8macek
30.03.07, 22:09
...mam dylemat czy godzi się tłumaczyć poezję czy nie?
zdaję sobie sprawę, że pytanie jest niecotakiesobie, ale o tej porze nie
umiałem wymyślić bardziejszego.
to znaczy pytam się konkretnie czy wiwisekcyjne grzebanie w trzewiach aktu
poetyckiego jest moralnie usprawiedliwione?
czyli zasadniczo pytam się czy zapytanie kogoś (często prozaiczne i
niezobowiązujące) o to "co poeta chciał powiedzieć?" przypadkiem nie wzbudzi
w nim wibracji frustracji?!
bo czy ONA (poezja) powinna niepodlegać zakazowi oceniania,...???!!!