Dodaj do ulubionych

humor tak zwany sytuacyjny...

25.07.07, 10:30
Tytułem wstępu: wczoraj była u nas pani Agnieszka - nasza pani, co nam co
jakiś czas sprząta. Przedwczoraj wieczorem jej SMS-a posłałam, czy da radę też
poprasować, bo ja z tą ręką to nie bardzo... Ona do mnie nie oddzwoniła, ja
zapomniałam, więc nawet nie wiedziałam, czy ona przyszła (tzn. założyłam, że
tak, bo ona obowiązkowa jest - ale pewności nie miałam, bo nie sprawdziłam).

Artur szedł wczoraj do pracy na noc (tzn. na jakieś 2 godzinki o 22-giej),
wiec po tzw. 'normalnym' dniu pracy wrócił troszkę wcześniej, i w domu był tuż
przede mną.

Więc... wchodzę Ci ja do chałupy, a Artur wyskakuje od komputera do
przedpokoju wziąć ode mnie zakupy. Od razu widzę, że pani Agnieszka jeszcze
jest, bo rzeczy leżą na fotelu.
A Artur z przekonaniem mnie informuje, że 'pani była, ślicznie posprzątała'.
Na co ja 'yyyyyyyyyy... ale pani jest'.
A on 'aaaaaaaaale jak to jest??' - i wielkie oczy na mnie :-DDD
No to mówię 'spójrz na fotel'.

Poleciał na górę jak oparzony - a ona sobie spokojnie w sypialni prasowała,
usłyszała że on wszedł, ale ponieważ nie zajrzał do niej, to zignorowała, bo
miała robotę.
Rechotałyśmy się z niego obie :-DDD
Głowę by pewnie zgubił, jakby nie była dobrze przytwierdzona... ;->
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka