Dodaj do ulubionych

Kłamie? Nie kocha? Buuu...

24.06.07, 14:13
Hej dziewczyny, wróciłam:)
Chyba jestem winna przeprosiny niektórym z Was, bo za ostatniej bytności miałam upiornego doła i...
Dół niestety trwa, już nie tak głęboki, ale za to rozległy :(.
I nie będe miała spokoju dopóki się nie dowiem: czy mój kochany M. utrzymuje/ostatnio utrzymywał kontakty ze swoją ex?
Nie zapytam, bo już raz mnie okłamał (wylazło przypadkiem), więc bezcelowe.
Podstawy do podejrzeń mam.
Co robić? Mam wszystkie namiary tej pańci (to osoba użyteczności publicznej), ale przecież nie zadzwonię i nie zapytam - Szanowna pani lekkich obyczajów, czy mój Mąż do pani dzwonił/mailował/pisał? I co powiedział?
Niech mnie ktoś przytuuliii... :(((
Obserwuj wątek
    • kropka9925 Re: Kłamie? Nie kocha? Buuu... 24.06.07, 14:31
      Kochana, przytulam z całego serca.
      Jeśli nie daje Ci to spokoju to faktycznie przeprowadź
      śledztwo.
      A doły mają to do siebie, że dopóki człowiek nie spadnie
      na samo dno, to nie ma jak się odbić.
      Trzymaj się i nie daj się :**
      • wredna_zmija Re: Kłamie? Nie kocha? Buuu... 24.06.07, 16:43
        Verte, a co Ci to da? Nawet jeśli sobie z tą panią utniesz pogawędkę - to... co
        Ci to da? Polepszy Ci się humor od tego? Staniesz na nogi? Będziesz zadowolona?
        Almond'ka ma rację: może warto pozbyć się namiarów na tę osobę.

        Przeczucia... hm, nigdy nie bylam w takiej sytuacji, więc nie wiem, co może
        podpowiadać intuicja...

        Oklamal - a dlaczego oklamal? Hm, cholera... palce trzymam za to, abyś szybko
        odbila się od tego dna.
    • s.dominika Re: Kłamie? Nie kocha? Buuu... 24.06.07, 18:37
      Verte ściskam i przytulam :-))))))))))))

      Wiesz co - daj sobie spokój. Nie dzwoń do pańci. Teraz masz cały czas nadzieję
      (wprawdzie małą, ale jednak) że może jednak nic sie nie stało. Jak zadzwonisz i
      dowiesz się, ze tak - to ci będzie jeszcze gorzej. Może czas uleczy rany (a może
      powinnaś jak Joanna chyba zacząć na stację benzynową jeździć ;-))
        • sunrise2006 Re: Sprostowanie 24.06.07, 19:54
          Verte, ja też przytulam./ Hmm, okałamał, a dlaczego? a skąd się dowiedziałaś?
          Kurna, chamisko zupełne z tego twojego chlopiska.
          słuchajcie, wiem, wiem, teraz powiem coś, za co mnie zlinczujecie, ale ja
          uważam, że do prawdy trzeba się dokopać, a nie okłamywać i przymykać oczy-
          słuchaj poszperaj może, no wiesz...
          • juliana03 Re: Sprostowanie 24.06.07, 20:23
            sprostowanie.
            Jezdze przy okazji tankowania.
            I nie za innymi a innym.
            I wcale nie dla tego ze mi na ten moment z moim zle, tylko zeby sie
            dowartosciowac.
            W sumie z kontaktow- to tylko wzrokowy :(
            Fajna sprawa.
              • aaa19795 Re: Sprostowanie 25.06.07, 15:23
                moze to glupie ale mi ktos kiedys powiedzial, ze kobieta tego kobiecie robic
                nie powinna(tz. zabierac faceta) i ze trudniej jest kogos skrzywdzic, gdy
                przestaje byc anonimowy. i dlatego mi doradzono bym do tej panny zadzwonila i
                ja to zrobilam. powiedzialam tylko kim jestem.na koncu sie cholera
                pobeczalam...zla bylam sama na siebie. koniec koncow skonczylo sie dobrze, ale
                nie wiem czy to zasluga tego telefonu. sa kobiety pozbawione empatii ale sa tez
                takie, dla ktorych taki telefon bedzie jak kubel zimnej wody na leb.
                w kazdym razie ja z babskiej solidarnosci jestem z toba, trzymaj sie:)
    • wojtek56 Re: Kłamie? Nie kocha? Buuu... 25.06.07, 00:57
      Verte, nasłuchałem się o takich różnych konstelacjach i wyciągam tylko jeden,
      smutny wniosek: w takim układzie nikt nie mówi prawdy. Czasem są to kłamstwa
      świadome, czasem przemilczenia, czasem emocje i uczucia mącą poczucie
      rzeczywistości. W rezultacie pozostają pretensje, zła energia, jeszcze gorszy układ.
      Odpuść sobie. Patrz wokół siebie uważnie i miej oczy szeroko otarte. I na
      swojego męża, i na sąsiada, i na tego fajnego faceta, który ostatnio wprawił
      Ciebie w dobry humor. Zadbaj o siebie. Poczuj swoją wartość. Nie uzależniaj
      swojej przyszłości od tego, co odbije Twojemu chłopu. A jeżeli - mimo podejrzeń
      - decydujesz się z nim być, to przyczyna takiego stanu rzeczy leży także i po
      Twojej stronie. Nie, nie oznacza to, że jesteś winna, tylko po prostu zdarzyło
      się w Twoim życiu coś, co nie pozwala Ci się wyrwać z toksycznego związku.

