18 milionów złotych...

20.03.07, 21:17
Tyle mniej-więcej padło w Dużego Lotka w poczwórej chyba kumulacji w ostatni
weekend. Pod kolekturami zupełne szaleństwo...

A mnie przyszło do głowy, że dla polskiego expatriate'a w latach '70/'80,
nawet takiego jak ja, czyli pracownika polskiej firmy eksportowej, wcale nie
jakiegoś szczęściarza na indywidualnym kontrakcie "Polservice'u"
trafienie "6" w "Totka" nie było jedyną szansą na pozyskanie wszelkich dóbr
materialnych o których wówczas można było marzyć. Znacznie bardziej
realistyczne było zaliczenie kilku dobrych kontraktów. Główna wygrana
wynosiła wtedy magiczny milion złotych. To było równowartością 350 pensji
inżyniera albo 200 pensji brygadzisty ciesielskiego na ważnej budowie.
Tymczasem tę samą kwotę można było odłożyć w parę lat pracując w Libii lub
Iraku, a nawet z CSRS albo NRD można było też sporo przywieźć.
No i do zrobków dochodziły jeszcze wrażenia z takiego wyjazdu... jeśli
oczywiści ktoś lubił to, co robił, a nie jechał wyłącznie dla kasy.

Potem, w latach '90 podobnym źródłem fortun stała się Giełda Paierów
Wartościowych, ale dziś to już przeszłość, podobnie jak eksport. Dziś
na "skoku" wartości akcji można (ryzykując sporo) zarobić kilkanaście, góra
dwadzieścia kilka procent rocznie. A można też stracić.

Co dziś, poza oczywiście "pójściem w politykę" umożliwia zrobienie napradę
dużych pieniędzy (pomijając grę w Dużego Lotka oczywiście)?
    • survey06 Re: 18 milionów złotych... 30.03.07, 17:07
      Na poczatku lat 80-ych ubieglego stulecia, gdy na dobre trwala wojna iracko-
      iranska, Arabia Saudyjska zawarla ze Stanami Zjednoczonymi kontrakt zbrojeniowy
      wartosci blisko 4 i cwierc MILIARDA US dolarow. Ta transakcje okrzyknieto wtedy
      jako kontrakt stulecia. Dzisiaj , ogladajac CNN, czytam na pasku, ze jakas
      Grupa kapitalowa A lub concern B zakupil/a pakiet Grupy B a grupa C negocjuje z
      korporacja D udzialy wartosci ….. i tutaj sie pojawiaja juz niebotyczne dla
      szarego obywatela kwoty przewyzszajace tamten zbrojeniowy deal. Po ponad 25
      latach,tamten sprzet juz sie na pewno zamortyzowal i nie jest wykluczone, ze
      tez i calkowicie sie wyeksploatowal. Pozytek z niego byl tylko taki, ze sie
      wyszkolila jakas grupa Pakistanczykow w lataniu na F15 I F16, a obsluga
      naziemna zlozona z Egipcjan, Palestynczykow, Sri lanka czy Bangladesh
      przyuczyla sie skwapliwie w obsludze naziemnej zaplecza technicznego, bo do
      logistyki juz zapewne nie byli dopuszczeni. Kilkunastu czy kilkudziesieciu
      Jemenczykow, Omanczykow czy Sudanczykow poplywalo sobie scigaczami po Morzu
      Czerwonym i przy okazji, pierwszy raz w zyciu, poznalo co to znaczy zmywac
      poklad i trzymac porzadek na okrecie I zalozylo po raz pierwszy w zyciu
      prawdziwe buty na gole stopy. (o skarpetach sobie przypominano dopiero gdy juz
      popekaly bable od odparzen i po udzieleniu pomocy ambulatoryjnej)

      25 lat temu wyjezdzajac z polskim Exporterem na Bliski Wschod mozna bylo
      zarobic miesiecznie na stawce inzynierskiej 500-600 Dolarow USA, w porywach 700-
      750. Jednak wielu z nas eksportowych wyjadaczy dusilo i tlamsilo, ze chociaz to
      bylo bardzo duzo na krajowe warunki (doskonale to Chaladia wyliczyles), to w
      porownaniu do wspolpracujacych na tym samym projekcie czy obiekcie Holendrow,
      Niemcow, Francuzow czu Wlochow byly to kwoty groszowe. Tym bardziej, ze ich
      praca wcale nie byla najwyzszej jakosci co bardzo czesto bylo az nadto
      widoczne.

      Powiem Tobie Chaladia, ze nie wiem co chcialbym kupic za 18 milionow zlotych.
      Nawet sobie nie wyobrazam jak zagospodarowac million dolarow. A zreszta, po co
      sobie glowe obarczac dodatkowymi problemami. Dorasta mlode pokolenie i w
      rodzinie mam juz ekspertow z tytulami profesorskimi i doktoratami co sobie w
      sprawch kapitalowych swietnie radza w kraju i w Unii Europejskiej i to juz ich
      glowa jak obracac i pomnazac “kapitaly wujostwa”. A nie ma co byc hipokryta, bo
      troche tego jest, gdyz indywidualny eksport uslug to przeciez nie Caritas.

      Tak mnie tknelo do pociagniecia Twojego watku, tak na prawde z nastepujacej
      przyczyny. Otoz zostalem poproszony abym dolaczyl dzisiaj w arabski piatek i w
      okresie swiat religijnych do porannej 12-o godzinnej zmiany prowadzacej
      commissioning. Jest to nagle zastepstwo jednego z kolegow, ktory musial pilnie
      wyjechac do domu do Szkocji. I przed chwila uswiadomilem sobie, ze ja za
      dzisiejszy dzien pracy to otrzymam dobrze ponad tysiac Euro na czysto po
      odtraceniu podatkow. Ja zarobie za dzisiejszy dzien ciezkiej pracy tyle ile w
      Polsce w roku 2001-ym nie zarabialem w miesiac!!! I to tez swiadczy o tej skali
      zmian i progresji stawek o ktorej wspominasz.

      Nie ukrywajmy, praca na eksporcie do latwych nie nalezy ale daje duzo
      satysfakcji osobistej i na prawde pozwala na duza swobode i, bardzo czesto ku
      wlasnemu zaskoczeniu, na spelnienie najskrytszych marzen. Na eksporcie czy tez
      na saksach w Wielkiej Brytanii, Szwecji, Wloszech czy Irlandii nie pracuja
      odrzuceni nieudacznicy. Wyzwanie podjeli przede wszystkim ci, ktorych ciagnie
      ciekawosc swiata i chec czegos osiagniecia w zyciu dla siebie i najblizszych,
      srodowiska, zboru i potrzebujacych pomocy gdyz stali sie ubogimi nie przez
      wlasne zaniedbanie czy lenistwo. Wyjechali I wyjezdrzaja ci wszyscy, ktorym w
      Polsce stawalo sie coraz bardziej duszno. Ktorym przeszkadza zarozumialosc oraz
      autorytarnosc tych wszystkich, ktorym jakos nie po drodze ze Zjednoczona
      Europa. (niczego tutaj nie zmienia naglosnione wizyty w Brukseli w czasie
      kampanii prezydenckiej) Europa ich wszystkich przerasta. A tych paru malych i
      zakompleksionych krzykaczy, na zawsze pozostanie malymi i z bardzo wielkimi
      kompleksami. A nam?, Nam? Coz, pozostaje tylko pytanie. Dlaczego prezydent
      calkiem duzego europejskiego kraju zarabia tak niewiele? Pozdrowienia.

      • chaladia Re: 18 milionów złotych... 30.03.07, 20:38
        Cóż, dolary istotnie mocno się zdewaluowały, zwłaszcza w Polsce, przez ostatnie
        ćwierć wieku.
        Pamiętam, że moi koledzy po paru kontraktach w Libii, Iranie, Iraku, mając
        20.000 "zielonych" na koncie na Kredytowej (przy 11% odsetkach, a 12% jeśli się
        je podejowało w "bonach dolarowych" żyli z tych odsetek, a pracę
        w "Energoexporcie" traktowali jako formę życia towarzyskiego i okazję
        do "załapania się" na następne kontrakty. Jeden taki zlikwidował sobie w
        mieszkaniu "Za Żelazną Bramą" kuchnię, bo jadał codziennie śniadania, obiady i
        kolacje w "Victorii"...

        A dziś - za 60.000 zł to nawet średniej klasy samochodu kompaktowego się nie
        kupi.
Pełna wersja