kto za młodu nie był socjalistą

05.08.08, 15:06
ten jest bez serca,
a kto w dorosłości nie jest konserwatystą ten nie ma rozumu...
głosi popularne powiedzenie
ale
chyba wolę ludzi bez rozumu niż bez serca
pół wieku ideologii komunistycznej zniechęciło ludzi do socjalizmu,
który nie głosi, że należy wszystko upaństwawiać, ale, że nie można
słabszych zostawiać samym sobie, że rynek nie rozwiąże wszystkiego,
że zbyt duże nierówności szkodzą także bogatym
być może to brak socjalizmu i solidaryzmu społecznego powoduje, że
wyrastają grodzone osiedla, które sami architekci określają jako
alcatraz i kasują premie od developerów za wciskanie jak najwięcej
mieszkań na jak najmniejszej powierzchni
zachłyśnięci konsumpcją zapominamy o ludziach...
    • truten.zenobi Re: kto za młodu nie był socjalistą 24.08.08, 15:46
      problem chyba lezy gdzieś indziej.

      w gospodarce socjalizm się nie sprawdza i nie widze realnej
      możliwości stworzenia efektywnego systemu gospodarczego opartego o
      idee socjalizmu.

      problemem jednak jest to że w gospodarce funduje nam sie
      quazisocjalizm oparty o rozrośnięta do granic możliwości
      biurokrację... a w edukacji służbie zdrowia, ratownictwie czy
      bezpieczeństwie chce się wprowadzać rentownośc jakio główne
      kryterium oceny.

      > chyba wolę ludzi bez rozumu niż bez serca
      "ideałem byłby ktoś kto chce źle i żeby tez mu nie wyszło..."
      nie wiem kogo wolę ale napewno z wiekiem coraz bardziej oczekuję by
      nikt nie dzielił się ze mną moimi pieniędzmi, by efekty mojej pracy
      nie były trwonione, a moje wynagrodzenie wprost z nich wynikało..
      coraz bardziej zdaję tez sobie sprawę z tego że rozdawnictwo
      pieniędzy do niczego dobrego nie prowadzi.
      • hedonista.oswiecony Re: kto za młodu nie był socjalistą 29.08.08, 23:18
        ale być może myślisz o socjaliźmie w komunistycznym stylu, a ja
        mówię o socjaliźmie skandynawskim, gdzie dba się o ludzi. Co z tego,
        że będziesz zarabiać setki tysięcy jeśli masz żyć otoczony murami?
        Mnie smuci, że Warsza jest zabijana grodzonymi osiedlami. To niszczy
        miasto i uważam, że to właśnie niemądre prywatyzacje sfery
        publicznej prowadzą do takich zjawisk.

        solidaryzm społeczny to dbanie o słabszych ludzi w naszym
        społeczeństwie, jak w rodzinie. To kwestia dojrzałości społecznej
        narodów, a nie tylko wymiar finansowy.

        choćby dzieci, nie ma nic bardziej szlachetnego niż dbać o wszystkie
        dzieci, żeby pomagać tym urodzonym w niefajnych rodzinach. Zaniedbań
        w tej sferze nie nic nie usprawiedliwia

        chodzi o mądre społecznie priorytety. My jako naród nie rozumiemy,
        że każdy powinien płacić podatki, a politycy powinni się w końcu
        naczyć współdziałania dla dobra wspóllnego, a nie ciągłej walki.

        to zjawisko o dużo szerszym niż pieniądze wymiarze

        pozdrowienia
        ed
        • truten.zenobi Re: kto za młodu nie był socjalistą 31.08.08, 20:23
          dlatego optymalnego rozwiązania nalezy szukac gdzieś po środku.
          skrajnosci zwykle prowadzą do tragedii.

          moje takie optymalne rozwiąznie to liberalizm w gospodarce,
          konserwatyzm w systemie bezpieczeństwa i socjalizm w edukacji i
          służbie zdrowia.

