Skazani na rozłąkę?

09.03.07, 22:51
Tak jakos natknęłam się na pewien < jak dla mnie ciekawy> tekst w OZONIE a
dokładniej artykuł dotyczący wyjazdu ludzi za granicę w celu podjęcia pracy.
Ściślej mówiąc chodzi o to co się wtedy dzieje z małżeństwem. Mniej więcej
postaram się Wam streścić cóż to za mądre rzeczy tu piszą ;D Może nie wszyscy
się ze mną zgodzą ale uważam że sporo w tym artykule prawdy.

Z 5% polskich małżeństw, które obecnie funkcjonują na odległość, co trzecie
nie przetrwa. Pozostałe czeka ciężka próba.

Praca Polaków za granicą postrzegana jest w kategoriach sukcesu: zbiorowego <
bo spada bezrobocie, rośnie zasobność społeczeństwa i duma narodowa, że
podbijamy Europę> oraz indywidualnego < bo oznacza pieniądze i jest dowodem
zaradności>. Oficjalnie poza granicami pracuje ok. pół miliona naszych
rodaków. Ale dane te są mocno zaniżone, bo nie uwzględniają pracujących na
czarno. Tylko co czwarty Polak wierzy, że małżeństwo na odległość ma szanse
przetrwania. Połowa ankietowanych obojga płci opowiedziała się za legalizacją
domów publicznych.
Z najnowszych badań nad migracjami zarobkowymi wynika, że kobiety stanowią 62%
wyjeżdżających. To nie tylko pogłębia polski kryzys demograficzny, gdyż rodzi
się mniej dzieci, ale powoduje poważne konsekwencje na poziomie rodziny- uważa
prof. Wojciech Łukowski z Ośrodka Badań nad Migracjami UW.

Z raportu prof. Zbigniewa Izdebskiego „ Seks po polsku” wynika, że najwyższy
odsetek mężczyzn korzystających z płatnej miłości jest na opolszczyźnie
przodującej również w emigracji zarobkowej. Słomiani wdowcy szukają seksu u
prostytutek. Ale nie musi dojść do zdrady, by małżeństwo się rozpadło. Często
związek po prostu obumiera. Założenie, że odległość wzmacnia uczucie, jest w
przypadku dłuższej rozłąki jest nieprawdziwe. Bardziej adekwatne jest stare
powiedzenie: co z oczu, to z serca. Bo małżeństwo to przede wszystkim
bliskość, bycie razem, codzienne budowanie więzi. Jeśli para widzi się raz na
kilka miesięcy, nie może być o tym mowy. Czasami ludziom się wydaje, że
dojazdowy związek jest dla nich dobry. I że dzięki niemu bardziej się kochają.
Ale to tylko pozory. Dominującym uczuciem jest wtedy tęsknota. A gdy rozłąka
się kończy, okazuje się, że więzi zanikły.

Na Anitę i jej męża ludzie patrzą z zazdrością. Piękny dom-5oo mkw. Dzieci
dorosłe i urządzone. Samochody. Oni zaś tylko w jednym są zgodni: zmarnowali
życie.
Choć się nie zdradzali, a nawet specjalnie nie kłócili. Tadeusz wylicza
pretensje: lata spędzone przy azbeście, zupki w proszku zamiast obiadów, każdy
cent ściubiony do skarpetki. Anita wylicza chronologicznie: jak sama walczyła
z chorobą młodszego syna, jak zmarła matka, a jego przy niej nie było. Pięć
lat temu on wrócił. Miało być pięknie, wyszło… Ona dalej samotna siedzi w swym
pokoju. On w drugim końcu domu. Jedzą oddzielnie, śpią oddzielnie. Każde mówi:
Mieszkam pod jednym dachem z obcym człowiekiem.


No właśnie. Ciekawa jestem jakie Wy macie zdanie na ten temat? < o ile
komukolwiek zechciało się to przeczytać ;p> Czy myślicie, że sporo w tym
artykule prawdy? A może wręcz przeciwnie? Sporo w nim przekłamań, wszystko
jest wyolbrzymione.
Nie chcę tu się rozpisywać za bardzo jakie jest moje zdanie na ten temat, bo
kogo to właściwie obchodzi, ale tak na koniec tylko powiem: Wolę chyba
mieszkać z tą ukochaną osobą w mieszkaniu 30 mkw, jeździć maluchem, jeść
wspólnie śniadania, obiady, kolacje, aniżeli być z kimś w mieszkaniu 500 mkw i
nie mieć o czym rozmawiać. I czuć się samotną. I mieć wrażenie, że mieszkam z
kimś zupełnie mi obcym …

    • marcin_25 Re: Skazani na rozwód;))))))))) 11.03.07, 15:16
      na koniec tylko powiem: Wolę chyba
      > mieszkać z tą ukochaną osobą w mieszkaniu 30 mkw, jeździć maluchem, jeść
      > wspólnie śniadania, obiady, kolacje, aniżeli być z kimś w mieszkaniu 500 mkw i
      > nie mieć o czym rozmawiać. I czuć się samotną. I mieć wrażenie, że mieszkam z
      > kimś zupełnie mi obcym … I too;)
    • zoselin Re: Skazani na rozłąkę? 12.03.07, 00:00
      Ooo widzę że Tylko marcinowi zechciało się przeczytać ;00 Całus za to dla
      CIebie... w czółko;D

      p.s. CO ściągasz po mnie? ;) Nie mów " I too" bo i tak Ci nie wierzę ;p
      • mela61 Re: Skazani na rozłąkę? 12.03.07, 08:19
        Witam!Tak to w życiu bywa,ze ciągle musimy dokonywać jakiś wyborów.Mój maz też ciagle marudzi o wyjeżdzie za granicę,ale ja sie na to nie zgadzam stanowczo!!!Poniewaz wiem ,że z takieko małżeństwa nic nie będzie.Jestem równiez zdania,że razem łatwiej jest przechodzić przez wiele problemów,ja jestem osobą chorą powaznie i jest mi potrzebne właśnie jego wsparcie a nia mamy czy tesciowej.Mieszkamy z teściami,nie mamy samochodu!Ale dla mnie cudowne jest to jak rano wstanę i moge znowu zobaczyć swoje ukochane góry:):):)
      • marcin_25 Re: Skazani na rozłąkę? 12.03.07, 21:25
        dlaczego mi nie wierzysz? zawiodlem cie?
        • zoselin Re: Skazani na rozłąkę? 13.03.07, 16:50
          Jeszcze nie ;) Ale i tak Ci nei uwierzę. Faceci to tylko potrafią tak pięknie
          mówić a w rzeczywistości są wreeeeeeedni, okropni, nieczuli i mogłabym tak w
          nieskończoność ;p

          p.s. |Upsss... chyba się komuś naraziłam ;p
Pełna wersja