kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej??

26.08.08, 10:21
26 lat i 7 letnie dziecko.
Po rozwodzie i kolejnym nieudanym związku.
Skonczone studia, w miarę dobra praca jak na dzisiejsze warunki,
własne M.
Niebrzydka a jednak samotna.
Czy faceci boją sie wchodzić w związek z kobietą z dzieckiem?
    • new.one Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 26.08.08, 12:11
      Owszem raczej mają obawy, że zamiast nim będziesz bardziej
      zajmować się swoim dzieckiem a on będzie na drugim miejscu.
      Dodatkowo nie zbyt dojrzali emocjonalnie faceci, nie chcą inwestować
      czas i pieniądze w cudze dziecko..
      Również zwykle rodzina takiego chłopaka widzi go w ramimonach
      panienki, której mówi sakramentalne "tak" przed ołtarzem, a kiedy
      jest to rozwódka takiej szansy już nie ma...
      Ja osobiście mam inne zdanie w tym temacie i sam tak nie myślę
      jednak chcę wskazać czym często kierują się młodzi mężczyźni w
      obecnych czasach..


      • ahak1 Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 26.08.08, 12:16
        no właśnie tą wizje panienki przed ołtarzem przeżyłam podczas
        pierwszego związku po rozwodzie.
        Facet nie wytrzymał presji mamusi, że niby kobieta z dzieckiem to za
        duży bagaż jak na jego skromne barki.
        • new.one Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 26.08.08, 12:45
          > no właśnie tą wizje panienki przed ołtarzem przeżyłam podczas
          > pierwszego związku po rozwodzie.
          > Facet nie wytrzymał presji mamusi, że niby kobieta z dzieckiem to
          za
          > duży bagaż jak na jego skromne barki.

          Właśnie o tym mówię, trzeba pamiętać, że zdanie rodziny jest bardzo
          ważne dla faceta i zwykle bardzo się z nim liczą szczególnie, kiedy
          jest to jego matka...
          Znam pewnien przypadek, kiedy facet lat 20 kilka pomieszkiwał z
          rozwódką lat 35 i jej dzieckiem do czasu aż mamusia uznała, że się
          już przy niej wszystkiego się wyedukował o kobietach i rodzinie, bo
          początkowo ta własnie matka sama zachecała go by z nią mieszkał.
          Jednak po kilku latach zmieniła zadanie i chciała by spotykał się z
          kimś w swoim wieku. Wcześniej jak mi się zdaje ten facet nie miał,
          żadnej dziewczyny i raczej ta rowódka była dla niego tą pierwszą,
          która mu pokazała co i jak. Mamusia, więc w tym wszystkim okazała
          wyjątkową troskę o synalka pozwoliła mu najpierw poznać o co w
          związku chodzi a następnie wpłynęła na niego by założył rodzinę, ale
          już z panienką bez balastu...!
          • maciejka_04 Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 26.08.08, 13:13
            Nie zgodzę się z twierdzeniem, że laska z dzieckiem będzie mniej uwagi
            poświęcała partnerowi niż dziecku. Bzdura, zależy od kobiety i facet decydujący
            się na taki związek wie z czym ma do rzeczy.
            Zwróćcie uwagę na dziecko. Ja byłem w takim związku trwał ponad 2 lata, nie
            wyszło ale z Nikolą, jej córką, a teraz bardzo bliską mi osobą utrzymujemy
            kontakt do dziś. Trzeba być bardzo odważnym żeby wziąć odpowiedzialność za 2
            osoby. Ale rozsądna kobieta z dzieckiem nie połakomi się na łatwy kąsek.
            • retour Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 26.08.08, 13:46
              To prawda-kobieta z dzieckiem ostrożniej podchodzi do nowych znajomości i może
              to właśnie trochę "odstrasza" facetów. Często nie jest też w pełni
              "dyspozycyjna" i nie może pozwolić sobie na szaleństwo i spontaniczność.
            • 444a Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 28.08.08, 21:16
              Owszem nie każda, ale znany jest fakt, że dziecko bywa dla matki "najważniejsze"
              ZASTĘPUJE partnera, "bo zawsze będzie kochać".
      • 444a Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 26.08.08, 19:23
        Mają trudniej, mężczyźni - z reguły - wolą bez dziecka.

        > Dodatkowo nie zbyt dojrzali emocjonalnie faceci, nie chcą inwestować
        > czas i pieniądze w cudze dziecko..

        A to typowy fałśzywy argument, który ma zamalować przykrą rzeczywistość.
        Akceptacja dla cudzego dziecka nie ma żadnego zwiazku z dojrzałością
        emocjonalną. Na jakiej podstawie to twierdzisz???

        To jest tak jakbyś oprócz partnera miała pokochać jeszcze jedną/kilka osobę
        (która może mieć ciebie gdzieś...). - a jak nie pokochasz to jesteś dzieckiem...

        Do tego dochdzą typowe polskie uwarunkowania - matka jest zawsze święta i jak
        coś nie wyjdzie, to trzeba płacić alimenty na cudze dzieci. Sam znam mężczyzn,
        ordynarnie wykorzystanych przez samotne matki. Jeden z nich nawet kupił
        mieszkanie cudzemu dziecku, jak już kupił to poszedł w odstawkę.

        Nie żeby dobroć samotnych matek odbiegała od przeciętnej, tylko konsekwencje są
        większe.
        • retour Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 26.08.08, 23:13
          "Płacić alimenty na cudze dzieci"? Pierwsze słyszę...cóż- skoro biologicznego
          ojca czasem trudno zmusić do płacenia alimentów na własne dzieci to z pewnością
          przyjaciel mamy też nie będzie się czuł tak zobowiązany.
          • 444a Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 28.08.08, 17:56
            > "Płacić alimenty na cudze dzieci"? Pierwsze słyszę...

            Bo nie słuchasz....

            Żeniąc się z kobietą z dzieckiem, uznaje się jej dzieci. Po rozwodzie trzeba na
            nie płacić.

            • retour Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 28.08.08, 19:47
              Uznanie dziecka nie jest obowiązkowe. To tylko dobra wola mężczyzny. Akurat to
              wiem na pewno...
              • 444a Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 28.08.08, 21:05
                OK. ale przy ew. rozwodzie Kobieta-sędzia przyzna alimenty oficjalnie "na żonę"
                a nie na cudze dzieci.
                • retour Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 28.08.08, 21:37
                  Widać, że jeszcze się nie rozwodziłeś :) Na cudze dzieci nikt nie przyzna
                  alimentów- nawet jak je pan wychowywał z żoną przez 12 lat...a alimenty "na
                  żonę" to też nie prosta sprawa..w każdym razie nie życzę abyś musiał to
                  sprawdzać na własnej skórze.
                  • 444a Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 29.08.08, 15:17
                    Faktem bezdyskusyjnym jest, że facet w sądzie rodzinnym jest zawsze na gorszej
                    pozycji. OK. nie każdy jest święty, ale 97% przyznanych praw do opieki to symbol
                    skrajnego seksizmu, za nic mającego dobro dzieci. A badania dowodzą, że dzieci
                    wychowywane tylko przez ojca mają się lepiej niż wychowywane tylko przez matkę.

                    Ale wracając do dzieci żony,
                    raz - wyobrażasz sobie sytuację, gdy mąż nie uznaje dzieci żony? "Chodzi ci
                    tylko o seks, nie kochasz dzieci, jesteś niedojrzały itp." oraz inne zarzuty

                    dwa - sędzia-kobieta nie przyzna oficjalnie alimentów na cudze dzieci, tylko "ze
                    względu na trudną sytuację materialną żony" a trudną dlatego, że ma dzieci na
                    utrzymaniu....
                    I już słyszę, że "jak można nie dać pieniędzy na dzieci" - to daj.
                    • zakletawmarmur Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 28.09.08, 17:09
                      A doczytaj jeszcze ile % mężczyzn wogóle występuje o przyznanie
                      opieki...
                      • 444a Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 28.09.08, 23:02
                        > A doczytaj jeszcze ile % mężczyzn wogóle występuje o przyznanie
                        > opieki...

                        Wiesz, ale wielu nie robi tego m.in. dlatego, że sędziny! ojcowskie starania o
                        opiekę traktują jako złośliwość ze strony mężczyzn...

                        Dwa, że po prostu nie mają nadziei, nie starasz o coś, co z góry wiesz, że jest
                        dla ciebie niedostępne.
                        • zakletawmarmur Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 29.09.08, 07:43
                          Niewielu mężczyzn występuje o opiekę a jednak aż 3% opiekuje się
                          dziećmi. To chyba nieźle.
                          • 444a Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 29.09.08, 12:18
                            Rozumiem, że chcesz powiedzieć, że te 3 % to z winy mężczyzn, którzy nie kochają
                            dzieci? Hahaha, kolejny przykład pobłażania dla skrajnego kobiecego seksizmu...

                            > Niewielu mężczyzn występuje o opiekę a jednak aż 3% opiekuje się
                            > dziećmi. To chyba nieźle.

                            Starasz się byc złośliwa, ale to niezdarnie wychodzi. Ale zastosujmy twoją
                            logikę... dlaczego tak mało jest kobiet matematyczek, polityków, kierowców itd.
                            itp.? Bo się nie starają, nie potrafią, są leniwe...
                            • zakletawmarmur Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 30.09.08, 10:16
                              > Rozumiem, że chcesz powiedzieć, że te 3 % to z winy mężczyzn,
                              którzy nie kochaj
                              > ą
                              > dzieci? Hahaha, kolejny przykład pobłażania dla skrajnego
                              kobiecego seksizmu...

                              Staram się być obiektywna co niekoniecznie musi mi wychodzić:-)
                              Zresztą nikogo nie oceniałam to ty wydałeś opinię w moim imieniu.

                              Ja poprostu nie lubię propagandy. A to moim zdaniem jest propaganda
                              rodem z "w stronę ojca".

                              Myślę, że część ojców faktycznie nie kocha swoich dzieci. Jednak nie
                              uważam, żeby wina zawsze leżała jedynie po ich stronie. Myślę, że
                              kobiety są częściej inteligentnymi manipulatorkami niż nieszczęsnymi
                              pokrzywdzonymi. Ale na temat...
                              U większości kobiet miłość do dziecka jest czymś naturalnym, trwa od
                              początku (są wyjątki oczywiście). Mężczyźni muszą się tej miłości
                              nauczyć. Jest to trudne, kiedy nie darzą miłością matki dziecka.
                              Jeszcze trudniejsze kiedy mają do niej o coś żal. Jeszcze
                              trudniejsze kiedy matce dziecka nie zależy na podtrzymaniu kontaktów
                              lub chce ukarać ojca odbierając mu dziecko i reputacje (bo przecież
                              zachował się jak świnia). Wszyscy mają pretensje do niego że nie
                              chce się ożenić, że zrobił awanturę, zaproponował aborcję, nie
                              interesuje się przebiegiem ciąży, za mało czasu poświęca dziecku,
                              płaci za małe alimenty. Generalnie facet okazuje się świnią. Zaczyna
                              się wycofywać, ma poczucie winy i chce przed nim uciec. Kobiety nie
                              robią tego bynajmniej świadomie. Takie zachowanie ukształtowało się
                              przez setki tysięcy lat ewolucji i "normy społeczne"...

                              Oczywiście zdecydowana większość ojców kocha swoje dzieci. Nie
                              występują do sądu o przyznanie opieki bo wiedzą, że dziecko ma z
                              matką lepszy kontakt. To ona była w ciąży, karmiła piersią,
                              siedziała na macierzyńskim, brała wolne na czas choroby dziecka,
                              zostawała z nim w szpitalu gdy chorowało... Z reguły (ale nie
                              zawsze) to matka kojarzy mam się z poczuciem bezpieczeństwa.
                              Przyznaj, że dziecko mogłoby dużo stracić. Tym bardziej że matki,
                              które tracą dzieci z reguły są źle oceniane przez społeczeństwo (co
                              przenosi się na ocenę dziecka).

                              > Starasz się byc złośliwa, ale to niezdarnie wychodzi.

                              Nie chciałam być złośliwa. Jeśli ktoś poczuł się urażony to
                              przepraszam:-)

                              Ale zastosujmy twoją
                              > logikę... dlaczego tak mało jest kobiet matematyczek, polityków,
                              kierowców itd.

