s.dominika
27.03.07, 18:33
Właściwie wypadek, ale nie chcę chyba tego do siebie dopuścić. Ja pierdolę
(musiałam sorry- cały dzień to w sobie kumuluję). Jechałyśmy jej samochodem do
pracy (na szczęście ona kierowała). Tuż za rogatką uczestniczyłyśmy w
karambolu. Samochód przed nami uderzył w jeszcze jeden, my w niego, a w nas -
z prędkością z 80km/h kolejny. Ja pierdolę, ale się strachu najadłam.
Wystrzeliły poduszki powietrzne. Smrodu narobiły, biało od dymu. Jezu,
myślałam, że po nas.Samochód do kasacji. Kurwa mać. A ja wiecie co zrobiłam?
Pojechałam do pracy. Szyja mnie boli, głowa mnie boli.Chyba się nic nie stało,
tylko w zagłówek głową uderzyłam, ale strachu tyle najadłam. Ręce mi się
trzęsą. Chyba walnę setkę.