Bo mi się wydaje, że jemu nie zależy...

19.03.07, 09:06
Ech, miałam nie pisać, bo ciągle mam jakieś poczucie, że jest tu ktoś z moich
znajomych z reala...a inaczej piszę się przed znajomymi z forum, a inaczej
rozmawia z realnymi znajomymi, a z tymi drugimi nigdy bym o tym nie
rozmawiała...ale trudno, jak ktoś mnie zna to najwyżej pozna prawdę. Proszę o
wasze opinie dziewczyny.
Spotykam się z moim S. od 1,5 roku. Zaczęliśmy się spotykać jak ja byłam
jeszcze na studiach... i to on mnie sobie wychodził, to ja jemu się
spodobałam... Było cudownie, chyba nigdy nie byłam w takim związku gdzie
wszystko szło swoim rytmem, nic za szybko i nic za wolno... Wyjeżdżaliśmy
razem, kochaliśmy się często ( z resztą uwielbiam się zim kochać).On cały
czas szukał kontaktu fizycznego ze mną, dotykał mnie, trzymał za rękę,
gładził po włsaoch ( co po prostu uwielbiammm) Rozumieliśmy się w 100%, dbał
o porzadek w swoim domu (a faceci to przecież bałaganiarze...), nawet późno w
nocy po pracy przyjeżdżał do mnie na chwilkę w odwiedziny, dawał kwiaty bez
okazji,poszedł na studia...no po prostu sielanka... i niby wszytsko jest jak
dawniej, jak kończy wcześnie pracę to przyjeżdża po mnie do biura, dba o
mnie, ale...kwiaty dostaję już tylko na okazje ( ok, nie narzekam, dobre i to
ale...) nie kochamy się praktycznie wcale, nie przytulamy się, spimy
odwróceni do siebie dupami, nie całujemy się, nie wychodzimy nigdzie
wieczorem....spowszedniało mu? czy już mu się znudziło, tylko nie ma odwagi
cywilnej zerwać? Mi nadal zależy i walczę ale nie wiem czy skutecznie. On
uważa że wszystko jest Ok, tak jak kiedyś....ale w takim razie jak to jest
Ok, to co będzie w przyszłości... nie wiem co robić, walczyć? odpuścić sobie?
Na razie poprosiłam go o tydzień tylko dla mnie, bo muszę sobie to wszytko
przemysleć.... i sama myśl o tygodniu bez niego przyprawia mnie o spazmy i
rycze jak durna! :-((( Chcę zobaczyć, czy przemyśli sobie co mu powiedziała,
bo póki co to on wcale nie bierze moich słów na serio ( oj, skarbie znowu maz
głupotki w głowie...) Chcę żeby zobaczył, że to nie jest tak, że jak już
jesteśmy razem to nie musi się starac, że już przybite i przyplute, i że
zawsze będę jego... Ale nie wiem, czy to dobra metoda ....Może macie podobne
doświadczenia za sobą?
    • ewelina23-20 Re: Bo mi się wydaje, że jemu nie zależy... 19.03.07, 09:26
      mam tak samo ..... na dodatek nie dostaje w ogóle kwiatów, ale nie przejmuje
      sie tym .
      • maryshaa Re: Bo mi się wydaje, że jemu nie zależy... 19.03.07, 09:29
        I nie myślisz czasami co z tym zrobić? Mi bardzo na nim zależy,ale boję się
        tego co będzie dalej... i po drugie ciągle się zastanawiam, że on się tak
        zachowuje, bo mu nie zależy... choć pytany - zaprzecza.
        • ewelina23-20 Re: Bo mi się wydaje, że jemu nie zależy... 19.03.07, 11:08
          oj nie mysle...
          chłopom nie w głowie kwiaty i itp.
          Po prostu jestescie tyle juz razem i jest to pewne przyzwyczajenie, bo nie musi
          o Ciebie juz Walczyć:)
    • crrazy Re: Bo mi się wydaje, że jemu nie zależy... 19.03.07, 12:18
      a ja na Twoim miejscu przejęłabym stery...
      bo...
      jeśli facetowi 'nie chce' się kochać w tym wieku ;-) tojest to conajmniej
      dziwne..
      przepraszam, ale albo hmm..robi to z kim innym, albo nie wiem ma jakiś męski
      problem?!
      Zaczęłabym na Twoim miejscu nie na tygodniu bez niego, ale na zaplanowaniu
      jakiegos ekstra wieczoru - Ty, kolacja, świece, te sprawy, sexowna bielizna,
      może jakiś masażyk... Jeśli nawet powie że w głowie Ci głupotki, olej to, i
      działaj dalej...
      Jesli Cię totalnie odepchnie (ale nie sądzę, skoro kocha) to porozmawiałabym
      szczerze, czy ma jakiś problem, którym może z pozoru nie chce Cię martwić, czy
      co..
      A jeśłi nic, to powiedz mu, że czasem potrzebujesz, aby zrobił Ci jakąs miłą-
      niespodziankę, przyjemność..
      ALE
      nie wolno Ci zapomnieć, że jeśłi Ty tego oczekujesz, to daj mu to samo w
      zamian!!!
      Faceci też potrzebują być chwaleni, rozpieszczani, dopieszczani, potrzebują
      mieć świadomość, że i kobiecie zalezy!
      Może Ty też częściej kiedyś robiłaś mu pyszne kolacyjki, ubierąłaś się, czy
      cokolwiek SPECJALNIE dla niego!!!
      Może robi to, bo widzi zmianę i w Twoim zachowaniu!

      Tak się wymądrzam,a le u mnie samej jest różnie.. Aczkolwiek ostatnie tygodnie
      podsunęły mi tyle refleksji... że podzieliłam się.. ;-)



      Pozdrawiam maryshaa!!! Głowa do góry!!!
      • maryshaa Re: Bo mi się wydaje, że jemu nie zależy... 19.03.07, 12:53
        Dzięki za odpowiedź...
        Mnie też zastanawia co on robi z hmmm hormonami i jak je pożytkuje, bo w głowie
        mi się nie mieści żeby nie miał w tym wieku potrzeb...
        Dalsza część dała mi do myslenie... wina zawsze leży po środku i często o tym
        zapominamy. JA zapomniałam i chyba muszę zrobić szczere podsumowanie mojego
        zachowania przez ostatnie misiące, czy to przypadkiem mi nie spowszedniało i
        czy to ja nie przestałam się starać, a zwalam wszytsko na niego?? No nic,
        czekam na inne opinie, każda na pewno będzie z innego punktu widzenia...a co
        dwie głowy to nie jedna, a co dopiero tyle głów i to tak fajnych dziewczyn-
        forumowiczek!
    • mad_die Re: Bo mi się wydaje, że jemu nie zależy... 19.03.07, 15:16
      A ja powiem tak :

      Przesadzasz dziewczyno ;)

      Jesteście juz 1,5 roku? to juz raczej zdecydowanie okres zakochania i zauroczenia minął, teraz jest taki okres stabilonosci, normalności ze tak powiem.
      Nie kochacie się praktycznie wcale? A co to wg Ciebie jest "praktycznie wcale"? Może nie jesteś dla niego juz tak atrakcyjna jak byłaś wczesniej, na samym początku? Albo... teraz po prostu on jest zmęczony - wiesz, przesilenie wiosenne i te sprawy, faceci też to odczuwają. A moze po prostu jemu teraz, na jakiś czas, wystarcza fakt, ze śpisz obok niego? Że jesteś blisko? U wierz mi, sex to nie wszystko o sobie mozecie dać - czasami buzi w nos więcej znaczy... Więc zamiast biadolić, przytul się do jego tyłka gołego i zaśnij tak - zobaczysz, ze to też jest bliskość.
      Kwiaty? Ciesz sie, ze w ogóle je dostajesz :D Bo w większości mężczyźni uważają to za zbędny wydatek ;) bo i tak zwiedną, no chyba ze te w doniczce ;)
      Całowanie? Wydaje mi się, że to też trzeba na nowo odkryć. Na poczatku pocałunki są takie gorące i silne i w ogóle, a potem jakby zanikają. Więc zamiast gadać o "głupotkach" i skarżyć się mu, pocałuj go znienacka. Jesli nie odpowie pocałunkiem - ok masz problem i mozesz o tym gadac. Ale jak wszystko bedzie tak jak powinno być, to nie ma o czym mówić ;)
      Jeeeny - czy wyjscie razem na miasto to już jedyny sposób na spędzenie czasu razem? Pomyśl ile ciekawych rzeczy mozecie robić w domu! Wypozycz albo kup jakiś film, zrób popcornu i już masz wieczór w kinie ale w domu - przyjemniej i milej ;) Albo zrób dobry obiad zamiast wyjścia do restauracji, a jesli to Cię przerasta, zamów coś do domu.
      Rozumiem, ze mieszkacie razem a jak wiesz zapewne mieszkanie razem to nie są same "achy! i ochy!", to zwykła szara rzeczywistość, z którą trzeba się zetknąć i starać walczyć, żeby nie była taka szara ;) Więc zamiast uciekać na tydzień i na forum pisać - idź coś zrób razem z nim, nie musi być to nic wystrzałowego (sama wiem, że gra w warcaby może być podniecająca i zabawna ;))
      No i pogadaj z nim, ale nie tak , żeby całą winę zwalić na niego, tylko raczej tak, zeby dojść do sedna sprawy i zoabczyć co tak na prawdę się za tym kryje ;)
      Aha no i oczywiście - z niczym nie przesadzaj - czyli we wszystkim zachowaj umiar - a przedewszystkim w staraniu się o to, aby było tak jak dawniej. Bo tak jak dawniej już nigdy nie będzie. Nie da się dwa razy wejść do tej samej rzeki, nie? ;)
      • kruszynka_85 Re: Bo mi się wydaje, że jemu nie zależy... 19.03.07, 21:51
        Dokladnie..
        1,5 roku, to ta magiczna data kiedy tez uciekalam ze wszystkich zwiazkow bo
        nagle robilo sie nudno. No niestety hormony wieczność nie działają inaczej
        naukowcy dowiedli ze bysmy umarli z milosci (sproboj gilgotac kogos bez przerwy
        a tez podobnie skonczy, zawal serca murowany). No co jak co ale nasz ludzki
        organizm nie jest przystosowany do wiecznego szczescia i latania w chmurach.
        Czasem niestety trzeba polazic po ziemi i zobaczyc ze z dolu widok tez jest
        calkiem niezly. Reasumujac.. będzie dobrze, tylko trzeba sie przystosowac do
        nowej sytuacji :)
    • siula5 Re: Bo mi się wydaje, że jemu nie zależy... 20.03.07, 07:40
      Mnie w tym wszystkim dziwi brak sexu, przecież facetom tylko to w głowie, może
      warto się zastanowić czy nie dostaje tego z innego źródła?
      • ewelina23-20 Re: Bo mi się wydaje, że jemu nie zależy... 20.03.07, 07:41
        siula5 napisała:

