osamotniony
29.03.07, 19:43
Tak sie zastanawiam..
Od zeszlego roku, czyli jakies 1,6 spotykalem sie z kobieta, raczej duzo
wiecej rozmawialismy ze soba niz sie spotykalismy ale... miedzy nami
dochodzilo do sprzeczek, wiekszych , mniejszych.. ale dochodzilo rowniez i do
pojednania. Obecnie nie ma mnie w kraju, utrzymywalismy dobry kontakt ze
soba, ale wyszla klotnia, raczej z niezrozumienia, interpretacji slow...
Ostatnimi czasy bylem w kraju, powiedzialem jej w koncu po tym czasie, ze tak
naprawde sie zakochalem w niej, a ona sie rozplakala, uznala ze narazie nie
chce sie wiazac z nikim itp. Nie dziwie sie, bo milosc na odleglosc moze byc
cholernie trudna.. ale skad te lzy w jej oczach? kobiety???????