                              Moja matka jest matematyczką, ja też jestem zdecydowanym ścisłowcem.
                              Wszystkie koleżanki mam po politechnikach, a mój najlepszy kumpel
                              (zdecydowanie mężczyzna) jest z wykształcenia... polonistą:-)
                              Mówi się, że mężczyźni mają lepszą wyobraźnie przestrzenną... W
                              Fokusie z x.2005 był poruszony ten problem. Pewna pani (Prof. Nora
                              S. Newcombe) udowodniła, że żeby zatrzeć te różnice wystarczy żeby
                              kobiety przez 10 tygodni pograły w tetrisa (przez kilka h/tydzień).
                              Zostało zasugerowane, że różnice płci, wynikają z wychowana...
                              Dziewczynka dostaje lalkę, chłopiec klocki lub autko. Nas uczy się
                              czytać was liczyć... Oczywiście teraz to już zaczyna być historią.
                              Ciekawe jak proporcje na uczelniach technicznych będą wyglądały za
                              30 lat? Jeśli już teraz jest coraz to więcej kobiet. Pomyśl ile
                              kobiet zajmowało się polityką 100, 200 lat temu a ile teraz… Co do
                              jazdy samochodem, czy to nie mężczyźni statystycznie popełniają
                              więcej wykroczeń i mają więcej wypadków?

                              > itp.? Bo się nie starają, nie potrafią, są leniwe...

                              Ja na przykład jestem leniwa. Gdybym miała nieograniczoną ilość
                              pieniędzy to robiłabym tylko przyjemne rzeczy:-)
                              • 444a Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 30.09.08, 16:28
                                A to moim zdaniem jest propaganda
                                > rodem z "w stronę ojca".

                                W sensie, że jeśli "w stronę ojca" broni praw mężczyzn to nie ma racji, bo broni
                                mężczyzn? Czy uczciwie by było kwitować argumenty "to propaganda rodem z feminizmu"?

                                Jak coś brzmi szokująco to propaganda... 3 % to normalne? - to nie wynik
                                seksizmu?, gotowego w imię swoich stereotypów odebrać dziecko ojcu? Przecież to
                                oczywiste, że ogromnej liczbie dzieci robi się ogormną krzywdę (oprócz rozwodu)
                                TYLKO w imię ideologii "świętej matki".

                                > Myślę, że część ojców faktycznie nie kocha swoich dzieci.

                                > U większości kobiet miłość do dziecka jest czymś naturalnym, trwa od
                                > początku (są wyjątki oczywiście).

                                Zawsze jest ta część. To piszesz o większości? większym procencie?
                                Na podstawie "wydaje mi się"?

                                Nie wydaje Ci się, że często matczyna miłośc to miłość do "obiektu"? albo
                                kulturowy przymus dawania znaków "miłości"?

                                Chociażby pedofilia, są kobiety o skłonnościach pedofilskich, ale skazuje się
                                wyłącznie mężczyzn. Przebieranie się przy dziecku przez ojca uznawane jest za
                                pedofilskie, a gdy przebiera się matka to "do kuchni ma latać?". Pedofilia to
                                nie tylko sam akt seksualny, ale i psychika, Społeczeństwo nawet nie przyjmuje
                                do świadomości istnienia pedofilskich matek i molestowania - ten problem "nie
                                istnieje".

                                Nie
                                > występują do sądu o przyznanie opieki bo wiedzą, że dziecko ma z
                                > matką lepszy kontakt.

                                Ale to twój pogląd, czy jakieś badania?

                                Niestety nie pamiętam badań (Wanda Stojanowska? Teresa Jaśkiewicz?) - są gdzieś
                                w sieci - otóż bodajże kobieta zbadała
                                dzieci samotnych matek i ojców. I okazało się, że dzieci samotnych ojców
                                rozwijają się lepiej niż samotnych matek!

                                Dobra, ale temat odbiega od tego, czy samotne matki mają gorzej, a schodzi na
                                studia genderowe.
                                • zakletawmarmur Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 30.09.08, 19:04
                                  > A to moim zdaniem jest propaganda
                                  > > rodem z "w stronę ojca".

                                  Nie wiem czy dobrze się zrozumieliśmy. Chodziło mi o portal
                                  www.wstroneojca.pl/ na którym można znaleźć sporo nadużyć...

                                  > Jak coś brzmi szokująco to propaganda... 3 % to normalne? - to nie
                                  wynik
                                  > seksizmu?, gotowego w imię swoich stereotypów odebrać dziecko
                                  ojcu? Przecież t
                                  > o
                                  > oczywiste, że ogromnej liczbie dzieci robi się ogormną krzywdę
                                  (oprócz rozwodu)
                                  > TYLKO w imię ideologii "świętej matki".

                                  Jaką to krzywdę robią matki dzieciom? Bo nie wiem o co Ci chodzi.
                                  Większość matek jednak jest normalna tak jak większość ojców...
                                  Wcześniej pisałeś, że samotne matki kochają swoje dzieci najbardziej
                                  na świecie:-)
                                  Wg mnie sąd powinien przyznawać dzieci rodzicu, z którym czują się
                                  bardziej związane. W większości przypadków jest to jednak matka
                                  (pisałam wyżej dlaczego). Jeśli to ojciec był bardziej zaangażowany
                                  w rodzicielstwo (np. był na wychowawczym) to sąd powinien pozostawić
                                  dziecko przy nim... Jednak tacy ojcowie to wciąż rzadkość. Jeśli ich
                                  liczba będzie rosnąć to zmienią się też proporcje 97/3%
                                  Poza tym kobieta to nie inkubator. To ona podejmuje decyzje o
                                  macierzyństwie, przez 9 miesięcy dba o dziecko. W tym czasie
                                  nawiązuje się już duża więź emocjonalna. Czy uważasz że
                                  sprawiedliwością byłoby odbierać połowie z nich noworodki?

                                  > Niestety nie pamiętam badań (Wanda Stojanowska? Teresa
                                  Jaśkiewicz?) - są gdzieś
                                  > w sieci - otóż bodajże kobieta zbadała
                                  > dzieci samotnych matek i ojców. I okazało się, że dzieci samotnych
                                  ojców
                                  > rozwijają się lepiej niż samotnych matek!

                                  Co to znaczy że rozwijają się lepiej? "Rozwijają" może dużo
                                  oznaczać... Ja czytałam jedynie że są bardziej samodzielne (szybciej
                                  uczą się ubierać, jeść itp).
                                  Poza tym statystykę można do woli naginać udowadniając naprawdę
                                  wszystko:-)
                                  Samotne matki, nawet jeśli sobie nie radzą z życiem (nie mają
                                  pieniędzy, pomocy ze strony rodziny) to nie porzucają dzieci do
                                  domów dziecka, nie oddają ich pod opiekę ojca (bo ten nie jest
                                  zainteresowany). Ojciec albo opiekuje się dzieckiem i jest dobrym
                                  ojcem, albo je oddaje na wychowanie rodzinie lub do domu dziecka.
                                  Kobieta, która oddaje dziecko nie może liczyć na tyle zrozumienia co
                                  mężczyzna je porzucający z mniej znaczącego powodu (bo nie ma nikogo
                                  do pomocy). Kiedyś gdy umierała matka na porządku dziennym było
                                  oddawanie przez ojców małych dzieci do domu dziecka. Nikogo to
                                  specjalnie nie dziwiło. Teraz zaangażowanie ojców się na szczęście
                                  zmieniło...
    • petereczek Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 27.08.08, 10:21
      Bo jak już ktoś powiedział, facet będzie zawsze na drugim planie.
      Bo innemu dała zabawę, przyjemność, a następny ma wziąć odpowiedzialność, za
      przyjemność z tym pierwszym ???
      Sam przez roku szukania dziewczyny nieraz natykałem sie na matki, często
      ukrywające dzieci. Schemat był zawsze taki sam: najpierw bawiła sie z
      przystojniakami, maczami, podrywaczami, zaciążyła , on ją rzucił, i nagle
      zaczyna szukać "porządnego, domatora, nie pijącego". Ale jakby nie miała
      dziecka, to by nie szukała takiego faceta jak ja.
      One poprostu w większości działały jedną filozofią najpierw "zabawa i śmierć
      frajerom" a potem "szukam frajera co naprawi co imprezowicz zespuł" i weżmie
      odpowiedzialność z jej życie z przeszłości.
      Sory, ale jak sie bawiła kobieta z gościem, to niech on bierze odpowiedzialność,
      a nie jednemu oddać młodość, zabawe, wdzięki a drugiemu obowiązki i ograniczenia.
      Na wojnie jest tak, że ginie szeregowiec a generał dostaje medal od prezydenta.
      Z matkami jakie ja miałem nieszczęście poznać było dokładnie tak samo. Najpierw
      przystojniacy, zabawa i plucie na spokojnych i miłych i porządnych facetów, a
      potem szukanie takiego co nie pije, nie imprezuje, domatora, spokojnego, co woli
      spacer wspólny niż mecz w TV i piwo z kolegami. Gdzie one były i co robiły, jak
      "porządni" faceci płakali z samotności ?
      Więc niech nie oczekują że taki następny weźmie odpowiedzialnosć, za cudze. Z
      innym sie bawiła, niech inny odpowiada.
      Ja wiem jedno, ja mojej kobiecie byłem wierny, ufałem, byłem dobry dla niej, i
      taki byłbym dla każdej następnej. Nie odszedłbym od kobiety z moim dzieckiem,
      ale ... jak one wybierały faceta przez którego teraz płaczą...
      Sory, ale dla niego mógłbyć cały weekend w łóżku, a dla mnie nie , bo "dziecko
      płacze, dziecko patrzy to musze sie ubrać", dla faceta co to dziecko zrobił nie
      było takich tekstów, dla niego był cały weekend w łóżku.
      Dlatego ja z dala od mamuś, skoro inny miał TYLKO przyjemność, to czemu ja mam
      mieć TYLKO odpowiedzialność i konsekwencje po kimś kto był moim "konkurentem"
      potencjalnym do danej kobiety kilka lat wcześniej.
      • retour Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 27.08.08, 10:32
        Żenująca jest Twoja wypowiedź. Te wszystkie kobiety są takie okropne,
        wyrachowane i wredne...hmmm...to dlaczego tak uparcie wszędzie piszesz o tym jak
        bardzo pragniesz jakąś poznać i jaki Ty jesteś wspaniały. Ciężko Ci będzie bo
        wychodzi na to, że żadna nie jest Ciebie godna...
        • nanai11 Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 27.08.08, 10:46
          Generalnie Peterek od tych złych kobiet niecierpiący mamusiek , jest
          bardzo słabym facetem. Zdarza się, musi znaleźć jaką 20 latke,
          najlepiej po zawodówce, będzie go wielbiła.
          Osobiście jestem matką wspaniałego syna, który ma najpiękniejsze
          oczy na świecie. Zarabiam wiecej niż niejedna rodzina kilkuosobowa.
          Mam prace, którą uwielbiam, tańczę zawodowo, uczę też tańca, jestem
          spełniona kobieta. To ja wybieram z kim sie spotkam. Owszem boją sie
          odpowiedzialności tylko że ja z takimi nawet nie rozmawiam. Jeśli
          meżczyzna niep otrafi docenić tego, że jestem matką samodzielną to
          jego problem. Bo dla mnie to jest mój atut. Mój syn to nie jest
          przeszkoda w nowym związku. To zaleta, wyróżnienie. A seksk mam
          lepszy niż wiekszosc meżatek. To pewne....
        • 444a Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 28.08.08, 21:11
          łatwo najeżdżać jak coś się nie podoba, ale czy np. nieumiejętność znalezienia
          właściwego ojca dziecka nie jest np. pochodną niedojrzałości?

          OK. nie wszystkie, ale przecież samotne matki nie biorą się dlatego, że "wszyscy
          faceci są źli" tylko dlatego, że one związały się akurat z tą nieciekawą
          mniejszością. Dlaczego?
          • petereczek Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 29.08.08, 10:20
            > OK. nie wszystkie, ale przecież samotne matki nie biorą się dlatego, że "wszysc> y
            > faceci są źli" tylko dlatego, że one związały się akurat z tą nieciekawą
            > mniejszością. Dlaczego?

            Dokładnie o tym pisałem :]
            Moja koleżanka po psychologii mi kiedyś pokazywała wyniki badań naukowych opublikowanych w postaci pracy naukowej jakieś doktora. Kobiety "lecą" na określone cechy, pieniądze, wygląd, zabawowość, taniec, itp. Były to badania statystyczne z różnych krajów zestawione przez seksuologów. Dużo kobiet odrzuca porządnych facetów, bo związek z takim jest nudny. Potrzebują ponarzekać, pokłócić sie, lubią sie poczuć wykorzystane. A potem sie dziwią, że
            zostały same, a on poszedł imprezować z następną zamiast zająć sie dzieckiem.
            Znam przypadki facetów co zdradzali jak kobieta leżała na porodówce, bo nie wyrabiali tygodnia bez seksu a ona już nie chciała. Ona płakała, ale to ona takiego sobie wybrała i olała innego.
            Skoro faceci są żli i świnie i be, to czemu ci co sa źli, be i świnie ciągle mają wianuszek panien dookoła?
            Wiele kobiet z jakimi rozmawiałem mówiło wręcz, że dobry=nudny, bo "nic sie nie dzieje w związku" :/
            No to sobie wybrały takiego z jakim sie dzieje i wychowują dzieci samotnie. Tylko współczuję tym dzieciom :/
            Ile kobiet zaliczyli w swoim życiu znani aktorzy, piosenkarze, sportowcy?
            Oni kobiete traktują jak mięso, a mimo tego mieli np. pareset kobiet na koncie a porządny facet siedzi sam.
            To nie faceci są świnie i źli, to kobiety sobie wybierają takich a potem narzekają. Wiele kobiet przypomina bace z tego dowcipu co siedzi na gałęzi z piłą i piłuje gałąź, a potem sie dziwi, że spadł z drzewa.
            Znam wiele dobrych, udanych, wieloletnich małżeństw, gdzie ludzie żyją latami i sie kochają i wychowują dzieci. Jakoś im sie udało.
            Ile z młodych, samotnych matek, poprostu puściło sie z jakimś dresem i teraz płaczą. Ilu z nich by wcześniej związało sie z spokojnym i nie pijącym? A ile teraz? Najczęściej dopiero po dziecku przychodzi im przewartościowanie potrzeb co do faceta, najpierw "tylko zabawa i chemia" a potem rozsądek i wierność i spokój i opieka. A one jeszcze sie oburzają, gdy ci "porządni" im mówią "papa". Skoro wczesniej olewały takich jak my, to poco teraz nas zaczepiają.
            Ja jestem nie pijącym, nie palącym, nie imprezującym, wole spacer we dwoje do parku niż obejrzeć mecz, wole posiedzieć z kobietą i film obejrzeć zamiast z kumplami na piwo (piwa nie piję wogóle), a tygodniowo na "randkach internetowych" mam kilka maili od samotnych matek , co mnie zaczepiają. Jakoś to dziwne, że wolne i bez zobowiązań nie zaczepiają, ale tylko samotne matki.
            Znam paru spokojnych domatorów kolegów z netu co też szukają drugiej połówki przez net, bo nie imprezują i nie piją. Oni też są zaczepiani tylko przez matki, a jak wolnej dziewczynie mówię, że nie piję alkoholu to mnie od razu gasi, że "no jak to nawet jednego piwka na imprezie nie?".
            Wymieniam sie z tymi kolegami spostrzeżeniami i oni mają dokładnie takie same.
            A potem koleś co ją puknie i zaciąży na imprezie po piwku odejdzie by pukać następną, a ona będzie do mnie pisała maila, że szuka nie pijącego i takiego co z nią woli na spacer pójść niż z kolegami do pubu mecz oglądać.
            Poprostu same te kobiety wybrały takich facetów i tyle. W końcu kobiety powtarzają, że "facet musi mieć to coś", ile z kobiet mówi, że "musi być dobry" a ile mówi "przystojny i mieć to coś" ?
            A że mają trudniej to oczywiste, bo ich wymarzony przystojniak, książe z bajki, roztańczony imprezowicz nie poleci na panne co ma zobowiązanie w postaci dziecka. A ten "dobry i porządny" też nie poleci, bo zdaje sobie sprawę, że ona jest nim zainteresowana TYLKO dlatego że ma mały "problem" po tym pierwszym.
            Każdy normalny facet chce być z kobietą, dla której będzie numer jeden a nie numer dwa, którą bedzie z nim NIE dlatego, że inni jej już nie chcą.
            Kobiety wg. moich kumpli dzielą facetów na : tych do łóżka i tych co będą wspierać i pomagać. Najczęściej samotne matki są dlatego, że ten pierwszy poszedł lub już tyle pił że nie dało sie wyrobić, wówczas ten drugi nagle jej potrzebny. Nikt nie lubi być plastrem czy bandażem na rany po kimś innym. Jakoś jednak tak jest, że jednym oddały młodość a od drugich oczekują wsparcia. Jakoś tak jest, że dziewczyna im ładniejsza i bez dziecka, tym mniej szuka "porządnego", a im starsza, z dzieckiem, tym bardziej szuka "porządnego". Czemu nie związała sie z porządnym jak była ładna i wolna ?
            Oczywiście to nie reguła absolutna. A te co związały sie z porządnym to mają związki trwające kilkadziesiąt lat. W mojej pracy pełno ludzi co są małżeństwami od 20 lat. Wśród moich znajomych też pełno dobrych i szczęśliwych związków z dziećmi, co są ze sobą od kilku lat bez problemów i wychowują dzieci. Ale te dziewczyny poprostu wybrały dobrych facetów. A ich koleżanki co szalały po dyskotekach i olewały "frajerów", teraz plują na męski ród prowadząc samotnie wózek.
            To jest tak samo jak z nauką w normalnych krajach (w Polsce tej reguły nie ma jeszcze), ci co olewali szkołe i woleli playstation i piwo pod blokiem, pluli na "kujona". Teraz narzekają, że im nie starcza do pierwszego, zapieprzają w pracy, a kujon parkuje pod blokiem samochód, wraca z pracy gdzie sie nie przemęcza i z żoną jedzie na wakacje dwutygodniowe.

            Zupełnie inny temat to wdowa, bo wypadki sie zdarzają. Ale najczęściej samotna matka młoda, to dziewczyna z tych jakie spotykałem ja czy moi kumple.

            A że my faceci wybieramy też za wygląd to co innego, ale temat nie dotyczy tego jak wybierają faceci. Temat dotyczy kobiet co zostały same z dzieckiem. Bo oczywiście że wybierając dziewczyne szukam im ładnejszej tym lepiej, wówczas ważne co ma w głowie, jaki ma charakter i jakie poglądy i wizje życia.

            Tylko to wy kobiety mówicie że liczy sie charakter a nie wygląd :] podobno... jak politycy mówią o tanim i skutecznym państwie, walce z korupcją i rozwoju gospodarczym z dokładnie takim samym efektem.

            My faceci tego nie mówimy. My jesteśmy szczersi. A samotne matki dla wielu z nas to właśnie te hipokrytki, co najpierw olewały nas, a potem potrzebują.
            Nie było by samotnych matek, jak by wcześniej w doborze partnera używały tyle rozumu ile używamy my. Mniej emocji, więcej rozumu. Facet zawsze używa rozumu, kobieta "sie zakochuje na ślepo" i ma efekty. Gdyby kobieta poznając faceta kalkulowała "czy za ileś lat będzie pił nałogowo, czy będzie wierny, czy będzie lubił spędzać czas w domu jak już będzie dziecko" dziś nie były by samotne.
            Ale ona myślała, że jak on zdradził pięć innych, to "dla mnie sie zmieni". A zamiast pomyśleć czy "on będzie siedział ze mną w domu jak będzie dziecko za kilka lat" to one myślały "ale czy dobrze tańczy", no fakt, wybrały dobrze tańczącego, tyle że teraz on tańczy z inną, bo przecież nie będzie siedział w domu z dzieckiem oglądając dobranockę czy nie będzie siedział na kanapie z żoną oglądając film razem, bo dziecko chore leży i trzeba być w domu.
            Tak samo jak nie myślały, czy "nie będzie przepijał majątku za kilka lat", bo jak poznawały to np. nie pijącego odrzuciły jako "ty sie nie umiesz wyluzować".
            Kobiety te nie miały perspektywicznego myślenia. Jak sie kogoś poznaje do pary to należy kalkulować "czy za ileś lat mi będzie z tą osobą dobrze, czy nasze hobby będą sie pokrywać, czy nasz temperament sie pokrywa, czy za kilka lat...".
            Ale często jest tak, że dorwą w ich mniemaniu księcia z bajki i żeby go przy sobie zatrzymać zachodzą w ciążę w nadzieji "usidlenia".
            Oczywiście nie jest tak zawsze, że jest to wina kobiety bo wybrała sobie "złego". Czasem sie "zły" ukrywał i udawał kogoś innego. Czasem jest też tak, że po ciąży ona sie zmieniła, nie chce już seksu, roztyła sie, nie dba o siebie, dziecko jest tak ważne, że facet zszedł kompletnie na drugi plan do roli "przynieś, podaj, potrzymaj, pozamiataj, nie przeszkadzaj.
            Bo tak też bywa.
            • 444a Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 30.08.08, 11:58
              Sporo żalu wylałeś, ale masz do tego prawo (chyba, że ktoś nie pozwala
              mężczyznom na uczucia).

              > Moja koleżanka po psychologii mi kiedyś pokazywała wyniki badań naukowych

              Zapomniała dodać, że mimo, że kobiety lecą na kasę, a faceci na urodę, to
              świadome siebie osobniki ludzkie potrafią wyważyć "wrodzone pragnienia" i to co
              realne.

              > Znam przypadki facetów co zdradzali jak kobieta leżała na porodówce,

              A ja znam faceta, który pozwala swojej dziewczynie sypiać z innymi. Czego to
              dowodzi?

              Dużo kobiet odrzuca porządnych
              > facetów, bo związek z takim jest nudny.

              Dużo facetów odrzuca nudne dziewczyny, co najwyżej jak są ładne to je przelecą.

              Wspólne życie nie może być tylko nudną mordęgą prania i sprzątania i wycierania
              tyłków bachorom, musi nieść trochę radości z bycia razem.

              To jest mądre wiązać się z kimś odrobinę ciekawym (ale niemądre zwracać uwagę
              tylko na "cieakwość").


              OK. każda płeć ma tendencje w którąś ze stron, ale dojrzałe osobniki (jest
              procentowo ich tyle samo u każdej płci) potrafią poznać siebie i myśleć.
              • petereczek Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 01.09.08, 09:50
                > A ja znam faceta, który pozwala swojej dziewczynie sypiać z innymi. Czego to
                > dowodzi?

                tego, że większe powodzenie ma ten nieporządny, jak ten znajomy od porodówki, co
                nomen, omen stuknął pigułę poznaną w tym szpitalu :/

                > Dużo facetów odrzuca nudne dziewczyny, co najwyżej jak są ładne to je przelecą.
                >

                bo one poleciały na tego jak ten z porodówki, jakby poleciały na "porządnego" to
                by nie zostały same po przeleceniu, ale by były razem

                > Wspólne życie nie może być tylko nudną mordęgą prania i sprzątania i wycierania
                > tyłków bachorom, musi nieść trochę radości z bycia razem.

                jeszcze pokolenie temu było inaczej, to teraz ludzie sie zrobili total zabawowi
                mi tam życie praca , obiad, seks, spać nie przeszkadza, jakoś w rutynie nie
                widze nic złego, rutyna to poczucie bezpieczeństwa i pewność, że "będzie tak samo"
                a żeby nie było nudnie to są filmy w TV, można pograć w gry, posłuchać muzyki,
                pojechać w góry, pójśc na spacer, pojechać na paintball i sport trenować

                > OK. każda płeć ma tendencje w którąś ze stron, ale dojrzałe osobniki (jest
                > procentowo ich tyle samo u każdej płci) potrafią poznać siebie i myśleć.

                kobiety generalnie mniej myślą logicznie, bardziej "chemicznie", mają takie coś
                w sobie "ach, tylko ten oddam mu wszystko cokolwiek by mi robił", facet myśli
                "ta fajna i jak będzi mi z nią dobrze to razem"
    • magda210682 Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 29.08.08, 16:07
      ahak1 napisała:

      > 26 lat i 7 letnie dziecko.
      > Po rozwodzie i kolejnym nieudanym związku.
      > Skonczone studia, w miarę dobra praca jak na dzisiejsze warunki,
      > własne M.
      > Niebrzydka a jednak samotna.
      > Czy faceci boją sie wchodzić w związek z kobietą z dzieckiem?

      skąd ja to znam...
      • markl75 Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 12.09.08, 11:44
        Wiecie w druga strone tez to dziala. NIe wszyscy faceci nie chca
        odpowiedzialnosci i ukrywaja sie. A kobiety to pokrzywdzone istoty.
        Bywaja sytuacje wrecz odwortne ale takie zycie, wiec moze wiecej wiary
        w to co nas czeka:)
    • schroedingers_cat Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 03.09.08, 12:11
      new.one napisał:

      > Owszem raczej mają obawy, że zamiast nim będziesz bardziej
      > zajmować się swoim dzieckiem a on będzie na drugim miejscu.
      > Dodatkowo nie zbyt dojrzali emocjonalnie faceci, nie chcą
      inwestować
      > czas i pieniądze w cudze dziecko..

      Zaiste dziwną masz definicję dojrzałości. Ja np. nie chcę inwestować
      czas i pieniądze w cudze dziecko. I co, niedojrzały jestem?

      ==========
      logged out
      • sokol75 Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 06.09.08, 23:14
        Petereczek pełem szacunek się Tobie należy Kolego, prawdę i samą
        prawdę napisałeś. Dobry uczciwy, pracowity to to tyle dla nich
        znaczy co kupa gówna na trawniku. Zostawiłem pannę, bo czułem, że
        jest daleko ode mnie zero czułości, miłości itd. na marginesie
        poprzedni jej to, typ figo-fago, urka-burka tacy imponują, jak
        trzeba to w mordę przyleją i mają wówczas poszanowanie u dziewczyn.
        Wracając do tematu po moim odejściu dziewczę przygruchało sobie
        jakiegos pajaca zachodzi z nim po 5miesiącach. Oczywiście kochałem
        ją, ale nie wytrzymałem znęcania się psychicznego to odszedłem, nie
        dla innej. Wyobraż sobie tłukł ja nawet w ciązy, a gdy rodziła to
        gość poszedł siedzieć takiego sobie przygruchała. I co wtedy telefon
        i dzwoni, pisze na gg ratuj z płaczem bo nie mam co jeśc itd. i dla
        dziecka. Tak pomogłem, z miłości pomimo że mnie tak potraktowała
        wcześniej, liczyłem ze się coś ułoży zmieni, chciałem być z nią, po
        roku gość wylazł myślałm zacznie załatwiac z nim rozstanie sprawy w
        sądzie itd. do tego czasu ja pieluchy, ubranka, lekarstwa itd.itd.
        Nawet mnie nie przedstawiła rodzicom, że to ON mój stary przyjaciel,
        były teraz chce z nim być, z tamtym się rozstanę itd. nie doczekałem
        tego ojca jej przypadkiem widziałem a reszty nie. Człowiek padał na
        mordę żeby było dobrze i odszedłem jeszcze raz tym razem
        definitywnie, na rok raz łóżko, zero spacerów ze mną, być może wstyd
        OK, ale kasa była bardzo OK tak? Jak petereczek pisał również nie
        imprezuję, nie piję nie palę, obibokiem nie jestem. I jak mnie jakaś
        zaczepi to panna z dzieckiem, tak sie zastanawiam, skoro inny miał
        tę przyjemność a ja mam mieć obowiązki, to coś tu nie gra, nie
        oczekuję kajania się przede mną bo jestem z dziewczyna z dzieckiem,
        ale jak poszanowania nie ma taki facet jak Ja, to mówię krótko bujaj
        się, za tę kasę umoczoną to był miał kochankę i seks do woli
        24h/dobę jak w hipermarkecie. A nie wiecznie głowa mnie boli, mam
        okres, żle się czuję. Puknijcie sie w głowę i nie doszukujcie się u
        nas złośliwości, skoro ojciec dziecka był taki super że to jemu
        dałaś tyłka jedna z drugą(a my musimy coś udowadniać i łazić po
        kilka -cy zanim nam dacie) to sobie bądź teraz na dobre i na złe z
        nim.Szanuję dziś każdego kto żone tłucze, ale ONa mu nie podskoczy,a
        do nas skaczecie z pazurkami Paniusie Hrabianki, tytuł magistra nic
        nie znaczy w kwestii związku. Jesteście wyrachowane i podłe do
        granic możliwość, szczyt bezczelności sięgnął zenitu.
        • petereczek Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 07.09.08, 09:07
          no Sokol, dokładnie tak jest, podam przykład już konkretny, niejaka Dominika, łaziłem za nią długo bo mi sie bardzo podobała, zaczęło sie od tego że poznałem ją jak sie rozstała z gościem co ją bił, mówiła mi i wypłakiwała sie że jej ex ją bił i zmuszał do robienia loda, wracał niedomyty i albo robisz loda albo w pysk
          z takim była, był imprezowy, wesoły, świetnie tańczył
          ale po kilku rozmowach wyszło, że to nie ona go rzuciła, ale on znalazł nową dupe
          no ale dobrze mi sie z tą Dominiką gadało, więc chciałem kontynuować i rozwijać znajomość, bo dziewczyna wydawała sie wrażliwa, miła i wogóle, mówiła mi komplementy jak to jestem miły i podbudowuję ją na duchu
          nagle znikła, nie miała czasu, tel. zmieniła
          pojawiła sie po paru miesiącach, co sie okazało, Piotruś pomóż ze swoimi znajomościami w policji, bo jej nowy facet jest ćpunem i przez niego ma kłopoty, sprawa z ćpunem sie skończyła, ponieważ mi z innymi nie wychodziło (bo olewały) a ta mówiła, że to że nie piję i jestem spokojny i lubie spacery to zaleta, bo ona chce wrażliwego, to znów zacząłem sie angażować w poznawanie jej
          i pewnego dnia... pisze że jest zakochana...
          spotkała gościa na imprezie u koleżanki
          ach jaki on przystojny, ach jak on tańczy, ach jak on bierze ją jak chce
          wynik :
          facet ma taką prace, że ma delegacje do warszawy, zamiast wynajmować hotel, nocował u niej
          facet ma żone i dziecko
          poprawka, teraz ma dwoje , bo Dominika jest z nim w ciąży
          szmata gościowi co ma żone i dziecko dała, bo on "brał ją jak chciał i świetnie tańczył"
          i ona nie jest głupią dresiarą, jest osobą po studiach
          opowiada o tym że faceci to świnie... i płacze że faceci źli a ona taka biedna
          ze mną nie chciała sie związać, ale wystarczył jeden typ na imprezie żeby sie zakochała po uszy i mu dawała i go nocowała i utrzymywała i karmiła przez 2 dni w tygodniu
          ale...
          ten pan zmienił prace, już nie jeździ przez warszawe, już z nią sie nie spotyka, ona mu nie powiedziała o ciąży, bo nie chciała psuć atmosfery rzekomo, napisała do naszej wspólnej znajomej Kasi, że teraz szuka "porządnego" bo "ją życie nauczyło"
          ale wcześniej jak jej powiedziałem "Dominika, on ma żone i dziecko a do Ciebie przyjeżdża jak do darmowego hotelu" - to mnie nawyzywała i wówczas nasza znajomość sie skończyła
          to 1 historia jednej kobiety, ale takich mógłbym tu wkleić jeszcze conajmniej 5 z tych co poznałem :/
          jeszcze mnie ta Dominika pouczała, że ja nie rozumiem miłości, że nie kocha sie za coś, ale pomimo czegoś :/
          to se ma dziecko "pomimo" z facetem w drugiej części kraju
          • petereczek Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 07.09.08, 14:09
            a co najżałośniejsze w tych dziewczynach co je poznałem
            one zakochiwały sie na ślepo w osobach co je tylko wykorzystywały a odrzucały te osoby co by o nie dbały
            to jest chore i wbrew logice
            jak porównałem te pare dziewczyn i ich facetów z ich opowieści to to sie zbiera w jeden mianownik wspólny:
            oną oczarował bo sypał słodkimi słówkami, on był wysoki, on fajnie tańczył na imprezie, on poprostu je na chama wziął nie pytając o zdanie, mnie zawsze wychowywano że kobiecie sie należy szacunek i nie robi sie nic na siłe, i to sie mści w postaci mojej samotności
            ta dominika czy inna marta co poznałem miały typów co:
            zamienili je i zredukowali do poziomu sprzątaczki, gosposi, kucharki i maszynki do lodów i jeszcze po takim płaczą
            jak gadałem z jedną czy drugą na temat ich pożycia to okazywało sie, że ci faceci im dobrze nie robili, o ich orgazm nie dbali, za to one miały im zrobić loda i podać kolacje
            na spacer nie poszli, bo mecz w tv albo z kumplami na piwo
            a my (ja czy Ty Sokół) byśmy napewno ani nie zaniedbywali tych kobiet w łóżku, pod względem tulenia, czułości, ani pod względem spacerów, wycieczek i poświęcania czasu, ale siedzimy sami

            a najśmieszniejsze jak te domiki czy marty opowiadały o szczegółach budowy swoich facetów, no i co z tego że on wyższy ode mnie o 15 cm wzrostem jak gdzie indziej miał kilka cm mniej, ale widać im obcasy ważniejsze byly...

            kolejne żałosne w kobietach, piszesz Sokół o utrzymywaniu i pociągu na kase
            to Ci podam przykład:
            wiele panienek pisze że to żałosne jak facet imponuje samochodem ale...
            siedze na paru portalach randkowych, zaczepiałem ileś dziewczyn i ikonka kosza przy wiadomości, zrobiłem lipny profil, w którym nie było ani słowa o tym że szukam miłości, o moich zaletach duchowych, ale było zdjęcie sportowego auta i sugestia, że szukam kobiety ale bez poważnego zaangażowania , efekt - kilka zaczepek i zaproszeń na kawe i spacer

            mój kolega podobny do nas Sokół, wiesz, on też nie pije, ma 170 cm i siedzi rok na 3 portatalach i szuka miłości bez efektu :(, zupełnie mu nie podpowiadałem a on wpadł na to samo
            stworzył lipny profil randkowy, napisał w nim (tu na cafe), że cytuję "mam firmę, ale duże pieniądze to nie wszystko, nudzi mi sie, szukam kobiety" iiii
            zgadnij Sokół jaki efekt ?
            30 zaproszeń w ciągu 2 dni !!!!
            no lecą baby na tego co ma kase lub dobrze tańczy, a potem płaczą...
            bo nie używały rozumu poznając, za to nam zarzucają, ze my patrzymy tylko na ich ciało
            bo jak ktoś nie ma mózgu to tylko nogi i cipa zostaje, niestety
            a te co mają mózg i wybierają faceta porządnego NIE SĄ SAMOTNE, tylko są w związku z kimś, lub niestety są koszmarnie brzydkie i byśmy ich nie pokochali,
            reszta... myśle że reakcja na profile ze sportowym autem i "mam firme i dużo pieniędzy" dobitnie pokazuje jakie są :/
            jak Sokol szukasz kobiety jak ja przez net (bo nie pijesz, nie imprezujesz i wolisz poznać też charakter) to załóż sobie drugi lipny profil z "bajeranckimi" informacjami i zobaczysz reakcję, tych co ponoć szukają "uczciwego, uczuciowego, nie bojącego się zaangażować, wiernego i kochającego"
            zobacz jakie kobiety napiszą : młode, atrakcyjne, wolne
            a jak napiszesz, ze szukasz miłości, bo jesteś wrażliwy, wierny, uczuciowy, lubisz spacer z kobietą bardziej niż mecz w TV i bardziej wolisz z nią w góry lub do kina niż z kumplami na piwo...
            to napisze albo matka albo 100 kilowy pasztet
            wiem z autopsji po 1.5 roku szukania na kilku portalach, wiem po tym co mi opowiada moich 3-4 kumpli co szukają kobiety też ponad rok
            :/
            dzieci sie z powietrza nie biorą, biorą sie z tego z kim kobieta sie kochała
            • petereczek Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 07.09.08, 14:17
              i ostatnie
              Sokol - przykład z korespondencji z jedną z cafe, co mnie załamał, jak napisałem jej na temat moich poszukiwań to ona mi odpisała, że różnica między facetem/materiałem na chłopaka a kolegą który nie jest materiałem na chłopaka jest taka, że facet funduje i płaci za kobiete
              wiesz nie miałem powodzenia, byłem z jedną niezbyt udaną, ale jak ona mówiła "kup bluzke jak mnie kochasz" to traktowałem to jak chory wybryk i było mi z tym źle
              ale już potem sie przekonałem że wiele wiele tak myśli
              postawił drogą kolację - wspaniały facet
              byliśmy na randce i nie postawił dobrego drinka - no nie nadaje sie na faceta
              • sokol75 Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 07.09.08, 20:52
                Petereczku powiem Tobie, że właśnie ta Monika, z którą byłem nawet
                na chleb nie miała, nie mieszkaliśmy ze sobą a była traktowana jak
                żona, nie wspomne że ratowałem dupę splłacając jej długi itd. byłem
                sercem całym z nią i jej małą, obiecała ze załatwi wszytsko z ojcem
                dziecka i będziemy razem, że Ona chce być itd. Stary, ale jak
                atmosfera jest taka jakby nie powiedzieć 'w mordę dać" i nic więcej
                to spadam, a wali mnie czy mała będzie miała co zjeść, skoro matka
                mnie tak traktuje, to ja obcy ch... mam się litować. Powiedziałem
                jej każda jedna w jej sytuacji mądra na kolanach do Częstochowy by
                poszła dziękując Bogu, że wróciłem do niej, pomimo, że dziś jest
                panna z dzieckiem, jeszcze więcej chciałem dać małej nazwisko jak
                załatwi zabranie praw itd.Dziewczyna, która nie ma matury,
                praktycznie żadnego doświadczenia zawodowego, to jaka Ona ma
                przyszłość,w dzisiejszych czasach. A że wkurzyła mnie na maxa
                wygarnąlem jej wszystko nawet od najgorszych dziadów i że nie miała
                czasemw co się ubrać, głupich rajstop jak poznałem ją i szliśmy na
                imprezę. W międzyczasie jak ją poprzednim razem zostawiłem poznałem
                pannę na sympatii pani mgr, wielka dama. W
                • sokol75 Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 07.09.08, 21:11
                  Kliknąłem i poszedł post. Wyznaję zasadę, że jeżeli jesteśmy
                  koleżeństwem żadną parą, to jak się spotykamy na wolnej stopie,
                  wówczas, kto zaprasza ten płaci ew. partycypujemy w kosztach. To
                  wyobraż sobie że paniusia rzuca mi teksty kupiłbyś mi tę bluzkę,
                  później pieprzy o sokowirówce, ostatnio wywaliła mi tekst kup mi
                  złoty pierścionek to zamieszkam z tobą. A tyłka to nie łaska dać,a
                  znamy sie dobre trzy lata i tak robi podchody, jeszcze za żadna kawę
                  czy kolację nie zapłaciła. Jak już nie mam z kim iść to wyskoczę z
                  tą szmata na kolacje, ogólnie dziewczę nie głupie z tymże jednym
                  problemem wyrachowane. Zdałem egzamin potrafię być z kobietą z
                  dzieckiem, ale One nie potrafią docenić tego szczęscia, dlatego ci
                  co się natknęli na takie artystki omijają je z daleka, sorry
                  koleżanki same sobie opinie wyrabiacie.Nie robiłem takiego
                  eksperymentu z innym opisem i zdjęciem,a jestem na jednym z portali
                  z przerwami.Szukam normalnej dziewczyny, nie musze się lansować mam
                  33lata własną firmę radzę sobie w życiu samemu nie licząc, że się
                  dobrze ożenie. BMW, Mercedesa mógłbym mieć już dawno, nie imponuje
                  mi to, wolę za tą kasę następną cięzarówkę kupić. Nawet pani mgr
                  kiedyś mi wyjechała z tekstem, poniewaz jeżdzę dostawczym autem na
                  codzień, a w weekendy osobowym powiedziała mi że jaki ze mnie
                  dżentelmen nie mam samochodu na randki. No kopara opadła mi, ale jak
                  do tego czasu wszędzie dojechała jak jeździliśmy tym pickupem.
                  Najgoorszy materiał na dziewczynę, żonę to laski z dyskotek, jak tam
                  co weekend bywa to szmata, czego tam szukają? wrażeń,a później
                  frajera na ojczyma.
                  • petereczek Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 08.09.08, 09:44
                    To ja Ciebie podziwiam, masz za dobre serce Sokół :/
                    za dobre
                    Ja bym nie wrócił do kobiety co mi sie puściła z innym, bo uważam, że seks to
                    część miłości, jeśli ona sie dała posuwać innemu, to niech z nim będzie, skoro
                    sie z nim kochała. Mi by miłość minęła od razu.
                    Podziwiam Cie i jednocześnie bym opieprzył za to :]
                    A to że masz firme i zamiast Merola czy Beemki kupujesz ciężarówke, to też
                    świadczy że masz mózg, jesteś osobą myślącą perspektywicznie, rozwojowo, rzadkość :]
                    A materializm kobiet to już nieraz mnie załamał, bo mój ojciec był alkoholikiem
                    unikającym alimentów, byliśmy z matką bezdomni kilka lat bo nas wyrzucił i
                    przepił wszystko. I zdarzało mi sie, że jak poznawana dziewczyna dowiadywała sie
                    że nie mam własnego mieszkania, tylko mieszkam z matką, to od razu skreślała. Od
                    jednej usłyszałem "żałosny biedak" i od razu blokada na GG wyskoczyła.
                    Pełno dziwek jest Sokół, dla których seks nie jest częścią miłości i bliskości i
                    związku ale źródłem utrzymania :/
                    Generalnie chce poznać wolną, bez zobowiazań, z którą moglibyśmy coś wynająć,
                    zamieszkać razem, a one zawsze chcą czegoś co bardziej wygląda jak sponsoring,
                    nie "razem osiągniemy" ale "ty mi dasz".
                    Takie sie robią wyrachowane z wiekiem, wcześniej patrzą tylko czy koleś
                    rozrywkowy i dobrze tańczy i wysoki.
                    Ja mam ten problem że jestem niski 170, biedny przez ojca i matke co była
                    nauczycielką wiele lat i na dodatek piwa do ust nie wezmę, więc moje powodzenie
                    = zero.
                    Większość tych nieodpowiedzialnych kobiet właśnie tak ma - najpierw imprezy,
                    potem sponsor, jak już zaczną dupę cenić. No chyba że przegapiły okres cenienia
                    lub były/są zbyt brzydkie , to wtedy szukają "porządnego" , bo nie porządny na
                    nie nie poleci.
                    Właśnie tak miała moja ex, ex moich 2 kolegów Tomka, Jarka.
                    Wszyscy trzej daliśmy sie zwieść słowom otyłych o miłości, jak schudły,
                    wszystkie 3 wybrały imprezowiczów. Z nami nie chciały sypiać, a nowym obciągają
                    po kiblach na dyskotece po pijaku :/
                    Mimo że my je szanowaliśmy a oni im tylko rozkazują. To moich 2 bezpośrednich
                    kolegów tak miało. Paru kolegów z netu też miało dokładnie tak samo - ważyła
                    dużo to mówiła o miłości, schudła zaczęła latać po imprezach chlać i zmieniały
                    moich znajomych na "opalonego wysokiego bruneta z ciemnymi oczami" jednocześnie
                    nam wmawiając że kierujemy sie tylko wyglądem.
                    Właśnie takie sie odzywają do tych facetów co są "porządni" z opisu :/
                    Serio jak porównam wiadomości z 2 profili, to jest poprostu przepaść między
                    typami kobiet.
                    Żadna z kobiet które mnie zaczepiały na "porządnym" profilu nie była atrakcyjna.
                    Każda z zaczepiających na "bajerancki" profil była atrakcyjna, wolna.
                    Te co zaczepiały "porządny profil" to albo otyłe albo matki z dzieckiem po żulu,
                    albo anty seksualne zakonnice z poglądami rodem z Radia Maryja.
                    Zwątpiłem czy są atrakcyjne kobiety które chcą faceta "uczciwego, uczuciowego,
                    zaangażowanego, wiernego, nie olewającego, spokojnego" :/
                    A jak zaczepiałem te atrakcyjne to zawsze była ikonka kosza przy wiadomości lub
                    wręcz epitety na zasadzie "kurdupel" "weź do lustra se spojrzyj zanim do pięknej
                    kobiety napiszesz" - to niejaka Mu... z Cafe, "ale ja lubie obcasy nosić" to
                    osoba co ma 162 cm, więc 8 mniej ode mnie, uważa, że bez 185 nie podchodź...
                    dla żadnej z nich nie liczyły sie cechy charakteru, o których kobiety tyle lubią
                    mówić, a potem właśnie zostają matkami z dziećmi, bo one tylko mówią o
                    charakterze a tego nie stosują.
                    I niech mi sie tu nie wypowiada jakaś zajęta, bo skoro jest w związku z jakimś
                    normalnym facetem, to znaczy , że myśli inaczej niż te opisywane.
                    Ale same koleżanki moje mi przyznają racje, że właśnie ich koleżanki tak
                    wybierają i płaczą i nie rozumieją że płaczą przez własne wybory życiowe.
                    Kiedyś jedna mi napisała dosłownie, że znajomość kończy, bo facet nie może być
                    za dobry, bo to nudzi na dłuższą metę, że dobry facet to taki przyjaciel do
                    którego sie idzie jak sie ma problem. To mi napisała kobieta :/
                    Ja mam dość po 1.5 roku samotności ponownie :/
                    Bo tak samo jak ten "nie porządny" chce z kimś sie tulić i kochać, ale ...
                    Serio Sokół podziwiam i nieco potępiam Twoją postawe. Za dobrze je traktujesz,
                    one nie zasługują na takiego. Nie znam nikogo kto by sie zachował jak Ty i
                    przyjął ponownie taką kobietę i dawał jej szanse. Nie dawaj sie wykorzystywać
                    innym więcej.
                    Oczywiście jest wiele wspaniałych, fajnych kobiet, ale one niestety nie są
                    wolne, są dawno zajęte i w szczęśliwych związkach.
                    Zresztą co ja tu będę gadał, nie miałbym dzieciństwa w horrorze, jakby moja
                    matka mądrze wybrała ojca. Mimo że wybrała alkoholika, przestępcę, to on był
                    synem partyjnej szychy, miał kase, był ważny i żaden milicjant mu nie podskoczył
                    jak napadał. A matka nauczycielka, wykształcona, doktorat w drodze był wtedy.
                    Właśnie kobiety pociągają ci "źli" i z nimi są.
                    A efekt wyboru mojej matki był taki, że musiałem chodzić w ciuchach z
                    secondhandu, jak inni mieli komputery, w domu nie było telewizora. A co w tym
                    najżałośniejsze Sokół, ona mimo tego po latach mówi, że gardzi facetami co
                    ustępują kobietom, że odrzuciła iluś nudnych, bo "facet musi być facet". O
                    jednym z tych nudnych wiem konkretnie, ma teraz dom, firme, 2 samochody,
                    kochającą rodzine i szczęśliwe dzieci. Ale oczywiście ona mówiła, że on nudny był.
                    To se wybrała nienudnego, aż musiała mieszkać ze mną po znajomych kilka lat
                    zanim dali nam kawalerke z gminy a ja byłem niedożywiony, nie urosłem, mimo że
                    całą rodzine mam 190 i pakery i na dodatek mnie wychowała na kogoś kto ma tylko
                    służyć i ustępować :/
                    A jak ide na randke to mi mówi, żeby ubrać drogą koszule bo na to kobiety po
                    pierwsze patrzą...
                    Ja właśnie mówię z perspektywy dziecka takich kobiet jak te co sie wypisują, że
                    faceci nie chcą panny z dzieckiem. Moja matka jak pamiętam młodość to sie
                    próbowała zadawać z jakimiś przedsiębiorczymi ludzmi, ale jak przez mgłe
                    pamiętam słowa "nudny, nijaki".
                    Wiele kobiet jest jak ten baca z dowcipu, co siedzi na gałęzi i ją piłuje i sie
                    dziwi że spadł. Baaa baca z dowcipu mówi "prorok jaki czy co" do turysty co mu
                    powiedział "nie piłujcie baco bo spadniecie" a kobieta nie mówi "prorok", ona
                    wręcz ma pretensje do tego co mówił, że spadnie jak będzie piłować.
                    Ta Dominika o której Ci wspomniałem mnie nawyzywała od chamów, prymitywów,
                    debili jak jej powiedziałem że jej ukochany ma żone i dziecko a u niej tylko
                    nocuje w delegacji.
                    Jak jej mówiłem, że chciałbym z nią pójść na spacer, na pizze, kiedyś razem
                    związek stworzyc to słyszałem że "tylko o moją dupę ci chodzi" a facet który
                    tylko u niej nocował, bo miał delegacje do warszawy to jemu wcale a wcale nie
                    chodziło o dupe.
                    Czasem jak słucham kobiety Sokół to mam wrażenie że u nich 2+2= lub 5 , ale
                    nigdy 4 :/
                    Ty opisałeś swoją koleżanke byłą, a ja oprócz tej DOminiki dodam jeszcze 2 inne
                    Magde i Marte, im po ich "ex" zostały długi do spłacania, bo zadawały sie z
                    jakimiś dresami co u nich mieszkali, jedli jedzenie, nie dokładali sie i na
                    koniec odeszli do nowych po roku, a panny od roku płaczą, mówią, że "nikomu już
                    nie zaufam".
                    Magda spłaca pożyczke na skuter tego gnoja, Marta spłaca meble do wspólnego
                    mieszkania, które jej Marcinek zabrał do nowego mieszkania z nową młodszą i
                    szczuplejszą dupą.
                    Obie płaczą za nimi, a nie czują nienawiści ??
                    A inna panna z jaką miałem randke mi opowiedziała o swoim "złym" facecie, który
                    też u niej mieszkał, u niej jadał i ... jak odszedł do innej to jej wystawił
                    (uważaj Sokół, to będzie hardcorowe) rachunek za to że kiedyś jej pomalował
                    mieszkanie !!!
                    serio, to nie jest żart kolego Sokół, to jest autentyk !!!
                    w pale sie nie mieści
                    Z tego co panna opowiadała prawie z łzami w oczach loda miał codziennie rano i
                    śniadanie podane i piwo, a on ją rzucił dla jakiejś biznesłoman 35 letniej (on
                    25 oczywiście z wyglądu przystojniak w typie południowca).
                    Ale ze mną na drugą randke nie chciała sie umówić, "nie iskrzyło". "Przyjaźni"
                    chciała i ona i inne :/
                    • petereczek Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 08.09.08, 10:46
                      dodatkowo zauważ, że prawie każda młoda atrakcyjna kobieta w swoim profilu
                      pisze, że "żyje sie raz, żyje chwilą i sie bawie"
                      i dlatego potem mają tak jak mają
                      nie rozumiem czemu zamiast szumu na dyskotece nie lepiej z ukochanym i dobrym
                      facetem w łóżku lub na spacerze :)
                      • vidmo76 Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 09.09.08, 18:56
                        Ale jazda,takich tekstów to jeszcze nie czytałem !!!
                        • retour Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 10.09.08, 12:21
                          Niezły ubaw, nie? Takie małe towarzystwo wzajemnej adoracji się zawiązało:))))
                        • schroedingers_cat Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 10.09.08, 13:45
                          Nie podoba się, nie czytaj.
                          • sokol75 Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 10.09.08, 19:53
                            Co Ty za bzdury piszesz, jakie towarzystwo wzajemnej adoracji
                            zawiązało się. Rzucony został temat i jest merytoryczna odpowiedź,
                            fakty i niech nie pie... za przeproszeniem, że ktoś się czego, kogos
                            obawia. Tyle tematem wyjaśnienia. A Ty czytaj,oby się Tobie nie
                            przydarzyło coś takiego, bo szmat jest 99,9% trzeba mieć szczęscie
                            spoptkać tę 1%-wą.
                            • retour Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 10.09.08, 22:36
                              "merytoryczną odpowiedzią" na podany temat nazywasz swoją wypowiedź? To jakaś
                              nowa definicja słowa...
                            • dzikuskaa Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 11.09.08, 15:46
                              Witam,
                              Jestem tutaj caaałkiem nowiutka ale przytulnie tutaj i chętnie zostałabym na
                              dłużej :) A jak pewnie każdy nowy zaczęłam od czytania i tak sobie siedzę i
                              czytam i muszę przyznać, że po temacie tego posta spodziewałam się troszkę
                              innych wypowiedzi. Zrobiła się tu jakaś mała nagonka na kobiety, że niby takie
                              strasznie okrutne, że wykorzystują, że szmaty i to 99%!!!!!! No jeśli by taka
                              prawda była to powodzenia panowie Wam życzę w szukaniu tego jednego procenta;)
                              Pozdrawiam wszystkich cieplutko :)
                              • 444a Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 11.09.08, 21:10
                                > Zrobiła się tu jakaś mała nagonka na kobiety,

