Dodaj do ulubionych

Potrzebuje wsparcia duchowego...

21.08.07, 00:20
Witam Wszystkich!!
Jestem nowa na tym forum. Złapałam cholernego doła i musze z kimś
pogadać.
Kiedyś byłam "starą" rockersówą.Teraz moje dwa kochane dziadki stoją
zakopane w szopie (brrrr... jak oni mogli im to zrobić!!!!)a ja
stałam się grzeczną matką i żoną.
Dzisiaj oglądnęłam zwykły film "Wild Hogs" -niby żadna rewelacja a
po filmie popłakałam sie jak dziecko! Qurde ale mi cholernie tego
brakuje!!!!!!!!!!! tego wiatru we włosach, dzwięku silnika i
wogóle!!!
Aż mnie szlag trafia kiedy pomyśle że moje kochane dziadki tam stoją
takie samotne i bez opieki!!!! i tak cholernie je pożera czas i brak
remontu!!!
Co mam zrobić aby ocalić ukochaną przeszłość i choć przez chwilkę
poczuć ten niesamowicie porywający zew maszyny??!!
czy pozostały mi tylko wspomnienia??!!
Obserwuj wątek
    • goha66 Re: Potrzebuje wsparcia duchowego... 21.08.07, 07:47
      trudny temat ...
      niech pocieszeniem Ci będzie to, że zdecydowana większość z nas
      ma "przerwę" na rodzenie i wychowywanie dzieci ... i trzeba ten
      okres przeżyć i "przeboleć" ;). w miejsce "wiatru we włosach" masz
      emocje spowodowane pierwszym wypowiedzianym słowem, pierwsze kroki
      malucha i możliwość pokazania dziecku całego świata który go
      otacza ...i to dopiero jest wyzwanie :D. gdy dzieci podrosną (lub
      masz fajne i chętne do opieki nad wnuczętami babcie), a okoliczności
      rodzinne i finansowe pozwalają można przy odrobinie dobrej woli
      obojga małżonków wrócić do jednośladowej miłości.
    • krzemiagu Re: Potrzebuje wsparcia duchowego... 22.08.07, 00:57
      Dzięki za miłe słowa. W prawdzie wielkiej otuchy mi nie przyniosły
      ale i tak mi lepiej.
      Moich kochanych dziadków nie sprzedam nigdy!! Po pierwsze dlatego że
      za bardzo je kocham a po drugie że za dużo dla mnie znaczą.
      Jednego sama poskładałam (łącznie z silnikiem) i był to mój pierwszy
      wehikuł. W prawdzie jest to tylko W-F-M z 1955r ale jest moim
      pierwszym.
      Drugi to Jawa perzak z 1950r i jest ona jedyną żywą częścią
      przyjaciela którego nie ma wśród nas.
      Kiedyś jak wybuduje swój garaż to je odkopie i na nowo będą
      błyszczeć.
      Na razie pozostaje mi tylko marzyć i patrzeć jak dzieci mordują
      swojego elektrycznego motorka :)
      Niestety nie mam tolerancyjnych rodziców i czy chce czy nie musze
      czekać aż moje dzieciostworki podrosną gdyż są zbyt małe aby je
      zostawiać na dłużej.
      Pozostaje mi tylko zazdrościć innym i oglądać się za każdym
      przejeżdżającym wehikułem marząc o wietrze we włosach.
      Szczerze wszystkich Was pozdrawiam i dziękuję!!
      • cruk Re: Potrzebuje wsparcia duchowego... 22.08.07, 14:14
        gdy urodzil sie moj pierwszy synek - ale to brzmi :-D hihi to moj
        tesc stwierdzil, ze teraz jestem MAMA i nie moge jezdzic na
        motocyklu.. wczesniej niejednokrotnie wpadalismy do Tesciow 300km na
        motocyklu, ale tylko pukali sie wymownie w czolo, podsmiewujac
        troszeczke ze skorzanych strojow.. 4 tyg. po porodzie wsiadlam
        jednak na moto, synek z tata jechal autem, a ja cieszylam sie jak
        dziecko koslawiac jazde na motocyklu :-)

        pozniej ze wzgledu na wiek synka i karmienie piersia, jazda na moto
        byla mozliwa tylko wtedy gdy towarzyszyl mi ogon w postaci samochodu
        z moimi chlopakami, w razie czego mama hyc z moto z pierwsia w
        pelnej gotowosci..

