transplantacje ... jąder?

20.03.07, 22:18
www.mateusz.pl/wdrodze/nr315/315-09-kopania-nowacka.htm
A co z obowiązkiem alimentacyjnym np. rodzeństwa czy rodziców osoby - dawcy
względem dzieci spłodzonych po śmierci dawcy?
    • stephen_s Re: transplantacje ... jąder? 20.03.07, 22:23
      Ty to masz problemy...
      • forumisko Re: transplantacje ... jąder? 20.03.07, 22:43
        stephen_s napisał:

        > Ty to masz problemy...

        Współczujesz mi?
        • kochanica-francuza Forusia ubodli w najczulszą część ciała... ;-))) 20.03.07, 22:48
        • stephen_s Re: transplantacje ... jąder? 20.03.07, 23:33
          Nie, natomiast dziwię Ci się, że chce Ci się podnieca z powodu transplantacji jąder.
          • forumisko Re: transplantacje ... jąder? 21.03.07, 00:15
            stephen_s napisał:

            > Nie, natomiast dziwię Ci się, że chce Ci się podnieca z powodu transplantacji
            > jąder.

            Nie czuję się tym podniecony. Ale załóżmy że ktoś chciałby sobie jądra
            przeszczepić. Jak uważasz, miałby do tego prawo albo prawo żeby głosić
            potrzebę - jego zdaniem - zmiany prawa?
    • kora3 Re: transplantacje ... jąder? 21.03.07, 00:36
      bardzo wiarygodne źródło medyczne :)

      A co do pytnia Forum :) nie podniecaj się :) NIC :)

      i dziwie się, ze tego nie wiesz.

      Obowiazek utrzymywania dziecka, także ewentualnego elimentowania, także z
      moz.liwoscią przeniesienia tego obowiazku ewentualnie na rodzine ojca lunb
      matki, maja rodzice uznani za nich w swietle prawa.
      a nie genetyczni, czy ci z których jader zrodziło się dziecko :)
      Dziwię się, ze korzystajac z tak mądrego i wyczerpujacego źródla tam sie tego
      nie dowiedziles, no ale skoro takie to źródełko jest madre to trza ci pomóc w
      dylemacie.

      Dziecko urodzone poprzez metode in vitro, z zapłodnienia z banku spermy, ale
      TAKŻE adoptowane jest formalnie dzieckiem ludzi, którzy zadeklarowali sie jako
      jego rodzice 9 w przypadku adopcyjnego w postępowaniu sadowym i zostali za nich
      uznani). To na tych rodzicach spoczywają wszelkie obowiązki alimentowania
      dziecka, co zgodnie z przepisem moze przejśc na najblizszą rodziców rodzinę.
      Czy juz jasne ?
      • kora3 aha zapomniałam cie uświadom,ic :) 21.03.07, 00:42
        że w świetle polskiego prawa dziecko zrodzone w małżeństwie (a takze do chyba 12
        miesiecy od uprawomocnienia sie orzeczenia o rozwodzie) jest automatycznie
        uznawane za dziecko meza,albo bylego meza. No chyba, ze ma on uzasadnione
        wątpliwosci czy aby to z jego jader :) - w takim przypadku musi wniesc o
        zaprzeczenie ojcostwa, no chyba, że matka wie, ze to nie z męzowskich
        nieprzeszcezpianych jader i chce to ujawnić to ona wnosi :)

        jader też nie bada sie w USC, gdy mężczyzna nie bedący mezem niezameznej matki
        deklaruje sie jako ojciec jej dziecka, a ona się z tym zgadza. :)
        Czy temat jądrowej odpowiedzialnosci zostal wyczerpany ?
        • forumisko Re: aha zapomniałam cie uświadom,ic :) 21.03.07, 23:42
          > Czy temat jądrowej odpowiedzialnosci zostal wyczerpany ?

          Nie. Czy przeszczep jąder jest zabroniony czy nie?
          • forumisko Re: aha zapomniałam cie uświadom,ic :) 22.03.07, 22:36
            Wiadomo że przeszczep jąder jest zakazany. Załóżmy jednak że dochodzi do niego
            w wyniku złamania prawa no i ktoś je ma teraz wszczepione użyje ich do
            zapłodnienia. Podobnie może zdarzyć się przecież podczas badania nasienia -
            zostać może (przestępczo) użyte do zapłodnienia, mimo że osoba której pobrano
            plemniki nic o tym nie wie. Co wtedy z dzieckiem poczętym?
            • forumisko "oddał gonady za wynagrodzeniem" 22.03.07, 22:41
              Z tym zakazem są wątpliwości. Z artykułu:

              " latach 1931–1934 głośna była we Włoszech tzw. „sprawa neapolitańska”. Od
              młodego człowieka pobrano, za jego zgodą i za wynagrodzeniem, jedno jądro i
              przeszczepiono je staremu mężczyźnie w celu jego odmłodzenia. Prokuratura
              oskarżyła lekarzy o ciężkie uszkodzenie ciała, jednak Trybunał w Neapolu
              orzekł, iż transakcja była legalna, a Trybunał Kasacyjny w Rzymie wyrok
              zatwierdził. Cała ta sprawa bardzo długo wzbudzała spory i dyskusje. Zob. J.
              Sawicki, Przymus leczenia, eksperyment, udzielanie pomocy i przeszczep w
              świetle prawa, Warszawa 1966, s. 243–244, przypis 10. "
              • kochanica-francuza O, w katolickich Włoszech? 25.03.07, 22:02
                Nie w brzydkiej Francji, hehehe? Ale do czego prowadzisz foruś? Bo nerkę można
                oddać dobrowolnie i wtedy prokuratura niczego nie wszczyna, jest to czyn prawem
                dozwolony...
                • isma Re: O, w katolickich Włoszech? 26.03.07, 13:20
                  A, niekoniecznie. W PL, jesli dawca nerki jest dla biorcy osoba obca, i
                  przeszczep bylby dokonany bez zgody sadu, to bynajmniej prawo nan nie pozwala.
                  • kochanica-francuza Re: O, w katolickich Włoszech? 26.03.07, 17:51
                    isma napisała:

                    > A, niekoniecznie. W PL, jesli dawca nerki jest dla biorcy osoba obca, i
                    > przeszczep bylby dokonany bez zgody sadu, to bynajmniej prawo nan nie pozwala.
                    >
                    O, serio? Tzn. gdybym chciała (co nie daj Boże, żeby miała miejsce wymagająca
                    tego sytuacja) oddać nerkę przyjaciółce(nie jest rodziną), to muszę do sądu walić?
            • kora3 o co Ci chodzi? 25.03.07, 14:45
              forumisko napisał:

              Załóżmy jednak że dochodzi do niego
              > w wyniku złamania prawa no i ktoś je ma teraz wszczepione użyje ich do
              > zapłodnienia. Podobnie może zdarzyć się przecież podczas badania nasienia -
              > zostać może (przestępczo) użyte do zapłodnienia, mimo że osoba której pobrano
              > plemniki nic o tym nie wie. Co wtedy z dzieckiem poczętym?

              Bo trudno powiedzieć :) i trudno sie dowiedzieć :) też ...

              gdy chodzi o ojcostwo - juz Ci wytłumaczyłam przecie.

              Ojcem dziecka jest w świetle prawa ten, który uzna je za swoje, a matka ytemu
              nie zaprzeczy.
              Tak samo jest z dziećmi irodzonymi z nasienia pobranego z banku spermy.

              jeśli zachodzi podejrzenie, że ciąża jest wynikiem przestępstwa (np. gwałtu,
              ewentualnie celowego albo pomyłkowego zapłodnienia przez lekarzy (np. pobranym
              nasieniem) sprawa podpada pod prokuratora, ale w kwestii samego przestępstwa
              albo pomysłki. niezależnie od ustalenia faktów przez sad partner kobiety, albo
              jej mąż moze dziecko uznac.
              Natomiast facet, któremu bezprawnie pobrano nasienie, albo bezprawnie użyto go
              do zapłodnienia moze domagać się zadoscuczynienia za straty moralne, moze tez
              domagać się uznania go ojcem narodzonego dziecka. Sad rozstrzyga zcy i w ajkim
              stopniu bedzie on miał prawa do dziecka i możliwosc kontaktu z nim
              Więc o co Ci chodzi?
              • forumisko Re: o co Ci chodzi? 25.03.07, 15:37
                > Więc o co Ci chodzi?

                Czy dziecko poczęte w wyniku zapłodnienia plemnikami mężczyzny który nic o tym
                nie wie może być poddane "usunięciu" czy nie? I kto o tym decyduje o takiej
                karze i na jakiej podstawie prawnej?
                • kora3 Re: o co Ci chodzi? 25.03.07, 15:48
                  forumisko napisał:

                  > > Więc o co Ci chodzi?
                  >
                  > Czy dziecko poczęte w wyniku zapłodnienia plemnikami mężczyzny który nic o tym
                  > nie wie może być poddane "usunięciu" czy nie? I kto o tym decyduje o takiej
                  > karze i na jakiej podstawie prawnej?

                  Jak mi się wydaje nie ma tego ujętego w ustawie o której mówimy...
                  Pytanie jest trochi nielogiczne, bo jak nie wie to skąd wie?:)

                  jak dotąd wydaje mi się, ze w Polsce nie było przypadku w którym meżczyzna
                  skarzyłby się, ze jego nasienie zostało użyte bez jego wiedzy.
                  nie mozna takiej mozliwosci wykluczyć w laboratorium np. z tym, ze oczywistym
                  jest, ze mnezczyzna ma kiepskie szanse kiedykolwiek się dowiedzieć, ze
                  przypadkiem oddane do badania nasienie zostało użyte do zapłodnienia.normalnie
                  na swiecie przy zapłodnieniach z banku spermy ani mezczyzna swiadmoie oddajacy
                  swe nasienie, ani kobieta nim zapładniana nie znaja swoich danych.

                  Jakkolwiek istnieje całkiem prostsza możliwosc kiedy teorertycznie moze dojsc do
                  zapłodnienia bez wiedzy faceta.

                  Jak wiesz aby do zapłodnienia doszło nie musi nastąpić stosunek , tylko wytrysk.
                  jeśli odpowiednio szybko wprowadzi się nasienie po wytrysku do pochwy moze dosc
                  do zapłodnienia.

                  jak miałoby sie to stać całkiem bez wiedzy faceta - trudno mi teraz wymyślic :)

                  Takie działanie wszelako nie jest przestępcze chyba.
                  Wiec nie popdapad pod ustawe bo tam mowa o tym, że ciąza jest wynikiem
                  przestępstwa.
                  • forumisko Re: o co Ci chodzi? 25.03.07, 21:15
                    > Jak wiesz aby do zapłodnienia doszło nie musi nastąpić stosunek , tylko
                    wytrysk
                    > .
                    > jeśli odpowiednio szybko wprowadzi się nasienie po wytrysku do pochwy moze
                    dosc
                    > do zapłodnienia.
                    >
                    > jak miałoby sie to stać całkiem bez wiedzy faceta - trudno mi teraz
                    wymyślic :)
                    >

                    Np. gdyby pobrano nielegalnie ze zwłok (?) albo np. nieprzytomnego jądra i
                    przeszczepiono żywemu mężczyznie który potem zapłodniłby kobietę. Czy wtedy
                    byłaby podstawa do ukarania (?) dziecka poczętego za to że poczęło się w wyniku
                    przestępstwa?

                    >
                    > Takie działanie wszelako nie jest przestępcze chyba.
                    > Wiec nie popdapad pod ustawe bo tam mowa o tym, że ciąza jest wynikiem
                    > przestępstwa.

                    Napisałem powyżej o co chodzi.

                    • kora3 Re: o co Ci chodzi? 25.03.07, 21:39
                      forumisko napisał:

                      > >
                      > > jak miałoby sie to stać całkiem bez wiedzy faceta - trudno mi teraz
                      > wymyślic :)
                      > >
                      >
                      > Np. gdyby pobrano nielegalnie ze zwłok (?) albo np. nieprzytomnego jądra i
                      > przeszczepiono żywemu mężczyznie który potem zapłodniłby kobietę.

                      Nie jestem przekonana, zcy takowe jądra byłyby w stanie pełnic całkowicie swoją
                      finkce rozrodczą ...
                      Piszac wyzej miałam na myśli inną sytuację :)


                      Czy wtedy
                      > byłaby podstawa do ukarania (?) dziecka poczętego za to że poczęło się w wyniku
                      >
                      > przestępstwa?
                      >

                      Przede wszystkim obecny kształt ustawy Forum nie zakłada, ze mozliwa aborcja
                      ciąży powstałej w wyniku gwałtu jest karą dla kogokolwiek, od tego trzeba zacząc.

                      Prawde mówiąc nie znam odpowiedzi na Twoje pytanie.
                      Aczkolwiek na logikę, nie przypuszczam, by tak było.
                      Przede wszystkim dlatego, że ciąża nie hyłaby bezpośrednio wynikiem przestęstwa,
                      jak w przypadku gwałtu a jedynie posrednio.

                      Poza tym aborcja w przypadku ciąży pochodzacrj z pzrestępstwa nie ejst
                      obligatoryjna prawda?
                      Nikt nie moze kobiecie w myśl ustawy narzucić aborcji, ma tylko w trzech znanych
                      przypadkach wybór jej dokoania, albo nie.
                      wiec sprawa raczej jasna :)


                      > > Takie działanie wszelako nie jest przestępcze chyba.
                      > > Wiec nie popdapad pod ustawe bo tam mowa o tym, że ciąza jest wynikiem
                      > > przestępstwa.
                      >
                      > Napisałem powyżej o co chodzi.
                      No teraz tak :)
Pełna wersja