tw_muza
28.03.07, 09:55
od nadmiaru Wartości Rodzinnych w ostatnim odcinku MjM odczuwam powazny
dyskomfort psychiczny. Czy dla równowagi kilka watków naszego kultowego
serialu nie mogłoby (dla odmiany) potoczyć się mniej prorodzinnie, ale za to
bardziej wiarygodnie?
Czy Santana, po tym jak zapragnął swiąteczny chojak, z narażeniem życia i
doktorskiej reputacji zajumany na gródkowym skwerze, złożyć do stóp Santa
Maryi (obutych ciepłe emeryckie bambosze wiadomego pochodzenia), lecz jego
śmiały i romantyczny plan poniósł spektakularne fiasko - u stóp Najgorętszego
Towaru w Mieście legł już inny chojak, a jego dawca w kuchni ostentacyjnie
wywijał maszynką do mielenia mięsa, w pornograficznie poluzowanym krawacie,
wobec czego Santana - porzucony, poniżony i sfrustrowany - powinien w
najbliższym lokalu nadużyć napojów wyskokowych, a mówiąc dokładniej - schlać
sie jak świnia, pójść do Doroty i ku uciesze tej ostatniej odbyć z nią
stosunek seksualny, dzięki czemu przez kolejne setki odcinków Santana będzie
snuł sie po ekranie jak w najlepszych czasach kina moralnego niepokoju,
głęboko przeżywając ten porażający uczynek, Dorota będzie postkoitalnie
triumfować nad Santa Marią, która od czasu kiedy śp. Gazela zszedł był
została ponownie dziewicą, a sytuacja zaistniałego - o zgrozo - seksu
spowoduje u niej odęcie do granic możliwości i wywracanie oczami w trybie
ciągłym.
To taka moja skromna propozycja.
Ale mam jeszcze kilka pomysłów.