      Jestem optymistą i życzę Ci, abyś znalazła w sobie siłę i wytrwałość, aby
      przejść przez ten trudny okres jak najszybciej.
        • wredna_zmija Re: Halo, Verte? 25.06.07, 22:56
          Idę do wyra, normalnie padam na ryj - skoro mi się literki plątywać zaczynają.

          Verte, odezwij się, bo my tu siem normalnie martwimy.

          wredna_zmija napisała:

          > Waht's up?
          • verte34 Re: Halo, Verte? 26.06.07, 17:03
            Hej... to ja, Wasz dyżurny smutas :/
            Dzięki za dobre słowa obecne i poprzednie.
            Kupiłam se Hydroxizinum i czekam na efekty, bo autoperswazja nic nie daje. Ani uświadamianie sobie że inni maja o wiele gorzej, np. oni:

            phreeque.tripod.com/index.html?
            O Bogini, ale ze mnie egocentryczka durna, o wrr...
              • verte34 Re: Halo, Verte? 26.06.07, 17:32
                Święte słowa.
                Jak wiadomo, wszystkie kobiety chcą być okłamywane. Oraz - gdy kobieta mówi "nie", to znaczy "tak". Pozdrawiam znawczynię życia i ludzi.
                  • verte34 Re: Halo, Verte? 27.06.07, 09:28
                    "Histeria", "czepiać się"...
                    Nic nie wiesz ani o mnie, ani o mojej sytuacji. Nie masz pojęcia co się stało i
                    co się dzieje, ale używasz wartościujących określeń, które są nieprawdziwe,
                    niesprawiedliwe, i w związku z tym dla mnie przykre.
                    I to tyle, nie ma o czym mówić, bo jeżeli ktoś ma ochotę wydawać osądy i
                    naklejać etykietki, to przecież nie będzie zawracał sobie głowy faktami.
                    Pozdrawiam.
                    • juliana03 Re: Halo, Verte? 27.06.07, 09:47
                      podpisuje sie pod radami Wojtka. Zajmij sie soba, lowa do gory, piers do
                      przodu. Jak bedziemy siebie cenily to i inny docenia nas.


                      Maja to jeszcze tu zaglada?????? (tak na marginesie)
                    • fettinia Re: Halo, Verte? 27.06.07, 10:16
                      Z perspektywy powiem ci,ze lepiej nie wiedziec.To bardziej boli a niczego nie
                      zmieni.Nie kontaktuj sie bo mozesz uslyszec cos niemilego od owej i po co?
                      Co ma byc bedzie-moze sie M opamieta czego ci zycze:)
                      No i przytulam:)
                    • wredna_zmija Re: Halo, Verte? 27.06.07, 21:05
                      ajm sorri muczio, ale "żejyak"? O co chodzi tej calej ypomie? bo nie lapię? Bez
                      sensu jakoś tak pojechala... może sama ma jakieś zle doświadczenia i przez ich
                      pryzmat patrzy na świat... cóż z tego! każdy ma jakieś - to wcale nie
                      usprawiedliwia tego calego wartościowania, jakiego sie dopuścila... jessa,
                      czlowieka nie zna, a już ocenia... yyh...

