co autor miał na myśli....

29.03.07, 13:03

Ptaszek sobie frunie z dala,
W górze słońce zapierdala,
żaba dupę w wodzie moczy,
kurwa! co za dzień uroczy!!!!

ANALIZA.

Wiersz jednozwrotkowy, czterowersowy, z rymem sylabowym i równomiernie
rozłożonym akcentem.
Podmiot liryczny wyraża swoje głębokie zadowolenie z otaczającego go świata,
przepełnia go kwitnący stoicyzm i szczęście, które człowiekowi żyjącemu we
współczesnym zamęcie może dać tylko otaczająca przyroda. Dla podmiotu
lirycznego nawet zanurzona w błękicie wody dupa żaby jest pretekstem do euforii.
Pointa liryku jest jednoznaczna i łatwo odczytywalna. JA lirycznie
personifikuje słońce. W słowie "zapierdala" oddaje szybkość i perfekcję ruchu
słońca , które przcież nie jest istotą ludzką i nie może "zapierdalać" sensu
stricte.
Uwagę zwraca uzycie wulgaryzmów, których znajomość świadczy o ludowych
korzeniach poety i głębokiej więzi ze społeczeństwem. W moim rozumieniu autor
chciał się tym utworem odwdzięczyć środowisku z którego wyrósł, za poświęcenie
i trud włożony w zapewnienie mu należytego wykształcenia.
Szkoda, że tak mało w dzisiejszej poezji wierszy, o tak pogodnym nastroju.


(niestety, nie moje. Z netu.)
    • kochanica-francuza Re: co autor miał na myśli.... 29.03.07, 15:20
      O więzi poety ze społeczeństwem (pryszczatych trzynastolatków) to ja akurat nie
      wątpię, a na razie założyłam kolejny wątek o islamie.
    • diabollo Re: co autor miał na myśli.... 29.03.07, 20:14
      Analiza prezentuje interesujący punkt widzenia, niemniej tutaj jakaś kompletna
      bzdura pojawiła się:

      > Uwagę zwraca uzycie wulgaryzmów, których znajomość świadczy o ludowych
      > korzeniach poety i głębokiej więzi ze społeczeństwem.


      Nie trzeba być chyba bardzo wielkim i wnikliwym obserwatorem życia, aby się
      zorientować, że ludzie o "ludowych korzeniach" najczęściej nie używają
      wulgaryzmów, (za to nadużywają praktyk religijnych); natomiast brzydkie słowa
      używali czy używają tacy ludzie jak ś.p. pan Kisielewski (ksywa: "Kisiel"), ś.p.
      pan Waldorff czy pan Starowieyski.

      Inny przykład: ostatnio wulgaryzmami zasłynnęła jedna prostytutka polityczna,
      którą nagrano w rozmowie prywatnej, no i można o nim dużo powiedzieć, ale
      napewno nic o "ludowych korzeniach".

      Kłaniam się nisko.
      • a000000 Re: co autor miał na myśli.... 29.03.07, 20:25
        Diabollo, a skąd wiesz, gdzie kto swój korzeń trzyma???

        Czy słyszałeś wulgaryzmy na salonach wśród arystokracji? Czy może raczej wśród
        ludu, pod budką z piwem?

        • diabollo Re: co autor miał na myśli.... 29.03.07, 20:36
          a000000 napisała:

          > Diabollo, a skąd wiesz, gdzie kto swój korzeń trzyma???
          >
          > Czy słyszałeś wulgaryzmy na salonach wśród arystokracji? Czy może raczej wśród
          > ludu, pod budką z piwem?

          Oczywiście, że arystokracja używa wulgaryzmów (jeżeli Starowieyski to nie
          arystokrata, to ja już nie wiem kto w Polsce jest arystokratą).
          Oczywiście wulgaryzmy arystokracji będą bardziej wyrafinowane niż panów spod
          budki z piwem.

          Nie wiem skąd czerpiesz wiedzę na temat "Ludu", niemniej jeżeli "Lud" dla Ciebie
          to wykolejeńcy spod budki z piewem, to ja zaczynam rozumieć dlaczego dlaczego
          nasz Lud wybrał Kaczyńskich, co to deklarowali nową Polskę Ludową i zaczęli
          pomiatać "wykształciuchami".

          Kłaniam się nisko.
          • kora3 Re: co autor miał na myśli.... 29.03.07, 21:09
            diabollo napisał:

            >
            > Nie wiem skąd czerpiesz wiedzę na temat "Ludu", niemniej jeżeli "Lud" dla Ciebi
            > e
            > to wykolejeńcy spod budki z piewem, to ja zaczynam rozumieć dlaczego dlaczego
            > nasz Lud wybrał Kaczyńskich, co to deklarowali nową Polskę Ludową i zaczęli
            > pomiatać "wykształciuchami".


            hehehehe

            Diabollo musze Ci przyznac rację :) Tearz mam duzo do czynienia z ludźmi
            naprawde o ludowych korzeniach, a nawet korzenie te zapuscili. Bywają rózni,
            czesto rubaszni, czasem o dziwnej podwójnej jakby moralnosci (nie wszyscy i nie
            obrazając nikogo)ale klna zdecydowanie rzadziej niz mieszczuchy :) i nawet
            niektórzy sie tym chwalą :)
            • a000000 Re: co autor miał na myśli.... 29.03.07, 21:23
              Korcia, a mieszczuchy to nie "lud"??? Nie słyszałaś o ludzie pracującym miast i wsi?

              75% obecnej Warszawy ma korzenie wiejsko - małomiasteczkowe.

              mam koleżankę, herbową. Dalibóg - nawet nigdy głosu na nikogo nie podniosła, w
              jej obecności człowiek się krępuje soczyście powiedzieć.... ma jakąś taką
              wewnętrzną szlacheckość. Powiedziała, że przeklinanie ją osobiście obraża i
              nigdy się nie zniży...
              I to właśnie recenzent wiersza ma na myśli mówiąc, że wulgaryzmy świadczą, o
              łączności z ludem.
              • kora3 Re: co autor miał na myśli.... 29.03.07, 21:30
                a000000 napisała:

                > Korcia, a mieszczuchy to nie "lud"??? Nie słyszałaś o ludzie pracującym miast i
                > wsi?owszem - ale ja od dziecka miała te hasła w ********* no wiesz:)

                >
                > 75% obecnej Warszawy ma korzenie wiejsko - małomiasteczkowe.

                To się nawet odczuwa zajechwaszy tam , niestety :)

                >
                > mam koleżankę, herbową. Dalibóg - nawet nigdy głosu na nikogo nie podniosła, w
                > jej obecności człowiek się krępuje soczyście powiedzieć.... ma jakąś taką
                > wewnętrzną szlacheckość. Powiedziała, że przeklinanie ją osobiście obraża i
                > nigdy się nie zniży...

                współczuje przebywanbia z taką snobka, chyba ze tylko ja tak opisałaś ...
                Ciekawe co mówi w samotnosci jak sie rąbnie w palec np. :) Pewnie "O herb jasny":)

                Osobiscie kiedyś słyszałam jak herbowy pan z cala stanowczoscią i swiadomoscią
                powiedział głosno i wyraźnie" I to niestety chamstow jest drogi panie, a pan ma
                maniery jak stajenny, drogi panie i nic tylko papa stąd wyp *****" - miał powód
                , przyznaje

                > I to właśnie recenzent wiersza ma na myśli mówiąc, że wulgaryzmy świadczą, o
                > łączności z ludem.

