Aniołowie Piekieł po polsku - artykuł Nesweek

13.03.07, 23:14
Dziewczyny czy czytałyście w dzisiejszym Nesweeku artykuł "Aniołowie Piekieł
po polsku"? Jak uda mi się to dołączę potem tekst. Co o nim myślicie ?
    • japoniec49 Re: Aniołowie Piekieł po polsku - artykuł Nesweek 14.03.07, 19:17
      W duzym skrocie to wyglada tak: Road Runners jest gangiem motocyklowym.
      Aresztowano prezydenta i cały zarząd Klubu z Będzina, w sumie 11 klubowiczow
      wsadzono za kratki. Sprawa dotyczy bijatyk w jakich uczestniczyli czlonkowie
      Klubu.
      Dobrze, ze Newsweek to niszowe czasopismo, bo gdyby taki artykul wywalila
      Gazeta Wyborcza, to juz nie tylko by nas postrzegano jako dawcow organow, ale i
      z pewnoscia bandytow na motocyklach.
      • cien1100 Re: Aniołowie Piekieł po polsku - artykuł Nesweek 14.03.07, 22:35
        japoniec49 napisał:

        > W duzym skrocie to wyglada tak: Road Runners jest gangiem motocyklowym.

        Z tym stwierdzeniem, specjalnie bym nie dyskutował :)
    • 1_leo Re: Aniołowie Piekieł po polsku - artykuł Nesweek 15.03.07, 08:52
      Na tym proponuję zakończyć dyskusję na ten temat.


      Jutro to dziś tyle że jutro

      Leo
      • custom_babe Re: Aniołowie Piekieł po polsku - artykuł Nesweek 21.03.07, 10:35
        Nie mam jeszcze dostępu do całego artykułu, ale muszę coś napisać. Nie mówcie, że kluby MC to gangi, przestępcy itd. Siedzę w tym temacie baaaardzo mocno i naprawdę nienawidzę, jak ktoś się nie zna i wygłasza opinie nie mające nic wspólnego z rzeczywistością. Owszem, kluby MC mają swoją specyfikę, zasady, które nie każdemu odpowiadają, ale żeby krytykować, trzeba poznać.
        • japoniec49 Re: Aniołowie Piekieł po polsku - artykuł Nesweek 21.03.07, 11:13
          Te wszystkie zale prosze kierowac do Newsweeka, to byl tylko skrot artykulu, a
          nie opinia. Dlatego nim sie napisze, ze sie kogos nienawidzi, to moze
          wypadaloby przeczytac jednak artykul.
          Znam doskonale specyfike klubow i dlatego jestem i bede niezalezny.
          Pozdrawiam bez nienawisci :)
          • goha66 Re: Aniołowie Piekieł po polsku - artykuł Nesweek 21.03.07, 12:07
            dobrze napisane :)
            od siebie mogę dodać że ja również znam specyfike klubów i dlatego znów jestem
            i pozostanę niezależna
        • szepa11 Re: Aniołowie Piekieł po polsku - artykuł Nesweek 21.03.07, 11:14
          Mam wreszcie cały artykuł. Wiec dołaczam
          Aniołowie Piekieł po polsku
          W Polsce motocykl przestaje być symbolem wolności. Środowisko motocyklistów od
          kilkunastu lat jest terroryzowane przez gang, który siłą wymusza
          posłuszeństwo.SPONSOR WYDRUKUNiwnica pod Nysą na Opolszczyźnie. Noc z 4 na 5
          sierpnia 2002 r. mieszkańcy tej spokojnej wsi pamiętają do dziś. Było już po
          północy, kiedy przez wieś z hukiem przetoczyła się kawalkada samochodów i
          motocykli. "Goście" uzbrojeni w maczety, siekiery, kije bejsbolowe, pałki
          teleskopowe, noże, a podobno nawet w broń palną, podjechali pod dom, w którym
          trwało spotkanie miejscowego klubu motocyklowego. Było ich kilkunastu,
          niektórzy świadkowie mówili nawet o trzydziestu. Najpierw na podwórzu niszczyli
          samochody i motocykle. Potem wtargnęli przez okna do domu, gdzie doszło do
          ostrej bójki. - Wszystko odbyło się w zupełnym milczeniu. Nie było awantury,
          krzyków, nic. Słychać było tylko uderzenia i jęki bitych - wspomina jeden z
          sąsiadów. W czasie bitwy w okolicznych domach ludzie ze strachu pogasili
          światła. Zanim przyjechała policja, napastnicy odjechali. Efekt - zdewastowany
          dom, pojazdy, wielu rannych i brak kilku skradzionych kurtek motocyklowych.
          Kim byli tajemniczy napastnicy? Policji nie udawało się tego ustalić przez
          ponad cztery lata. Pierwsze śledztwo szybko umorzono z powodu niewykrycia
          sprawców. - Zderzyliśmy się ze ścianą. Wiedzieliśmy, że taka napaść nie mogła
          być przypadkowa, że musiała się wiązać z porachunkami w świecie motocyklowym.
          Ale oficjalnie nikt nie chciał nic powiedzieć. Mieliśmy tylko operacyjne
          informacje, że napastnicy pochodzą ze Śląska - wspomina Józef Barcik, zastępca
          komendanta rejonowego policji w Nysie, przeglądając akta śledztwa.
          Sprawą zainteresowało się więc Centralne Biuro Śledcze. W grudniu ubiegłego
          roku po rocznym śledztwie katowiccy funkcjonariusze CBŚ zatrzymali 11
          uczestników tamtej bijatyki. Pochodzą z Będzina, Sosnowca, Katowic, mają od 28
          do 35 lat, łączy ich jedno - wszyscy należą do klubu motocyklowego Road
          Runners. Co więcej, wśród zatrzymanych, a potem aresztowanych, znalazło się
          ścisłe kierownictwo klubu: prezydent, wiceprezydenci i skarbnik. Prokuratura
          zarzuca im nie tylko rozbój, zniszczenie samochodów i domu, ale też udział w
          zorganizowanej grupie przestępczej.
          Czy naprawdę największy i najsilniejszy polski klub motocyklowy jest gangiem?
          Takiego zdania są oficerowie CBŚ i motocykliści z innych klubów. Rozmawialiśmy
          z wieloma z nich i każdy prosił o jedno - anonimowość. - Road Runners nie
          wybaczają - usłyszeliśmy kilkakrotnie.
          Klub Road Runners powstał na Śląsku w 1978 roku. Ma 13 oddziałów (chapterów) w
          Polsce i jeden w Chicago. Liczba członków nie jest znana, choć w środowisku
          mówi się o 90 osobach. Główna siedziba - zwana Pentagonem - znajduje się w
          Będzinie. Stamtąd wywodzi się też aresztowany prezydent klubu Sebastian J.,
          znany jako "Sebek". Według ustaleń CBŚ w latach 90. klub przekształcił się w
          grupę przestępczą. Zdaniem policjantów jej człon- kowie dążą do narzucenia
          dominacji pozostałym klubom motocyklowym. W przypadku oporu wymuszają
          posłuszeństwo metalowymi pałkami, maczetami i siekierami. Jak się
          dowiedzieliśmy, policjanci badają też sprawę związku członków gangu z handlem
          narkotykami. W 2004 roku niemiecka policja zatrzymała jednego z runnersów,
          podejrzanego o przemyt kilkunastu kilogramów kokainy. Oficjalnie jednak zarówno
          policjanci CBŚ, jak i prokuratorzy nabierają wody w usta. Mówią jedno: to
          dopiero początek.
          - Mogę potwierdzić, że na bazie klubu założono grupę przestępczą. Co nie
          oznacza, że każdy klubowicz musiał był członkiem gangu - zastrzega prokurator
          Michał Szułczyński z Prokuratury Okręgowej w Gliwicach. - Niewątpliwie jednak
          ci ludzie chcieli sobie podporządkować inne, nieformalne grupy motocyklowe.
          Niekoniecznie legalnymi metodami - dodaje.
          Zarzuty prokuratury dotyczą na razie tylko jednej bitwy w Niwnicy. Ale na tym
          na pewno się nie skończy. Jak ustalił "Newsweek", takich akcji było dużo
          więcej. Choćby w Antoninie w 2002 roku. I latem ubiegłego roku na zlocie w
          Polanowie na Pomorzu. Poszło o obraźliwy wpis na temat Road Runners na
          internetowej stronie innego klubu. "Sytuacja wymknęła się spod kontroli,
          ochrona nie reagowała. Kilka osób z niegroźnymi ranami i potłuczeniami trafiło
          do szpitala. Wielu przerażonych zlotowiczów wyjechało" - opisał to zdarzenie w
          internecie jeden z uczestników zjazdu.
          Na motocyklowych forach internetowych roi się od nieprzychylnych komentarzy na
          temat Road Runners: że sami "szukają dymu", że można od nich oberwać za byle
          co. - Oni zawsze byli agresywni, to przez nich dochodziło do bójek - mówi
          motocyklista z konkurencyjnego klubu. Harleyowcy od pięciu lat nie zapraszają i
          nie wpuszczają runnersów na swoje zloty. Na forum internetowym motocykliści
          szukają sposobu na uchronienie się przed członkami klubu. "Nie wpuszczać ich?
          Dodatkowo zapłacić za ochronę?"
          - zastanawiają się internauci. "Ale wtedy ochroniarze musieliby cały rok
          poruszać się z nami" - ten wpis uciął dyskusję.
          Wśród motocyklistów panuje opinia, że runnersi brutalnym zachowaniem chcą
          przypodobać się najsłynniejszemu gangowi motocyklowemu na świecie, amerykańskim
          Aniołom Piekieł, by ci przyjęli ich w swoje szeregi. "Doktor" z Road Ranners
          zaprzecza i mówi, że już kilka lat temu dostali taką propozycję od Aniołów. -
          Ale odrzuciliśmy ją. Jesteśmy w pełni polskim klubem i takim chcemy pozostać.
          Jesteśmy najsilniejsi nie tylko pod względem liczebności - inne kluby darzą nas
          też największym szacunkiem - mówi z dumą "Doktor". Twierdzi, że opowieści o
          runnersach to mity, choć nie zaprzecza, że dochodziło do rękoczynów.
          - To dlatego, że jesteśmy bardzo honorowi i wrażliwi na punkcie swoich barw
          klubowych [emblematy na plecach kurtek - red.] i jeżeli ktoś ich nie szanuje,
          musi za to zapłacić - dodaje "Doktor".
          Środowisko motocyklistów to zamknięty świat. Śledztwo, które zapoczątkowały
          wydarzenia w Niwnicy, może stać się początkiem oczyszczania klubów
          motocyklowych z bandytów. Pod warunkiem że ich członkowie tego zechcą. Na razie
          jednak solidarnie milczą. - Bo żyjemy i chcemy żyć dalej - tłumaczą.
Pełna wersja