itek1
26.03.07, 11:59
No wlasnie, czy biorac pod uwage jedynie swoje egoistyczne pobudki (odpuszcamy
na razie inne kwestie), bo przeciez lepiej jest zyc z ludzmi w zgodzie i
przyjazni, niz w konflikcie i wrogosci warto jest polubic wszystkich ludzi?
Zawezajac nieco powyzsze pytanie- moze wszystkich tych, z ktorymi sie czesto
stykamy w realu, swoich szefow, podwladnych, wspolpracownikow, czlonkow
szeroko rozumianej rodziny, etc.
Bo jesli jestesmy z koms w konflikcie to nie tylko dla tego kogos nie bywa to
fajne- IMO dla nas tez.
Jak zatem wyznaczyc granice kompromisu? Jaki algorytm stosujecie? Np.ta
opryskliwa pania jeszcze lubimy, temu gburowatemu panu juz dziekujemy:)
A moze nie warto za bardzo/w ogole sie starac? Moze dobrze jest miec
wroga/wrogow, ktory zapewnial bedzie nam innego typu rozrywke (typu sport
ekstremalny:)), bo mozemy zanudzic sie ta ogolna sympatycznoscia panujaca
wokol nas:)?