        pierwsza trase z malzonem bez dziecka zorganizowalismy sobie w nasze
        urodziny, wtedy 1,5 roczniak nasz pierwszy raz zostal na caly dzien
        z dziadkami, a my z duszami na ramieniu (o synka) wyrwalismy
        sie "cale" 200km od domu :-)

        a pozniej koniec sezonu i druga ciaza, teraz mam dwoch berbeciow i
        na razie marne widoki na moto :-) z powodu braku sprzetu..

        przyznam ze z wiekszym niepokojem odbieram kazda wzmianke o wypadku
        z udzialem motocyklisty.. bo sama bardzo mocno mysle o sobie jako o
        mamie, wczesniej tak silnie to sie nie objawialo (a przeciez bylam i
        zona i corka)..

        gdy bylam w ciazy a sezon kwitl, pogoda byla wymarzona na
        przejazdzki i pierwsze maszyny wyruszyly w sloncu w rzeskie dni w
        trase, to mi serce stawalo ilekroc slyszalam gang silnika..

        wzielam na wstrzymanie i chociaz nadal piszcze gdy mija mnie moto a
        calym serduchem jestem wtedy z wlascicielem maszyny, to po cichu
        snuje sobie plany podrozy ktore odbede w przyszlosci i ukladam w
        glowie trasy :-D
        • krzemiagu Re: Potrzebuje wsparcia duchowego... 22.08.07, 21:57
          Przyznam ze pierwsze ci mi wpadło do głowy jak otwarłam ten post to,
          to że napisała to moja przyjaciółka, bo ma na nazwisko Kruk. Ale po
          przeczytaniu już wiedziałan że to nie ona (ona dopiero oczekuje
          małego "crukenka").
          Podobnie sie znajdujemy, tylko z tą różnicą że ja moje skórzane
          spodenki musiałam przerobić na.... pasek do zegarka!!! :) (wiem że
          może to wygląda dziwnie ale były tak zajeżdżone że nadawały sie
          tylko na łatki do innich skórzaków lub właśnie na pasek do
          zegarka :), tym bardziej że się tym trudnie obecnie, czyli naprawa
          skórek).
          Cholernie brakuje mi moto i ryku silników na pożegnanie po zlocie.
          Jak wspomne jak starszych wkurzało to porzegnanie przez ekipe, to aż
          mi sie miło robi:)
          Cóż robić?! Cudowne wspomnienia pozostały i uczucie niedosytu...
          I wciąż te drgnienie serducha na dźwięk przejeżdżającego wehikułu...

          Ale pozostaje jeszcze nadzieja że kiedyś dosiądę brykę i jeszcze
          zaszaleję...:)

          Do dziś dodaje mi otuchy historia z mojej byłej pracy...
          Na stacje bęzynową podjeżdża Haricek...
          Zsiada pasażerka odziana w skórę i czarny kask i kierowca...
          Zdejmują hałerki i...
          On z 70 i ona niewiele mniej w kalendarzu...
          To było PIĘKNE!!!!!!
          Ja też tak chce!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • mustangvirago Re: Potrzebuje wsparcia duchowego... 23.08.07, 09:48
      Powiem Ci tak, jak starej rokersówie: rusz dupsko z domu i przestań
      narzekać. Byłam w podobnej sytuacji: praca, dom, dziecko, mąż już
      ex... ale któregoś dnia powiedziałam STOP wziełam 5letniego synusia
      na plecak i zaczełam z nim jeździć. Nie napisałaś skąd jesteś ale
      jak z okolic Wrocka to wpadnij na "orle" w czwartek (może nawet na 4
      kółkach, zabierz dzieciaki) to na początek wystarczy żeby poczóć
      maszyny... Trzymaj się... Nie jesteś sama!
      • krzemiagu Re: Potrzebuje wsparcia duchowego... 23.08.07, 23:58
        WIELKIE DZIEKI za zaproszenie ale niestety do Wrocka mam za daleko :
        ( Mieszkam pod Rzeszowem. Zapraszam do mnie jak będziecie w
        pobliżu :)
        ... moge przy okazji podremontować komuś skórkę... oczywiście mówie
        o odzieży!;)
        jakby ktoś chciał kiedyś pogadać... mój gad 9441272
        siedzie na wychowawczym i po za uganianiem sie za moją dziczą
        dzieciostworowatą miewam czas na pogaduchy. A cholernie mi brakuje
        kontaktu z ludźmi...
        • aprilia33 Re: Potrzebuje wsparcia duchowego... 27.08.07, 01:36
          Też jestem mamą i mam identyczną sytuację jak Cruk. Ale...Ty masz
          przeciez sprzęty pod ręką! Bierz się za remont swoich rumaków,zanim
          zardzewieją i ruszaj z wiatrem!
          Przyznam jednak,że ostatnio napawają mnie przerażeniem wiadomości o
          tych strasznych wypadkach. Teraz mieszkam w Szkocji i tutaj wszystko
          wygląda zupełnie inaczej jeżeli chodzi o bezpieczeństwo, wiadomo, że
          ludzie giną, ale nie ma porównania z Polską. Nie widziałam,by ktoś
          wyjeżdzał na trzeciego, szalał, zajeżdżał drogę motocyklistom i
          rozjeżdżał rowerzystów. To co się dzieje na naszych , polskich
          drogach to prawdziwa masakra.
          A wracając do matek...ostatnio widziałam mamusię motocyklistkę
          odbierającą smyka ze szkoły. Oczywiście mały założył kask, wskoczył
          na siedzenie i tyle ich widziałam. Ehhh....
          rozmarzyłam się....
    • krzemiagu Re: Potrzebuje wsparcia duch. ... nie dałam sie !! 27.08.07, 22:45
      Dzięki Wam wszystkim za wsparcie!!!! Aż mi sie miło zrobiło ze nie
      jestem sama i staracie sie mi pomóc.
      ... Tym bardziej zapraszam do mnie jak będziecie przejazdem lub nie
      będziecie mieć pomysłu na wakacje :)
      ... Nie dałam sie przeciwnościom i jednego dziadzia wydobyłam z
      szopy...
      Podłubałam przy nim troszke i JAZDA!!! :D
      W prawdzie jeszcze musze w niego sporo zainwestować ale jedzie!!!
      Silniczek pracuje jak młody!!!
      Jeszcze tylko zainwestyje w największy kłopot czyli w światła
      (problem ze zdobyciem lub przewinięciem cewek)i moge ruszać w
      trase...
      Jak sie uda to w zimie malowanko...

      Jeszcze raz Wam wszystkim STRASZNIE DZIĘKUJE!!!
      Miło jest sobie z kimś pogadać chociaż pisząc.

      JESTEŚCIE WIELKIE!!!
    • krzemiagu Re: Potrzebuje wsparcia duchowego... 30.08.07, 22:38
      Wiecie co dziewczyny??...
      chyba mam znowu niedosyt!!!
      ujeżdżam mojego dziadzia WFM ile wlezie na bocznych drogach...
      ale...
      brakuje mi strasznie towarzystwa!!!!
      Pragne do ludzi!!! imprezki jakiejś!!! chociaż niewielkiej...
      Może ktoś zamierza przejeżdzać trase w okolicach rzeszowa??
      moge przenocować pare osób. Zapraszam!!!!

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka