ironicgremlin
20.04.08, 16:43
Wstaję rano za piętnaście trzecia. Latem to już widno. Za piętnaście
trzecia jestem ogolony, bo golę się wieczorem. Śniadanie jadam na
kolację. Tylko wstaję i wychodzę. No ubierasz się pan. W płaszcz jak
pada. Opłaca mi się rozbierać po śniadaniu? Do PKS mam pięć
kilometry. O czwartej za piętnaście jest PKS. I zdąża pan? Nie, ale
i tak mam dobrze, bo jest przepełniony i się nie zatrzymuje.
Przystanek idę do mleczarni. To jest godzinka. Potem szybko wiozą
mnie do Szymanowa. Mleko, wiesz pan, ma najszybszy transport,
inaczej się zsiada. W Szymanowie wysiadam, znoszę bańki i łapię EKD.
Na Ochocie w elektryczny do Stadionu a potem to już mam z górki, bo
tak...w 119, przesiadka w 13, przesiadka w 345 i jestem w domu, to
znaczy w robocie. I jest za piętnaście siódma! To jeszcze mam
kwadrans. To sobie obiad jem w bufecie, to po fajrancie już nie
muszę zostawać, żeby jeść tylko prosto do domu. I góra 22.50 jestem
z powrotem. Golę się. Jem śniadanie i idę spać."