Dodaj do ulubionych

Dlaczego kocham?

29.05.07, 23:00
Bo jestem glupia i naiwna i zbyt wierna

i mam tego dosc..chce juz z tym sonczyc a cholera nie moge
Obserwuj wątek
    • tygrysio_misio Re: Dlaczego kocham? 29.05.07, 23:26
      ale na przywitanie zgorzknialoscia powialo;]

      tak czy siak jestem zgorzkniala ale to nie znaczy,ze nie mowie wam Czesc;]

      o tu macie watek bo juz ponad 1,5 rou temu wyjasnilam to na forum....i ciagle
      chodzi o tego samego faceta

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=150&w=33052944&a=33052944
      • fantka Re: Dlaczego kocham? 31.05.07, 16:33
        Tygrysio_misio witam Cię na forum.
        Tamten wątek to już trochę stary jest.
        Napisz co teraz się dzieje?
        Co się zmieniło?
        Czy się doczekałaś?
        Czy nadal czekasz?
        • tygrysio_misio Re: Dlaczego kocham? 03.06.07, 00:07
          czekalam 172 dni...wrocil wtedy na swieta...byl 2 tygodnie..przez tydzien bylo
          cudownie a przez nastepny strasznie

          w tym wyskoczyl sylwester, ktorego nie chcial spedzic ze mna...polocilismy
          sie..znalazl sobie gowniare bo ponoc byl pijany a ona mu "wlazla na ***"

          ja nie wiedzilam... a ze zabralam go na rozmowe i zmanipulowalam niesiwadomie
          (zbyt czesto on mowil mi co chce uslyszec i zbyt bardzo w tym ierynku
          niesiwadomie prowadzilam rozmowe) wiec powiedzial mi,ze jestesmy
          razem..pogodzilismy sie...wyjechal i miesiac bylo dobrze..nie wiedzilam,ze i
          tamtej obiecal, ze ja wroci spoboja byc razem

          jakis nieswoj byl wtedy na swieta....a przed wyjazdem ledwo co zaczynalo cos
          miedzy nami byc..najwyrazniej wszytsko mu odeszlo

          potem sie poklocilismy..on wrocil na miesiac do Polski w maju....do tamtej bo
          ja przeciez z nim zerwalam jak to podkresal..potem znow wyjechal

          potem tamta go zdradzila jak go nie bylo na wakacje i to z kolesiem z
          osiedla...on wrocil..dowiedzial sie o tym i byl koniec ich znajomosci..

          nie moge sie czepiac ze z nia byl ja wrocil, bo przeciez z nim zerwalam..mialam
          jedynie zal,ze na sylwestra zachowal sie aseuracyjnie i zadzialal na 2 fronty
          bo za 3 dni wyjezdzal...moze tak mu sie bardziej kalkulowalo

          potem bylo miedzy nami super..wrocilismy do siebie..on mowil,ze
          zrozumial...naprawde bylo super ale ciagle widmo tej gowniary bylo...duzo
          napsulo..a jeszcze bardziej napsulo to,ze jak ja napadalam go za tamta to on
          sie odcinal od wszytskiego..taki ma sposob na klopoty..nie potrafi wziac
          odpowiedzialnosc za to co robi

          od polowy listopada bylismy razem...do ok 7 stycznia bylo cudownie..potem sie
          psulo...on czasem nawet godzil sie ze mna.. ale juz odsuna sie i pogodzenie sie
          trwalo kila razy na tydzien...a potem znow odsuniecie sie..ja jeszcze wiecej
          wyrzutow mialam..on jeszcze bardziej sie odsuwal...ja potrzebowlam spedzic z
          nim czasu troche..on juz nie chcial

          22 kwietnia powiedzial mi,ze ma mnie juz dosc i ze nie chce miec ze mna nic do
          czynienia...w zlosci to powiedzial

          ale i tak mislimy do czynienia ze soba..ase byl mi winien

          w poprzednia sobote powiedzial "to dlatego,ze zawsze mialma Cie przy sobie.
          Nigdy nie musialem sie o ciebie starac" ... to najbardziej bolalo ... wszysto
          sie rozwalilo, bo mi zabardzo zalezalo i zbyt mocno sie staralam
          • color Re: Dlaczego kocham? 03.06.07, 00:16
            po prostu nie wierze.. !

