Dodaj do ulubionych

Zostawiający i zostawiany

21.12.07, 17:01
Witam,
kilka tygodni temu usłyszałam mądre zdanie:
"Ludzie nigdy nie odchodzą równocześnie".
No, może nie nigdy, ale zazwyczaj. Zazwyczaj to ktoś kogoś zostawia, opuszcza
i porzuca. Rzadko zdarza się, że obie osoby na raz
zdecydują, że nie są dla siebie.

Często mówimy, że ten co zostawił jest zły. Ale z drugiej strony może jest on
mądrzejszy, bo jako pierwszy zrozumiał, że ta druga osoba nie jest mu
przeznaczona. A ta druga osoba dojdzie do tego dopiero po jakimś czasie, może
dopiero wtedy, gdy wejdzie w nowy związek.

I tu kilka pytań:
Czy to, po której człowiek jest stronie w jakiś sposób świadczy o jego sile
lub słabości?
Czy to, że ktoś zawsze był zostawiany, jest oznaką słabości jego charakteru?
Czy zostawiani są przede wszystkim ludzie szczególnie wrażliwi?

Proszę o odpowiedzi na podstawie własnych doświadczeń i przekonań.
:)


Obserwuj wątek
    • katja_24 Re: Zostawiający i zostawiany 26.12.07, 15:20
      Po 1. Kazde rozstanie ma jakis powod i nie zawsze jest tak, ze ten
      cp odchodzi, jest zly. Nieraz jest tak, ze ten porzucony zaczal
      byc "zly" juz wczesniej.
      Po 2. Nie wiem, czy to swiadczy o sile charakteru. Moj byly zostawil
      mnie prze 4 lata chyba z 50 razy. Nie przesadzam. kiedy zdecydowalam
      sie odejsc, zrobilam to raz, a porzadnie,a on nie mogl sie
      pozbierac, choc wczesniej byl taki kozak z niego.
      Po3. Bylam porzucana wiele razy (jako nastolatka, potem to ja
      zaczelam porzucac ;)), a nie uwazam sie za osobe o slabym
      charakterze :)
      Po 4. Nie tylko wrazliwi. Tu znowu na arene wkracza moj byly. Byl
      strasznym, nieczulym chamem, dopoki wierzyl, ze ma nade mna
      kontrole. Kiedy role sie odwrocily, z jego meskosci nie zostalo NIC.
      Czy mozna go nazwac wrazliwym? Nigdy nie nazwalabym tak czlowieka,
      ktory potrafil mnie porzucac nie liczac sie z moimi uczuciami (chyba
      dla zabawy), wyzywac, upokarzac itp. A jednak w koncu zostal sam, i
      to nie pierwszy raz.
      • aladar1975 Re: Zostawiający i zostawiany 27.12.07, 00:40
        Czy to, po której człowiek jest stronie w jakiś sposób świadczy o
        jego sile
        lub słabości?

        Na to nie ma reguły .....

        Czy to, że ktoś zawsze był zostawiany, jest oznaką słabości jego
        charakteru?

        A może siły jego charakteru ????? (brak kompromisu )

        Czy zostawiani są przede wszystkim ludzie szczególnie wrażliwi?

        Na to nie ma reguły !!!!!

        Gdyby ktoś znał jakikolwiek (u nas się mówi) szimel ....metodyka
        postępowania .....ale tak nie jest ...tutaj nie ma reguł ....brak
        matematyki ....nie przewidywalny temat ......

        Proszę o odpowiedzi na podstawie własnych doświadczeń i przekonań.
        :)
    • wietrzna-panna Re: Zostawiający i zostawiany 05.01.08, 19:09
      czasem jest tak, ze ten kto zostawia jest slaby, bo nie umie
      sprostac pojawiajacemu sie konfliktowi, woli uciec niz starac sie
      rozwijac zwiazek, co przeciez wymaga pracy, poswiecenia i odwagi na
      cos wiecej niz tylko cielesne rozkosze...
      to moje ostatnie wnioski- bylam zostawiona :)

      co do wrazliwosci...czesto ludzie blednie nazywaja przewrazliwienie
      na punkcie wlasnej osoby wlasnie "wrazliwością".. prawdą jest to, że
      wrażliwość mierzy się swoim zaangażowaniem w sprawy innych
      ludzi...wrażliwym może być ten co niebaczy na poniesione koszty w
      drodze niesienia pomocy bliźniemu...
      nie zawsze zostawiany musi byc wrazliwy, to absolutnie nalezy
      rozpatrywać indywidualnie.. każdy człowiek jest inny

      to tyle chyba, dziękuję i pozdrawiam!
    • sund-ance Re: Zostawiający i zostawiany 06.01.08, 13:56
      To, że ludzie nigdy nie odchodzą równocześnie... też nie zawsze się sprawdza ;)
      - znam przypadki, gdy w drodze obopólnej decyzji ludzie postanawiają się
      rozstać... dobrze byłoby, gdyby każda decyzja o rozstaniu przebiegała w takiej
      atmosferze ogólnego zrozumienia i zgody.

      Widzisz więc, że niestety nie wszystko jest "czarno-białe"... tak naprawdę świat
      to mnóstwo odcieni szarości... co zaś do wrażliwości zostawianego czy
      zostawiającego - wydaje mi się, jak słusznie napisały koleżanki, że w wielu
      wypadkach zależy to od samego człowieka. Często wrażliwym jest też i ten, który
      'porzuca'... On też (very often) jest 'mniej wytrzymały' na ogólne stresy, na
      piętrzące się problemy albo wcześniej (po prostu) dochodzi do wniosku, że
      związek się sypie, że "inwestycja emocjonalna" jest nieopłacalna (i przepraszam,
      że piszę akurat "nieopłacalna" - ale mam nadzieję, że dobrze zrozumiecie w czym
      rzecz) - chodzi o to, że nie dostrzega w związku widoków na przyszłość...widzi,
      że nie jest kompatybilny z tą drugą osobą...

      niestety...związki, to próba sił, charakterów, dusz...zainteresowań i
      wszystkiego po kolei. w momencie zakochania/zauroczenia człowiek po prostu nie
      dostrzega pewnych rzeczy... z czasem jednak następuje moment weryfikacji... i
      jeśli nie jesteśmy w stanie zbudować kompromisu, albo wypracować dużej dozy
      wyrozumiałości... odchodzimy. jesteśmy zostawiani. - ale naprawdę..wszystko jest
      kwestią indywidualną. mam po swojej stronie doświadczenia z obu stron. (choć
      żałuję, że musiałam zostawić - w sensie, nie żałuję, że z tą osobą nie jestem -
      chociaż to b.wartościowy człowiek - ale że musiałam komuś sprawić ból...mnie też
      TO BOLALO...).

      zbyt szybko jednak zdecydowaliśmy się, że będziemy razem. nastoletnie szybkie
      decyzje... a potem po prostu uznałam, że to jednak nie to. że nie mogę tak
      dłużej...i skończyłam coś, co tak naprawdę na dobre się jeszcze nie zaczęło.
      chciałabym, żeby ten człowiek nie czuł do mnie urazy, bo świadomość tego, iż
      kogoś się rani jest czasem gorsza od świadomości bycia ranionym/ranioną...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka