cosminka
30.01.08, 12:02
Poczatek historii, a raczej tego co zaczelo mnie niepokoic jest tu forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=36214&w=46669793&a=46669793
Co sie dzialo potem?
Ciut przez sylwestrem rozstalismy sie. W nerwach. Nie dalam juz mojemu serduszkowi dojsc do slowa, trwalam w rozstaniu, mimo ze on chcial wracac, tlumaczyl, obiecywal ze sie zmieni. Po tyg mojej nieobecnosci robil to bardzo przekonywujaco, zwlaszcza ze widzialam ze nie jest mu to obojetne, ze cierpi, wygladal strasznie marnie. Nawet dzis jak to sobie przypomne to lzy mnie nachodza. Bylam twarda wiedzialam ze nie moze to sie ciagnac w kolko. Zaraz potem wyjechalam, byly telefony, chcial mnie odwiedzac. Oddalalam sie od tego mimo ze co dzien sama rozpaczalam. Po miesiacu odpuscil. Ja poznalam kogos nowego, ale byla to to raczej znajomosc niz cos powaznego. Bylam z tym nowym facetem 4 miesiace, ciagle myslac i rozpaczajac za tamty. O dziwo ten mnie pocieszal, nie mial mi tego za zle i nie oczekiwal wiele ode mnie. Byl takim ukojeniem na ten czas, bo pwenie gdybym byla wtedy sama to wczesniej czy pozniej dostalabym szalu. Pozniej 3 miesiace spedzilam za granica (tamten sie w tym czsie przeprowadzil do innego miasta), i gdy wrocilam poznalam kolejnego faceta. Jestem z nim obecnie - mija juz 5 miesiac. Mezczyzna ten jest taki jak nalezaloby oczekiwac od mezczyzny aby byl. Jednak ze mna jest nadal cos nie tak.
Mimo ze minal ponad rok od kiedy moje zycie sie po prawei 6 latach zmienilo, to nie ma dnia bym o NIM nie myslalam, nie wspominala, nie rozwazala. Wiem ze ma juz ponad pol roku nowa dziewczyne, podejrzewam ze mysli ze od niego odeszlam do kogos innego. Szukam informacji o nim w sieci i inne taki. Ciagle troche tesknie za nim. Mimo ze wiedzialam jaka przyszlosc czeka mnie u jego boku to ciagle to cos nie daje mi spokoju. Myslalam ze rok to dosc czasu by sie wyleczyc, zwlaszcza gdy u boku ma sie nowa osobe ktora nas kocha.
Ale co? Ja nie wiem co czuje, nie wiem czy to co do mojego obecnego mezczyzny czuje to milosc? Watpie, to raczej sympatia, bo to gdy o moim bylym NIM pomysle serce podchodzi mi do gardla. Lzy naplywaja szybko itp. Ciagle sie zastanawiam czy dobrze sie stalo, ale roznie dobrze wiem co by bylo gdybym trwala wtedy.
Poryta ta moje glowa, a moze serce?