinni...

09.03.07, 09:44
Czy wszystkie chłopy tak mają???
Zostawia karton z kropelką soku na dnie (nie wyrzucił, no bo przecież jeszcze
jest!), wyżera z miseczki krakersy - zostawia ową miseczkę na stole z trzema
okruchami (nie sprzątnął miski, bo przecież jeszcze nie jest pusta!),
zastawia w butelce łyk wody - zupełnie już odgazowanej - butla zdobi blat, no
bo przecież może ktoś się jeszcze napije....
Ech, te chłopy - nie chce się po prostu zrobić minimalnego wysiłku....
Jak go przyłapię na gorącym uczynku, to każę sprzątać, a jak nie, to potem
sie wściekam o te ozdoby..
Taka kłótliwa baba jestem;)))))
Myślicie, że jak bym go zatłukła kiedyś z takiego powodu, to pójdę siedzieć???
Wydaje mi się, że jak trafię na kobietę-sędzie, to puści mnie wolno:-PPP....
    • nikitka78 Re: Uduszę Dziada i każdy sąd mnie uniewinni... 09.03.07, 09:50
      Jeśli trafisz na taką której mąż dodatkowo nie opuszcza deski, to uniewinnienie
      masz na bank :-)
    • s.dominika Re: Uduszę Dziada i każdy sąd mnie uniewinni... 09.03.07, 10:31
      Z tym sokiem to mój tak samo :-) A jeszcze rzeczy typu: łyżeczka serka (bo
      później się dokończy) czy też broń Boże nie wolno wylać jego ostatniego łyku
      herbaty (zimniej i stojącej nie wiadomo ile) z kubka.
      I jeszcze pomysły typu:
      - jak kosz jest pełny to zamiast wynieść (albo chociaż zawiązać i postawić przy
      drzwiach wejściowych) to wystawia na środek kuchni spod zlewu żeby jeszcze
      dopchać tymi śmieciami z góry - piękny widok na środku kuchni.
      - przychodzi z pracy, przebiera się i siup ciuchy na fotel w salonie. Jak się
      wchodzi do mieszkania to pierwszą rzecz jaką widać to (poza tym śmierdzącym
      koszem na śmiecie) te ciuchy na fotelu - ja proszę, jak musisz tak je rzucać, to
      rzucaj w małym pokoju - zamknie się drzwi i nikt nie zobaczy, to nie ....
      - cukier w cukierniczce. Ja nie słodzę i nie sprawdzam, czy jest cukier w
      cukierniczce, bo żaden w tym mój interes. A ten gad jak pijemy rano herbatę
      potrafi powiedzieć "nie ma cukru". Jak kurka nie ma? Jest ale w szafce, trzeba
      sobie dosypać. To on nie będzie słodził=nie będzie pił herbaty :-(
      - zmywa naczynia (no i dobrze, bo ja nie lubię :D), ale czego do cholery nie
      zdejmie najpierw suchych już naczyń? I potem po pierwsze te już suche - znowu są
      mokre, a po drugie (co mnie doprowadza do wściekłości) robi takie różne
      piramidki z tych kubków, talerzy, misek, garnków. Raz to prawie zleciało
      wszystko w cholerę. A ten mówi, że on zmywać może a ściągać suchych już nie.
      Gdzie tu logika?

      A podobno mężczyźni są nieskomplikowani.
      • ewma Re: Uduszę Dziada i każdy sąd mnie uniewinni... 09.03.07, 10:49
        Boże , u mnie to samo.....
        • skoczek28 Re: Uduszę Dziada i każdy sąd mnie uniewinni... 09.03.07, 11:11
          Nieeeeeeeeee... no nie wierze,że mój maż jest wszędzie ;) :) :)
    • margot.x Re: Uduszę Dziada i każdy sąd mnie uniewinni... 09.03.07, 11:10
      rany, a mój ma odwrotnie:) wyrzuca choć jest jeszcze trochę płynu do prania w
      butelce, butelkę w której jest troche wody, itd:) bo mu psuje
      estetykę...najlepiej zeby było sterylnie czysto - żadnych zbędności...gazeta
      zostawiona przeze mnie na chwilę, kubek, książka, którą czytam - wracam z
      drugiego pokoju do którego wyszłam na chwilę i nie ma!hm...i co lepsze?:)
    • sirionna Re: Uduszę Dziada i każdy sąd mnie uniewinni... 09.03.07, 12:15
      moj tez jest pedantyczny. potwierdzam: baardzo ciezkie zycie.

      za to synus (15 lat) ma wszystkie obiawy waszych M i jeszcze wiecej. wczoraj to
      juz przeszedl smego siebie!

      w szkole mial dzien galowy, wiec wyrychtowalam mu biala koszule i git. wieczorem
      wchodze do lazienki i myslalam, ze trupem padne!!! koszula znowu wisi na sznurku
      do prania!!!!!! nie myslcie przypadkiem, ze sobie ja wypral! tak bylo wygodnie,
      bo przeciez mamusia sprzatnie...

      a stary to mi nawet za kanape zaglada czy nie ma tam 'kotow'!
      'koty' zawsze tam sa poniewaz:
      a/ mamy dlugowlosego psa
      b/ NIGDY nie odkurzam za kanapa
      naszczesie nie awanturuje sie tylko kreci glowa i gada: 'to wstyd zeby kobieta
      tak miala'
      nigdy sie nie przyzwyczai czy co?



      • bogna71 Re: Uduszę Dziada i każdy sąd mnie uniewinni... 09.03.07, 12:20
        Siriona, to niech on sam za odkurzacz złapie jak mu to przeszkadza. A jak nie
        robi, to niech przynajmniej nie komentuje...;))))
        U nas na szczęście przynajmniej problemu ze sprzątaniem nie ma, bo ja burżuj
        jestem:-p i mam panią, która raz w tygodniu dom pucuje....
        • sirionna Re: Uduszę Dziada i każdy sąd mnie uniewinni... 09.03.07, 12:27
          eee az tak zle nie jest.
          ja tez szlachcianka jestem bo nie pracuje! a stary robi za granica, wiec takie
          kontrole to mam co 8 tygodni, albo i rzadziej.
          kiedys jak bralam udzial w wyscigu szczurow to on na kolanach podlogi pastowal.
          i wogole wszystko w chalupie robil.

          ze ja wtedy za kanape nie zagladalam....
          • bogna71 Re: Uduszę Dziada i każdy sąd mnie uniewinni... 09.03.07, 12:28
            :DDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
            • to-wlasnie-ja Re: Uduszę Dziada i każdy sąd mnie uniewinni... 09.03.07, 13:27
              Boze jak ja sie ciesze, ze nie jestem osamotniona :) a mam trzech chlopow w domu . Wredna jestem, prawda? Z dwojga zlego wole balaganiarza niz pedanta :)))))
    • malgoska13 Re: Uduszę Dziada i każdy sąd mnie uniewinni... 09.03.07, 15:51
      razem pójdziemy siedzieć...
    • karmilla Re: Uduszę Dziada i każdy sąd mnie uniewinni... 12.03.07, 12:15
      NO, ja u Swojego zastałam kiedyś garnek z woda po ziemniakach w szafce.
      Ziemniaki gotowałam przy wcześniejszej wizycie, jakoś tak miesiącwcześniej. A
      że jak gotuję ziemniaki w łupach to ich nie odcedzam, tylko widelcem wyciągam w
      miarę ugotowywania się, to woda została.
      No, ale jak do niego pryjeżdżam, to zawsze posprzątane, choć do jakości
      porządku można mieć uwagi. Ale wystarczy, że raz takową uwagę wygłoszę, to
      następnym razem już nie muszę.
      W sumie to dobrze, że on taki, bo ojca mam pedanta i to okropne. Jak zjem i
      brudne gary mi przeszkadzają (to pozostałość mentalna po ojcu pedancie) to Mój
      potrafi zapytać: i po co zmywasz, przecież bym umył. Ojciec mi takiego pytania
      nigdy nie zadał, więc błogosławię Swojego niepedantycznego.
Pełna wersja