                                Zacytuj konkretnie, jak dyskutować to trzeba wiedzieć o czym.

                                Jednak sama pomyśl, że np. wychodzisz za mąż i masz obowiązek pokochania
                                teściowej (która zawsze będzie bardziej związana z twoim mężem niż ty), a jak
                                nie pokochasz to jesteś niedojrzała i w ogóle niesympatyczna.
                                • 444a Aha 11.09.08, 21:11
                                  Aha, i jeszcze musisz na nią płacić, nawet po rozwodzie
                          • retour Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 10.09.08, 22:33
                            no właśnie mi się podoba- dlatego czytam :)
                            • schroedingers_cat Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 11.09.08, 13:47
                              retour napisała:

                              > no właśnie mi się podoba- dlatego czytam :)

                              OK, czytaj, ale skoro już jesteś na forum, to pisz na forumowy
                              temat, po co się nabijasz z niektórych forumowiczów?
                              • vidmo76 Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 11.09.08, 19:59
                                Czytając i analizując wypowiedzi można odnieść wrażenie mniej więcej
                                takie,sławni,piękni, cudowni i bogaci.
                                Cholerni bogowie XXI w !!!!
                                Gdzie wasze człowieczeństwo ?!
                                • 444a Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 11.09.08, 21:12
                                  > Gdzie wasze człowieczeństwo ?!

                                  A możesz tak konkretnie?

                                  "Gdzie twój rozum"?
                                  • vidmo76 Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 11.09.08, 21:41
                                    Nie mam czasu,bo jak bym kontynuował to paczkę fajek z nerwów bym pewnie spalił !!!
                                  • gapuchna Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 11.09.08, 21:45
                                    A nie uderzyło was w oczy, ze jednak ci dwaj panowie, pomimo że psioczą na
                                    kobiety okrutnie, to jednak nadal - mimo niemiłych doświadczeń - oscylują swym
                                    zainteresowaniem wokół jednego typu: kobiety, która z przeciętniakiem nie chce
                                    się wiązać. Czyżby jakieś uzależnienie? Masochizm?
                                    • dzikuskaa Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 12.09.08, 09:28
                                      Hmm coś w tym jest... A Ci panowie najwyraźniej uwielbiają się nad sobą użalać i
                                      winę za swoje niepowodzenia zwalać na innych Kobieta jest głupia i sama sobie
                                      winna jeśli wybierze nieodpowiedniego faceta? A przecież Ci panowie wybierali
                                      też nieodpowiednie dla siebie kobiety Tylko że według nich to już oczywiście nie
                                      ich wina tylko kobiety takie są okrutne! A poza tym tak bardzo chcą się związać
                                      z jakąś kobietą że to już podchodzi pod desperację.
                                      Która dziewczyna chciałaby być z facetem który ma takie zdanie na temat
                                      wszystkich kobiet?
                                    • sokol75 Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 13.09.08, 21:12
                                      Witam skoro tak uważasz, to goraca prośba o rozwinięcie Twojej
                                      definicji "przeciętniaka" bo ja za takiego się nie uważam, więcej
                                      mam duzo więcej do zaoferowania w życiu niż niejeden mój rówieśnik.
                                      • petereczek Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 15.09.08, 08:39
                                        sokol75 napisał:

                                        > Witam skoro tak uważasz, to goraca prośba o rozwinięcie Twojej
                                        > definicji "przeciętniaka" bo ja za takiego się nie uważam, więcej
                                        > mam duzo więcej do zaoferowania w życiu niż niejeden mój rówieśnik.


                                        widzisz Sokół, ich definicja "przeciętniaka" to: taki co sie stara, jest wierny,
                                        nie pije, od piwa pod blokiem i meczu w TV z kolegami woli spacer do parku z
                                        kobietą,
                                        za to nie przeciętniak to: no właśnie , co ?
                                        skoro wszystkie dresy ode mnie z okolicy nie są przeciętniaki, skoro wszystkie
                                        blokersy co siedzą pod blokiem z piwem a wieczory spędzają przed tv lub
                                        playstation nie sa przeciętniaki... szkoda gadać Sokół

                                        a że my takie kobiety wybieramy ? no chyba logiczne że chcemy ładną, bo
                                        zakochujemy sie oczami i z tą osobą będzie sie nie tylko rozmawiać ale i spać,
                                        więc musi podniecać, to normalne , ale my to mówimy szczerze, a nie jak one
                                        "wygląd sie nie liczy, ale charakter", a potem wychodzi, że nie charakter ale
                                        wygląd i portwel :(
                                        • kiss_4_you Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 15.09.08, 16:47
                                          Do sokol75 i petereczek:
                                          Wiecie co? Jak czytam Wasze wypowiedzi to ciśnienie mi rośnie a na usta pchają
                                          się same niecenzuralne słowa! Skoro tacy jesteście do siebie podobni, macie tak
                                          podobne doświadczenia z kobietami i takie samo zdanie na ich temat to może
                                          zmieńcie orientacje? Napewno byście się świetnie dogadali i zgrana para by z Was
                                          była!!!!
                                          • retour Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 16.09.08, 09:16
                                            Widzę, że nie tylko mi to przyszło do głowy :) Panowie- z takim podejściem marne
                                            macie szanse na zdobycie jakiejkolwiek kobiety. Ale życzę powodzenia.
    • savana_1 Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 14.09.08, 10:40
      witaj,to zalezy czego oczekujesz od związku,na samym początku luźna znajomość która kiedyś moze sie przekształcic w gorące uczucie.Nie jest cięzko znaleźć sobie bliską osobę najlepiej jest wcale jej nie szukac.To prawda wiekszość męzczyzn boi sie związku z kobietą z zobowiązaniami (nie kobiety lecz związku),gdyz większośc matek większe uczucie przelewa na dzieci.Męzczyźni wtedy pełnią rolę drugoplanową.Mętalnością kobiet jest zbytnia nadgorliwość.np.dziecko pozwalające sobie na wszystko,wchodzace na głowe swoim zachowaniem.Męzczyzna zwraca uwage dzięcku a zaś mamusia podwaza jego decycje twierdząc ze to jej dziecko i tylko ona ma prawa. Faktem jest by modz pojsc na kompromis.Tego boją sie męzczyźni.:)))
    • zakletawmarmur Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 17.09.08, 23:30
      Wiadomo, że większość młodych mężczyzn wolałoby kobiety bez
      zobowiązań. Jednak każdy ma jakiśtam system wartości. Ja lubie
      dojrzałych, inteligentnych i pewnych swojej wartości mężczyzn.
      Gdybym, jako panienka:-), miała wybierać po między facetem
      inteligentnym a inteligentniejszym (inne cech bz) z dzieckiem to
      (znając mnie) zakochałabym się w tym drugim. I decyzja zostałaby
      podjęta zupełnie poza moją świadomością. Bez analizowania za i
      przeciw... Pierwsza faza miłości nie przez przypadek nazywana jest
      zauroczeniem.

