marek_brzeg
27.05.08, 23:56
Od niedzieli jesteśmy ze sobą. Oboje jesteśmy dorośli - ja mam 33 lata, ona jest w drugiej połowie lat 20-stych. Oboje nie mamy żadnych zobowiązań. Ja mam mieszkanie - małe bo małe, ale dla dwojga spokojnie starczy. O niczym tak nie marzę, jak o tym, by codziennie koło niej zasypiać (nie wspominając o tym, co przed zaśnięciem ;)).
Problem w tym, że boję się trochę, że gdybyśmy faktycznie od razu zaczęli razem mieszkać, bez wcześniejszego "dotarcia", mogłoby to rozwalić tą harmonię, którą póki co zdaje się wykazywać nasz związek (ok, nie miałem zbyt dużo czasu na obserwacje, ale tak mi się wydaje ;)). Jak myślicie, kiedy będzie dobry moment?