I co ja mam zrobić? Jestem w kropce:( Pomożecie?

19.03.07, 20:48
Już mi ręce opadły.
Mój D jest za granicą - wyjechał tam w celach zarobkowych, tylko że przed
wyjazdem, obiecał, ze w grudniu tego roku przyjedzie (miał wyjechać na rok
może 1,5). W lutym powiedział, ze chyba zostanie tam dłużej - może do kwietnia
2008 roku.
Ja w tym czasie zaczęłam planować nasz ślub, który miał odbyć się 4. 10. 2008
roku. D wiedział o tych planach, ucieszył sie na nauki w kwietniu, ale nigdy
nie widziałam z jego strony zapału, popierał wesele w przyszłym roku, ale nie
wychodził z inicjatywą.
Dziś oświadczył, ze tego wesela chyba jednak nie będzie, bo on zamierza
siedzieć tam tak długo, jak długo będzie miał pracę, bo go nie satysfakcjonuje
praca tutaj za 1500 złotych :|
Mnie natomiast nie satysfakcjonuje związek na odległość, ponieważ brakuje mi
jego uśmiechu, pocałunków, bliskości.
W naszym związku od jakiegoś czasu są wzloty i upadki, z przewagą niestety
upadków; coraz częściej się kłócimy, a on twierdzi, że to moja wina te
kłótnie, bo sie czepiam, ale on nie rozumie, ze mnie boli to, że tak ważne dla
nas dwojga decyzje podejmuje sam, bez zapytania mnie o zdanie. O tym, ze miał
zamiar przyjechać w kwietniu dowiedziałam się w ten sposób, że zapytałam się
go kiedy wraca (ciągle myślałam że w grudniu). To, ze nie powiedział mi od
razu, ze ma zamiar wrócić w kwietniu, tłumaczył tym, ze jak to powiedział "Nie
chciał wysłuchiwać":(
To, co D robił dla nas, obróciło się przeciwko nam. On twierdzi, że nie byłby
szczęśliwy zarabiając marne grosze tutaj. Ale przecież byłby przy mnie. co z
tego, że zarobi pieniądze, skoro być może nie będzie miał z kim ich wydawać?
Kocham go, ale nie czuje się na siłach walczyć o ten związek, tym bardziej, ze
moja konkurencją są pieniądze. Zostając tam, wybrał co jest dla niego
priorytetem - tak ja uważam. On wie, ze u nas nie dzieje się dobrze i wie też,
ze ja nie wyobrażam sobie związku na odległość przez 4 - 5 lat. Pojechałabym
tam, ale tutaj studiuję, może niebawem dostanę pracę, z reszta nigdy mu nie
obiecałam, ze pojadę do niego ...
Czuję się rozdarta, ponieważ będąc w "takim" związku nie będę szczęśliwa, ale
nie będąc w tym związku też będzie mi źle:(

Przepraszam za chaotyczne pismo :(
    • crrazy pomożemy ;-) 19.03.07, 21:13
      Pocieszę Cię, że mam koleżankę w identycznej sytuacji jak Ty, więc niejeden
      facet 'głupieje' jak wyjedzie za granicę i nie chce wrócić ;-/

      po pierwsze nie bardzo rozumiem co znaczy "pojechał w celach zarobkowych" tzn
      zarobią na np Wasze wspólne przyszłe mieszkanie/dom/, czy zarabiać tam a Tobie
      przesyłać kasę, czy jak.. bo nie wiem..
      Bo jeśli zarobić na coś konkretnego pojechał, to jak zarobił powinien wrócić..
      Poza tym, jeśli na nic konkretnego nie chciał zarobić - to czemu za zarobiona
      tam kase czemu nie spróbuje rozkręcić interesu tu, w Polsce. Pracowałby na
      siebie i nie za 1500..

      A najważniejsze ;-)
      Porozmawiaj z nim spokojnie o tym! powiedz, że nie możesz tak dłużej na
      odległość, że nie kasa i życie w apartamentach się liczy, ale uczucia..
      Albo może pojedź na trochę do niego - pokaż mu co traci tam siedząc ;-) Tak
      żeby tak zatęsknił, że sam wróci..
      Ale podstawa tromoim zdaniem rozmowa.. Konkretne pytania, argumenty..
      I albo w ta albo w tą..
      Bo jeśli on wcale nie zamierza wracać, to niech się zastanowi czy kasa jest
      najwazniejsza czy Ty?!!!

