Zyje bez zadnego celu...

10.09.08, 21:33
Mam 20 lat. W swoim życiu nie mam żadnego celu. Dosłownie żadnego... Czasami
zastanawiam się czy nie lepiej byłoby palnąć sobie w łeb. Nigdy nie
spróbowałem szczęścia z kobietą, nawet jej nie miałem a nawet się nie
całowałem. A aż za takiego potwora się nie uważam. Podobno na prawdziwe
szczęście można czekać całe życie a nadzieja jest tylko matka głupich.. Coś o
tym wiem. Czy istnieje osoba podobna do mnie choć troszkę ? (<=To jest właśnie
to pytanie) To jest tylko garstka moich problemów.. Nawet nie wiem po co to
Wam pisze... Na cud nie liczę. W sumie to już na nic.
    • bettina75 Re: Zyje bez zadnego celu... 11.09.08, 12:48
      Bardzo zal mi Ciebie, bo taki mlody i juz taki zalamany, a cale zycie stoi przed
      Toba i czeka abys je mogl garciami brac:)

      Opamietaj sie, sprobuj zauwazyc innych a nie badz tak wpatrzony w samego siebie
      z Twoimi problemami. Kobiety nie lubia taki mazgai:((
      My lubimy mezczyzn z fantazja i silniejszym charakterem. Oczywiscie moze sie
      zdarzyc ze zostaniesz pantoflarzem, bo ktos w zwiazku musi przejac paleczke,
      chciaz najlepiej jest, gdy moga sie nia wymieniac:)))

      Zycze Ci wiecej sily w swoje mozliwosci, powodzenia:)

    • gocha033 Zycie nie ma zadnego celu... 11.09.08, 16:25
      A wlasciwie tylko jeden - by je przezyc.

      Cala reszte - ze celem jest rodzina , dobra praca, hobby ,realizacja
      samego siebie - to wmawia nam tylko tradycja i kultura.

      Mimo to glowa do gory - jakos ten wozek trzeba pchac (lub ciagnac).
    • emilka222 Re: Zyje bez zadnego celu... 11.09.08, 19:14
      Nic o sobie nie piszesz i trudno coś doradzić. Cele należy sobie
      wytyczać zawsze, więc Twój problem, to typowy, chwilowy dołek
      psychiczny. Odezwij się, jak z niego wyjdziesz:) Ode mnie duża
      BUŹKA na początek.....żebyś nie mówił, że się nie całowałeś:))) I
      nie jęcz już:)
    • monika_dbn Re: Zyje bez zadnego celu... 17.09.08, 11:19
      Jak bylam w twoim wieku to tez tak myslalam czesto. Moze to
      sklonnosc do depresji? Trzeba sie czyms zajac.Sprobuj jakis sport -
      rower? wspinaczka? (jest bardzo dobra na spotkanie nowych znajomych)
      albo plywanie codzienne (na basenie). Troche wiecej adrenaliny i
      zobaczysz swiat w innych kolorach. Na poczatek zajmij sie sam soba,
      be kind to yourself!Pamietaj ze w zdrowym ciele zdrowy duch!
    • ag.n Re: Zyje bez zadnego celu... 17.09.08, 23:27
      Na pytanie odpowiadam: tak, ja miewam podobne nastroje. Osobiście uważam, że na
      tym etapie wiekowym (jestem na tym samym, tylko rok różnicy) celem może też być
      jego poszukiwanie, czyli np. - jak już zaproponowała przedmówczyni - łapanie
      różnych zajęć i próbowanie, które będzie pasowało. Można zyskać doświadczenie,
      przeżyć przygodę i przy odrobinie szczęścia znaleźć coś dla siebie
      interesującego. No i odciągnąć uwagę od tego, co rozprasza i dołuje - mniemam,
      że skupiasz się na braku dziewczyny? Bo według mnie zakochanie przychodzi wtedy,
      gdy się najmniej tego spodziewamy ;) Pozdrawiam i życzę poprawy :)
      • monika_dbn Re: Zyje bez zadnego celu... 19.09.08, 09:50
        Bardzo dojrzale podejscie jak na taki mlody wiek! Mieszkam w RPA od
        26 lat i napotykam tu mnostwo ludzi ktorzy nigdy nie dojrzeli w
        sensie emocjonalno-intelektualnym. Chyba jak sie ma za latwo w zyciu
        to sie czlowiek "opoznia".
    • t-rex33 Re: Zyje bez zadnego celu... 19.09.08, 17:42
      hehe, w Twoim wieku celem powinno byc przejscie przez sesje
      egzaminacyjna z minimalnymi stratami wlasnymi i imprezowanie, kiedy
      tylko sie da. Lepsze cele same sie znajda pozniej, a Ty nie bedziesz
      mial wtedy wrazenia, ze przesrales najlepsze lata swojego zycia.
      • emilka222 Re: Zyje bez zadnego celu... 23.09.08, 21:36
        Słuchaj słów EKSPERTA....co słychać przystojniaku T-rex?
        • t-rex33 Re: Zyje bez zadnego celu... 23.09.08, 23:15
          noooo, zyje powoli, Emilka, ale coz to za zycie bez Ciebie. Lepiej
          Ty mi powiedz, czy wciaz taka zapatrzona jestes w swojego Starego,
          czy wreszcie dasz mi jakas szanse :)
          • emilka222 Re: Zyje bez zadnego celu... 24.09.08, 10:46
            Trex-iku drogi:)) Coś przekręciłeś, ale Ci wybaczam, bo kawał czasu
            mnie nie "widziałeś":) Otóż to on jest nadal zapatrzony we mnie i
            nie daje mi pretekstu do manewru w Twoją stronę:))Jednak, czego nie
            robi się dla "starej",dobrej znajomości.Uśmiecham się więc do Ciebie
            i oczko puszczam, całuski ślę:)))
    • sad-19 Re: Zyje bez zadnego celu... 24.09.08, 02:08
      Ja za 2 dni kończę 19. Moje życie też nie ma jakiegoś wielkiego
      sensu, a raczej opiera się na zasadzie "żyję, bo muszę". Czasami
      chciałabym zasnąć i nigdy się nie obudzić, albo obudzić się zupełnie
      kimś innym. I to także jest garstka moich problemów. Na szczęście w
      życiu nie liczę, bo nie urodziłam się pod szczęśliwą gwiazdą. Tego
      wymarzonego towarzysza życia raczej nie spotkam. Widocznie na miłość
      nie zasługuję. Może uda mi się skończyć studia i znaleźć jakąś
      pracę, ale to maksimum jakie mogę osiągnąć. Myślę, że troszkę
      jesteśmy do siebie podobni.
      • skromny88 Re: Zyje bez zadnego celu... 24.09.08, 18:01
        No podobni podobni. Ale wątpie ze jestes w takiej sytuacji duchowej jak ja....
        • sad-19 Re: Zyje bez zadnego celu... 24.09.08, 19:14
          Nie wiem jaka jest twoja sytuacja, ale uwierz mi, że u mnie jest
          beznadziejnie. Moje życie to jedna wielka tragikomedia. Czasami nie
          wiem czy mam się śmiać czy płakać.
          • skromny88 Re: Zyje bez zadnego celu... 24.09.08, 22:07
            Moje również, nie radze sobie z nim kompletnie a co do mysli samobójczych to tez
            je miewam...
            • sad-19 Re: Zyje bez zadnego celu... 25.09.08, 01:24
              U mnie najgorzej było jak się zaczęły w gimnazjum, a to było jakieś
              osiem lat temu. Cały czas ryczałam, bałam się wychodzić z domu,
              bałam się ludzi, a już najbardziej bałam się chodzić do szkoły. Tam
              wśród tłumu zadowolonych i wiecznie uśmiechniętych ludzi, czułam się
              jak trędowata. Znowu zaczęłam myśleć o swoim wypadku samochodowym,
              który mógł mnie przenieść do upragnionej nicości. Najgorzej bolał i
              boli mnie fakt, że wtedy zginęła moja siostra, a to przecież
              powinnam być ja. W liceum było jeszcze gorzej. Myślałam, że jak
              przejde ten ciężki okres dojrzewania to wszysto będzie OK. Niestety
              nie jest. A co do tych myśli to one zawsze będą mnie prześladować.
              Słuchałeś kiedyś "Crawling" Linkinów, bo one właśnie są jak:
              Pełzające w mojej skórze rany
              One się nie zagoją
              Czuję tylko strach
              Nie rozumiejąc co jest prawdziwe
      • ag.n Re: Zyje bez zadnego celu... 24.09.08, 21:15
        Jakbym czytała o sobie. Kiedyś miewałam myśli samobójcze. Dzisiaj natomiast
        przypomniał mi się refren piosenki Golden Life: "Życie, choć piękne, tak kruche
        jest" - o ile ten pierwszy epitet w moim życiu specjalnie się nie ujawniał, tak
        w związku z dalszymi słowami w ciągu chwili przeleciało mi przed oczami. Chyba
        trzeba czasem jakiegoś przełomowego momentu, żeby się trochę "odrodzić"...
    • scolabrodo Re: Zyje bez zadnego celu... 26.09.08, 14:47
      polecam www.happyisland.it nie bedziesz sie nudził mozna poznac
      fajowych ludzi i podszkolic włoski czy angielski warto :) i głowa do
      góry
    • tesknota31 Re: Zyje bez zadnego celu... 27.09.08, 23:44
      wiesz co Skromny88, brzmi to ...troche jak uzalanie sie nad soba i
      licytacje komu jest gorzej, Wiesz nasz los lezy w naszych
      rekach...co zrobisz ze swoim zyciem, zalezy od Ciebie, jakokalwiek
      droge wybierzesz Ty bedziesz ponosil tego konsekwencje...........z
      wlasnej perspektywy moge napisac, ze kazdy przechodzi czasem ciezkie
      a czasem nawet bardzo ciezkie chwile...ale przeciez po kazdej nocy
      wkoncu przychodzi dzien.......najwazniejesze, zeby byc zdrowym, bo
      tego nie mozna kupic!! i cieszyc sie zyciem, wkoncu mamy tylko
      jedno.............jesli jest Ci na prawde tak bardzo zle i nie
      potrafisz sobie z tym poradzic, polecam wizyte u lekarza...sama
      bylam na psychotropach przez rok, bo swiat mi sie zawalil, popadlam
      w panike, tak jak ktos tu pisze balam sie ludzi, nowych sytacji,
      nawet rozmow telefonicznych....czasem potrzebne jest nam wsparcie
      `zewnetrzne` w postaci chemii, pomaga sie odbic....przez kilka
      dobrych tygodni, nie czuje sie ich zupelnego dzialania (chyba ze
      dawka jest konska), pozwalaja pozbierac mysli, uregulowac system
      nerwowy...nie trzeba sie tego tez wstydzic, po to wkoncu sa
      lekarstwa....Byc moze to wciaz okres dojrzewania, wahania hormonow i
      nie wiesz co sie z Toba dzieje...Optymizmu zycze i polecam pozytywne
      afirmacje.....to Ty kreujesz swoja codziennosc i kazdy kolejny
      dzien, nie zmarnuj ich.....pozwodzenia
Pełna wersja