                :)
                • diabollo Re: co autor miał na myśli.... 29.03.07, 22:08
                  kora3 napisała:


                  > współczuje przebywanbia z taką snobka, chyba ze tylko ja tak opisałaś ...
                  > Ciekawe co mówi w samotnosci jak sie rąbnie w palec np. :) Pewnie "O herb jasny
                  > ":)
                  >
                  > Osobiscie kiedyś słyszałam jak herbowy pan z cala stanowczoscią i swiadomoscią
                  > powiedział głosno i wyraźnie" I to niestety chamstow jest drogi panie, a pan ma
                  > maniery jak stajenny, drogi panie i nic tylko papa stąd wyp *****" - miał powód
                  > , przyznaje
                  >
                  > > I to właśnie recenzent wiersza ma na myśli mówiąc, że wulgaryzmy świadczą
                  > , o
                  > > łączności z ludem.
                  >
                  > :)

                  Często się zdarza, że czcigodne panie gospodynie domowe ewentualnie czcigodni
                  panowie kelnerzy czy pracownicy branży gastronomicznej mylą snobizm z wyższymi
                  sferami, pielęgnując przy okazji wyidealizowany obraz tego środowiska.

                  Nie spodziewałem się tylko takiej postawy u czcigodnej A000000.

                  Kłaniam się nisko.
                  • a000000 Re: co autor miał na myśli.... 30.03.07, 09:33
                    jakiej postawy? To,że niektórzy po prostu posiadają WRODZONĄ kulturę tak bardzo
                    Cię Diabollo dziwi?
                • a000000 Re: co autor miał na myśli.... 30.03.07, 09:31
                  Kora, może Cię to zdziwi, ale ta kolezanka NIE JEST snobką. Ona po prostu ma
                  takie wnętrze.
                  • kora3 Re: co autor miał na myśli.... 30.03.07, 10:39
                    a000000 napisała:

                    > Kora, może Cię to zdziwi, ale ta kolezanka NIE JEST snobką. Ona po prostu ma
                    > takie wnętrze.

                    możliwe azercia, przeciem naoisała, ze moze tylko tak mi się z opisu nasuneło.
                    w kazdym razie ja nie ufam ludziom, którzy za bardzo swój herb przeżywają -
                    przykład hr. Tunio Dzieduszycki, wieloletni współpracownik SB z wyboru i dla
                    zabawy
                • isma Re: co autor miał na myśli.... 30.03.07, 10:40
                  No, no: dobre wychowanie jest tozsame ze snobizmem...
                  Fiu, fiu ;-))).
                  • diabollo Re: co autor miał na myśli.... 31.03.07, 00:37
                    isma napisała:

                    > No, no: dobre wychowanie jest tozsame ze snobizmem...
                    > Fiu, fiu ;-))).

                    Czcigodna Ismo,
                    Takiej tezy nikt nie sformułował.

                    Natomiast osbiście twierdzę i utrzymuję w pewnym uproszczeniu, że
                    rozpowszechniona wśród Ludu jest opinia, że "dobre wychowanie" to nie-używanie
                    wulgaryzmów, chodzenie do kościoła i miłość do ś.p. pana Jana Pawła Drugiego.

                    Kłaniam się nisko.
                    • a000000 Re: co autor miał na myśli.... 31.03.07, 10:38
                      diabollo napisał:


                      > Natomiast osbiście twierdzę i utrzymuję w pewnym uproszczeniu, że
                      > rozpowszechniona wśród Ludu jest opinia, że "dobre wychowanie" to nie-używanie
                      > wulgaryzmów, chodzenie do kościoła i miłość do ś.p. pana Jana Pawła Drugiego.

                      nie konfabuluj. Tworzysz jakieś wirtualne byty.

                      I za Ismą powiem: fiu fiu....
        • kora3 Azercia :) 29.03.07, 21:05
          a000000 napisała:

          > Diabollo, a skąd wiesz, gdzie kto swój korzeń trzyma???
          >
          > Czy słyszałeś wulgaryzmy na salonach wśród arystokracji? Czy może raczej wśród
          > ludu, pod budką z piwem?
          >
          Żeby nie było, ze konfabuluje, ale i na salonach wród elit i arystokracji i pod
          budka z piwem mozna wysłuchac. Kwestia sytuacji :) i umiejetnosci kamuflowania
          sie przed całkiem obcymi "salonowców" - serio.
        • marcinlet Re: co autor miał na myśli.... 30.03.07, 09:55
          a000000 napisała:

          > Diabollo, a skąd wiesz, gdzie kto swój korzeń trzyma???
          >
          > Czy słyszałeś wulgaryzmy na salonach wśród arystokracji?
          A to Ty byłaś na salonach wśród arystokracji, że wiesz, co tam sobie gadają?
          • a000000 Re: co autor miał na myśli.... 30.03.07, 09:57
            tak się składa, że paru herbowych znam/znałam.
            A także bywałam wśród ludu.
            • marcinlet Re: co autor miał na myśli.... 30.03.07, 10:13
              A ja znam paru nieherbowych co nie przeklinają i co? Ty chyba masz jakieś
              naiwne postrzeganie arystokracji jako takich nadludzi co to codziennie chodzą
              we frakach i sukniach balowych, grają w polo lub tenisa (gdyż brzydzą się
              plebejską piłką nożną), między sobą rozmawiają tylko po francusku, słuchają
              tylko muzyki poważnej i nie chodzą do ubikacji (błękitnej krwi takie potrzeby
              nie dotyczą). ;)
              • kochanica-francuza Re: co autor miał na myśli.... 31.03.07, 16:59
                marcinlet napisał:

                > A ja znam paru nieherbowych co nie przeklinają i co?

                Paru, hehe.
                • kora3 Mysle sobie, ze 31.03.07, 17:16
                  nie należy przeceniać, czy idealizowac srodowiska "herbowych" ..
                  Wszak wiadomo, ze zasady ich postepowania w duzej mierze dawniej opierały się na
                  niczym innym, jak na zachowywaniu pewnych li tylko pozorów.
                  Wystarczy sięgnac choćby po podrecznik SV z czasów przedwojnia, by wyczytać :),
                  że np. "Niech zadna dama z towarzystwa nie waz sie płakac na slubie córki
                  publicznie. Na te wzruszenia był czas inny". A cóz to oznacza? A to , ze
                  nalezało zachowac pozory, nie faktycznie wyłaczyć emocje, ale wyładowac je w
                  innym czasie, w SWOIM gronie. Ogólnie zasada ta wcale nie jest zła, bo wszak nie
                  nalezy przecież w swe nieszczescia, czy szczescia angazowac całego miasta, ale
                  ukazuje, ze cały sens ppolega na ukrywaniu przed pospólstwem i nie tylko
                  rzeczywistosci.
                  A po co?> a po to, by się nie odkrywac.
                  • kochanica-francuza Re: Mysle sobie, ze 31.03.07, 17:21

                    > A po co?> a po to, by się nie odkrywac.

                    I słusznie, to samo czynię, nie dlatego, żem ziemianka (bo mnie nikt zasad
                    ziemiańskich nie uczył) ale sama z siebie.

                    Wara obcym od naszych emocji.
                    • kora3 Re: Mysle sobie, ze 31.03.07, 17:24
                      kochanica-francuza napisała:

                      >
                      > > A po co?> a po to, by się nie odkrywac.
                      >
                      > I słusznie, to samo czynię, nie dlatego, żem ziemianka (bo mnie nikt zasad
                      > ziemiańskich nie uczył) ale sama z siebie.
                      >
                      > Wara obcym od naszych emocji.

                      zgadzam się:)

                      Niemniej m.in. stąd wzięło się przekonanie niektórych, ze "herbowi' nie robia
                      wielu rzeczy, które robia "nieherbowi" :)
                      A tymczasem robia tak samo na ogół, z tym, ze swoim gronie :)
                  • kochanica-francuza Re: Mysle sobie, ze 31.03.07, 17:23
                    kora3 napisała:

                    > nie należy przeceniać, czy idealizowac srodowiska "herbowych" ..
                    > Wszak wiadomo, ze zasady ich postepowania w duzej mierze dawniej opierały się n
                    > a
                    > niczym innym, jak na zachowywaniu pewnych li tylko pozorów.

                    Podobnie jak zasady "nieherbowych", np. "Fura, skóra i komóra", "Nigdy nie
                    przyznawaj się, żeś się uczył do klasówki czy że lubisz się uczyć", "Chłopaki
                    nie płaczą" etc. (zasady z różnych grup nieherbowych i nie odnoszące się do
                    całości ich grupy - zanim mi Koro napiszesz, że TY NIE...)
                    • kora3 Re: Mysle sobie, ze 31.03.07, 17:26
                      kochanica-francuza napisała:

                      > kora3 napisała:
                      >
                      > > nie należy przeceniać, czy idealizowac srodowiska "herbowych" ..
                      > > Wszak wiadomo, ze zasady ich postepowania w duzej mierze dawniej opierały
                      > się n
                      > > a
                      > > niczym innym, jak na zachowywaniu pewnych li tylko pozorów.
                      >
                      > Podobnie jak zasady "nieherbowych", np. "Fura, skóra i komóra", "Nigdy nie
                      > przyznawaj się, żeś się uczył do klasówki czy że lubisz się uczyć", "Chłopaki
                      > nie płaczą" etc. (zasady z różnych grup nieherbowych i nie odnoszące się do
                      > całości ich grupy - zanim mi Koro napiszesz, że TY NIE...)

                      oczywiscie i stąd bierze sie przekonanie, ze "fura, skóra i komóra" to musi być
                      idiota - osiłek napakowany sterydami.:)

                      To właśnie jest kreacja własnej grupy, czasem nie mająca nic wspólnego z
                      rzeczywistoscią.
                      Tylko to chciałam powiedzieć kochanico, naprawde, nie mam nic przeciw ludziom z
                      arystokracji, po prostu nie uwazam ich nałogowo za lepszych, ani za gorszych od
                      innych z racji jakis pecjalnych dodatków w "błekitnej krwi" :)
                      • a000000 Re: Mysle sobie, ze 31.03.07, 21:10
                        ludzie "herbowi" są przywiązani do zasad i kindersztuby. A ta nie pozwala na
                        wulgaryzmy. Przez wiele wieków zachowanie było tym, co odróżniało "dobrze
                        urodzonych" od pospólstwa... może dlatego herbowi przykładają tak wielką wagę
                        sposobu bycia, wysławiania się... Coś co jest pielęgnowane od pokoleń powoli się
                        staje drugą naturą.
                        • kora3 Re: Mysle sobie, ze 31.03.07, 21:48
                          a000000 napisała:

                          > ludzie "herbowi" są przywiązani do zasad i kindersztuby. A ta nie pozwala na
                          > wulgaryzmy. Przez wiele wieków zachowanie było tym, co odróżniało "dobrze
                          > urodzonych" od pospólstwa... może dlatego herbowi przykładają tak wielką wagę
                          > sposobu bycia, wysławiania się... Coś co jest pielęgnowane od pokoleń powoli si
                          > ę
                          > staje drugą naturą.

                          Azercia, daruj,ale nie masz racji. Odróznia ich to od "pospólstwa" tylko w
                          towarzystwie tegoz, w swoim, zwłaszcza po kielichu, zachowują sie tak samo, jak
                          owo pospolstwo.
                          Mozesz mieć naturalnie inne zdanie - ja mam takie, po prostu tak uwazam, takze z
                          doświadczenia i tyle/.
                          • a000000 Re: Mysle sobie, ze 31.03.07, 22:06
                            po kielichu to ..jeden płacze, grugi chichoce, trzeci się awanturuje, czwarty
                            śpi... jak to po kielichu.

                            Herbowi WIEDZĄ jak się zachować, POTRAFIĄ się zachować. W każdej sytuacji.
                            Nawet, jeśli jest to ich poza wyuczona - potrafią się znaleźć w społeczeństwie.

                            Wspomniałaś Dziaduszyckiego. Korciu, a co ma cecha charakteru do sposobu bycia?
                            Przecież herbowi to nie święci - potrafią być i zdrajcami, i łobuzami, i
                            donosicielami... Jednakowoż my tu nie o wszelakich cnotach, tylko o wulgaryzmach.
                            • kora3 Re: Mysle sobie, ze 31.03.07, 22:19
                              a000000 napisała:

                              > po kielichu to ..jeden płacze, grugi chichoce, trzeci się awanturuje, czwarty
                              > śpi... jak to po kielichu.

                              "Nie oddawaj swojej córki nikomu, dopóki nie zobaczysz jak zachowuje sie gdy
                              pije i gdy gra w karty" - cytat z SV z przedwojnia Azercia :)

                              >
                              > Herbowi WIEDZĄ jak się zachować, POTRAFIĄ się zachować. W każdej sytuacji.
                              > Nawet, jeśli jest to ich poza wyuczona - potrafią się znaleźć w społeczeństwie.

                              azercia- idealizujesz. Nie zawsze i nie każdy i nie w każdej sytuacji. serio.
                              Pewnie bardziej dbaja o pozory niz niehrerbowi na salonach, ale w swoim domu,
                              gronie zachowują sie dokładnie tak samo, jak inni.

                              >
                              > Wspomniałaś Dziaduszyckiego. Korciu, a co ma cecha charakteru do sposobu bycia?

                              Nic niby, ale skoro ktos jest taki szlachetnie wychowany to chyba powinein umieć
                              z wdziekiem, acz honorowo odmówić bycia świnią, a nie być nia z upodobania.
                              a poropos dzieduszyckich - Azercia widziałas ś;iczne pisma, jak sie wzajemnie
                              rugali w sprawie pewnego pałacyku ichniego. I dużo mniej przyjemne niżli owe
                              pisemka słyszałam wypowiedzi pod swoim wzajemnie adresem pzrez tel i na żywo -
                              akurat rzeczony Tunio nie brał w tymudziału. Natomiast niejaki Piotr D. na tyle
                              nie miał kindersztuby, ze dał sie przyłapać z 12 kg kokainy w Jedztychowicach,
                              za co grozi kara do 12 lat piedelka:)
                              Kindersztuba to nie tylklo sznurowanie ustami - oczywiscie wg mnie. :)

                              > Przecież herbowi to nie święci - potrafią być i zdrajcami, i łobuzami, i
                              > donosicielami... Jednakowoż my tu nie o wszelakich cnotach, tylko o wulgaryzmac
                              > h.

                              :) też słyszałam wzajemnie pod swym adresem - mówię Ci we własnych salonach, po
                              paru głebszych takie samo towarzycho, jak zwyczajne pospolstwo :)
                              • a000000 Re: Mysle sobie, ze 31.03.07, 22:50
                                >Nie zawsze i nie każdy i nie w każdej sytuacji.

                                Wiem. NIKT nie mówi, że każdy i zawsze. Jednakże GRUPĘ charakteryzuje zachowanie
                                właściwe dla WIĘKSZOŚCI.

                                Kindersztuba nie ma NICZEGO wspólnego z obowiązkiem nie bycia świnią... Można
                                pisać donosy piękną literacką polszczyzną, można znać się na wyszukanym
                                sposobie posiłkowania się sztućcami - biesiadując ze zdrajcami.... Sposób
                                zachowania to jedno, a cechy charakteru - to drugie.

                                Przemytnicy.

                                Hrabia powie: panie strażniku, przykro mi, ale zapewniam pana, że z tą przesyłką
                                12 kg kokainy nie mam nic wspólnego.

                                Człowiek z ludu: ty ch..., odpie....się, sk...synu ode mnie i tej, k...,
                                pie...lonej kokainy...

                                Czy już rozumiesz o co mi chodzi? Obydwaj przemytnicy - jednakże jeden
                                kulturalny i umiejący się porozumiewać w sposób cywilizowany, a drugi...nawet
                                pewnie nie wie, że jego sposób wypowiedzi pozostawia wiele do życzenia.
                                • kora3 Re: Mysle sobie, ze 31.03.07, 23:51
                                  a000000 napisała:
                                  > Kindersztuba nie ma NICZEGO wspólnego z obowiązkiem nie bycia świnią... Można
                                  > pisać donosy piękną literacką polszczyzną, można znać się na wyszukanym
                                  > sposobie posiłkowania się sztućcami - biesiadując ze zdrajcami.... Sposób
                                  > zachowania to jedno, a cechy charakteru - to drugie.

                                  Otoz Azercia pozwol, ze bede miec inne zdanie:) Ladnego wysławiania się,
                                  posługiwania najbardziej egsotycznymi sztuccami:) noeszenia włąsciwej odzieży
                                  itede MOZNA się normalnie nauczyć.
                                  Kwestia checi ;) Natomiast wewnętzrnego taktu, umiejetnosci np. nieokazywania
                                  wyższosci innym, nawet jeśli zachowują sie nieelegancko - nie. i nie ma to nic
                                  wspólnego z kindersztuba i nazwiskiem.
                                  Byłam kiedyś na imprezie, na której byli ludzie rózni:) Tzw. elita i lud prosty.
                                  pan o skadinąd ładnym nazwisku i korzeniach nie najgorszych był uprzejmy
                                  zapytac mnie przy stole ile mam lat:) Prosty człowiek siedzacy na przeciw zamarł
                                  z widelcem w drodze do ust. Bo on wiedział, ze niezaleznie od wszystkiego:
                                  ciekawosci, róznicy wieku i funkcji nie zadaje sie babom takich pytań :)
                                  Rozumiesz?:)

                                  kiedyś dla odmiany :) usłyszałam "Smacznego" od prostego człowieka.
                                  Odpowiedziałam "dziękuję" z usmiechem. Wiem, ze nie mówi sie "smacznego" ,a le
                                  wiem też, ze w towarzystwie, przy ludziach nie poucza się człowieka, gospodarza
                                  zwłaszcza, ze popełnia gafe- przeciwnie stara się ratowac sytuację. Uchodzący za
                                  bardzo dobrze wychowanego "ą'. "ę" pan na cały głos powiedział "Nie mówi się
                                  smacznego i doprawdy dziwi mnie, ze zarówno pan wójt, ajk i pani redaktor o tym
                                  nie wie, w majątku moich rodziców...." "W majątku pana rodziców, znaczy na
                                  folwarku z cala pewnoscią pouczało sie gopodarzy jak należy się zachowac:)" -
                                  był uprzejmy zakończyc ten wywód pewien inny pan, muzykolog :)
                                  Sama wiec Azercia widzisz. To, ze czlowiek miał majatek swoich rodzicow hehe,
                                  albo nawey zna zasady zachowania nie oznacza bynajmniej, ze POTRAFI się zachować.
                                  :)
                                  >
                                  > Przemytnicy.
                                  >
                                  > Hrabia powie: panie strażniku, przykro mi, ale zapewniam pana, że z tą przesyłk
                                  > ą
                                  > 12 kg kokainy nie mam nic wspólnego.

                                  Moze sobie mówic co chce - to było w jego walizie, a człowiek o tak
                                  arystokratycznych manierach nie zniza sie chyba do przemytu kokainy, nie?
                                  :)
                                  >
                                  > Czy już rozumiesz o co mi chodzi? Obydwaj przemytnicy - jednakże jeden
                                  > kulturalny i umiejący się porozumiewać w sposób cywilizowany, a drugi...nawet
                                  > pewnie nie wie, że jego sposób wypowiedzi pozostawia wiele do życzenia.

                                  Moze i nie wie Azercia, ale jak Ci mówię - taka gadka byłaby na użytek celnika,
                                  a nie prawdziwa:)
                                  Po prostu przeceniasz blichtr i polichromie :)
                                  • a000000 Re: Mysle sobie, ze 01.04.07, 12:02
                                    >Moze sobie mówic co chce - to było w jego walizie, a człowiek o tak
                                    >arystokratycznych manierach nie zniza sie chyba do przemytu kokainy, nie?

                                    A co mają arystokratyczne maniery do chęci szybkiego wzbogacenia się? Nie bądź
                                    naiwna. Arystokrata to nie święty, pełen cnót chrześcijańskich, człowiek.

                                    Korciu, ja się odnoszę WYŁĄCZNIE do uzywania wulgaryzmów, więc nie przywołuj mi
                                    przykładów z życia wziętych o pouczaniu gości. Zresztą tamtemu panu z "majątku"
                                    daleko do arystokratycznego wykształcenia - o czym swoim nietaktem zaświadczył.
                                    • kora3 Re: Mysle sobie, ze 01.04.07, 12:48
                                      a000000 napisała:

                                      > >Moze sobie mówic co chce - to było w jego walizie, a człowiek o tak
                                      > >arystokratycznych manierach nie zniza sie chyba do przemytu kokainy, nie?
                                      >
                                      > A co mają arystokratyczne maniery do chęci szybkiego wzbogacenia się? Nie bądź
                                      > naiwna. Arystokrata to nie święty, pełen cnót chrześcijańskich, człowiek.

                                      Ale ponoć umie sie zachować, a łamanie prawa nie meisci sie w kanonie ludzi
                                      dobrze wychowanych Azercia. człowiek dobrze wychowany nie łamie prawa dla
                                      nedznego zysku.

                                      >
                                      > Korciu, ja się odnoszę WYŁĄCZNIE do uzywania wulgaryzmów, więc nie przywołuj mi
                                      > przykładów z życia wziętych o pouczaniu gości. Zresztą tamtemu panu z "majątku"
                                      > daleko do arystokratycznego wykształcenia - o czym swoim nietaktem zaświadczył.
                                      ale pan był "herbowy", wiec ...:)_
                                      Nie Azercia - dobre wychowanie to nie tylko nieużywanie wulgaryzmów, czy
                                      poprawne żarcie homara- oczywiscie wg mnie. To zbiór cech, które człowieka
                                      wyrózniają in plus ZAWSZE, nie tylko na salonach. a nade wszystko wg mnie w
                                      kanonach dobrego wychgowania nie meisci sie podkreślanie, jak to się jest
                                      kulturalnym i herbowym :) sorry
                                      • a000000 Re: Mysle sobie, ze 01.04.07, 14:28
                                        To zbiór cech, które człowieka
                                        > wyrózniają in plus ZAWSZE,

                                        Czyżby? Naziści byli bardzo dobrze wychowani, kulturalni, grzeczni... w zakresie
                                        kultury rozumianej przez siebie. Czy wyróżniali się in plus?

                                        Powtarzam po raz ostatni: odebrana i stosowana kindersztuba - czyli zasady
                                        dobrego wychowania nie są wyznacznikiem świętości człowieka.
                                        • kora3 Re: Mysle sobie, ze 01.04.07, 14:33
                                          a000000 napisała:

                                          > To zbiór cech, które człowieka
                                          > > wyrózniają in plus ZAWSZE,
                                          >
                                          > Czyżby? Naziści byli bardzo dobrze wychowani, kulturalni, grzeczni... w zakresi
                                          > e
                                          > kultury rozumianej przez siebie. Czy wyróżniali się in plus?
                                          No właśnie nie i dlatego wg mnie nie zasługuja na miano ludzi kulturalnych.

                                          >
                                          > Powtarzam po raz ostatni: odebrana i stosowana kindersztuba - czyli zasady
                                          > dobrego wychowania nie są wyznacznikiem świętości człowieka.

                                          Azercia - nie mówimy o świetosci - chyba się nie rozumiemy.

                                          Wg mnie po prostu kindersztuba to nie tylko zasady zachowania się stricto dla
                                          ludzi, ale też poczucie taktu. Kulturalny człowiek np. nie plotkuje o innych,
                                          wszystko jedno czy z przypadkowo spotkana znajoma, czy z najlpeszym kumplem.
                                          Kulturalny czlowiek nie intertesuje sie życiem prywatnym innych, póki
                                          ewentualnie go nie dotyczy- brak zainteresowania przejawia nie tylko w
                                          niezadawaniu komuś konkretnemu pewnych pytań, ale takze nie dowiadywaniu sie o
                                          rózne rzeczy od osób trzecich.
                                          Kulturalny człowiek brzydzi sie donosicielstwem. Lizusostwo, koniukturalizm,
                                          tyrania wobec np. podwładnych świadcza o braku kultury, nawet najładniej
                                          mówiącego delikwenta.
    • stephen_s Re: co autor miał na myśli.... 29.03.07, 20:33
      Fajne, fajne :)))))
Pełna wersja