Hej, Wyspiarze, o co chodzi?

21.03.07, 11:14
Najpierw czytam sobie taki artykuł, jak to Polacy się wstydzą swego
dziedzictwa:
wiadomosci.onet.pl/1399004,2677,kioskart.html
A potem sobie czytam, że zanieśli na Wyspy kaganek rasizmu:
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,4002145.html?skad=rss
No i się zastanawiam nad tym, skąd się bierze takie przegięcie w mediach.
Chyba, że to jednak i w dużej skali ma miejsce?

Zagraniczni TWAcze, co o tym sądzicie? Jak to wygląda u Was? Media
skandalizują, czy też jest to jakiś istotny problem?
    • eeela Re: Hej, Wyspiarze, o co chodzi? 21.03.07, 11:56
      Wstydzenie sie swojej narodowosci jest chyba dosc rozpowszechnione, sadzac po
      lekturze forow emigranckich, wsrod tych Polakow, ktorzy jakos tam sie wybili
      (nie pracuja na zmywaku), ale wciaz nie potrafia do tego zmywaka nabrac
      dystansu. Takich jest wielu. Co do rasizmu, mysle (i mam nadzieje) ze to raczej
      jednostkowe przypadki, inaczej bylby straszny huk. Osobiscie nie zetknelam sie
      z zadnym z dwoch przypadkow, ale wsrod znajomych Polakow mam niewielu, kilku
      raptem, i to raczej malo reprezentatywnych.
      • stella25b Re: Hej, Wyspiarze, o co chodzi? 21.03.07, 18:50
        A kto to jest reprezentatywny Polak?
        • eeela Re: Hej, Wyspiarze, o co chodzi? 21.03.07, 19:06
          Malo reprezentatywnych jako grupa. W reprezentatywnej grupie powiedzmy 10
          Polakow-emigrantow powinno sie znalezc (tak na oko) 6 pracownikow fizycznych, 3
          biurowych lub uslugowych, pol naukowca i pol bankowca. Ja znam czworo
          doktorantow i jedna nauczycielke. Nijak nie sa reprezentatywni dla calosci
          polskiej emigracji :-)
          • stella25b Re: Hej, Wyspiarze, o co chodzi? 21.03.07, 19:36
            eeela napisała:

            > Malo reprezentatywnych jako grupa. W reprezentatywnej grupie powiedzmy 10
            > Polakow-emigrantow powinno sie znalezc (tak na oko) 6 pracownikow fizycznych,
            3
            > biurowych lub uslugowych, pol naukowca i pol bankowca. Ja znam czworo
            > doktorantow i jedna nauczycielke. Nijak nie sa reprezentatywni dla calosci
            > polskiej emigracji :-)


            no to teraz nastepuje dyskryminacja sportowcow, studentow, osob uczacych sie i
            niepracujacych zawodowo. A mozliwe ze tu tez i o rasizm chodzi.
            >
            >
            • eeela Re: Hej, Wyspiarze, o co chodzi? 21.03.07, 19:51
              No Stello, nie chcialo mi sie wymieniac ulamkow mniejszych niz pol :-)
              • stella25b Re: Hej, Wyspiarze, o co chodzi? 21.03.07, 20:10
                eeela napisała:

                > No Stello, nie chcialo mi sie wymieniac ulamkow mniejszych niz pol :-)

                jakis przeinaczony merit system?;)
                >
                >
                • eeela Re: Hej, Wyspiarze, o co chodzi? 21.03.07, 20:18
                  He (z ogonkiem)? No przeciez nie spoils :-)
    • karolino Re: Hej, Wyspiarze, o co chodzi? 21.03.07, 12:31
      Tak mi sie zdaje, ze w szerszym sensie nie chodzi o wstyd, tylko o zmeczenie
      wlasna nacja. Bo cos jest nie tak, jesli ide do piekarni i rozmawiam ze
      sprzedawca po polsku, wieczorem zamawiam piwo w pubie (po polsku), rozmawiam w
      pracy (miejscami po polsku), dzwonie na infolinie lotnicza do Irlandii tez po
      polsku (paniusia, slyszac moje przeliterowane przechodzi radosnie na jezyk
      rodzimy) A tak na stronie, mieszkam w bardzo malym miasteczku...
      • samica1 Re: Hej, Wyspiarze, o co chodzi? 21.03.07, 12:55
        Czy nie powinniśmy zacząć mówić już o kolonizacji zamiast o emigracji?
        • karolino Re: Hej, Wyspiarze, o co chodzi? 21.03.07, 13:32
          raczej o exodusie
      • eeela Re: Hej, Wyspiarze, o co chodzi? 21.03.07, 12:57
        Nie do konca rozumiem, o co moze chodzic ze zmeczeniem. Jak sie mieszka w
        Polsce, tez wszyscy do ciebie mowia po polsku - dlaczego tu ma byc to bardziej
        meczace? Nie rozumiem. Ja co prawda nie mam wielu okazji, zeby mowic po polsku,
        ale slysze na ulicach, na lotniskach, czasem mam okazje porozmawiac z
        tutejszymi polskimi przyjaciolmi po polsku, czesto rozmawiam przez net z
        rodzina, wlaze regularnie na polskojezyczne fora. Nie pojmuje, dlaczego
        mialabym byc zmeczona swoja nacja jako caloscia.

        Pojmuje, ze sa rzeczy, na ktore mozna narzekac. Ze prezydent i premier mojego
        kraju ilekroc tu przyjada, robia nam obciach. Na nich narzekam, a jakze. Ale
        nie widze powodu, dla ktorego mialabym sie wstydzic zwyklych prostych ludzi
        przyjezdzajacych tu za chlebem. Ani ich nie wychowywalam, ani nie uczylam. Sa
        tacy sami jak prosci autochtoni - tez pija, rozrabiaja i przeklinaja, bo to
        wlasnie jest dla nich rozrywka i taki wlasnie jest ich jezyk. Ale dlaczego mam
        sie czuc nimi zmeczona?
    • chihiro2 Re: Hej, Wyspiarze, o co chodzi? 21.03.07, 16:43
      Media sie uparly, by wciaz pisac o "Polakach na brytyjskiej emigracji", fakt.
      Czytajac rozne fora widze, ze rasizm wsrod Polakow ma miejsce, w gazetach nie
      czytalam o tym jeszcze. Wiekszosc Polakow jest malo uswiadomiona co do tego,
      czym rasizm jest a czym nie jest - wielu nie widzi nic zlego w nazywaniu
      czarnych "Murzynem" czy Pakistanczykow "czapati". Wiele matek tez chce dla
      dzieci jak najlepiej (falszywie dosc pojeta ta chec dobra dziecka) i bardzo
      troszczy sie o to, by dzieci w szkolach uczyli tylko native speakerzy z jak
      najbardziej brytyjskim akcentem. Nie chca, by dzieci przejely nie
      dosc "oksfordzka" wymowe od dzieci nie-brytyjskiego pochodzenia, zapominajac
      oczywiscie, ze biali rodzice dzieci o "oksfodzkiej" wymowie moga z kolei nie
      chciec, by ich dzieci zadawaly sie z Polakami...
      Coz, wiele osob tutaj bardzo wstydzi sie swojego akcentu wytykajac
      jednoczesnie "nieprawidlowa" wymowe osob z Jamajki, Indii czy chociazby
      Szkocji, a przeciez to naturalne, ze nie wszyscy mowia jednakowo. Zauwaz
      jednak, jak czesto w Polsce ludzie smieja sie z gwary goralskiej, kaszubskiej
      czy zaciagania kresowego. Swoje kompleksy przenosi sie na obcy grunt i jeszcze
      dziwi sie, ze inni tych kompleksow nie maja. Co ciekawe, inny status
      zyskuje "slodki" akcent francuski a zupelnie inny "zenujacy" rosyjski... Na
      takie cos wytlumaczenia sensownego nie potrafie znalezc.
Pełna wersja