      Głowa do góry, uspokój się, pomyśl co chcesz mu powiedzieć..
      • chantal10 Re: pomożemy ;-) 19.03.07, 21:24
        Dzięki.
        Byłam u niego na 3 tygodnie na święta, było wspaniale, co prawda przez pierwszy
        tydzień kiepsko bo sie "docieraliśmy", ale później było super pod każdym względem.
        Mówi, że kocha, tęskni .. ale ja tego nie czuję, bo przez smsa nie można wyczuć,
        czy przez rozmowę telefoniczną, kiedy gadka się nie klei :(
        Szczere rozmowy były, i po dobroci i troszkę nerwowe też, ale to jak grochem o
        ścianę. Kiedy zapytałam go, czy woli mnie czy pieniądze, powiedział, ze mnie, na
        to ja powiedziałam, żeby wrócił, bo się wali, a on stanowczo "NIE".
        wyjechał tam "żeby zarobić". Najpierw na auto, później na mieszkanie, w
        międzyczasie na wesele, którego chyba nie będzie. Trochę mi na konto wysłał.
        Ciągle coś nowego wymyśla, ciągle czegoś mu bark, a to komputera, a to
        zajebistego telefonu, już mi siły opadły ;/
        Ja też mu powiedziałam, ze nie będę szczęśliwa, mając pieniądze na koncie, ale
        mając go przy sobie.
        • kruszynka_85 Re: pomożemy ;-) 19.03.07, 21:34
          Może należy poszukać drugiego dna? Może tu nie chodzi wcale o pieniądze ani
          wcale o Ciebie? Może warto się temu Panu przyjrzeć i dowiedzieć sie tak
          naprawde czego pragnie, czego sie boi, co chce w życiu osiągnąć, jak wyobraża
          sobie następny rok, czy życie za 5 lat..
          Sama jestem w zwiazku na odleglosc i wiem, ze mozna przyzwyczaic sie do tego, a
          nawet sprawic by taki stan rzeczy stal sie wygodny. No bo nie ma uzerania sie z
          partnerem, nie ma obowiazkow, wieczna randka, fantastyczny seks, zero nudy.
          Tylko, ze niestety zycie polega na czyms nieco bardziej prozaicznym.. ale to on
          i Ty musicie sie dogadac jak chcecie by wygladalo dalej..
          Powodzenia :)
          • chantal10 Re: pomożemy ;-) 19.03.07, 21:38
            Ale ja potrzebuję miłości, przytulenia, pocałunków, a dzielące nas setki km.
            uniemożliwiają nam to:(
            Po powrocie od niego w styczniu jeszcze gorzej znoszę rozłąkę. Może nie byłoby
            mi tak źle, gdyby postawił od razu sprawę jasno: wyjeżdżam teraz, wracam za X
            czasu. A ja o jego planach dowiaduję się, kiedy go zapytam konkretnie. :(
            A boli mnie zwłaszcza to, że stawia kasę ponad naszym ponad 4 letnim związkiem.
            zadaje mu pytanie, czy wie, że dzieje się źle, odpowiada, że tak, a ja na to "I
            mimo to chcesz tam zostać tyle czasu"? On na to "Tak" ...
            • kruszynka_85 Re: pomożemy ;-) 19.03.07, 21:46
              A dlaczego woli tam zostac tyle czasu i dlaczego uwaza ze akurat do tej daty
              (kwiecien 2008) zarobi tyle pieniedzy ile potrzebuje? Moze rzucil ta data tylko
              po to by Cie uspokoic?
              Co jak co ale rozmowa jest konieczna i ustalenie czy na pewno obydwoje nadal
              dazycie do tych samych celow?
              • chantal10 Re: pomożemy ;-) 19.03.07, 21:52
                Być może, ze powiedział kwiecień 2008 "żeby nie wysłuchiwać". O kilku rzeczach
                juz mi przez to nie powiedział.
                wątpię w powodzenie rozmowy, ale przeprowadzę ją...
                • kruszynka_85 Re: pomożemy ;-) 19.03.07, 21:54
                  Wiem, że jest Ci ciężko i brakuje sił i ręce czasem opadają.. dlatego życzę sił
                  i wrażliwości. Powodzenia!
    • mroofka2 Re: I co ja mam zrobić? Jestem w kropce:( Pomożec 19.03.07, 21:49
      nie wierzę w związki na odległość:/
      zbyt wiele doświadczeń....
      jeżeli zmusisz go do przyjzadu, to
      będzie ci to wypominał do końca
      życia, a jeżeli nic nie zrobisz,
      może się to wszystko rozpaść...
      trudna sytuacja i wymaga wielu
      poważnych ale kokretnych decyzji.
      nie wiem jak długo się znacie, ale
      jeżeli wystarczająco to powinien
      zrozumieć całą tą sytuację. skoro
      postanowiliście wspólnie o wyjeździe
      i o tym kiedy wróci, nie powinien teraz
      sam podejmować decyzji, bo to jest nie
      fair!

      nie wiem co ci poradzić, chyba tylko
      wielu sił i konsekwencji!
      ;*
      • chantal10 Re: I co ja mam zrobić? Jestem w kropce:( Pomożec 19.03.07, 21:50
        Jesteśmy razem ponad 4 lata, żal mi tego wszystkiego ...
        • mroofka2 Re: I co ja mam zrobić? Jestem w kropce:( Pomożec 19.03.07, 21:56
          musicie dojść do jakiegoś
          konsensusu, bo inaczej nie
          bedzie dobrze...
          boję sie tylko czy on nie
          jest gołosłowny?- chodzi
          mi tutaj o próbę zatajenia
          daty powortu...
          • chantal10 Re: I co ja mam zrobić? Jestem w kropce:( Pomożec 19.03.07, 21:58
            Ja parwde mówiąc, nie wiem kiedy on mówi szczerze a kiedy nie:/ Zapytałam go
            kiedy ma zamiar wrocić, powiedział, ze nie wie ... ale ja myslę, że wie ale nie
            chce się przyznać. Kiedy ja mam pretensje, że podejmuje tak ważne decyzje sam,
            broni się twierdząc, że nie bedzie tutaj szczęśliwy zarabiając grosze" :(
        • sanyu Re: I co ja mam zrobić? Jestem w kropce:( Pomożec 19.03.07, 21:57
          moja kuzynka powiedziała kiedyś że chce mieć męża w domu a nie jego pieniądze,
          że wyszła za niego a nie za stan jego konta :( Rostali się.
          co do związku na odleglość miałam tak samo, też nie chciał przyjechać, popsuło
          się, wyszły inne sprawy jeszcze w miedzyczasie i zerwałam, teraz on planuje
          jednak tu przyjechać a moja cicha nadzieja nie gaśnie, ale już buduję sobie
          inne zaplecze, bo niestety nie lubię zostawać bez męskiego ramienia :(
          pewnie że jest cieżko jak facet widzi tylko karierę i kasę, musisz mu dać
          wybór, może nie taki radykalny ale na jakimś poziomie musi wybrać czy Ty czy
          kasa.
          a skad pewność że tutaj zarabiałby 1500 zeta?
          • chantal10 Re: I co ja mam zrobić? Jestem w kropce:( Pomożec 19.03.07, 21:59
            Skąd pewność? Ponieważ miał taką ofertę, gdzie NA POCZĄTEK tyle mu dali, była to
            praca w budżetówce - trzynastki, mundurówki, emerytura po 15 latach ... olał to
            prostym sikiem.
            • sanyu Re: I co ja mam zrobić? Jestem w kropce:( Pomożec 19.03.07, 22:00
              aha rozumiem..myślałam że to tylko takie założenia były..
              • chantal10 Re: I co ja mam zrobić? Jestem w kropce:( Pomożec 19.03.07, 22:02
                Nie, nie były, co więcej, już tą pracę by miał ... ale za poradą niedoszłej
                teściowej nie złożył podania i Cv ...
                • kruszynka_85 Re: I co ja mam zrobić? Jestem w kropce:( Pomożec 19.03.07, 22:04
                  1500 zl to nie tak zle na polskie warunki..
                  No chyba ze chlopak ma ambicje na zycie na wyzszym poziomie. Pytanie na jak
                  wysokim? Nigdy Ci nie mowil ze pieniadze sa dla niego wazne, ze marzy o tym by
                  byc bogatym w tonie powaznym i konsekwentnym?
                  • chantal10 Re: I co ja mam zrobić? Jestem w kropce:( Pomożec 19.03.07, 22:08
                    Czasami coś przebąkiwał, że fajne auto mu się marzy, że fajna praca ... ale
                    kazdy ma prawo do marzeń, jednak nie każdy dąży do realizacji ich za wszelką
                    cenę, jak w jego przypadku :(
    • mroofka2 Re: I co ja mam zrobić? Jestem w kropce:( Pomożec 19.03.07, 22:04
      bądź rozsądna!
      myslisz że po kilku latach
      pracy za granicą nagle przyjedzie
      i podejmie tu pracę za 1500 zł
      kiedy będzie miał porównanie z
      tym co zarabiał tam?
      znów będzie narzekał i będzie
      chciał wyjechać z powrotem..
      już ja znam takie typy..
      a do tego czasu tu w Polsce
      miałby już kilka lat pracy,
      kilka podwyżek w międzyczasie,
      doświadczenie na rynku pracy
      tak ważne teraz, itp