          To kwestia dojrzałości społecznej
          > narodów, a nie tylko wymiar finansowy.
          To przede wszystkim wymiar finansowy! żeby się dzielić trzeba mieć
          czym!
          innym jeszcze problemem jest sprawiedliość podziału, motywacja itp.

          ma to bardzo niekorzystne oddziaływanie
          1. zwykle nie odczuwasz tego jako niesie pomocy tylko krzywdę tobie
          cos sie zabiera
          2. ktoś zajmuje sie podziałem wiec tworzy różne patologie - korupcję
          biurokrację, postawy roszczeniowe

          pomagać tym urodzonym w niefajnych rodzinach. Zaniedbań
          > w tej sferze nie nic nie usprawiedliwia

          i owszem ale zauważ że środki które są się marnuje - przykład który
          znam osobiscie rodzina żuli dostawała kasę na dzieci którą szybko
          przepijała - dzieci w zasadzie miłay tylko gorzej z tego powodu.

          My jako naród nie rozumiemy,
          > że każdy powinien płacić podatki,
          rozumiemy to ale widzimy jak sa one wykorzystywane... więc naprawde
          nie wiudze nic złego w niepłaceniu podatków... najwyżej jakiś
          oficjel kupi sobie nowego maybaha za rok

          > to zjawisko o dużo szerszym niż pieniądze wymiarze
          myśle że to problem kultury a nie kasy, ale jednak ważne jest
          efektywne wytwarzanie dóbr/usług i własciwe nimi później
          gosodarowanie.


          szwecja ewoluowała /dorastała do socjalizmu z kapitalizmu...
          stworzyła podstawy ekonomiczne, i w końcu jest się czym dzielić...
          ale też do siebie nie wpuszczają wszystkich...

          polska, rosja budowały socjalizm na powojennych/porewolucyjnych
          zgliszczach, budowały aparat biurokratycny który szybko zaczął żyć
          sam dla siebie
          nikt nie pracował efektywnie a nawet jeśli to te efekty były
          marnowane...
          • truten.zenobi Re: kto za młodu nie był socjalistą 31.08.08, 21:48
            dodam jeszcze że łatwo dzielić się nie swoim. młodemu człowiekowi
            łatwo przychodzi być socjalista bo to co ma to dostał i sam
            nic/niewiele nie wypracował. ma też mniejsze doswiadczenie życiowe i
            więcej kieruje się zdrowym odruchem serca..

            ale... zaczyna pracować i widzi jak około 80% zabiera mu państwo,
            zostaje przez kogos okradzony, oszukany, napadniety, samochód ktos
            porysuje (tak zupełnie bezinteresownie), załatwienie jakiejś prostej
            sprawy staje się gigantycznym problemem niemozliwym do przeskoczenia
            bez łapówki...

            a najbardziej "leczy" gdy chcesz kogos zatrudnić..

            kiedyś marzyłem o komunie hipisów zobacz gdzie zaprowadziło nie
            życie :(
            • hedonista.oswiecony socjalizm = solidaryzm 14.09.08, 23:21
              a jednak, jest tu wina pieniędzy i wiele nieszczęścia powoduje coś
              co można nazwać "monetyzacją życia społecznego". Wszystko daje się
              wycenić, czyli porównać. Wiesz dlaczego więzi pomiędzy zamożnymi, a
              mniej zamożnymi nie ma? Bo w jaki sposób ludzie spędzają czas wolny
              najczęściej? Wydając pieniądze. A jak pójdzie biedny z zamożnym na
              piwo to mu będzie ciężko tak lekko się bawić... i kółko się zamyka.
              Kiedyś myślałem, o czymś takim jak czas jako waluta. Masz banki
              czasu, gdzie ludzie pomagają sobie wzajemnie rozliczając się według
              czasu. Czyż to nie szlachetne? Tam profesor uczy za tyle samo za ile
              sprzątaczka sprząta.