      Nasze społeczeństwo dopiero "przyzwyczaja się" do rozwodów i
      samotnych matek. Wśród starszego pokolenia samotna matka kojarzy się
      głównie z patologią, brakiem zasad moralnych i biedą. Kiedyś
      faktycznie samotne matki wywodziły się głównie z niższych warstw
      społecznych. Część samodzielnych mam ma gorszy start w życiu, jednak
      mają też większą chęć żeby coś w życiu osiągnąć. Nie oszukujmy się,
      jesteśmy oceniani właśnie przez to co udało się nam osiągnąć. Jeśli
      kobieta jest niezależna finansowo, zadbana, ma ciekawe
      zainteresowania i realizuje się w życiu to myślę, że każdy normalny
      facet nie będzie miał wątpliwości. Gorzej jeśli kobieta ma to
      dopiero przed sobą...
      Swoją drogą dziecko też może być zaletą. Koleżanka właśnie "na syna"
      poderwała obecnego męża. Gdy facet zobaczył jakie ma ładne,
      inteligentne i zadbane dziecko to też mu się zachciało:-) Chyba był
      zdziwiony, że kobieta może być taka zaradna.

      Mam wrażenie, że mężczyźni z czasem robią się coraz to bardziej
      wyrozumiali. Młodym mężczyzną bardzo zależy na opini otoczenia.
      Przez kobietę chcą pokazać swoją wartość. Często łatwo zranić ich
      dumę. Młody mężczyzna faktycznie może się bać braku akceptacji ze
      strony kolegów, rodziny.
      Z wiekiem nabiera pewności siebie bo coś już udało mu się osiągnąć.
      Poza tym poznaje życie, staje się bardziej tolerancyjny a mniej
      radykalny w ocenie siebie i innych. No poprostu mądrzeje:-)
      • sokol75 Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 18.09.08, 00:14
        Witam,
        Ja nie brałem pod uwagę co ludzie, znajomi, rodzina powie wiążąc się
        z dziewczyną z dzieckiem. Jestem osobą niezależną, więc nie musze
        się liczyć ze zdaniem rodziny. A była to dziewczyna rzeczywiście po
        przejściach, wiedziała, czego od niej oczekuję, sam zapewniając że
        chcę z nią ślubu itd. ja nie patrzę wstecz, nie oceniam ludzi nie
        poznając ich wcześniej. Ale jesli ktos mając dziecko nie potrafi
        stworzyć atmosfery w związku, to jak mamy tworzyc rodzine w
        przyszłości. To jest tez rola kobiety, żeby pokazała temu dziecku,
        że ma dom ciepły, żeby Ono nie miało okazji mysleć, że facet, który
        sie kreci po domu nie jest jego ojcem,rodzinny gdzie jest miłość.
        Wydaje mnie się, że kobiety nie potrafia uczyć się na błędach, bo
        jesli na moim przykładzie panna nie potrafiła pomimo zapewnień z jej
        strony, że nie chce takiego zycia i że chce byc tylko ze mną, a jej
        zachowanie zmusiło mnie do odejścia i zostawienia tego dziecka też,
        jest najlepszym przykładem. Cos jest nie tak, zwyczajnie nazwijmy to
        kobiety rozrywkowe nie są w stanie stworzyć związku, ważne sa
        dyskoteki, imprezy, a życie? jakos to będzie.I te kobiety nie znajdą
        nikogo na stałe, masz rację sa panny z dzieckiem, które sa bardziej
        wartościowsze niz bezdzietne, ja tego nie neguję, ale mam przykre
        doświadczenie inne, ale nie przekreslam i nie mówie nie, jak się
        zakocham to nic nie zmieni mojej decyzji nawet dziecko, które nie
        jest moje.
      • 444a Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 23.09.08, 13:42
        Ja lubie
        > dojrzałych, inteligentnych i pewnych swojej wartości mężczyzn.

        Czyli standard internetowych anonsów...
    • agusia75 Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 18.09.08, 15:18
      Boją się - w większości. Ja jestem tego przykładem. Moja historia
      tak wygląda-najpierw chciał, przynajmniej tak się wydawało, ale jest
      to "nie jego dziecko"...nie był pewien, bał się (bo dziecko ma ojca
      i on nie będzie sie wtrącał). Szkoda...ja nie chciałam nie wiadomo
      czego :(( po prostu wsparcia, bo jednak samej jest ciężej i to z
      dzieckiem. Ale widać do tego nie dorósł - wybrał własną wygodę.
      Inny wcześniej chciał i to za bardzo, a ja nie byłam gotowa na
      związek świeżo po rozwodzie.
      Tak więc na razie jestem sama 33 lata i prawie 5letni synek.
      Zobaczymy :)) ja tam uważam że całe życie jeszcze przede mną :)))
      • agusia75 Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 18.09.08, 15:24
        Aha ja uważam że trzeba wiedzieć czego się chce - czy przeżywamy
        dalej to ze mąż/partner nas zostawił z dzieckiem i szukamy
        pocieszenia a tak naprawdę nie chcemy się wiązać? Czy już
        przeżyłyśmy to co było zostawiamy za sobą i chcemy na poważnie
        pomyśleć żeby sobie ułozyć życie? Ja już sobie odpowiedziałam na te
        pytanie i mimo że pewnie jak każda kobieta po przejsciach mam obawy
        to jestem otwarta na życie i wierzę że los się do mnie uśmiechnie :))
        pozdrawiam!
        A.
      • zakletawmarmur Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 21.09.08, 20:47
        Życzę Ci szczęścia w następnym związku. Tak się zastanawiam co
        rozumiesz przez "wsparcie"? Bo może to właśnie jest problemem? Facet
        ma prawo być nieszczęśliwy gdy oczekuje się od niego brania
        odpowiedzialności za cudze dziecko. Z moich obserwacji wynika że
        wielu panów jest na to gotowych, ale na zasadzie że sami tego chcą a
        nie muszą. Ja nie wyobrażam sobie że ktoś obcy mógłby utrzymywać
        moje dziecko. Od tego ma mnie i swojego ojca. Czy będziemy razem czy
        nie. Jeśli chodzi o wsparcie duchowe to też moze być męczące.
        Wyobraź sobie że ktoś ciągle Ci narzeka na byłą żonę, na pieniądze,
        samotność. Mnie by to skutecznie odstraszyło:-) Jednak wolimy osoby
        optymistycznie nastawione do życia.

        > Tak więc na razie jestem sama 33 lata i prawie 5letni synek.
        > Zobaczymy :)) ja tam uważam że całe życie jeszcze przede mną :)))

        I tak trzymać! Samotne życie też ma wiele plusów...
        • agusia75 Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 22.09.08, 12:17
          Jest sporo prawdy w tym co napisałaś. Możliwe że się przestraszył
          odpowiedzialności za obce dziecko. Ja go nie naciskałam. Jednak z
          pewnych rozmów, które prowadziliśmy można wysnuć taki wniosek (nie
          wyjedziemy we trójkę nie jestem gotowy, za jakiś czas deklaracja:
          wyjedziemy jednak we trójkę we wrześniu - do czego nie doszło). No i
          efekt końcowy - czyli że się nie zdecydował się na bycie razem.
          Nie proponowałam ślubu, mieszkać mieliśmy osobno za obopólną zgodą.
          On jest typem samotnika i ja to starałam się rozumieć. Trochę
          narzekałam - ale komu miałam narzekać jak mi źle było sąsiadowi?
          Zresztą on też jak miał problemy to zawsze mi mówił i wiedzialam co
          go gnębi. Dla mnie to jest tożsame - jesteśmy razem, mówimy sobie o
          tym co jest dla nas problemem. On w pewnym momencie chciał uciec...
          zdystansować się od tego wszystkiego. Próbuję go zrozumieć :)))
          stawiając się na jego miejscu (choć pocieszenie to kiepskie)
    • dmf13 Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 23.09.08, 14:38
      Logicznie patrzac-po co im kobieta z dzieckiem i po rozwodzie,skoro wokol sa w
      tym wieku fajne kobietki bez dziecka i bez rozwodu:)
      • agusia75 Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 23.09.08, 15:16
        Niby tak ale jednak jak się kogoś kocha to chce się z nim być bez
        względu na te przeszkody - które jeśli się chce to są do pokonania.
        Nie każdy ma tyle siły jednak by to udźwignąć, albo po prostu nie
        chce. Nie ma co się rozwodzić nad motywacjami mężczyzn w tym
        względzie bo tu nie ma reguły. Wcześniej był taki facet co strasznie
        chciał i dziecko mu nie przeszkadzało - jednak ja nic do niego nie
        czułam...takie życie. Nejlepiej żeby oboje chcieli bo "do tanga
        trzeba dwojga" :)))
      • zakletawmarmur Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 23.09.08, 22:41
        > Logicznie patrzac-po co im kobieta z dzieckiem i po
        rozwodzie,skoro wokol sa w
        > tym wieku fajne kobietki bez dziecka i bez rozwodu:)

        Dlaczego?
        1. Bo mogą zdobyć lepszy egzemplarz niż normalnie. Samotne matki
        mają zazwyczaj obniżone poczucie własnej wartości. Do tego czują się
        samotne. Są w stanie związać się z mężczyzną, który normalnie by na
        nie nie zasługiwał... To istotna korzyść. Mężczyzna, który jest
        przeciętnym "materiałem genetycznym" może zdobyć kobietę o lepszych
        genach. Dzięki temu jego potomstwo będzie ładniejsze,
        inteligentniejsze. Lepiej da sobie radę w życiu niż on sam:-) Wolna
        kobieta o takich samych walorach będzie się bardziej "cenić".
        2. Wiążąc się z samotną matką może zobaczyć na własne oczy czy
        kobieta się do tego, (czyli macierzyństwa) nadaje. U niektórych
        zwierząt samica, która urodziła i odchowała dużo dzieci jest uważana
        za najatrakcyjniejszą. No dobra, ale u ludzi wychowanie dzieci
        zajmuje więcej czasu.
        3. Najwięcej błędów popełnia się przy pierwszym dziecku:-) Drugie
        dziecko wychowuje się już z wiarą w siebie i większą wiedzą
        praktyczną. Czyli ich wspólne dziecko nie będzie poligonem
        doświadczalnym...
        4. Kobieta, która żyła z mężczyzną jest bardziej tolerancyjna w
        stosunku do męskich słabości. Nie marudzi, gdy on zostawia brudne
        skarpetki w miejscach do tego nienadających się. Nie wkurza się, gdy
        ten idzie z kolegami na godzinkę na piffko a wraca nad ranem. Często
        żyje się z nią wygodniej.
        5. Kobieta może nawet wydawać mu się bardziej interesująca, bo nie
        zależy jej już tak bardzo na macieżyństwie. Do okoła pełno wolnych
        lasek, które tylko czatują żeby wykorzystać tego nieszczęśnika, bo
        przecież zegar biologiczny tyka:-) A tu taka samotna matka. Ma
        dziecko i pod tym, wzgledem czuje się spełniona. Aż w mężczyźnie
        zaczyna się budzić zdobywca:-)

        Logiczne:-)
        • 444a Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 24.09.08, 01:12
          Dobra, przekonałaś mnie:))))

          porównaj tylko punkt 1 i 5
          • zakletawmarmur Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 24.09.08, 12:00
            1. pkt oznacza że łatwiej na początku pkt 5 w czasie trwania
            związku:-)
            • agusia75 Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 24.09.08, 14:45
              Z zainteresowaniem przeczytałam co napisała zakletawmarmur :)) czyli
              matka z dzieckiem idealny materiał na żonę/partnerkę hmmm ciekawe
              gdzie ci mężczyźni którzy tak myślą. Ja jednak uważam że większość
              się boi tej odpowiedzialności, którą chcąc nie chcąc (nawet jak
              dziecko ma ojca który nie ucieka od opieki) bierze za to dziecko w
              związku. Odczułam to na własnej skórze...jak to jest kiedy jednak
              mężczyzna się wycofuje właśnie z tego powodu. Takie życie
              • 444a Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 24.09.08, 19:49
                Z moich koleżanek z dzieckiem, wszystkie stawiają dziecko przed partnerem. Ono
                jest ważniejsze (zawsze kocha, nie może opuścić - no najwyżej za 20 lat), a kto
                chce być na drugim miejscu?
                • agusia75 Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 25.09.08, 16:17
                  Nie jest to do końca prawda. Chociaż nawet w małżeństwie przecież
                  rodzice zwykle potem myślą o sobie a najpierw o dziecku-to nie jest
                  dziwne. Czym innym jest miłość do dziecka, a czym innym miłość do
                  partnera - nie ojca dziecka. Ja jestem zdania że można pogodzić te
                  dwie sprawy bez uszczerbku że tak powiem dla dziecka i dla parntera,
                  jeśli oboje tego chcą. Taki mężczyzna musi być że tak się wyrażę
                  wystarczająco dojrzały żeby zaakceptować dziecko (nie musi go kochać
                  bo do tego się nikogo nie zmusi). Pewnie że nikt nie chce być na
                  drugim miejscu - ja tak sie czułam w małżeństwie już nie potrzebna
                  bo pojawiło sie dziecko (hehe dziwne co bo tak zwykle mówią
                  mężczyżni).
                • zakletawmarmur Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 25.09.08, 18:08
                  Nie wiem, o co Ci chodzi? To przecież oczywiste, że kobiety kochają
                  swoje dzieci! Może zabrzmi to irracjonalnie, ale nie przeszkadza to
                  w kochaniu mężczyzny. Miłość nie ma stałej siły, którą dzieli się
                  pomiędzy wszystkich zainteresowanych...

