s.dominika
09.03.07, 16:08
Nie żaden książę z bajki tylko mój promotor :-(
Kontaktujemy się za pomocą maili, sporadycznie osobiście. Do tej pory zdawało
to egzamin (od 2 lat tak sobie pisujemy) i było spoko. Zawsze góra po 3 dniach
odpisywał (zazwyczaj tego samego). A teraz czekam prawie 3 tygodnie i nic.
Częstotliwość sprawdzania poczty przerosła logicznie dopuszczalne normy. W
poniedziałek już spanikowałam i zadzwoniłam do sekretariatu, czy on żyje
(takie głupie myśli człowieka od razu nachodzą), ale zapytałam czy nie
wyjechał, bo jakoś o życie głupio było pytać.No i wszystko w porządku się
okazało. No więc czemu nie odpisuje?
Z moją pocztą jest wszystko OK, z jego podobno też.
Czy on mnie po prostu OLAŁ? No ale kurde pisałam tyle czasu rozdział, a ten go
nawet nie przeczyta :-( W przypływie skrajnej głupoty wysłałam mu w
międzyczasie jeszcze 2 razy tego samego maila, ale na żaden nie odpowiedział.
Ale mnie szlag trafia. Bo stoję w miejscu z robotą.
Kaczy kuper :-(