      a tak w ogóle co on robi
      za granicą?
      • kruszynka_85 Re: I co ja mam zrobić? Jestem w kropce:( Pomożec 19.03.07, 22:05
        Pewnie pracuje :P
        • mroofka2 Re: I co ja mam zrobić? Jestem w kropce:( Pomożec 19.03.07, 22:06
          i właśnie tego się obawiam;)
      • chantal10 Re: I co ja mam zrobić? Jestem w kropce:( Pomożec 19.03.07, 22:07
        Pracownik fizyczny.
        Nadzieja matką głupich, a ja się ciągle łudzę :( Że zatęskni, ze wróci i będzie
        jak dawniej :(
        Czasami (dotąd myslałam, ze w nerwach, ale teraz sądze, ze nie koniecznie)
        mówił, ze nie wróci tu w ogóle ...:|
        • mroofka2 Re: I co ja mam zrobić? Jestem w kropce:( Pomożec 19.03.07, 22:12
          kobieto myślę że powinnaś
          przejrzeć na oczy! wiem
          że łatwo mi mówić bo nie
          jestem w takiej sytuacji,
          ale skoro ty nie masz na
          jego pobyt tam żadnego wpływu
          to co to za związek?

          chyba że możesz do niego jechać?
          kiedy konczysz te studia?
          • chantal10 Re: I co ja mam zrobić? Jestem w kropce:( Pomożec 19.03.07, 22:13
            W wersji optymistycznej za 2,5 roku, w wersji realnej - za 3,5 :| Ale doktorat
            chciałam robić i on o tym wie..
            • kruszynka_85 Re: I co ja mam zrobić? Jestem w kropce:( Pomożec 19.03.07, 22:18
              Ile już jest za granicą?
              • chantal10 Re: I co ja mam zrobić? Jestem w kropce:( Pomożec 19.03.07, 22:19
                Ponad pół roku, wcześniej też się często nie widzieliśmy, bo był w wojsku, ale
                było o wiele lepiej między nami ...
                • kruszynka_85 Re: I co ja mam zrobić? Jestem w kropce:( Pomożec 19.03.07, 22:24
                  Będę już zmykać więc jedyne co zasugeruje to rozmowe o tym co jest dla niego
                  teraz wazne, o przyszlosci tej bliskiej i tej dalekiej, celach, o tym jak
                  wyobraza sobie wasz zwiazek, czego oczekuje od ciebie. Tylko po takiej rozmowie
                  bedziesz potrafila zastanowic sie czy ty podobnie patrzysz na zycie i czy w
                  tych najwazniejszych punktach myslicie podobnie czy jednak sie rozmijacie, no i
                  bedziesz mogla przemyslec czy to jest to czego oczekujesz od zwiazku i partnera
                  czy jednak zupelnie nie.
                  Przytulam i zycze kolorowych snow!
                  • chantal10 Re: I co ja mam zrobić? Jestem w kropce:( Pomożec 19.03.07, 22:29
                    Dziękuję ... to będzie chyba najtrudniejsza rozmowa, jaką przyjdzie mi
                    przeprowadzić, jeszcze raz dziękuję :-)
                    • mroofka2 Re: I co ja mam zrobić? Jestem w kropce:( Pomożec 19.03.07, 22:42
                      życzę powodzenia i trzeźwości
                      w podejmowaniu decyzji
                      ;*
    • kaczmara to nie koniec swiata!!!!!!!!!!! 19.03.07, 23:24
      Nie wiem od czego zaczac, bo mam sporo przemyslen na ten temat i w sumie
      doswiadczen tez;)
      Otoz mam faceta najwyrazniej bardzo podobnego do twoejgo;)
      Jestesmy razem od 4lat i dopiero od niedawna wiem , ze jest cholernym
      materialista;) no niestety
      A dowiedzialam sie tego od kiedy zaczelismy wyjezdzac razem na wakacje
      zagranice rowniez w celach zarobkowych. Poniewaz jestem na studiach dziennych,
      nei moglam sobei pozwolic na pobyt dluzszy niz do pazdziernika. No ale moj
      facet jest na zaocznych i hulaj dusza w tamtym roku siedzial do 20listopada, a
      w tymroku przyjechal na moje urodziny-12grudnia. Ha i tak sie zdziwilam, ze juz
      wraca, bo mial super prace i takie tam.
      Nie wiem jak twoj facet , ale moj jest strasznei odpowiedzialny i ambitny i
      probuje wykorzystac sytuacje, zeby zarobic jakas kase i miec lepszy start.
      Wszystko ok tylko krew mnie zalewala, jak juz wrocil i sie ciagle wqrwial , ile
      to wydawal kasy codziennie, a bo to samochod sie zepsul albo cos. He dla mnei
      to normalne wydatki itp.-luz no ale on to poprostu szok. Tak sie wqrzal i
      wiecie co??
      Zadzwonili do niego i znow pojechal. jest praca to bach. I co ja mam z takim
      typem zrobic??
      Ma tylko szcescie , ze wraca za mc;)
      Na poczatku sie wsciekalam, ale to nie ma sensu. Faceci tacy juz sa. Odzywa sie
      w nich chyba taki syndrom przyszlych 'karmicieli rodziny'nawet w mlodym wieku.
      Na swoim przykladzie chce Ci tylko troche go usprawiedliwic, bo jak zwykle
      pradwa i racja lezy po srodku.
      Mniemam , ze twoj chlopak chce dobrze i nie zdaje sobei moze nawet z tego
      sprawy, ze Ty tego 'dobra' nie potzrebujesz w takiej akurat formie.
      Po 2. wiem jak jest za granica w sensie zarobkow i jak kuszaca jest to
      propozycja dla mlodych ambitnych ludzi, ktorzy chca cos osiagnac. Niestety
      wasze plany powinny byc skorelowane.
      Po 3. pol roku to jeszce nei tak dlugo.