              to jest zupełnie inne myślenie
              ja nie mówię o pieniądzach, ale o ludziach

              kilka lat temu miałem taką myśl, że kapitalizm też jest totalitarny,
              tylko inaczej. Jednym z celów totalitaryzmów było niszczenie więzi
              poziomych w społeczeństwie, żeby każda jednostka była bezpośrednio
              powiązana tylko z centrum. I w pewien sposób kapitalizm poprzez
              monetyzację wszystkich sfer życia doprowadza do takiego zjawiska:
              najsilniejszą więzią ludzi staje się więź z własnym kontem bankowym.

              dla mnie to jakoś smutne

              ostatnio czytałem, że po upowszechnieniu oddawania 1% podatku,
              spadła aktywność osobista Polaków na polu pomagania ludziom w
              potrzebie

              pozdrowienia
              ed
              • truten.zenobi Re: socjalizm = solidaryzm 16.09.08, 17:12
                Tam profesor uczy za tyle samo za ile
                > sprzątaczka sprząta.

                "1$ za stawianie krzyżyków 999 za to że wiedzialem gdzie"
                zwykle trudno wycenić pracę bo tak naprawdę składa się na nią wiele
                czynników.
                profesor może pracowac jako cieć ale cieć nie może jako profesor.

                mówisz wycena w/g czasu... no to dolicz do czasu pracy profesora
                czas potrzebny na zdobycie odpowiedniej wiedzy.. wtedy taki bank
                miałby sens tyle czy wyceny czasu pracy rózniły by sie znacząco od
                wyceny rynku?

                ja mam inną koncepcję wynagrodzenie powinno być ściśle powiązane z
                efektami pracy. każdy system który zaczyna wynagradzać za coś innego
                wcześniej czy później wali się. ludzie skupiają się na działaniach
                pozornych, czy zadawalanu "systemu" a nie na wytwarzaniu dóbr i
                usług - a to w końcu ich ilość jest miarą dobrobytu.

                tak jak za prl'u co cwańsi należeli do pzpr, donosili do sb i albo
                byli szychami po różnych urzedach czy instytucjach albo np.
                cicnkciarzami...
                ludzie bardziej skupiali się na staniu w kolejkach niż na pracy
                (wytwarzaniu dóbr)
                jak to się skończyło chyba pamiętasz?

                no dobrze ale co robić by "najsilniejszą więzią ludzi [nie była]
                więź z własnym kontem bankowym"?

                myśle że niestety ale podstawą jest zbudowanie wydajnej gospodarki
                tak by każdy mógł bez problemu znaleźć pracę która zapewni mu środki
                na zaspokojenie podstawowych potrzeb oraz na kulture, rozrywkę,
                wyjazdy, pracę ktora nie będzie zżerać całości czasu.
                dopiero jak są zaspokojone podstawowe potrzeby ludzie zaczynaja
                oczekiwać czegoś więcej

                no dobra ale co zrobić by taką gospodarkę stworzyć? teoretycznie
                wymaga to by było dużo miejsc pracy co ozancza dużo różnaorodnych
                firm co oznacza też brak monopoli

                a co w naszym psełdoliberalnym kapitaliźmie mamy? wiele rodzajów
                działalności jest reglamentowanych przez państwo, z drugiej strony
                maństwo chroni i wspiera rózne koncerny, korporacje, gigantów
                światowych...
                wiele obszarów biznesowych jest zmonopolizowanych.
                to powoduje duże bezrobocie i niski poziom płac dla znacznej cześci
                społeczeństwa.

                i tu bym upatrywał głównego problemu a nie w wycenie pracy. bo tak
                naprawdę te wszystkie patologie o których piszesz są skutkiem a nie
                przyczyną.
    • truten.zenobi czy potrzebne są getta??? 06.10.08, 22:03
      jesteś przeciwnikie tworzenia gett
      ja w zasadzie też ale myślę że to idealizm...
      są ludzie których rajcuje przemoc, poniżanie kogoś, walka itp.
      iedeały miłości, wolnosci, braterstwa są dla nich bajką dla
      frajerów..

      a więc albo będie się ich izolować albo trzeba się od nich izolować,
      inaczej daje im się pełną swobodę działania... a normalny człowiek w
      starciu z nimi nie ma żadnych szans...
Pełna wersja