        > Mnie w tym wszystkim dziwi brak sexu, przecież facetom tylko to w głowie,
        może
        > warto się zastanowić czy nie dostaje tego z innego źródła?
      • mad_die Re: Bo mi się wydaje, że jemu nie zależy... 20.03.07, 21:33
        Chyba nigdy nie miałaś faceta, skoro myślisz, że tylko sex im w głowach ;)
        • siula5 Re: Bo mi się wydaje, że jemu nie zależy... 21.03.07, 07:29
          Tak się składa, że mam męża od trzech lat, albo on ma taki potencjał, albo ja
          już nie wiem.
          • maryshaa Re: Bo mi się wydaje, że jemu nie zależy... 21.03.07, 08:09
            Tylko, że mi wcale nie o ten seks chodziło tylko o całokształt. Seks był tylko
            jednym z przykładów...
            Dzękuję za wszystkie opinie...mad-die i kruszynka macie dużo racji, gdybym i ja
            była zakochana w nim tak jak na początku to bym w końcu umarła z głodu i braku
            snu hihihi Chyba przeskakujemy w kolejny etap i czas zrobić podsumowanie,
            ustalić jakieś "zasady" dalszego bycia ze sobą, porozmawiać szczerze o tym co
            boli, i przede wszystkim zrobić rewizję własnego zachowania, a nie od razu
            wpadać w panikę i dąsać się jak licealistka... Dzięki wielkie za pomoc, za
            spojrzenie z drugiej strony na to wszystko!
            • shameeka Re: Bo mi się wydaje, że jemu nie zależy... 21.03.07, 09:09
              po pierwsze rozmowa znim..
              ze potrzebujesz wiecej dotyku przytulania ..
              po drugie.. to norml;ane ze wszystko powszednieje..
              kazdy ma w ziwazku jakis trudny etap, probe ktora musi przejsc..

              najwazniwejsze abys powiedziala mu jak bardzo go kochasz i czego oczekujesz i pragniesz..
              co ci sie nie podoba
              (jesli znim nie porozmwiasz to skad on ma wiedziec ze cos jest nei tak, moze dla niego jest ok- i tez ma do tego prawo )
              widac ze jemu zalezy..
              przyjezdza po ciebie, kwiaty ci daje...
              to sa oznaki ze i on cie kocha..
              ale jestesmy my kobiety i faceci innymi swtorami ktore inaczej mysla rozumuja.
              kombinuja.
              dlatego nie zadreczaj sie tylko opowiedz mu czego tak naparwde ty oczekujesz zapytaj sie czego on oczekuje i zapewnij go ze go bardzo kochasz.
          • mad_die Re: Bo mi się wydaje, że jemu nie zależy... 21.03.07, 14:57
            A macie dzieci? Może jak dzieci przyjdą, to mu się zdeczka odechce ;)
            hehe :D
            • maryshaa Re: Bo mi się wydaje, że jemu nie zależy... 21.03.07, 15:09
              Ale ja chcę żeby mu się zachciało hahahahaha ech, nie mamy dzieci i nie
              planujemy.
              Trochę mi się humor poprawił, oczywiście nie wytrzymałam ( ale ze mnie słaaaby
              gnojek!!) i spotkaliśmy się na chwilkę wczoraj. Trochę go ruszyło, bo tak
              bacznie mi się przygladał a przymilał... to chyba mu zależy :-) boże, ale ja
              jestem jędza czasami... w czwarek poważna rozmowa, oczywiście nie oskarżanie
              faceta, tylko obustronne mam nadzieję spokojne rozważenie co nam ( MI!!!) leży
              na wątrobie :-) Trzymać kciuki kobitki :-)
              • cafe_de_flore Re: Bo mi się wydaje, że jemu nie zależy... 27.03.07, 16:14
                mądre rzeczy Ci dziewczyny napisały. Rachunek sumienia z obu stron i nowy plan
                działania jeśli chcecie być razem. pierwsze koty za płoty, czas sie ustatkować
                ;) Żartuję oczywiście, ale etap motyli w brzuchu już jest passe, trzeba
                przerobic troche spotkania i stosunki (nie tylko te intymne ;)
Pełna wersja