      Sadze , ze powinnas z nim porozmawiac spokojnie , szczerze i ustalic wspolnie
      plan, bo naprawde szkoda tych 4lat:(
      Podejmijcie wspolna decyzje
      Zapytaj jakie sa jego plany? I jak sobie wyobraza Was w ciagu najblizszych
      kilku miesiecy?? Moze wytrzymasz ten czas, ktory sobei zaplanowal?? albo
      pojdziecie oboje na kompromis i on tez skroci swoj pobyt??
      Wierze, ze znajdziecie wyjscie z tej sytuacji!!!
      I tego Wam zycze!!
      • chantal10 Re: to nie koniec swiata!!!!!!!!!!! 20.03.07, 10:35
        Chociaż wiesz kiedy wraca, kiedy i ja bym wiedziała, nie byłoby sprawy, w tym
        problem - on mi o wszystkim mówi "przy okazji" albo kiedy zapytam wprost :/
    • mad_die Re: I co ja mam zrobić? Jestem w kropce:( Pomożec 19.03.07, 23:43
      A ja bym dała spokój...
      Miał pracę w PL, za mniejsze pieniądze, ale bardziej prestiżową, to wyjechał cegły nosić albo na zmywaku garnki płukać... I to jeszcze za radą niedoszłej teściowej... Bez sensu... Spójrz prawdzie w oczy - chłopak nie ma ambicji, bo posiadanie samochodu, kasy na koncie i wypasionej komóry to chyba nie ambicja, nie? Co innego, gdyby miał tam pracę na tym samym poziomie co w PL, wtedy rozmowa byłaby inna...
      Więc jeśli chcesz być z kimś takim, kto ceni sobie bardzie dobra materialne, doczesne, od miłości, bliskości i "ucieka od trucia" to droga wolna... Ale ja bym w to nie brnęła dalej.
      Fakt, byłaś z nim 4 lata, ok, to nie mało, ale ludzie ze sobą żyją i po 20 po czym się rozchodzą, nie? Więc lepiej teraz to zakończyć, keidy jeszcze slubu nie ma i nie ma zobowiązań, niż jakbyście mieli dzieci i rodzinę... NIe uważasz?
      Ile on ma lat? Bo mi się wydaje, ze nie za dużo i raczej jest lekko niedojrzały. Pogoń za pieniądzem prędzej czy później się źle kończy, bo pieniądz jest bogiem zdradliwym, raz jest a raz go nie ma - i jemu nie można ufać. Więc jeśli on ufa kasie, to znaczy, że jemu nie można ufać... Już sam fakt, że kłamał keidy ma przyjechać (najpierw grudzień, potem kwiecień) świadczy o nim źle.

      Ja z moim mężczyzną tez byłam z rozłące przez dosyć długi czas. I też myśleliśmy o ślubie. Tylko że on wyjechał robić doktorat, ja zostałam kończyć studia w PL. Jak skończyłam, dojechałam - trwało po około 2 lat. Nie mówię, ze było sielsko-anielsko przez ten czas, bo nie było. Ale my od razu założyliśmy, że nasze życie wspólne zaczniemy zagranicą. I tak się stało.
      I dla nas oczywiście, pieniądze są ważne, bo bez nich nie sposób zyć (nie mogłabym na przykład napisać tego posta jakbym nie miała netu... ;)). Ale nie są najważniejsze! I nie można patrzeć na swiat przez pryzmat portfela... Tzn można, ale nie na długo.

