związek - rozwiązek ?

04.04.07, 11:10
Hej dziewczyny
dopiero wczoraj odkryłam to forum (?!?!?!?) no i postanowiłam poużalać się
nad sobą i moim (nieszczęsnym) związkiem

- od 2 lat jestem z L. - w tym rok - związek na odległość, kolejny rok -
wspólne mieszkanie pod jednym dachem z jego rodzicami (nareszcie znalazłam
mieszkanie do wynajęcia - i z uporem maniaka się przeprowadzam, on też - ale
bez większego entuzjazmu)
- L. prowadzi z rodzicami wspólny interes - czyli haruje - 7 dni w tyg.
niemalże 24 godziny na dobę
- ja muszę "żebrać" o trochę czasu dla mnie, załatwianie jakiś sprawunków,
wyjścia czy spotkania ze znajmomymi
- mieszkanie z rodzicami dla L.- było wygodne - mama sprząta,pierze,prasuje :-
( - ja zajmowałam się swoimi sprawami,swoim praniem, sprzątałam pokój,
zmieniałam poszewki, myłam okna itp.
- L. nie znosi moich pytań o przyszłość - chyba to normalne by w wieku 30
lat (on 34) by jakoś sobie ułożyć życie ..
- 3 miesiące temu poroniłam- ciąża była nieplanowana, więc "problem" sam sie
rozwiązał - ja ogromnie cierpię, przy zdrowych zmysłach trzymała mnie jego
obietnica, że zaczniemy starania po otrzymaniu zgody lekarza (ja wydałam
majątek na lekarza i badania)- teraz L. się wycofuje - a mnie serce pęka

- reasumując- ja chcę coś zmienić w naszym związku - ale napotykam opór ze
strony L. on nie chce nic na siłę, dobrze jest jak jest ... a ja - tak dłużej
nie wytrzymam

:-( trwać w tym związku? próbować dalej - jak Don Kichot walczyć z
wiatrakami?
czy się poddać? bo z dnia na dzień - przestaje mi zależeć.


dziękuję za uwagę

--
Boże, użycz mi pogody ducha, abym godziła się z tym, czego nie mogę zmienić,
odwagi, abym zmieniała to, co mogę zmienić i mądrości, abym odróżniała jedno
od drugiego.
    • s.dominika Re: związek - rozwiązek ? 04.04.07, 11:13
      Nie chcę ci mącić w głowie, ale chyba daj sobie spokój. Mi to wygląda na to, że
      macie różne priorytety. A to już pewien problem. Dasz radę. Młoda i mądra jesteś
      to sobie poradzisz.
    • to-wlasnie-ja Re: związek - rozwiązek ? 04.04.07, 11:38
      Ja bym dala na luz. Jesli tylko podolasz finansowo to sama przeprowadzilabym sie i nie nalegala na jego przeprowadzke. Widzisz , gdyby chcial, nie musialabys pytac i nalegac. Jest mu po prostu wygodnie. Raczej nie widze dobrego zakonczenia. Jestes w tym wieku, ze spokojnie ulozysz sobie zycie z kims , kto Cie naprawde pokocha. Tylko nie marnuj czasu. Facet wg. mnie nie zdal egzaminu . Nawet w tak trudnej sytuacji jaka jest strata dziecka nie byl tak naprawde dla Ciebie wsparciem .
      • alice0553 Re: związek - rozwiązek ? 04.04.07, 11:44
        Z ust mi to wyjęłaś!
        • villemo86 Re: związek - rozwiązek ? 04.04.07, 11:54
          A ja mysle, ze mozna dac sobie szanse, ale przede wszystki nalezy
          odciac go od pempowiny rodzicielskiej i dopiero wtedy sprawdzac czy
          facet jest czegos wart. Teraz moze byc pod duza presja mamusi. Przeprowadzcie
          sie, ale zrob tak zeby w razie czego to on musial sie wyprowadzic z waszego
          wspolnego domu. Wielu facetow dopiero po przeprowadzce z domu rodzinnego
          moze stac sie prawdziwymi mezczyznami.
          Zycze powodzienia
          • organza77 Re: związek - rozwiązek ? 04.04.07, 12:38
            nie zerwie pępowiny - bo wspólnie z rodzicami prowadzi firmę ..

            co do mieszkania- to jest "mały" problem- to ja podpisywałam umowę wynajmu :-(,
            samej mnie nie stać na opłacanie mieszkania - bo to ponad 3/4 mojej pensji.
            jestem zmuszona na mieszkanie tam przez najbliższe 1-2 miesiące. nie wiem czy
            facet będzie chciał rozwiązać wcześniej umowe ... bo do końca grudnia - to ja
            nie dam rady mieszkać sama i opłacać mieszkania :-(

            L. uważa, że wszystko idzie w dobrą stronę.
            Ale ja wiem i widzę, że nie jest szczęśliwy i czuję, że w jakimś stopniu go
            ograniczam :-(
            ale cholera czy ja wymagam RZECZY NIEMOŻLIWYCH ???????
            • sirionna Re: związek - rozwiązek ? 04.04.07, 12:49
              wg niego to moga byc rzeczy niemozliwe. sci-fi jakies.
              moim zdaniem to nic z tego nie bedzie.
              ale sprobuj go zmusic do przeprowadzki, szczegolnie, ze z powodow finansowych to
              wlasciwie nie masz wyjscia. moze w tamtym mieszkaniu zlapie drugi oddech? a jak
              sie nie sprawdzi przez te 2 miesiace..... to trudno.
              bez sensu zebys angazowala sie w zwiazek bez przyszlosci.
              trzymam kciuki zeby sie ulozylo!
            • almondgirl Re: związek - rozwiązek ? 04.04.07, 13:14
              organza, Ty wymagasz jak najbardziej normalnych rzeczy, bo do nich - w
              przeciwienstwie do swojego faceta - dojrzałaś. Możecie jeszcze sprobować w tym
              wynajetym mieszkaniu - zobacz, jak się będzie sprawowal, czy będzie żył z tobą
              jak normalny, odpowiedzialny facet, czy raczej bedzie uciekal do mamusi, bo
              nikt inny lepiej nie nakarmi/wypierze/wyprasuje czy co tam jeszcze. Jak Wam nie
              wyjdzie wspolne mieszkanie, to go zostaw, bo szkoda Twojego zdrowia i czasu.
              sorry, ale gość w tym wieku juz powinien wiedzieć, czego chce w zyciu, a jak
              nie wie, to jego problem, a nie Twój, więc po co Ci taki dzieciak na glowie (a
              wnioskuję, że nie jesteś jedną z tych, które lubią się męczyć z
              trzydziestoletnimi dzieciakami)
              • joanna784 Re: związek - rozwiązek ? 04.04.07, 18:17
                mi też się wydaje,że te 2 miesiące wspólnego ieszkania będzie próbą
                generalną.szkoda że facet z mamusią pracuje,bo może i się nie wtrąca ale
                zajebisty wpływ na niego ma.no,ale trudno.i tak wspólne mieszkanie "na
                swoim"pokaże jaki z niego naprawdę facet,jak sobie umie radzić bez mamy w
                domu,jak mu na tobie zależy.
                przykro że straciłaś ciążę-wiem co przeżywasz,bo przeszłam to samo. teraz nie
                starajcie się lepiej o dzidziusia,bo może być różnie.dajcie sobie te dwa
                miesiące.on ci się zaprezentuje jako pan domu,a ty go poznasz lepiej i będziesz
                widziała czy mu zależy czy nie.
                pozdrawiam.
                a tak poza tym jak to się stało że dopiero TERAZ nas znalazłaś? to gdzieś ty
                była do tej pory :D
                • moretta1 Re: związek - rozwiązek ? 04.04.07, 18:21
                  Popieram dziewczyny, a co do mieszkania - jesli Wam nie wyjdzie to to zawsze możesz kogoś sobie poszukać na współlokatora, zawsze znajdzie się jakaś kobieta pracująca lub studentka (przynajmniej do tego grudnia)
                  • legwan4 Re: związek - rozwiązek ? 04.04.07, 20:14
                    Najważniejszą próbę,to przeszłaś.Jak będzie w nowym miejscu,to się okaże....
                    • kropka9925 Re: związek - rozwiązek ? 04.04.07, 20:29
                      Ot i to...
Pełna wersja