Gość: Mr Bee
IP: *.bbnplanet.com
05.07.01, 19:00
Zacznę od tego, że nienawidzę lata. Ledwie słoneczko mocniej przygrzeje, a już
kobietki wszelkiej maści, duże i małe, szczupłe i przy kości, blondynki,
brunetki, rude i szatynki, opalone i blade - wszystkie zaczynają coraz mocniej
pozbywać się szatek.
Gdy facetowi jest gorąco, ubiera się zawsze tak samo - koszulka czy koszula z
krótkim rękawem, ewentualnie szorty. Nie wiem, może się mylę, ale z mojego
męskiego punktu widzenia nie jest to widok szczególnie pociągający. W
najlepszym razie jest to nijakie i obojętne.
Ale kobieta? O, kobieta to co innego. Nie musi rozbierać się do naga, ani
nawet zostawać w bikini, by wzburzać krew i doprowadzać do podwyższonego
tętna. Wszystkie te głębokie dekolty, ukazujące pół piersi, wszystkie
"miniówy", odsłaniające często (choć, niestety, nie zawsze) piękne, długie,
seksowne nogi, wszystkie spodnie ciasno opinające tyłeczki, wszystkie
odsłonięte brzuchy i ramiona, przewiewne sukienki - to działa, drogie Panie,
jeśli taki właśnie jest Wasz zamiar, a jeśli nie - to też działa!!!
W każdym razie potwornie mocno działa to na mnie i nie omieszkam skorzystać z
tego forum, by zadać pytanie, na które tak od Pań, jak i od Panów mam nadzieję
otrzymać odpowiedź:
W jaki sposób "poderwać" kobietę, ale wyłącznie w celach zaspokojenia
pożądania, które ona wzbudza?
Pytam serio, bo naprawdę nie wiem. Z pozoru odpowiedź może wydawać się prosta,
ale tylko z pozoru. Bo tak:
1) To, że kobieta odsłania bardzo dużo swego ciała, nie musi jeszcze oznaczać,
że jest to sygnałem do seksualnych uciech.
2) Wcale nie powiedziane, że muszę się podobać kobiecie, która mnie się podoba.
3) Bez względu na to, czy jej się podobam, czy nie, kobieta taka może mieć
chłopaka, narzeczonego, czy męża, którego kocha i którego ani myśli "zdradzać"
(piszę to słowo w cudzysłowie, bo mam własny pogląd na kwestię zdrady).
4) Jeśli mężczyzna interesuje się kobietą i ją "podrywa", to - o ile zostanie
ten "podryw" przyjęty - kobieta ma nadzieję na rozwijanie znajomości i do łóżka
pójdzie z nim za piątym, piętnastym, trzydziestym albo sto pięćdziesiątym
razem, ale bardzo rzadko kiedy za pierwszym. Jak więc dać wyraźnie kobiecie, że
ma się na myśli cele seksualne, nie będąc przy tym prostackim i wulgarnym?
Ostatnią rzeczą, którą chciałbym zrobić to podejść do jakiejś kobiety i
powiedzieć: "Cześć, chcę iść z Tobą do łóżka". Choć niewykluczone, że istnieje
pewna grupa kobiet, które od razu właśnie to by zrobiły - poszły do łóżka...
5) Do tego dodać należy inne uwarunkowania, jak na przykład to, że:
a) jestem bardzo nieśmiały, tak więc nawet "normalny" podryw (bez celów
seksualnych) jest dla mnie bardzo trudny; w dodatku im bardziej mi się jakaś
kobieta podoba, tym większa moja nieśmiałość, która w skrajnych przypadkach
przeradza się w paraliż.
b) nie mam w domu warunków do nieskrępowanego uprawiania seksu, więc kochanie
się musiałoby odbywać się albo w plenerze, albo u Pani w domu (co jeszcze
zmniejsza me szanse).
c) seks z prostytutkami nie wchodzi w rachubę, i to nie dlatego, że może być
niebezpieczny dla zdrowia albo niemoralny: po prostu jest to dla mnie
beznamiętna transakcja usługowa, w większości wypadków pozbawiona wszelkiej
spontaniczności, emocji i uczuć (choć być może zdarzają się wyjątki).
Najbardziej podniecającą, do granic wszelkiej wytrzymałości psychicznej, jest
dla mnie perspektywa (oczywiście nigdy nie zrealizowana) kochania się, i to
niemal natychmiast, z piękną nieznajomą widzianą na ulicy, w autobusie, w
tramwaju. Nawiasem mówiąc, nie musi to być lato. Nawet zimą, gdy wszyscy
szczelnie opatuleni w zimowe paltka, spojrzenie w piękne ciemne (albo błękitne)
oczy co poniketórych kobiet wywołuje podobne emocje.
Zastanawiam się czasem, czy jest tu, w mieście stołecznym Warszawa, jakaś
kobieta, która dałaby się natychmiast "poderwać seksualnie"...
Co Państwo sądzą? Czy macie rady jak "zrobić" taki "podryw" z uwzględnieniem
tego wszystkiego, co napisałem powyżej?
Mr Bee