      Więc wybór należy do Ciebie. Ja bym w to nie brnęła...
      • mroofka2 Re: I co ja mam zrobić? Jestem w kropce:( Pomożec 20.03.07, 01:55
        i nie można pisać że faceci
        juz tacy są, bo nie są! mam
        w domu przykład. w życiu by
        mnie nie zostawił i robił
        co chciał, zawsze liczy się
        z moim zdaniem i wspólnie
        szukamy kompromisu
        • chantal10 Re: I co ja mam zrobić? Jestem w kropce:( Pomożec 20.03.07, 10:20
          Do tej pory u nas też tak było, wszystko razem uzgadnialiśmy.
          A gwoździem do trumny jest to, że ja kiedy 3 lata temu chciałam iść na studia
          dzienne powiedział, że w takim wypadku nasz związek sie rozleci, bo on nie
          wyobraża sobie spotykać się ze mną raz na tydzień :| Teraz kiedy mu o tym
          przypominam mówi, że to zupełnie co innego i że wtedy byliśmy gównażerią.
          • kaczmara Re: I co ja mam zrobić? Jestem w kropce:( Pomożec 20.03.07, 11:44
            chantal10 napisała:

            > Do tej pory u nas też tak było, wszystko razem uzgadnialiśmy.
            > A gwoździem do trumny jest to, że ja kiedy 3 lata temu chciałam iść na studia
            > dzienne powiedział, że w takim wypadku nasz związek sie rozleci, bo on nie
            > wyobraża sobie spotykać się ze mną raz na tydzień :| Teraz kiedy mu o tym
            > przypominam mówi, że to zupełnie co innego i że wtedy byliśmy gównażerią.


            Z tymi studiami to glupota.
            Nie mial prawa ci tak powiedziec.
            To nie fair z jego strony bylo rowniez.
            Mam nadzieje, ze nie bralas tego w ogole pod uwage.
            Nikt nikogo nie powinien ograniczac!!!!
            Chcesz isc na studia??
            Idz.
            A partner powinien sie jeszce cieszyc, a nie jakies warunki stawiac.
            Bo to sa decyzje , ktore zawazaja na naszym przyszlym , doroslym zyciu.
            Szok. Dobrze ,ze Moj K. nigdy tak nie mowil, bo nei wiem , co bym mu zrobila;)
            Glupota, jeszce raz glupota.
    • siula5 Re: I co ja mam zrobić? Jestem w kropce:( Pomożec 20.03.07, 07:43
      Wydaje mi się, że nie jest złym chłopakiem, niestety z tego co piszesz jest
      pracocholikiem, może ty pojedź do niego?
      • chantal10 Re: I co ja mam zrobić? Jestem w kropce:( Pomożec 20.03.07, 10:16
        Nie mogę do niego jechać :(
        Tutaj mam studia, które jeszcze potrwają około 2,5 - 3,5 lat, niebawem być może
        dostanę pracę w zawodzie w którym się uczę ... on wyjeżdżając, wiedział, że do
        niego nie dołączę.
        A pracoholikiem nie jest ... jest dość leniwy, po prostu widzi tylko kasę :/
        • frrancuzeczka Re: I co ja mam zrobić? Jestem w kropce:( Pomożec 20.03.07, 10:23
          W takim razie wóz albo przewóz.
          On nie chce pracować tutaj, jest tam i powrót planuje , albo nie planuje...
          Mimo, że między wami jest źle nie robi nic by to naprawić.
          Ty nie chcesz żyć w związku na odległość, nie możesz też wyjechać i żyć z nim tam.
          Wasze plany się rozmijają, konkluzja jest jedna.
          Ja bym się rozstała, cierpię na 'pesymizm uczuć' i już 100 razy doszłabym do
          wniosku, że on szuka tylko pretekstu by do mnie nie wracać i boi się powiedzieć
          to wprost, więc podaje coraz bardziej odległe terminy powrotu.
          • chantal10 Re: I co ja mam zrobić? Jestem w kropce:( Pomożec 20.03.07, 10:34
            Stwierdziłam, że do czasu kiedy nie przyjedzie tutaj po świętach i nie pogadamy,
            nie będę podejmować tak trudnych decyzji (w końcu mam o to pretensje - że on
            podejmuje decyzje bez rozmowy ze mną, nie będę robić tego samego). Może uda nam
            się dojść do jakiegoś porozumienia.
            Z całą pewnością mogę powiedzieć, ze kłótnie nie scalają związku i uczuć :| To
            powiedzenie to jedno wielkie shit:(
            "Pesymizm uczuć"? Chyba i mnie dosięga, a przecież jestem z natury optymistką :(
        • nerri Re: I co ja mam zrobić? Jestem w kropce:( Pomożec 20.03.07, 10:43
          Głupio byś zrobiła,jadąc do niego...tu masz studia,niedługo pracę,umawialiście
          sie zupełnie inaczej.Egh...a wyjedziesz i co?W najlepszym wypadku będziesz
          pracować do końca życia w knajpie:/ Zastanów się czy chcesz i czy warto
          czekać,aż Twój facet wróci...jeśli wogóle ma zamiar.Wiesz...ja chyba nie
          chciałabym być z facetem który widzi tylko czubek własnego nosa.A w związku na
          odległość byłam półtora roku...ale My oboje robiliśmy wszystko aby to zmienić
          (pozatym żadne z Nas nie wyjechało za granicę,po prostu mieszkaliśmy w innych
          miastach).

          A tak naprawdę decyzje dotyczące wspólnego życia powinny być podejmowane
          razem.Zastanów się co będzie dalej...
          4 lata to z jednej strony długo,ale co będzie jak za następne 4 on nagle Ci
          powie,że nie wraca i lepiej żebyś Ty też nie jechała do niego. Wiem...nie za
          ciekawy ten scenariusz...ale on już teraz postępuje nie fair wobec Ciebie.

          A Nasze rady?Możęsz je przeczytać i mogą Ci pomóc,ale nie muszą...decyzję
          musisz podjąć sama....nawet jeśli będzie trudna i bolesna...

          ...bo w ziwązku chodzi o to,by być szczęśliwym...zastanów się czy jesteś...
          • frrancuzeczka Re: I co ja mam zrobić? Jestem w kropce:( Pomożec 20.03.07, 10:53
            Ja jestem życiową optymistką, czasami jak Pollyanna w beznadziejnych sytuacjach
            staram się widzieć plusy :) , ale jeśli chodzi o uczucia to jestem mózgowcem,
            analitykiem i pesymistką co niezmiernie utrudnia mi życie.
    • joginka83 Re: I co ja mam zrobić? Jestem w kropce:( Pomożec 20.03.07, 11:03
      Czytalam to co napisalas i przed moimi oczami stanela moia przyjaciolka, ktora
      miala dokladnie identyczna sytuacje. Facetowi woda sodowa uderzyla do głowy-
      widac kazdemu ktory wyjedzie tak sie dzieje. To co ja polecilam mojej
      przyjaciolce-JEDZ DO NIEGO jesli chcesz ratowac ten zwiazek. u mojej P. doszlo
      juz prawie do zerwania z powodu roznicy zdan itd. dlatego polecilam jej zeby do
      niego jak najszybciej pojechala. i tak zrobila. dodam, ze moja P. jest
      strasznie zwiazana z domem i wyjazd tam to byl dla niej koszmar, od poczatku
      mowila ze do niego nie poleci. ale w zyciu trzeba cos poswiecic dla dobra czego
      innego. Jesli kochasz D. i chcesz spedzic z nim reszte zycia to bierz urlop
      dziekanski i jedz do niego. sama troche zarobisz, podszkolisz jezyk, w miedzy
      czasie przegadasz go i wroci z Toba. ja uwazam ze to jedyne wyjscie z tej
      sytuacji. u mojej P. sie sprawdzilo, wierze ze i Tobie sie uda :) pozdrawiam
      • kaczmara kontrowersyjne, ale prawdziwe 20.03.07, 11:37
        Pewnie dostanie mi sie od niektorych forumowiczek za tego posta, ale trudno.
        takeie moje zdanie.
        Wnioskuje , ze jestescie mlodzi jeszcze i to nawet bardzo i uwazam, ze nie
        mozecie od siebie wymagac az takich wyrzeczen. To sa juz takei wybory zyciowe.
        Niestety nie zmusisz go do powrotu, gdy on sam tego nie bedzie chcial. Powiem
        wiecej bedzie to z twojej strony nawet nie na miejscu, gdy kazesz mu wybierac.

        Glownym argumentem za tym przemawiajacym jest to , ze gdy rzeczywiscie wroci,
        to moze bedzie mial do ciebei pretensje, a tego chyba nie chcesz.
        Poza tym latwo ci mowic, cos cie tu trzyma masz studia i perspektywy!!!
        A on??
        Wiem wiem ta praca na budzetowce, ale moze to nei jest szczyt jego marzen?!
        Qrcze chce tylko powiedziec , ze nei mozemy za kogos planowac zycia. TO , ze ty
        uwazasz cos za sluszne nie znaczy, ze dla neigo takie jest rowniez.

        I to wcale nie znaczy, ze cie nie kocha lub nie chce z toba byc.
        Poprostu inaczej patrzy na zycie.
        Moje zdanie jest takei, ze nei powinno sie partnera ograniczac w zwiazku.
        Tym bardziej , ze jestescie mlodzi.Moze sie w waszym zyciu jeszce wiele
        wydarzyc.

        Pomysl coo bedzie jesli zgodzi sie na powrot za twoja namowa i bedzie ci to do
        konca zycia wypominal??
        To chyba bardziej destrukcyjnie wplynie na wasz zwiazek.
        Tak wiec zlotego wyjscia z tej sytuacji nie znam, ale chce , zebys spojarzala
        na to z innej perspektywy.

        Kompromis jeszcze raz kompromis.
        • frrancuzeczka Re: kontrowersyjne, ale prawdziwe 20.03.07, 11:44
          A jak sobie w takiej sytacji wyobrażasz kompromis?
          Jeśli plany życiowe się rozmijają to w pewnych sytuacjach kompromis chyba nie
          jest możliwy?
          • kaczmara Re: kontrowersyjne, ale prawdziwe 20.03.07, 11:49
            Jest mozliwy.
            Jednym z wyjsc moze byc np sytuacja przedstawiona przez joginke.
            Najgorsze w tym wszystkim jest to, ze nie mozemy podjac decyzji za chantal.
            Poza tym nei wiemy , jaka jest sytacja meidzy nimi??
            No i najwazniejsze,co ten koles sobei uplanowal;)
            Pierwsze co bym zrobila, to przycisnela go do muru w swieta i przeprowadzila
            powazna rozmowe+podjecie konkretnych planow WSPOLNIE.
            Albo moze przeciez jechac do niego na wakacje. Spedza razem cale 2 lub 3 mce,
            skoro nie chce brac dziekanki??
            A moze jej tez sie tam spodoba?
            Bo nie wiem , czy byla.
            Trzeba probowac , czego sie da.
            • frrancuzeczka Re: kontrowersyjne, ale prawdziwe 20.03.07, 11:55
              Ale czy sytuacja przedstawiona przez joginke to kompromis? Moim zdaniem to by
              była rezygnacja z planów chantal na rzecz partnera.
              Myśle, że problemem nie jest tylko kwestia życia tu lub tam, ale stosunek
              chłopaka do całej sprawy.
              • kaczmara Re: kontrowersyjne, ale prawdziwe 20.03.07, 12:00
                A ja napisze tak.
                Nie w porzadku bylo to , ze on byl wqrzony i nie zadowolony i w jakis tam sposob
                (b nieudolny) wyrazil swoje zdanie na temat jej studiow i ich rozlaki. I tak
                samo nie w porzadku jest to , ze ona zmusza go do powrotu.

                Jak to sie potoczy, nie zalezy juz od nas tylko od nich.
                Jesli jest to silne uczucie , to orzetrwa wszytko nawet rozlake-zawsze tak
                mawiala moja mama.
                I teraz z perspektywy czasu wiem , ze to prawda.


                Licze na jakis posta od chantal po swietach ;)i oczywiscie na dobre wiadomosci;)
        • monalajza Re: kontrowersyjne, ale prawdziwe 20.03.07, 13:59
          kompromis...a potem malzenstwo ze ona z dziecmi tu a on za granica??

          i co cale zycie.
          ja bym nie dala rady
      • sumire Re: I co ja mam zrobić? Jestem w kropce:( Pomożec 20.03.07, 11:58
        a ja bym jednak aż tak się nie poświęcała.
        może przeze mnie znowu przemawia cynizm i chłopski rozum, ale uważam, że nic
        się nie dzieje bez przyczyny. chłopak decyzję podjął, jak widać. no i jeśli tak
        zdecydował - sam - to widocznie ma i powody, i inne priorytety. a różnice w
        tych drugich raczej nie sprzyjają trwałości związków.
    • chantal10 Re: I co ja mam zrobić? Jestem w kropce:( Pomożec 20.03.07, 15:08
      Broń Boże nie zmuszam go do powrotu tutaj, niech siedzi sobie tam ile chce, mnie
      zależy na tym, żeby sie określił i podał maksymalny czas jaki chce tam spędzić.
      Bo do końca życia to chyba nie ...
      Powiem Wam szczerze, że myślałam nad dziekanką i wyjazdem do niego do Irlandii,
      ale wiem, że jeżeli bym wzięła ten urlop, na studia już mi będzie ciężko się
      zmobilizować i wrócić. Poza tym całe moje plany zawodowe przesuną sie o minimum
      rok do tyłu ... a pracując rok może będę miała za sobą już jakiś awans czy
      podwyżkę?
      Skoro praca w budżetówce nie jest jego szczytem marzeń, mógł się nie
      zobowiązywać do tego, że wróci, kiedy tu będzie, a ja tej decyzji na nim nie
      wymusiłam. Po prostu dużo do powiedzenia ma tu chyba jego matka, która wysłała
      tam męża, 2 synów a trzeciego tak nastawiła, ze chłopak nawet na studia nie
      będzie próbował się dostać tylko wojsko i od razu Zielona Wyspa :| Nawet mnie
      namawiała na wyjazd tam mówiąc "Jaką masz pewność, ze tutaj dostaniesz pracę w
      zawodzie?".
      Ja nigdy D. niczego nie zabraniałam - chciał studiować - proszę bardzo, miały to
      być studia o 250 km oddalone od domu? Też ok! Nigdy mu nie stawiałam ultimatum,
      ja albo coś tam ... właśnie dlatego, ze nie chcę go ograniczać, jestem liberalna
      po to, aby za 25 lat niczego mi nie wypomniał.
      No i na koniec - wiedząc, ze planuje tam dłuższy pobyt, po kiego nie sprzeciwiał
      sie moim przygotowaniom do ślubu? Ani słowa nie pisną przez około 2 miesięcy
      kiedy w ślubie wspominałam :( A mówi, ze pragnie tego ślubu, tylko chce mi, nam
      stworzyć godziwe warunki, że robi to dla nas, żebyśmy mogli zamieszkać na swoim,
      żebyśmy mieli się od czego odbić. Ok rozumiem to, ale za wszelką cenę? Może się
      okazać, że on sam i ja sama będziemy się "odbijać".
      • nerri Re: I co ja mam zrobić? Jestem w kropce:( Pomożec 20.03.07, 15:41
        Zdecydować musisz sama...czy kochasz go na tyle,żeby zrezygnować ze swoich
        planów(albo ewentualnie je odłożyć - do kiedyś) lub być w związku "Ty tu on
        tam".

        Zastanowić się czy sama tego chcesz...

        Ale najpierw pogadaj z nim sama - w cztery oczy.
    • troubleska Re: I co ja mam zrobić? Jestem w kropce:( Pomożec 20.03.07, 15:38
      Chantal, z tego co mówisz wynika, że Twój chłopak się zdcydował: nie chce wracać
      do Polski.
      Dlaczego nie powie wprost co planuje i że zamierza zostać do dnia X? Bo zapewne
      nie chciałby niczego tracić wskutek swojej decyzji tzn. pragnie być za granicą,
      ale jednocześnie w związku z Tobą. Ludzie często nie są w stanie wyartykułować
      tego co myślą (np. chłopak mojej przyjaciółki bał się z nią zerwać, wolał unikać
      jej przez miesiąc ze strachu przed rozmową).
      Sztuka dokonywania wyborów jest trudna, trzeba być gotowym to zrobić i przyjąć
      na klatę ew. niemiłe konsekwencje. Twój chłopak najwyraźniej ma z tym kłopoty.
      Spotkajcie się i otwarcie porozmawiajcie.
      Jeśli Ty nie chcesz rezygnować ze swoich planów i pojechać do niego, on chce
      zostać w Irlandii,a związek na odległość nie wchodzi w grę - jest to nie do
      pogodzenia.
      Dedukuję, że chłopak nie ma konkretnego wykształcenia, więc nie może liczyć na
      świetną pracę w Polsce. W Irlandii nawet jeśli nie realizuje swoich zawodowych
      marzeń, ma jak rozumiem satysfakcję finansową. Powót do Polski rozpatruje więc
      teraz zapewne w kategorii kroku wstecz, a nie naprzód... Trudna sytuacja;
      musicie to sobie wyjaśnić face to face.
    • mroofka2 Re: I co ja mam zrobić? Jestem w kropce:( Pomożec 20.03.07, 19:00
      nie może być tak, że ty jesteś
      w stanie zrezygnować z tylu
      rzeczy dla ciebie ważnych, tylko
      dlatego, żetwój narzeczony jest
      egoistą i myśli tylko o sobie:/
    • joginka83 Re: I co ja mam zrobić? Jestem w kropce:( Pomożec 21.03.07, 14:44
      najlatwiej jest powiedziec "olej go" "daj sobie z nim spokoj" mi kiedys tak tez
      poradzono, a ja zrobilam inaczej i jestem przeszczesliwa. dlaczego mam sie
      unosic duma? ktos musi okazac sie madrzejszy w takiej sytuacji, jesli nie
      bedzie to D. to musi to byc chantal..
      jesli jestes pewna ze to milosc do konca zycia walcz o nia i zrob cos. jesli
      nie pojedziesz moze i skonczysz studia w terminie i bedziesz miala prace,
      bedziesz sama z pieniedzmi, ktore widze ze dla ciebie tez sa wazne jak i dla
      niego, bedziesz bez milosci i z poczuciem ze nie wykorzystalas szansy.
      -
      KMA
      • sumire Re: I co ja mam zrobić? Jestem w kropce:( Pomożec 21.03.07, 14:56
        nie jestem pewna, czy rzeczywiście najłatwiej powiedzieć 'olej'. każdy radzi
        tak, jak mu doświadczenie podpowiada i taka sugestia ma równą wartość, co
        sugestia walczenia o związek za wszelką cenę - a dla mnie na przykład
        rezygnowanie z własnych planów życiowych dla faceta, który najwyraźniej nie ma
        ochoty robić tego samego dla mnie jest 'wszelką ceną'.

        a miłość ma to do siebie, że nie jest jedna na całe życie.
        • joginka83 Re: I co ja mam zrobić? Jestem w kropce:( Pomożec 21.03.07, 15:39
          dlatego też własnie napisalam chantal zeby przede wszystkim zastanowila sie czy
          to milosc jej zycia..a jesli tak, no to chyba powinna walczyc..
          • nerri Re: I co ja mam zrobić? Jestem w kropce:( Pomożec 21.03.07, 15:53
            Nawet o "miłość życia" nie można walczyć za wszelką cenę tracąc przy tym samą
            siebie.

            A miłość polega na kompromisie a nie na rezygnacji ze wszystkiego(i to przez
            jedną ze stron)...

            A walczyć powinna...o kompromis.Bo jeśli poświęci wszystko dla"miłości życia" i
            zgubi gdzieś po drodze swoje pragnienia i szczęście,to ciężko to widzę...
          • sumire Re: I co ja mam zrobić? Jestem w kropce:( Pomożec 21.03.07, 15:56
            tylko skąd wiedzieć, czy to miłość życia, jeśli się ma dwadzieścia lat z
            kawałkiem?... :)

            nie wiem no, być może podchodzę zbyt zdroworozsądkowo, ale uważam, że czasami
            lepiej wykazać się egoizmem i pomyśleć o własnych potrzebach.
    • joginka83 Re: I co ja mam zrobić? Jestem w kropce:( Pomożec 21.03.07, 15:59
      jak to skad wiadomo czy to milosc zycia? jesli to milosc zycia to wiadomo mimo
      20 lat..
      • nerri Re: I co ja mam zrobić? Jestem w kropce:( Pomożec 21.03.07, 16:02
        Nie zawsze wiadomo...czasem się tak tylko wydaje...
      • sumire Re: I co ja mam zrobić? Jestem w kropce:( Pomożec 21.03.07, 16:06
        a potrafisz sobie w przyszłość zajrzeć?... wiem, jestem mało romantyczna, ale
        jednak głęboko przekonana, że takie opinie można wygłaszać na starość. nigdy
        nie wiadomo, czy jutro nam nie stanie na drodze facet, którego pokochamy
        znacznie bardziej, niż tego poprzedniego. tego akurat jestem pewna, albowiem
        już parę razy to przerabiałam - i cieszę się, że nie wyszłam za osobnika,
        którego przez 4 lata istotnie uważałam za miłość mojego życia :) nie zakładam
        oczywiście, że u wszystkich jest podobnie, ale wiem, że w miłości też trzeba od
        czasu do czasu posłużyć się rozumem.
        • joginka83 Re: I co ja mam zrobić? Jestem w kropce:( Pomożec 21.03.07, 17:29
          sumire napisała:

          nigdy nie wiadomo, czy jutro nam nie stanie na drodze facet, którego pokochamy
          > znacznie bardziej, niż tego poprzedniego.
          jesli o mnie chodzi, to mi kiedys stanal:) ale wtedy zrozumialam ze liczy sie
          tylko ten poprzedni i nikt inny...
          oby chantal podjela dobra decyzje, trzymam kciuki za jej szczescie :)
          • chantal10 Wielkie dzięki :-) 21.03.07, 20:31
            Dziewczyny dziękuję Wam ;)
            Wszystkie rady wzięłam pod uwagę, pogadałam z D, póki co przez telefon, bo taką
            jedynie mieliśmy szansę, a czekać do "po świętach" nie chciałam, za długo by to
            trwało. No i myślę, że wypracowaliśmy kompromis - on nie rezygnuje ze swoich
            planów a ja ze swoich, nadal jesteśmy razem. Ja jedynie zażądałam, żeby podał mi
            maksymalny czas, jaki zamierza tam jeszcze spędzić i zaznaczyłam, że tą
            odpowiedz będę traktować jako ostateczną nie biorąc pod uwagę żadnych zmian
            (zwłaszcza na gorsze).
            Póki co nie wyobrażam sobie spędzić reszty życia z kimś innym, dlatego nawet nie
            będę tego próbować.
            No ale fakt faktem - przygotowania do ślubu zawiesiłam, niestety, no ale
            przecież nie będę się zachowywać jak rozhisteryzowana kobieta, której "bije
            zegar" i za wszelką cenę chce zaprowadzić do ołtarza swojego faceta:-) Tą
            sprawę obgadamy już jak tu będzie po świętach i zobaczymy co uda nam się
            ustalić;) Póki co zapewnia, ze mnie kocha i że jestem najważniejsza.
            Jeszcze raz dziękuję za każdą radę ;) Wydaje mi się, ze w naszym rozwiązaniu
            jest po troszku z każdej rady;)
Pełna wersja