leziox
02.03.08, 12:05
Ucichł zgiełk
Bitwa ucichła,oręż schowany w piwnicy
Szaleńcy śpią pijani pod kołderką grzecznie
I tylko pijak spóźniony śpiewa sobie na ulicy
Lecz i ten śpiew trwać wszak nie będzie wiecznie
Piana z ryjów wytarta,wściekłość zgaszona na dobre
Psychopaci spokojni,w niedzielę są grzeczni dla siebie
Niedawno mogliby nauczyć kąsać kobrę
Dziś słodko utuleni śpią w kołderkowym niebie
Nie trzeba trupów zbierać zaś tylko w duszy rany
Bezkrwawo się kończy to międzyludzkie starcie
Wyzwiska,złe słowa lub święte też barany
Grzecznie śpią i śnią,nie stojąc gdzieś na warcie
Zamknięte pyski na głucho,policzki wygładzone
Już pysk się nie krzywi jak u psa wściekłego morda
Niedziela-już grzechy na mszy z siebie wywalone
Nie żre się dzisiaj tu szakali horda
Po bitwie wszak zostaje dziwny wokoło smrodek
Oglądasz się-czy gnój to czy śmietnik cuchnie bliski
Trwa niesmak w gębie i pali jak karbidem środek
Może by tak spakować dzisiaj swe walizki?
Zostawić bez żalu to pole bitwy bezkrwawe
I tylko w przelocie jeszcze splunąć za siebie
Gdzieś na równinie w spokoju siąść na ławę
Zatopić wzrok w błękicie i oczy w jasnym niebie
Pole bitwy znów buchać będzie zgiełkiem wojny
Powstaną wariaci mędrkowie lub normalni inaczej
Może tak dla odmiany pobyć sobie spokojny
Po cholerę właściwie tu do reszty dziwaczeć?
THE END
©by leziox