shrink
29.03.07, 18:44
Mam 30 lat, koncze w tym roku szkole medyczna i smutno mi bo mi doszlam
ostatnio do wniosku ze juz chyba zadnego milego pana nie spotkam... :(
Mama zawsze mowila mi ze na pewno na studiach kogos poznam, a ja owszem
poznalam ale nikogo z kim bym chciala dzielic reszte mojego zycia.
No i teraz studia sie koncza, czas sobie leci, a u mnie w departamencie
towarzyskim nic sie nie dzieje :(
I tak sobie mysle ze moim problemem jest to ze za duzo we mnie jest
konfliktujacych ze soba preferencji np. jestem osoba ktora jest dosyc
konserwatywna jesli chodzi o wartosci religijne i rodzinne a jednoczesnie
denerwuje mnie zdewociale/tradycyjne podejscie do religii. Lubie dochodzic
sedna rzeczy dlaczego cos jest tak jak jest, dlaczego nauka Kosciola jest taka
a nie inna, nie lubie 'slepej wiary'. Chcialabym poznac czlowieka podobnie
myslacego tj. ktory powaznie mysli o zyciu, szuka jego sensu, dazy do
zglebienia wiedzy o sobie, swiecie, ludzkiej naturze a jednoczesnie nie jest
sztywny w swoich pogladach, ktory wie ze wlasciwie nic nie wie ;)
Czesto patrze na innych i siebie krytycznie ale jednoczesnie interesuja mnie
ludzie, lubie ich w ich slabosci, wielkosci, upadku, nedzy, bohaterstwie. I
tak sobie mysle ze ta moja mieszanka cynizmu/altruizmu jest taka dziwna, ze
nie mysle zeby sie kiedykolwiek znalazl na to wszystko jakis amator.
Czyli czlowiek myslacy o zyciu powaznie a jednoczwsnie traktujacy siebie z
przymruzeniem oka; czlowiek z konserwatywnymi wartosciami a jednoczesnie
liberalny, wrecz permisywny, nie bulwersujacy sie byle czym.
Czy jest jeszcze ktos inny kto ma takie pozornie konfliktujace
poglady/podejscie do zycia? Czy to tylko tak na mnie trafilo...? :(