                      Ściskam Verte! i nie daj się zwariować :)
                      • verte34 Re: Halo, Verte? 28.06.07, 08:48
                        Bóg zapłać... Może miała zły dzień;)
                        Kurczę, tak sobie myslę, gdybym Wam powiedziała o co poszło (i ciągnie się od ponad roku), to pomyślałybyście że zwariowałam :>
                          • verte34 Re: Halo, Verte? 28.06.07, 17:48
                            A co tam, powiem publicznie: nie chodzi o to, że Ciastek coś zrobił lub czegoś nie zrobił, tylko że mnie okłamał. I jeszcze udawał, niczym (a juz napewno nie jakąs mojĄ dociekliwością) nie sprowokowany! Ten człowiek (kochany i pod każdym innym względem idealny) ma problem z oglądem rzeczywistości, czy co??
                            PROBLEM. I te rozmowy... :(
                            No to teraz rzucajcie we mnie pomidorami :P
                              • wredna_zmija Re: do Verte? 29.06.07, 11:46
                                moze nie byl swiadom? wiesz, czasami klamstwo lepsze jest od prawdy, choć nie
                                zawsze i to temat bardzo sliski...

                                sciskam palce za pomyslnosc - jesli raz, nie zawsze, moze warty puscic to w
                                niepamiec?
                            • gg27 Re: Halo, Verte? 08.08.07, 14:58
                              HMMM jestem tu nowa - mam taką samą sytuację i podobnie jak u ciebie
                              moim problemem jest nie to, że chciał iść do dziwki, ale że mnie
                              okłamywał, zatajał.... Przede wszystkim - kłamstwo, to że zawiódła
                              mnie.. Mój mówi, że tylko dzwonił, że tylko chciał... Że nie był bo
                              coś tam.... Daczego faceci nie potrafią powiedzieć, że jest źle, że
                              im coś nie pasuje, że czegoś im brak.... Na pytanie czy coś się
                              dzieje dostawałam odpowiedź że zmęczony, że praca, że wkurzyli go...
                              Wracał późno, jeździł w delegacje - taka praca w serwisie. Pytałam
                              kochanie masz kogoś? Odpowiadał zawsze to samo - kochanie kiedy?
                              Żonciu ja taki jestem zmęczony... Co sobie przypomnę to mi się
                              ulewa....
                              Ja zadzwoniłam pod nr który trzymał zapisany w telefonie. Kobieta, z
                              którą rozmawiałam powiedziała, że ma telefon po kimś i ten ktoś był
                              panią do towarzystwa. Swoją drogą - jak mi powiedział to pani sobie
                              życzyła 250 zł, faceci skłonni są wydac tyle kasy na dziwkę, a ja
                              już nie pamiętam kiedy kwiaty od niego dostałam tak bez okazji...
                              Nie wierzę mu, ale jestem z nim.
                              • verte34 Re: Halo, Verte? 12.08.07, 10:33
                                Jestem w stanie zrozumieć że ktoś kłamie, żeby zataić prawdę.
                                Ale po co wymyślać jakieś głupie bajki, które nie wiadomo czemu mają
                                służyć, a jak prawda wyjdzie na jaw to zamiast wyjaśnić, przeprosić -
                                znowu kłamać. Kłamstwo na kłamstwie, gmach kłamstw :( I pretensje
                                że mam mu to za złe. I przeinaczanie wszystkiego co zostało
                                powiedziane, "argumenty" z sufitu, wykręcanie kota ogonem...
                                  • juliana03 Re: Halo, Verte? 12.08.07, 13:48
                                    Verte faceci tak maja, niestety. Taki typ, tego juz nie zmienisz,
                                    wiec albo idzie sie przyzwyczaic, albo kopnac w d....

                                    Mnie moj irytuje tym ze musze zawsze po kilka razy o to samo pytac,
                                    a on slyszy i nie odpowiada, dopiero jak sie wkurze to udzieli info,
                                    ale jeszcze ma pretensje o co te nerwy. A dodam ze wcale o nic
                                    takiego czego nie moglby mi powiedziec nie pytam, np "czy kupiles
                                    chleb?"
    • wojtek56 Re: Kłamie? Nie kocha? Buuu... 14.08.07, 14:46
      Jak kupię w sklepie nieświeżą wędlinę, to nie robię awantury, tylko przynajmniej
      przez pół roku omijam ten sklep. Jak w restauracji zjem marny obiad, to na pewno
      długo do niej nie zajrzę.
      Niestety "przedsiębiorstwo rodzinne" to układ bardziej skomplikowany. Świadczymy
      sobie nawzajem różne usługi. Niezwykle skomplikowany jest system wzajemnych
      "świadczeń". Niby nic nie jest za darmo, ale i nic nie kosztuje. A wszyscy
      wiemy, jak wysoka jest cena.
      Słowem-kluczem wydaje sie magiczne słowo: miłość. Bezwarunkowa akceptacja,
      zaufanie, szczerość, wierność itp. to tylko pochodne miłości. Tyle teoria.
      Praktyka wygląda inaczej.
      Zmieniamy się. Osiągalne staje się to, co jeszcze niedawno nawet nam się nie
      śniło. Dotyczy to nie tylko rzeczy materialnych. Jesteśmy coraz bardziej
      wymagający, niecierpliwi, łapczywi. A do tego mamy internet, samochody,
      pieniądze, czas. Nic, tylko zaspokajać swoje żądze...
      Verte, jeżeli Twój mąż zechce Ciebie zdradzać, to nie dasz rady temu zapobiec.
      Co to da, że odstraszysz jedną czy drugą potencjalną kandydatką na kochankę?
      (Ktoś tu wspomniał, że mężczyzna ma inaczej pofałdowany mózg. A ja dorzucę
      tylko, że całkiem w poprzek to ma pofałdowany mózg samotna kobieta, która szuka
      faceta.)
      Pewnie strzelam ze zbyt grubej rury (i tylko mi tu bez podśmichujek proszę!),
      ale wydaje mi się, że problem o którym piszesz jest naprawdę problemem zastępczym.
    • joanna784 Re: Kłamie? Nie kocha? Buuu... 14.08.07, 17:23
      ja kiedyś zadzwoniłam do "tej drugiej". to był najgłupszy krok w
      moim życiu.usłyszałam że jestem niedojżałą siksą (ona 12 lat starsza
      ode mnie),że widocznie mi czegoś brakuje skoro tak się ułożyło,że
      jestem słaba psychicznie skoro do niej dzwonię,że ona potrafi i
      zrobi tak, że się rozejdziemy nieważne czy on będzie z nią czy
      nie.spodziewałam się że ją sumienie ruszy czy co,a po tej rozmowie
      miałam ochotę w łep sobie strzelić.
      słuchaj,a może porostu poproś męża żeby was poznał.wiem że pewnie
      nie masz ochoty,ale może to fajna babka.a jesli mąż nie będzie miał
      ochoty,zacznie coś kręcić(a pewnie po kilku latach związku wyczujesz
      czy kombinuje)to wtedy powinnaś się zastanowić czemu...trzymam kciuki
      • verte34 Re: Kłamie? Nie kocha? Buuu... 15.08.07, 20:43
        Ta facetka mieszka wiele kilometrów stąd i poznanie jej, czy choćby
        rozmowa z nią, to ostatnia rzecz jakiej bym chciała.
        Nie podejrzewam że M. mnie z nią zdradza, bo to fizyczna
        niemożliwość. Chodzi o to, że naopowiadał mi tyle kłamstw na jej
        temat (z własnej inwencji!), że nie wiem co jest (było) grane. Ta
        pańcia, o ile dobrze rozpoznaję ten typ, chętnie udziela ciała
        każdemu, kto o to poprosi, z byłymi facetami na czele. Wiecie:
        łatwa, chętna, wesolutka, bez zobowiązań.
        Nigdy nie poznam prawdy, i nawet nie wiem czy to lepiej czy wręcz
        przeciwnie ;)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka