kann2
23.09.08, 21:16
www.goscniedzielny.wiara.pl/?grupa=6&art=1222163075&dzi=1207812935
Fragmenty:
Z pozoru to piękny życiorys, pasujący idealnie do wizerunku męża
stanu. Analizując dokładniej losy Baracka Obamy, można się
przekonać, w jakim środowisku przyszły kandydat na prezydenta USA
się wychował. Obama w swojej biografii pisał, że ojciec był
wojownikiem o wolność Kenii. Okazało się jednak, że jego ojciec był
zwykłym alkoholikiem, często zmieniającym żony. Matka była walczącą
z Ameryką komunistyczno-hipisowską działaczką. Mimo to Obama w
jednym z wywiadów zaznaczył, że nigdy nie miał kontaktów z Partią
Komunistyczną USA. W jego biografii pojawia się jednak postać
tajemniczego Franka, którego nazywa największym autorytetem. Dwóch
dziennikarzy śledczych odkryło, że chodzi o Franka Marshalla Davisa,
który w 1933 r. został przez kontrolowaną przez Moskwę Partię
Komunistyczną USA skierowany na Hawaje, gdzie miał pracować w
lewicowych mediach. Nauczyciele Obamy przekonują, że człowiek ten
miał wielki wpływ na obraną przez niego drogę polityczną. Sam Obama
wspomina, że tuż przed wyjazdem na studia Frank przestrzegł go,
by „nie dał się uśpić” i pozostał rasowo lojalny. Gdyby takie zdanie
pojawiło się w biografii białego kandydata na prezydenta, liberalne
media lamentowałyby nad jego faszyzmem.
Obama zawsze znajdował się w organizacjach, które w bezpośredni
sposób miały powiązania z komunistyczną Moskwą. Nie inaczej było ze
wspólnotą religijną, jaką wybrał. Należy do liberalnego
Zjednoczonego Kościoła Chrystusa. Matka Obamy, wojująca ateistka,
podkreślała, że religia jest opresyjnym i okrutnym systemem, który
niszczy indywidualizm. Trudno więc się dziwić, że Obama trafił do
Kościoła, który propagował czarną odmianę teologii wyzwolenia,
potępioną przez Jana Pawła II. Pastorzy tej wspólnoty zakładali (w
czasach gdy aborcja była w USA zakazana) pierwsze kliniki aborcyjne
i wyświęcali homoseksualistów na duchownych. Liderem zboru jest
czarnoskóry pastor Jeremy Wright, który nawrócił Obamę w latach 90.
i jest drugim (po komuniście Franku) idolem senatora. Z powodu
swoich radykalnych poglądów stał się on największym przekleństwem
dla sztabowców Obamy. Pastor wsławił się poglądem, że zamachowcy z
Al-Kaidy mieli rację, niszcząc World Trade Center. Wright naucza
również, że Jezus był Murzynem zabitym przez koalicję białych i
Żydów. Idol Obamy nie miał oporów przed spotkaniem z komunistycznym
zbrodniarzem Kaddafim tuż po tym, jak opłacani przez tego
libijskiego dyktatora terroryści zabili 40 amerykańskich żołnierzy.
Obama nigdy go za to nie potępił, a nawet wziął udział w 1995 roku w
marszu miliona mężczyzn, organizowanym przez współpracownika
Wrighta, islamskiego radykała Farrakhana, który twierdził
publicznie, że Żydzi pomogli zbudować Hitlerowi III Rzeszę. Obama
przyznaje, że Wright pomógł mu „odrzucić mentalność klasy średniej”.
Dopiero gdy sondaże wskazywały na oburzenie Amerykanów, niechętnie
opuścił zbór.
Ameryka jest, mimo coraz mocniej szerzącej się laicyzacji, krajem, w
którym polityk przyznający się do ateizmu miałby znikome szanse na
prezydenturę. Obama zatem podkreśla na każdym kroku swoje
chrześcijaństwo. Jego przywiązanie do Pisma Świętego jest jednak
bardzo wybiórcze. W jednym z wystąpień stwierdził, że jeśli ludzie
uważają jego poglądy na temat małżeństw homoseksualnych za
kontrowersyjne, to odsyła ich do Chrystusowego Kazania na Górze,
które jest dla jego wiary o wiele bardziej fundamentalne niż mroczne
fragmenty z Listu do Rzymian. Innym razem wprost nazwał nauki św.
Pawła zacofanymi. Nie dziwią więc poglądy senatora na temat aborcji.
Kandydat na prezydenta USA nie tylko jest zwolennikiem zabijania
dzieci nienarodzonych w pierwszych tygodniach ciąży, ale opowiada
się za legalnością barbarzyńskiej aborcji przez częściowe urodzenie.
Polega to na tym, że w 3. trymestrze ciąży lekarz wywołuje u
pacjentki akcję porodową, po czym, gdy dziecko jest już częściowo na
zewnątrz, zgniata mu główkę. W Senacie Barack Obama wygłosił
przemówienie, w którym nie godził się na przyznanie dzieciom, które
przeżyły aborcję, praw ludzkich, czyli, innymi słowy, głosował za
tym, by lekarz miał obowiązek dobić dziecko, które jakimś cudem
przeżyło próbę eksterminacji. Amerykańscy komentatorzy przyznają, że
Obama prześcignął w aborcyjnym radykalizmie największych zwolenników
aborcji w swojej partii.
Jakie mogą być Stany Zjednoczone Ameryki Północnej pod rządami
byłego wyznawcy Allacha, który przez fascynację komunizmem trafił
pod religijne skrzydła pastora rasisty i antysemity, nawołującego do
zniszczenia USA? Teraz wspiera mordowanie dzieci na wpół urodzonych,
co nazywa prawem kobiety do decydowania o własnym ciele. Ameryka
Północna była do tej pory jedynym kontynentem, na którym nie udało
się zaszczepić komunizmu. Czy po tych wyborach neobolszewizm może
odnieść sukces? Jeden z czołowych konserwatystów Stanów
Zjednoczonych Patrick J. Buchanan napisał: „Nasz świat wywrócił się
do góry nogami. To, co wczoraj było słuszne i prawdziwe, dzisiaj
jest fałszem i złem. To, co niegdyś było niemoralne i karygodne –
rozpusta, aborcja, eutanazja, samobójstwo – dziś stało
się »postępowe« i »chwalebne«. Dawne cnoty stają się grzechem, dawne
grzechy – cnotami”. Barack Obama stoi na czele sił, które są
odpowiedzialne za wywrócenie naszego świata do góry nogami. Czy
przewróci go do końca?