                  Moim zdaniem kobieta, która nie dba o dziecko nie powinna zasługiwać
                  na zainteresowanie płci przeciwnej. Zresztą gdyby Twoja żona kiedyś
                  została wdową czy chciałbyś żeby olewała wasze dzieci dla nowego
                  mężczyzny?
                  Ja nigdy nie związałabym się z mężczyzną, który nie dba o dzieci z
                  pierwszego małżeństwa. Jeśli chodzi o poświęcany im czas i pieniądze
                  to przecież mógłby robić coś mniej pożytecznego np. leżeć przed tv i
                  czy co tydzień robić generalny remont domu. Myślę, że ludzie nie
                  muszą spędzać każdej chwili razem. Przynajmniej nie znudzą sie sobie
                  po roku znajomości. Rozumiem, że nie każdy ma podobne podejście do
                  tych spraw:-)

                  Oczywiście zdażają się fanatyczki, które poświącają dziecku 24h/dobę
                  przez 25 lat. Podejrzewam jednak, że nie dają one mężczyzną zbyt
                  wiele okazji na nawiązanie romansu:-)
                  • marek403-3 Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 25.09.08, 18:15
                    Mi o nic nie chodzi po prostu pisze,to co mysle i czuje:))pytanie
                    bylo czy kobieta z dzieckiem ma trudniej?Napisalem swoje zdanie i
                    tyle:))Pozdrawiam
                • petereczek Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 26.09.08, 11:15
                  444a napisał:

                  > Z moich koleżanek z dzieckiem, wszystkie stawiają dziecko przed partnerem. Ono
                  > jest ważniejsze (zawsze kocha, nie może opuścić - no najwyżej za 20 lat), a kto
                  > chce być na drugim miejscu?

                  NIKT
              • marek403-3 Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 24.09.08, 19:54
                Mysle,ze facet ktory ma dziecko chetnie zwiaze sie z kobieta ktora
                ma dziecko,ale facet bez dziecka bedzie sie bal.Bedzie chcial miec
                swoje dziecko i to jest na pewno problem.Ja zdecydowanie wole
                kobiete z dzieckiem.
                • agusia75 Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 25.09.08, 16:21
                  Z Twojego toku myślenia wnioskuję że masz dziecko? :-D hmmm jest w
                  tym doza racji w tym co piszesz - mój eks małżonek związał się z
                  kobietą z dzieckiem i obecnie ma dwoje-swoje (nasze) i drugie nie
                  swoje. Ona nie miała męża była panną z dzieckiem i jej się trafiło
                  heh nie mówię złośliwie, takie życie... Z kolei ja spotykałam sie z
                  mężczyzną który zaakceptował moje dziecko ale jednak nic z tego nie
                  wyszło. Dla drugiego - był to jednak problem nie do przeskoczenia.
                  Przerosło go to - były mąż...dziecko... stwierdził że ten były i tak
                  byłby "obecny", nigdy bym się od niego nie uwolniła. Szkoda...
                  • agusia75 Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 25.09.08, 16:42
                    Aha wcale nie uważam że dla bezdzietnego będzie problemem jak będzie
                    chciał mieć swoje dziecko - to będą mieli wspólne i to drugie :)))
                    dla chcącego... Są to oczywiście sprawy trudne ale nie są nie
                    do "przeskoczenia". A każda strona ma swoje racje.
                    • marek403-3 Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 25.09.08, 17:36
                      To dobrze wywnioskowalas:))Tak mam dziecko i jak najbardziej
                      chcialbym sie zwiazac z kobieta ktora ma dziecko.Mysle,ze to jest
                      lepsza wersja,bo wymaga obopolnej akceptacji siebie i
                      dzieci.Niektore kobiety majace dzieci po prostu nie chca juz ich
                      miec.I jesli pozna faceta bez dzieci,to moze to byc problemem tak
                      jak to w Twoim przypadku mialo miejsce.
                      • agusia75 Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 25.09.08, 18:20
                        A widzisz:) a ja dopóki tego nie doświadczyłam (co zdarzyło się
                        niestety ostatnio, sprawa b.świeża:( ) w ogóle się nad tym nie
                        zastanawiałam. Wydawało mi się że ten mężczyzna, który zna mnie
                        długo, znał kiedy jeszcze miałam męża i chce zdecydować się na
                        związek wie co robi...jednak nie dał rady cóz takie życie. Trzeba
                        sobie powiedzieć "tak miało być" chociaż ciężko. Ja po prostu nie
                        myślałam czy wolałabym kogoś z dzieckiem czy bez (dalej nie wiem to
                        chyba nie miałoby znaczenia dla mnie-raczej dla tej osoby). Jeśli
                        ktoś zaakceptuje to że mam dziecko i taki układ nam pasuje - to
                        byłoby świetnie. Ale widać to nie takie proste.

                        Kiedyś gdy byłam młodsza, myślałam że życie jest prostsze :)))
              • petereczek Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 26.09.08, 11:14
                no właśnie jak ojciec biologiczny nie ucieka to dla nas 2 ANTY powody:
                - bo sie wtrąca z grabkami w moją nową piaskownice, gdzie ja chce ustawiać foremki
                - bo kobieta go nie nienawidzi, spędziła z nim miłe chwile i on coś dla niej
                znaczy, więc nie czujemy "tamten to gnój a ty to kochanie"

                ogólnie jako ludzie nie lubimy gdy druga strona kogoś darzy uczuciem po za nami
                i to chyba normalne

                także to nie kwestia odpowiedzialności ale kwestia "cudze/moje"

                skoro inny miał radość z robienia dziecka to czemu my mamy mieć tylko
                odpowiedzialność z tytułu wychowania ?
                skoro z nim spędzała weekendy w łóżku, a nam mówi "musze sie ubrać, bo dziecko
                przecież" albo "nie poleżymy dzisiaj bo dziecko chore"

                sory - skoro jeden miał przyjemność, to z jakiej racji drugi ma mieć obowiazki
                za tego pierwszego ?

                • petereczek Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 26.09.08, 11:16
                  dotyczyło tej wypowiedzi:


                  Z zainteresowaniem przeczytałam co napisała zakletawmarmur :)) czyli
                  matka z dzieckiem idealny materiał na żonę/partnerkę hmmm ciekawe
                  gdzie ci mężczyźni którzy tak myślą. Ja jednak uważam że większość
                  się boi tej odpowiedzialności, którą chcąc nie chcąc (nawet jak
                  dziecko ma ojca który nie ucieka od opieki) bierze za to dziecko w
                  związku. Odczułam to na własnej skórze...jak to jest kiedy jednak
                  mężczyzna się wycofuje właśnie z tego powodu. Takie życie
                  • agusia75 Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 26.09.08, 15:45
                    Petereczek nie lubi kobiet-głęboki uraz. Nie wnikam :))
                    • zakletawmarmur Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 26.09.08, 19:23
                      Petereczek nie lubi sam siebie i to jest jego problem...
                      • retour Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 26.09.08, 23:17
                        I przerasta go zrozumienie prostego faktu, że żadna kobieta z dzieckiem nigdy
                        nie zechce obarczyć go takim "ciężarem" skoro on ma takie podejście do sprawy.
                        Zatem jego wywody na temat są mało istotne gdyż problem go nie dotyczy...Ponadto
                        panowie, którzy macie takie obawy przed byciem na 2 miejscu informujcie o tym
                        fakcie potencjalne partnerki- żeby żadnej nie przyszło do głowy mieć z wami
                        dziecka...Zawsze będziecie wtedy na 2 miejscu- nawet jeśli to będzie dziecko
                        spłodzone przez was...Każda normalna kobieta stawia dobro dziecka na 1 miejscu...
                        • 444a Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 26.09.08, 23:35
                          Moim skromnym zdaniem, normalna kobieta nie stawia dziecka na pierwszym miejscu,
                          tylko na miejscu właściwym.
                          Dba o siebie, męża i oczywiście dziecko,

                          To stawianie dziecka w centrum pachnie mi właśnie wiązaniem osoby która ma być
                          OBIEKTEM miłości.
                          • retour Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 27.09.08, 20:19
                            Stawianie dziecka na pierwszym miejscu nie wyklucza dbania o siebie i męża.
                            Nienormalne wydaje mi się natomiast, że facet oczekuje, że kobieta nie zajmie
                            się dzieckiem tylko będzie z nim leżała w łóżku (to akurat z jednego postu)
                            • petereczek Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 29.09.08, 09:21
                              ale swoje dziecko to co innego niż takie co za 10 lat np. powie "nie rozkazuj mi
                              nie jesteś moim ojcem" a w drzwiach stanie jakiś koleś i powie "nie bedziesz
                              mojemu dziecku mówił na jakie ma iść studia" albo co innego
                              po za tym spędzanie z kimś weekendu to raczej normalne oczekiwanie , a czemu
                              miało by być tak, że z jednym leżała, a z drugim nie, bo dziecko pierwszego ???
                              nikt nie chce być plastrem na rany po kimś
                              ani frajerem do np. płacenia na dziecko imprezowicza
                              znam kilka dziewczyn co zaciążyły z byle kim, wcześniej pluły na spokojnych i
                              nagle teraz szukają takiego co zamiast imprezy woli spacer do parku... bo im sie
                              priorytety nagle zmieniły
                            • petereczek Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 29.09.08, 09:22
                              > Stawianie dziecka na pierwszym miejscu nie wyklucza dbania o siebie i męża.

                              a ja znam takie co dbały o jednego, a jak sie dziecko urodziło, to nagle znikł
                              seks, znikł czar, tylko "przynieś, podaj, kup"
                              • agusia75 Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 29.09.08, 10:55
                                Ojej chyba mialeś same złe doświadczenia w życiu... Ja nie miałam
                                łatwo ale nie patrze tak pesymistycznie. Samej z dzieckiem jest
                                trudno, ale sobie radzę. Dlaczego od razu zakładać że "czar pryśnie"
                                wiadomo jak pojawia się dziecko to nie jest łatwo. Ale wszyscy muszą
                                sie wtedy starać i on i ona
                              • retour Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 29.09.08, 14:52
                                Twoje życiowe doświadczenie opiera się na znajomości życia innych
                                ludzi..powtarzasz ciągle to samo...wiemy już wszyscy, że ty nie uznajesz związku
                                z kobietą z dzieckiem- OK- nie musisz tego tak monotematycznie udowadniać- i nie
                                obawiaj się- żadna rozsądna kobieta z dzieckiem nie będzie zainteresowana
                                usidleniem cię...
                                • agusia75 Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 29.09.08, 15:49
                                  Dobrze powiedziane retour :)) podobało mi się :-D ale co on na to?
                                  • retour Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 29.09.08, 17:05
                                    Jestem prawie pewna, że nie zrozumie i nadal będzie snuł te swoje żale nad rodem
                                    niewieścim...
                                • kiss_4_you Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 29.09.08, 15:56
                                  Brawo brawo :-D
    • doroti1982 Re: kobieta z dzieckiem-czy naprawdę ma trudniej? 24.10.08, 09:16
      hej:) ja uważam,że tak -boją się niestety:( kobieta jest łatwiej zwiazać się z facetem z dzieckiem.
Pełna wersja