            rozumiem i znam powiedzenie "kochac znaczy wybaczac" - ale wszystko do czasu...
            a to juz lekka przesada. kiedys napisalem ze:

            milosc,
            zakochanie jest swoistym uposledzeniem psychicznym (z reszta chyba nie tylko
            ja do takiego wniosku doszedlem), czlowiek dobrowolnie zgadza sie na
            zniewolenie, wymaga od siebie wyrzeczen, potrafi zrobic rzeczy ktore stoja w
            sprzecznosci z jego racjonalnym postrzeganiem swiata...
            chwila przyjemnosci i uniesien i znow wszystko sie wali (to jeden z tych
            gorszych scenariuszy) albo ciagle ogladanie sie i kontrolowanie by dogodzic
            tej drugiej polowce (czasami wbrew sobie).

            - i niech mi nikt nie mowi ze jest inaczej... (choc czasami bywa)
            • tygrysio_misio Re: Dlaczego kocham? 03.06.07, 00:29
              ja poprostu rozumialam...

              jak napislam czasem manipulowlam nieswiadomie...dopiero po pewnym czasie
              zrozumialam,ze to ja poprowadzilam rozmowe wtedy po sylwestrze tak,ze on
              przytaknal mi...mimo,ze nie chcial chyba i jak tylko cos bylo nie tak to
              posypalo sie lawinowo..ja wtedy powiedzilam,ze nie wytrymam tak juz wiecej

              rozmawialam z tamta w listopadzie...ona pytala czemu mimo to wszytsko nadal
              chce sie z nim przyjaznic..ja mwoilam jej,ze to temu, ze potrafie go zrozumiec,
              bo byl jakis nieswoj wtedy..a potem on rozmawilam, ze mna i tez to
              powiedzial..ja poprostu rozumialam to...wtedy mielismy byc tylo przyjaciolmi

              wiec skoro to powiedzilam to nie moge miec zalu za to co robil pozniej,
              prawda??...tak praktycznie to ja z nim zerwalam

              to,ze on jest nieodpowiedzialny i nie chcial nigdy naprawic tego co zrobil..nie
              chcial mi pomoc zapomniec tylko wymagal,zebym odkreslila to wsyztto..to, ze ja
              nie potrafilam to inna sprawa

              tak naprawde to nie powinnismy byc nigdy razem..on poprostu nic do mnie nie
              czuje takiego..zdaje sobie z tego sprawe...tylko zastanawiam sie czemu byl taki
              ochany w listopadzie i troche grudniu

              a tak stracilam jedynego przyjaciela..i tego najbardziej zaluje, bo gdyby nie
              moje uczucia bylibysmy nimi nadal
              • color Re: Dlaczego kocham? 03.06.07, 00:34
                ale napisalas tez: << w poprzednia sobote powiedzial "to dlatego,ze zawsze
                mialem Cie przy sobie. Nigdy nie musialem sie o ciebie starac" >>

                - tu masz wytlumaczenie.
                • tygrysio_misio Re: Dlaczego kocham? 03.06.07, 00:43
                  wiem... za bardzo staralam sie przed jego wyjazdem 2 lata temu...zbyt bardzo
                  staralam sie pogodzic z nim wtedy po sylwestrze..zbyt bardzo chcialam teraz w
                  listopadzie mimo,ze nie moglam wytrzymac tego wszytsiego co siedzialo mi w
                  glowie...

                  a on temu nie robil nic..i to jeszcze bardziej mnie dobilo...

                  i kiedy bylo juz zle on poprostu odwrocil sie..bo przeciez nic w to nie
                  zainwestowal wiec w chwili klopotow tak latwo bylo wszytsko zostawic



                  kiedys wierzylam,ze o uczucia i szczescie trzeba walczyc..trzeba zaryzyowac...a
                  teraz tai cios

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka